Orla Perć tylko dla orłów?
Jednym z moich nigdy nie zrealizowanych marzeń było poprowadzenie wycieczki dziewięciu blondynek w Tatry. Czyżby nadeszła pora realizacji?marti pisze:ba. i to nie jedną
PS.
Dlaczego akurat dziewięciu? Bo na dziesięć musiałbym mieć papiery przewodnickie (szczegóły u niejakiego Lecha)
Jestem gorszego sortu...
a coś Ty takiego strasznego w życiu zrobił,że na taką karę liczysz?Janek pisze:Jednym z moich nigdy nie zrealizowanych marzeń było poprowadzenie wycieczki dziewięciu blondynek w Tatry
9 blondynek na ferracie na Orlej -Panie...obym nie dożyła tej chwili
Żart-bez złośliwości
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
pierwsza blondi główka w prawo, obie nogi w prawo i ....leci, druga blondi zwija się w kłębek i udaje kwadrat... leci, trzecia wyprostowana... leci, czwarta siada bokiem z wyprostowanymi nogami na prawo i... leci. W co grał Janek? ...w tetrisIwona pisze:9 blondynek na ferracie na Orlej -Panie...obym nie dożyła tej chwili happy
P. S. zapożyczono ze starego kawału o Hansie
Mówiąc szczerze to razem z kolegą prowadziliśmy kiedyś takie żeńskie komando na Orlą Perć i było ich ze 15. Były to fajne wysportowane dziewczyny z poznańskiej WSWF na obozie kondycyjnym w Murowańcu. W programie miały tylko odcinek od Zawratu po Granaty i poprosiły nas, kolegę i mnie, aby w ich "wolny" dzień zaprowadzić na resztę. Do dziś pozostaje dla mnie zagadką dlaczego bały się iść same, bo radziły sobie świetnie - zero uwag. Inna sprawa, że wszystkie były pierwszy raz w Tatrach. To była chyba moja najfajniejsza OP.Iwona pisze:Janek napisał(a):
Jednym z moich nigdy nie zrealizowanych marzeń było poprowadzenie wycieczki dziewięciu blondynek w Tatry
a coś Ty takiego strasznego w życiu zrobił,że na taką karę liczysz? razz wink
Jestem gorszego sortu...
Janek pisze:Natomiast koncepcja zakazu wstępu dla blondynek jest wielce obiecująca bo automatycznie spowoduje absencję wielbicieli blondynek a to już może prawdopodobnie wystarczyć dla rozwiązania problemu nadmiaru turystów w TPN
No i przecież właśnie o to chodzi w całej tej sprawie... żeby wybierali się tam tylko turyści doświadczeni i znający Tatry.tomek.l pisze:Choć nawet jak nie będzie tam szlaku to i tak sporo osób będzie tam chodzić. Bo istnienia Orlej Perci nie da się wymazać z pamięci. Odpadną tylko ci przypadkowi turyści.
Czyli co? Zamknąć szlak to wtedy się tam będą wybierać tylko turyści doświadczeni? Przy okazji nielegalnie.
Jeśli chodzi o to aby nikt tamtędy nie chodził i nie powodował zniszczeń w przyrodzie to zamknięcie szlaku tego nie spowoduje bo nadal będą tam ludzie chodzić. Tylko, że w mniejszej liczbie.
Jeśli chodzi o to aby nie chodzili tam ludzie nieprzygotowani na takie szlaki to zamknięcie faktycznie może to spowodować ale spowoduje też to, że cała reszta będzie tam chodzić nielegalnie. Bez sensu.
No chyba, że ma to być droga taternicka. Nie widze przeciwskazań. Zdjąć łańcuchy. Pozakładać stałe punkty asekuracyjne. Piękna sprawa.
A jeśli ma być bezpieczniej to trzeba ludzi informować, edukować i pozmieniać trochę zabezpieczenia. To jedyny sensowny sposób aby nie chodzili tam ludzie nieprzygotowani.
Oczywiście można zamknąć szlak lub też zdjąć żelastwo, ale odbije się to wtedy na wszystkich. Tych przypadkowych i tych nieprzypadkowych.
Choć mi osobiście by to w ogóle nie przeszkadzało.
Jeśli chodzi o to aby nikt tamtędy nie chodził i nie powodował zniszczeń w przyrodzie to zamknięcie szlaku tego nie spowoduje bo nadal będą tam ludzie chodzić. Tylko, że w mniejszej liczbie.
Jeśli chodzi o to aby nie chodzili tam ludzie nieprzygotowani na takie szlaki to zamknięcie faktycznie może to spowodować ale spowoduje też to, że cała reszta będzie tam chodzić nielegalnie. Bez sensu.
