Orla Perc na Majowke??
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Popieram cię tomek.1 w całej rozciągłości.
Tego się po prostu nie robi i... tyle.
Kindersztuba...
Tego się po prostu nie robi i... tyle.
Kindersztuba...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Mefi -
Pokancerują łapska, a może także nogi, że o reszcie nie wspomnę i tą drogą będą chcieli wejść do Wielkiej Księgi Martyrologii Tatrzańskiej, a już na pewno zażądają pomocy medycznej w dyżurkach TOPR'u w Murowańcu albo Piątce.
Chyba sam nie wierzysz w to, co napisałeś.Jak będą postrzępione to nie będą się chwytać i zawrócą.
Pokancerują łapska, a może także nogi, że o reszcie nie wspomnę i tą drogą będą chcieli wejść do Wielkiej Księgi Martyrologii Tatrzańskiej, a już na pewno zażądają pomocy medycznej w dyżurkach TOPR'u w Murowańcu albo Piątce.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Jest na to rada - zastosować jakąś szczególnie stężoną jodynę.Zygmunt Skibick pisze:Pokancerują łapska, a może także nogi, że o reszcie nie wspomnę i tą drogą będą chcieli wejść do Wielkiej Księgi Martyrologii Tatrzańskiej, a już na pewno zażądają pomocy medycznej w dyżurkach TOPR'u w Murowańcu albo Piątce.
A poza tym nie ma problemu bo tegorocznej majówki w Zakopanym nie będzie. Załogi Parków Narodowych zapowiadają protest w postaci blokady dróg. Nie dojedziecie. No chyba, że przedzierając się na piechotę krzakami.
Jestem gorszego sortu...
Może i prawo mają. Tzn. mogą pisać o tragedii tej osoby i próbować zorganizować jakąś akcję na tej podstawie. Jednak jak dla mnie jest to po prostu niesmaczne. Zmarłym należy się modlitwa i spokój, a nie roztrząsanie ich tragedii w celu popularyzacji jakichś idei.mefistofeles pisze: Wydaje mi się, że rodzice i najbliżsi mają do tego prawo, ale może się mylę.
Proponuję zapoznać się z historią budowy OP.Zygmunt Skibick pisze: Z moich informacji wynika, że nigdy oficjalnie nie otwarto tego odcinka szlaku,
O jaką dobrą wolę chodzi? Przecież TPN został powołany do ochrony przyrody i jego zadaniem nie jest otwieranie nowych szlaków (tudzież przywracanie starych). A uruchomienie szlaku w środku jednej z najważniejszych ostoi zwierzyny to byłby absurd.Zygmunt Skibick pisze: nie zmienia to faktu możliwości jego powtórnego otwarcia, bo... jest poprowadzony, ścieżki wykute i połączone w całość. Chodzi tylko o wymianę ubezpieczeń i... dobrą wolę TPN. Niby niewiele, prawda?
Zresztą po co? Przecież klasyk pisał: "jest to droga daleka (5 godz.) i nudna" /dr M.Orłowicz w 1914 r./
MiG napisał
I choć osobiście bliski jest mi tok rozumowania Twój czy Tomka L, to jednak rozumiem ,że mozna też inaczej.
Pozdrawiam
Izabela
- teoretycznie tak, ale nie jest to sprawa prosta. Ludzie, których dotkneła tragedia, często reagują właśnie w ten sposób. Jest im wtedy łatwiej dalej żyć w poczuciu,że śmierć najbliższej im osoby,szczególnie gdy nie była śmiercią zwyczajną, może stanowić przestrogę, nie była , jak by to nazwać, na darmo?,ze mogą przysłużyć się, w ich mniemaniu, czemuś pożytecznemu. W takim poczuciu jest im łatwiej życ, powtórzę. Mają do spełnienia misję.. Zmarłym należy się modlitwa i spokój, a nie roztrząsanie ich tragedii w celu popularyzacji jakichś idei.
