wycieczki dla 8-latka

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

jarekt pisze:Nie miała problemów .....
Z zejściem również
Jesteś dumny?
Cieszę się, że nie miała.
Ale była duża potencjalna możliwość by je miała.
I to mogło się skończyć wołaniem TOPR.
Lub jeszcze gorzej.
Ale bądź dumny, choć w gruncie rzeczy powinieneś się wstydzić.
Ja, gdybym spotkał się z tak jednolitymi radami jak tu otrzymałeś - radami na nie - a mimo to poszedł, to bym zachował na tyle dobrego wychowania aby tu nie wracać i nie mówić - sit, sit, marchewka, a gówno, głupki jesteście, dała radę. Zachowałbym ten trumf w cichości.
Możesz pokrzykiwać, że jestem cham i bezczelny. Owszem, jestem, bo pozwalam sobie na luksus bycia szczerym.
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

Janek pisze:Możesz pokrzykiwać, że jestem cham i bezczelny
z przykroscia konstatuje, ze to to pierwsze narasta kosztem tego drugiego.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

jarekt pisze:Nie miała problemów .....
Z zejściem również :)
poważnie zabrałeś ją mimo wszystko na Krzyżne?
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Jeśli Jarek posłuchał Janka w tej sprawie to raczej marne są szanse na odpowiedź na ww. pytanie. :think:
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Aczkolwiek Tomtom ma wyraźnie inne zdanie to nadal uważam, że należy piętnować wyprawy z czterolatkami na takie wysokości. Stanowczo mogą z tym poczekać. Czy TOPR ma mało zajęć? Tym razem skończyło się szczęśliwie - wcale nie musiało tak być.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Janek pisze:Aczkolwiek Tomtom ma wyraźnie inne zdanie (...)
... eufemistycznie powiedziawszy.... :think:
zushka

-#3
Posty: 192
Rejestracja: sob 09 lip, 2005
Lokalizacja: z Polski :)

Post autor: zushka »

jarekt pisze:Nie miała problemów .....
Z zejściem również
zastanawia mnie skąd ten entuzjazm..ja bym raczej współczuła...
:think:
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

sami najmadrzejsi na swiecie widze, weterani wychowywania wlasnych dzieci.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Acha. To trzeba mieć dopiero własne dzieci, żeby takie rzeczy wiedzieć, tak?
Zauważ, że tu nikt się nie wypowiada na temat wychowywania dzieci, itp., ale na temat bezpieczeństwa.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

tomtom pisze:weterani wychowywania wlasnych dzieci.
tomtomciu, a jakie ty masz praktyki odnośnie wychowania dzieci? Janek zareagował dość ostro-jak to Janek. Mimo iż nie mam zamiaru wtrącać się do cudzych dzieci,a raczej do odpowiedzialności za ich bezpieczeństwo-to rola opiekuna-nadal uważam,że zabranie 4latki na Krzyżne i to o tej porze roku jest dość ryzykowne.
Nie mam prawa tak sądzić? Moim zdaniem mam. Od 10lat mam wpływ na wychowanie mojego brata. W górach był pierwszy raz jako 3-4latek właśnie.
zushka

-#3
Posty: 192
Rejestracja: sob 09 lip, 2005
Lokalizacja: z Polski :)

Post autor: zushka »

taki sam niesmak wzbudzają we mnie rodzice na Granatach z niemowlakami w nosidełkach...
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

Iwona pisze:tomtomciu, a jakie ty masz praktyki odnośnie wychowania dzieci?
kula w płot, iwoneczko ;)
Iwona pisze:uważam,że zabranie 4latki na Krzyżne i to o tej porze roku jest dość ryzykowne.
mi tu. wyraziliscie swoje opinie i szlus. jakies wyrazy wspolczucia i inne komentarze uwazam za zbedne.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

tomtom pisze:kula w płot, iwoneczko
a gdzie tam, właśnie trafiony zatopiony :P
tomtom pisze:jakies wyrazy wspolczucia i inne komentarze uwazam za zbedne.
teoretycznie prawda,aczkolwiek nabranie wody w usta może być odebrane jako akceptaja,ciche przyzwolenie.Oczywiście,nie trzeba wcale używać epitetów i rugać rodzica,który chyba najlepiej zna swoje dziecko,by wyrazić odmienne zdanie na dany temat.

Mam inne pytanie: czy gdybyś widział,że dorosły pcha się z dzieckiem w trudny teren,wyraźnie nie wiedząc w co się pakuje,to czy spróbowałbyć przemówić do rozsądku takiemu gościowi,czy przeszedłbyś obojętnie? Pytam,bo uważam,że co innego jest oceniać kogoś-sytuację teoretycznie, a zupełnie inaczej,gdy jesteśmy świadkami-uczestnikami. Chodzi mi o zwykłą próbę wytłumaczenia komuś,że ładuje się w kłopoty,a nie o nachalne przekonywanie, że nie ma racji.
jarekt

-#1
Posty: 32
Rejestracja: pt 18 mar, 2005
Lokalizacja: Ustroń

Post autor: jarekt »

Pozdrawiam wszystkich. Janka również ;)

To, że podjęliśmy z żoną taką a nie inną decyzję było przemyślane i świadome.
Był to wynik analizy uwag Waszych oraz opinii moich znajomych. Wzięliśmy pod uwagę również to, co potrafi i co lubi nasze dziecko.