No chyba, że ma to być droga taternicka. Nie widze przeciwskazań. Zdjąć łańcuchy. Pozakładać stałe punkty asekuracyjne. Piękna sprawa.
A jeśli ma być bezpieczniej to trzeba ludzi informować, edukować i pozmieniać trochę zabezpieczenia. To jedyny sensowny sposób aby nie chodzili tam ludzie nieprzygotowani.
Oczywiście można zamknąć szlak lub też zdjąć żelastwo, ale odbije się to wtedy na wszystkich. Tych przypadkowych i tych nieprzypadkowych.
Choć mi osobiście by to w ogóle nie przeszkadzało.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Dlaczego? Całe otoczenie Gąsienicowej to obszar udostepniony do wspinania, można tam chodzić o ile się wpiszesz do ksiązki i posiadasz odpowiednie umiejętności. Problem byłby tylko z gani Buczynowych, ale co za problem dodać samą Grań do terenów udostepnionych. Robisz z igły widły.tomek.l pisze:Przy okazji nielegalnie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Co? Z igły widły?
Mnie to zasadniczo mało obchodzi bo czy będzie tak czy siak i tak tam będę chodził. To Wy wysuwacie jakieś dziwne pomysły o likwidacji tabliczek itd.
Ale żeś mnie oświecił odnośnie terenów wspinaczkowych i zasadach udostępnienia
No i to byłby już teren wspinaczkowy a nie turystyczny. A co ja wcześniej pisałem?
No i biedny turystyczny lud, nawet ten oświecony a nie przypadkowy już by wtedy po Orlej sobie nie pohasał. Łańcuchów by nie było. Drabinek. Trzeba by było mieć linę i inny szpej. Trzeba by było jeszcze umieć z niego korzystać.
Mi pasuje. Nie wiem jak innym oświeconym turystom.
Ale żeś mnie oświecił odnośnie terenów wspinaczkowych i zasadach udostępnienia
No i to byłby już teren wspinaczkowy a nie turystyczny. A co ja wcześniej pisałem?
No i biedny turystyczny lud, nawet ten oświecony a nie przypadkowy już by wtedy po Orlej sobie nie pohasał. Łańcuchów by nie było. Drabinek. Trzeba by było mieć linę i inny szpej. Trzeba by było jeszcze umieć z niego korzystać.
Mi pasuje. Nie wiem jak innym oświeconym turystom.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Chyba nie rozumiesz (tzn udajesz, ze nie rozumiesz) - chodzi o to by zdjąć tabliczkę i znaki a zostawić łańcuchy (przynajmniej na razie). Chodzić będzie można, ale ilość chętnych się zmniejszy. Nie jest prawdą, że łąńcuchy powiodą jak po sznurku, bo w wielu miejscach ich nie ma a bez znaków pogubić się łatwo.
Cały problem polega na tym, ze na Orlej jest masa ludzi, które nawet obecnie nie powinny tam się znajdować. Idą, bo widzą znaki, bo "jest szlak znaczy można iść" nie zważając, że jest tam trudno i niebezpiecznie.
Tu nie chodzi o to, bu Orla stała się szlakiem tylko dla taterników, ale by chodzili na nią wyłącznie świadomi turyści.
Cały problem polega na tym, ze na Orlej jest masa ludzi, które nawet obecnie nie powinny tam się znajdować. Idą, bo widzą znaki, bo "jest szlak znaczy można iść" nie zważając, że jest tam trudno i niebezpiecznie.
Tu nie chodzi o to, bu Orla stała się szlakiem tylko dla taterników, ale by chodzili na nią wyłącznie świadomi turyści.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
@TomekI
W Tatrach Słowackich na wielu "nieznakowanych" perciach są łańcuchy i inne sztuczne ułatwienia. W dodatku są konserwowane, chyba nawet lepiej niż w Polsce na znakowanych - w każdym razie nigdy mi się tam nic nie urwało co mi się po polskiej stronie kilka razy przydarzyło i od tego czasu wręcz obsesyjnie sprawdzałem każdy odcinek łańcucha przed obciążeniem. Inna sprawa, że te sztuczne ułatwienia są w Słowacji na tych nieznakowanych perciach stosowane niezwykle "oszczędnie". Już widzę te tony żelastwa które by umieszczono na drodze przez "konia" na Lodowy, gdyby to był znakowany szlak i po polskiej stronie.
Dla mnie cała dyskusja ma już wymiar teoretyczny - mnie to już nie dotyczy, ale uważam, że dobra przyszłych pokoleń to powinno być zrobione.