I choć osobiście bliski jest mi tok rozumowania Twój czy Tomka L, to jednak rozumiem ,że mozna też inaczej.
- właśnie!TPN został powołany do ochrony przyrody i jego zadaniem nie jest otwieranie nowych szlaków (tudzież przywracanie starych). A uruchomienie szlaku w środku jednej z najważniejszych ostoi zwierzyny to byłby absurd.
Pozdrawiam
Izabela
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
MiG -
Jasne! Wojna pomiędzy "ochroniarzami" a "krajoznawcami" to klasyka z nader burzliwą historią, w czasie której TPN wielokrotnie udowodnił, że największe jego sukcesy, to zamykanie szlaków i rejonów wspinaczkowych. A że w ten sposób nadmiernie zagęszcza ruch na pozostałych, to też jego sukces, bo łatwiej zauważyć, jak szkodliwy on jest w tej nadmiernej ilości...
Prawdę mówiąc nie ma potrzeby (takie jest moje zdanie) wydłużania Orlej Perci - jest spora grupa turystów, którzy uważają, że odcinek od Zawratu do Skrajnego Granatu wystarcza, a Buczynowe to już "nie to"- trudno odmówić tu pewnych, ale niezbyt wielkich racji.
Zaś rozpoczynanie przejścia OP lub kończenie na Przełęczy Świnickiej odchodzi już w głębokie zapomnienie... Pytam, czemu?
Może temu, że od Krzyżnego do Zawratu, to na prawdę dość...
Swoją drogą jak to możliwe, że ten sam człowiek nudził się na grani Wołoszyna, a zachwycał się "pipśtokami" na bieszczadzkim Krzemieniu i Bukowym Berdzie? Podziwiał zatrawione obniżenie miedzygrzbietowe na Wetlińskiej, a nie wzbudziło jego zachwytu kojarzące się z tym miejsce pomiędzy Krzyżnem a granią Wołoszyna. Coś tu nie do końca jest jasne. Chyba jednak nie można tak, ot... wyrwać kawałka zdania z kontekstu i od razu wyciągać daleko idące wnioski, z którymi mało kto podyskutować może boć to... klasyk - świętość prawie.
Nota bene M. Orłowicz był doktorem, ale... prawa i podpieranie akurat tego cytatu tytułem doktorskim nie za bardzo ma sens. Chyba, że chce się dyskutantowi zakleić usta...
Żeby nie było... jestem pełen szacunku dla całości dokonań Mieczysława Orłowicza na niwie krajoznawczej i turystycznej.
TPN został powołany do ochrony przyrody i jego zadaniem nie jest otwieranie nowych szlaków (tudzież przywracanie starych).
Jasne! Wojna pomiędzy "ochroniarzami" a "krajoznawcami" to klasyka z nader burzliwą historią, w czasie której TPN wielokrotnie udowodnił, że największe jego sukcesy, to zamykanie szlaków i rejonów wspinaczkowych. A że w ten sposób nadmiernie zagęszcza ruch na pozostałych, to też jego sukces, bo łatwiej zauważyć, jak szkodliwy on jest w tej nadmiernej ilości...
Może i absurd, ale przez kilka ostoi zwierzyny szlaki jednak prowadzą. Zgadzam się, że trzeba to rozsądnie wyważyć (coś trzeba poświęcić, ale nie wszystko!) i o takie wyważenie w sprawie via ferrata apeluję podając może nie najlepszy przykład konieczności stanowienia pewnych granic.A uruchomienie szlaku w środku jednej z najważniejszych ostoi zwierzyny to byłby absurd.
Prawdę mówiąc nie ma potrzeby (takie jest moje zdanie) wydłużania Orlej Perci - jest spora grupa turystów, którzy uważają, że odcinek od Zawratu do Skrajnego Granatu wystarcza, a Buczynowe to już "nie to"- trudno odmówić tu pewnych, ale niezbyt wielkich racji.