W Tatrach Słowackich na wielu "nieznakowanych" perciach są łańcuchy i inne sztuczne ułatwienia. W dodatku są konserwowane, chyba nawet lepiej niż w Polsce na znakowanych - w każdym razie nigdy mi się tam nic nie urwało co mi się po polskiej stronie kilka razy przydarzyło i od tego czasu wręcz obsesyjnie sprawdzałem każdy odcinek łańcucha przed obciążeniem. Inna sprawa, że te sztuczne ułatwienia są w Słowacji na tych nieznakowanych perciach stosowane niezwykle "oszczędnie". Już widzę te tony żelastwa które by umieszczono na drodze przez "konia" na Lodowy, gdyby to był znakowany szlak i po polskiej stronie.
Dla mnie cała dyskusja ma już wymiar teoretyczny - mnie to już nie dotyczy, ale uważam, że dobra przyszłych pokoleń to powinno być zrobione.
Jestem gorszego sortu...
Oczywiście. Brak szlaku, ale zabezpieczenia nadal konserwowane. W jakim żyjemy kraju? Bo zapomniałem. A no tak w Polsce.
Janek, a dlaczego na Słowacji konserwują zabezpieczenia w miejscach gdzie nie ma szlaku? Ty wiesz i ja wiem
Aby na Orlą chodzili wyłącznie świadomi turyści potrzebna jest edukacja. Nie ma lepszego sposobu.
Nie chce mi się już o tym gadać. Nudzi mnie to.
Janek, a dlaczego na Słowacji konserwują zabezpieczenia w miejscach gdzie nie ma szlaku? Ty wiesz i ja wiem
Aby na Orlą chodzili wyłącznie świadomi turyści potrzebna jest edukacja. Nie ma lepszego sposobu.
Nie chce mi się już o tym gadać. Nudzi mnie to.
Już wiem. Sugerujesz, że dlatego aby przewodnikom było łatwiej prowadzić klientów. No i tu mam wątpliwości. Bo konserwowano również za socjalizmu (w zasadzie większość moich obserwacji pochodzi z tamtego okresu) gdy formalnie trzeba było wynajmować przewodnika a praktycznie nikt tego nie robił. Pamiętam, że kiedyś z kolegą dla draki poszliśmy do biura przewodnickiego w Smokovcu (wtedy to chyba Czedok załatwiał) pytać się przewodnika na Gierlach - ile, co itd. Dyżurujący tam vodca dokonał naszych oględzin (buty itd) a potem zapytał (z wyrażnym niedowierzaniem) czy nie znamy drogi. Wyciągnąłem "12" WHP, on powiedział, że "to je dobre", potem zapytał się czy chcemy na miejscu poczytać sobie Puskasa a potem .... życzył nam dobrej pogody i śmiejąc się powiedział, abyśmy mu nie zawracali tyłka.tomek.l pisze:Janek, a dlaczego na Słowacji konserwują zabezpieczenia w miejscach gdzie nie ma szlaku? Ty wiesz i ja wiem happy
Vodcy byli na etacie, ich wynagrodzenie w najmniejszym stopniu nie zależało od ilości klientów.
W tej sytuacji konserwacja ułatwień zakrawała na działalność filantropijną lub humanitarną. No cóż - socjalizm był pełen zagadek.
Jestem gorszego sortu...
Dla chcącego nic trudnegoJanek pisze:Jednym z moich nigdy nie zrealizowanych marzeń było poprowadzenie wycieczki dziewięciu blondynek w Tatry. Czyżby nadeszła pora realizacji?
no no noJanek pisze:To była chyba moja najfajniejsza OP.
a skąd mają wiedzieć że jest trudno i niebezpiecznie skoro jeszcze nigdy tam nie byli? rozumiem, że Ty wychodząc w góry z wyprzedzeniem znasz szlak i wszelkie ewentualne niebezpieczeństwa czekające na Ciebie zza krzakamefistofeles pisze:Idą, bo widzą znaki, bo "jest szlak znaczy można iść" nie zważając, że jest tam trudno i niebezpiecznie.
marti pisze:a skąd mają wiedzieć że jest trudno i niebezpiecznie skoro jeszcze nigdy tam nie byli?


http://www.mapytatr.net/PRODUKTY/MAPY_T ... la_map.htm
http://www.google.interia.pl/szukaj/?sg=1&q=orla+per%E6
MAŁO???
Rozumiem,że jak pojedziesz dajmy na to w Pireneje to będzie to także całkowity spontan?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."