Zaś rozpoczynanie przejścia OP lub kończenie na Przełęczy Świnickiej odchodzi już w głębokie zapomnienie... Pytam, czemu?
Może temu, że od Krzyżnego do Zawratu, to na prawdę dość...
Może dla Mieczysława Orłowicza było to zbyt długie i zbyt nudne, dla mnie nie. Zwłaszcza potężne widoki na Tatry Bielskie i Wysokie, jakich nie ma z żadnego innego miejsca muszą robić wrażenie na każdej wrażliwej osobie. Może szedł we mgle...?Zresztą po co? Przecież klasyk pisał: "jest to droga daleka (5 godz.) i nudna" /dr M.Orłowicz w 1914 r./
Swoją drogą jak to możliwe, że ten sam człowiek nudził się na grani Wołoszyna, a zachwycał się "pipśtokami" na bieszczadzkim Krzemieniu i Bukowym Berdzie? Podziwiał zatrawione obniżenie miedzygrzbietowe na Wetlińskiej, a nie wzbudziło jego zachwytu kojarzące się z tym miejsce pomiędzy Krzyżnem a granią Wołoszyna. Coś tu nie do końca jest jasne. Chyba jednak nie można tak, ot... wyrwać kawałka zdania z kontekstu i od razu wyciągać daleko idące wnioski, z którymi mało kto podyskutować może boć to... klasyk - świętość prawie.
Nota bene M. Orłowicz był doktorem, ale... prawa i podpieranie akurat tego cytatu tytułem doktorskim nie za bardzo ma sens. Chyba, że chce się dyskutantowi zakleić usta...
Żeby nie było... jestem pełen szacunku dla całości dokonań Mieczysława Orłowicza na niwie krajoznawczej i turystycznej.
Ostatnio zmieniony sob 03 mar, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Proponuję to wyważyć w ten sposób, żeby nie wpuszczać turystów do ostoi zwierzyny. Wydaje mi się, że poświęcono już wystarczająco dużo.Zygmunt Skibick pisze: Może i absurd, ale przez kilka ostoi zwierzyny szlaki jednak prowadzą. Zgadzam się, że trzeba to rozsądnie wyważyć (coś trzeba poświęcić, ale nie wszystko!)
Bo zasadniczo OP kończy się na Zawracie?Zygmunt Skibick pisze: Zaś rozpoczynanie przejścia OP lub kończenie na Przełęczy Świnickiej odchodzi już w głębokie zapomnienie... Pytam, czemu?
Proponuję więcej humoru w trakcie czytania i pisania na Forum.Zygmunt Skibick pisze: Chyba jednak nie można tak, ot... wyrwać kawałka zdania z kontekstu i od razu wyciągać daleko idące wnioski, z którymi mało kto podyskutować może boć to... klasyk - świętość prawie.
Dyskutowanie gdzie się zaczyna i gdzie się kończy Orla Perć a szczególnie czy ten koniec (a może początek) jest na Świnickiej Przełęczy jest zajęciem bardzo pożytecznym a w szczególności w Murowańcu gdy już czwarty dzień leje jak z cebra, piwa w bufecie zabrakło, plecakowe zapasy alkoholu się też skończyły, w okolicy nie ma żadnej sensownej dziewczyny, czyli mówiąc najogólniej zapanował stan ogólnej niemożności, rzecz wcale nie taka odosobniona w warunkach tatrzańskich. Podobne dyskusje można toczyć nad nazwami ulic bo jeśli np. Kopernika jest przedłużeniem Kraszewskiego to dlaczego Kopernika nie nazywa się Kraszewskiego wzgl. Kraszewskiego Kopernika. Ale podyskutować oczywiście można i jeśli w trakcie dyskusji któremuś z dyskutantów przypomni się, że na dnie plecaka została jeszcze jedna butelka to jest to bardzo miła dyskusja.
Drugi problem do intelektualnej dyskusji to sama nazwa - Orla Perć. Bo po pierwsze czemu perć jak w niektórych miejscach ludzie wydeptali zdrowy chodnik a po drugie czemu orla - jest tam jakieś szczególne nagromadzenie orłów - tych ptaków to raczej nie za to cholernie dużo orłów ale takich z Krupówek, takich panów Zenków co to jak w piosence Młynarskiego właśnie się do panny Krysi przysiedli a w dodatku to jest cholernie trącąca myszką młodopolszczyzna czyli rzecz sama w sobie obrzydliwa a w Tatrach szczególnie nadużywana bo czego jak czego ale takich "dmuchanych" wierszy napisano o nich skolko ugodno ku zmartwieniu i obrzydzeniu kolejnych pokoleń maturzystów.
Może więc zlikwidować Orlą Perć jako nazwę i od razu będzie trochę mniej kłopotów.
Problem ścieżki na Wołoszynie. Nie wiem czy była oddana oficjalnie do użytku czy też nie, na pewno jednak przed wojną tam chadzano a i po wojnie też, sam znam kilka osób a jedną z nich bardzo blisko i dlatego mogę przyznać rację dr Orłowiczowi - długo i nudnie oraz bez sensu. A że widoki - widoki są wszędzie - np. widok na sławojkę schroniska na Wadze czy Trupiarni potrafi być bardzo interesujący szczególnie gdy jest na nią szczególnie pilne zapotrzebowanie.
Ta inicjatywa aby ku czci była ferrata. Każde działanie, dzięki któremu coś gorszego ulega zamianie na coś lepszego zasługuje na uznanie. Ale bez przesady - jeśli Kowalski utopi się przekraczając wpław rzekę bo w okolicy nie było mostu, to gdy się go zbuduje należ go nazwać - most imienia Kowalskiego? No i kolejne pytanie - jeśli ktoś się zabije bo trasa była oblodzona i łańcuch mu wypadł z ręki to ferrata jest krokiem naprzeciw - lonża się chyba nie rozleci. A jak się ktoś zabije np. na Mnichu to co - domagać się prawnego zakazu taternictwa.
A tak w ogóle to ta cała turystyka górska to nie jest najlepszy pomysł, zmęczyć się tylko można, czasami nawet śmiertelnie, deszcz ciągle popaduje a w zimie to białe paskudztwo. Obrzydliwość! Tfu!

Drugi problem do intelektualnej dyskusji to sama nazwa - Orla Perć. Bo po pierwsze czemu perć jak w niektórych miejscach ludzie wydeptali zdrowy chodnik a po drugie czemu orla - jest tam jakieś szczególne nagromadzenie orłów - tych ptaków to raczej nie za to cholernie dużo orłów ale takich z Krupówek, takich panów Zenków co to jak w piosence Młynarskiego właśnie się do panny Krysi przysiedli a w dodatku to jest cholernie trącąca myszką młodopolszczyzna czyli rzecz sama w sobie obrzydliwa a w Tatrach szczególnie nadużywana bo czego jak czego ale takich "dmuchanych" wierszy napisano o nich skolko ugodno ku zmartwieniu i obrzydzeniu kolejnych pokoleń maturzystów.
Może więc zlikwidować Orlą Perć jako nazwę i od razu będzie trochę mniej kłopotów.
Problem ścieżki na Wołoszynie. Nie wiem czy była oddana oficjalnie do użytku czy też nie, na pewno jednak przed wojną tam chadzano a i po wojnie też, sam znam kilka osób a jedną z nich bardzo blisko i dlatego mogę przyznać rację dr Orłowiczowi - długo i nudnie oraz bez sensu. A że widoki - widoki są wszędzie - np. widok na sławojkę schroniska na Wadze czy Trupiarni potrafi być bardzo interesujący szczególnie gdy jest na nią szczególnie pilne zapotrzebowanie.
Ta inicjatywa aby ku czci była ferrata. Każde działanie, dzięki któremu coś gorszego ulega zamianie na coś lepszego zasługuje na uznanie. Ale bez przesady - jeśli Kowalski utopi się przekraczając wpław rzekę bo w okolicy nie było mostu, to gdy się go zbuduje należ go nazwać - most imienia Kowalskiego? No i kolejne pytanie - jeśli ktoś się zabije bo trasa była oblodzona i łańcuch mu wypadł z ręki to ferrata jest krokiem naprzeciw - lonża się chyba nie rozleci. A jak się ktoś zabije np. na Mnichu to co - domagać się prawnego zakazu taternictwa.
A tak w ogóle to ta cała turystyka górska to nie jest najlepszy pomysł, zmęczyć się tylko można, czasami nawet śmiertelnie, deszcz ciągle popaduje a w zimie to białe paskudztwo. Obrzydliwość! Tfu!
Jestem gorszego sortu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Janek -
Masz racje!
Więcej humoru tu nie zaszkodzi - przestaję "smędzić"... obiecuję!
Z tą sytuacją podobną do beznadziei schroniskowej też coś jest na rzeczy...
Siedzę w Łodzi i nijak nie mogę wykombinować choćby krótkiego wyjazdu w Tatry, to i smętnie mi na duszy.
A ile nazwisk by się powtórzyło...!!!Gdyby stworzyć listę ponuraków i obrażalskich byłaby dłuższa od listy Wildsteina.
Masz racje!
Więcej humoru tu nie zaszkodzi - przestaję "smędzić"... obiecuję!
Z tą sytuacją podobną do beznadziei schroniskowej też coś jest na rzeczy...
Siedzę w Łodzi i nijak nie mogę wykombinować choćby krótkiego wyjazdu w Tatry, to i smętnie mi na duszy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Zygmunt Skibicki napisał
Siedzę w Opolu, i nijak nie mogę wykombinować choćby krótkiego wyjazdu w Tatry, to i smętnie mi na duszy 
Jedynie Janek ratuje sytuację, bo pisze tak cudnie!
- witaj w klubie!Siedzę w Łodzi i nijak nie mogę wykombinować choćby krótkiego wyjazdu w Tatry, to i smętnie mi na duszy.
Jedynie Janek ratuje sytuację, bo pisze tak cudnie!
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Siedze w Inowrocławiu i, co mi się rzadko zdarza, nijak nie mogę się wyrwaćIzabela pisze:Zygmunt Skibicki napisał- witaj w klubie!Siedzę w Łodzi i nijak nie mogę wykombinować choćby krótkiego wyjazdu w Tatry, to i smętnie mi na duszy.
Siedzę w Opolu, i nijak nie mogę wykombinować choćby krótkiego wyjazdu w Tatry, to i smętnie mi na duszy
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Noooo! To całkiem niezły KTT (Klub Tęsknot Tatrzańskich) nam tu powstał...
Kochani! Już niedługo...
A, że sie dłuży...?
W każdym razie "z górki" już jest!
Kochani! Już niedługo...
A, że sie dłuży...?
W każdym razie "z górki" już jest!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Siedzę w Damasławku, i nijak nie mogę wykombinować choćby krótkiego wyjazdu w Tatry, to i smętnie mi na duszy 
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
MiG napisał:
Janek napisał
- to przykre, życzę zdrowia, chyba jest juz lepiej skoro udzielasz się na forum(-)
Ja znalazłem trochę czasu i pojechałem w te Tatry...
No i wróciłem z temp. 39,9 st.C.!
Janek napisał
- może nie byłoby aż tak żle, bo gdyby stworzyc listę z wszelkimi przymiotami ducha, jak ineligencja, wysoka kultura osobista, wiedza, merytorycznośc na forum, poczucie humoru,życzliwość - to bez zmrużenia oka - mam takiego kandydataGdyby stworzyć listę ponuraków i obrażalskich byłaby dłuższa od listy Wildsteina.