Podsumujmy:
- Janek ostrzegał o stromym zejściu i piargach - ok, ale to nie jest problem dla nas. Mamy już wystarczające doswiadczenie i umiejętności.
- Agaar - że trasa nudna
- Iwona - że nudno i mogą byc oblodzenia.

To, że jakaś trasa jest dla kogos nudna jest kwestią jego psychiki i odpowiedniego nastawienia.
Wiedzieliśmy, że z motywacją i odpowiednim pozytywnym nastawieniem dziecka sobie poradzimy.

Powiem szczerze, że informacja Iwony o możliwych oblodzeniach miała dla mnie szczególnie
znaczenie (dzięki Iwona), ponieważ nie przewidywałem takiej systuacji. Tego nie mogłem zlekceważyć
i w Murowańcu od innych turystów którzy zeszli przez Krzyżne dowiedziałem się, że takiego zagrożenia nie ma.

Zagrożeniami, które mogły wykluczyć nasze przejście były:
-pogoda - ta jednak dopisała. Było słonecznie i ciepło. Prognozy na najbliższe godziny były bardzo dobre.
-zmęczenie dziecka - kondycja i samopoczucie dopisywały i kontrolowane były na bieżąco
-trasa z drabinkami i łańcuchami - wiedziałem że takich odcinków nie będzie
-ekspozycja - z wpisu Iwony wynikało, że takich miejsc na (moje) szczęście nie ma

Wszystkie Wasze uwagi (za które bardzo dziękuję) dotyczące przejścia, analizowaliśmy
i zastanawialiśmy sie na ile mogą nas dotyczyć. Pamiętajcie, że każde dziecko jest inne
i nie wszystko co dotyczy waszych pociech ma zastosowanie do innych.
Do "pomocy" mieliśmy jeszcze dwie nastoletnie córki.

Ta 3 dniowa trasa była dla mnie czymś więcej niż tylko kolejną wycieczką. Zobaczyłem jak bardzo,
małe dziecko może chcieć osiągnać swój cel. Mimo kryzysu jaki miała za Czerwonym Stawem, nie chciała słyszeć o powrocie
z trasy do Murowańca ani tym bardziej do domu. Jasno i wyraźnie powiedziała, że chce iść dalej i spać w "nowej chatce".
Odpoczeła i poszliśmy dalej. Na podejściu na Krzyżne, gdy skończyły się kamienne "schody" była w swoim żywiole.
Widac było wyraźnie, że jej się to podoba. Z Krzyżnego, gdy zobaczyła schronisko w którym będzie spać,
wyraźnie się ucieszyła. Później podczas zejście również była zadowolona, śpiewała chwilami.
Trawers zboczem pod Buczynową dol. wyraźnie nie przypadł jej do gustu ale schronisko było coraz bliżej i to było najważniejsze.

W schronisku przeżyła chwilowe rozczarowanie:
- nie było lodów (ostatecznie zastąpiły je batoniki)
- były brzydkie łóżka bez drabinek :)
Humorek się poprawił, gdy od Pani recepcjonistki otrzymała dyplom "za dotarcie do schroniska".
Trasę z Murowańca do Pięciu Stawów pokonywaliśmy od 9 do 17.30
Następny dzień (pogoda bajeczna) to od południa powolny spacer szlakiem do Palenicy.

Janek pytał ironicznie czy jestem dumny - tak jestem dumny. Jestem bardzo dumny.
Mam wielki szacunek dla małej Martynki za to, w jaki sposób pokonała trasę i swoje słabości.
W moich oczach jest wielka.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

jarekt pisze:Mimo kryzysu jaki miała za Czerwonym Stawem, nie chciała słyszeć o powrocie
z trasy do Murowańca ani tym bardziej do domu.
normalnie harpagan jakiś nie kobitka :D Już widzę jak ona będzie w przyszłości grała na nerwach Jankowi, swoimi relacjami na forum z tatrzańskich maratonów :P ;) dobrze,że chociaż wybredna odnośnie miejsca na nocleg w schronie...nie jakieś tam podłogi,tylko łóżko i to z drabinką Obrazek
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Przede wszystkim - wybacz ostre słowa.
Ale!
Gdybyś napisał odrazu ten tekst to bym nie napisał ani słowa poza gratulacjami. Ten poprzedni wyglądał jednak na taki: "strachajła jesteście, straszyć tylko umiecie, a my i tak zrobiliśmy co chcieliśmy". Nie warto się spieszyć!
No i jeszcze jedno - nic poprzednio nie napisałeś, że oprócz 4 -latki są jeszcze dwie nastoletnie dziewczynki. A to jest kapitalna a może nawet kluczowa sprawa. Mam dwóch wnuków - Kuba (13) i Filip (8 ). Przeszli ze mną sporo. Filip pierwszy raz jak miał 5 lat. Obserwowałem ich - Filip, widziałem to doskonale, wielokrotnie był bliski "buntu" ale ambicja mu nie pozwoliła być gorszym od starszego brata. Pewnie i u Was tak było.
A teraz by dać Ci trochę po nosie. Znam niespełna 3-letniego dżentelmena, który wszedł od Tatliakovej Chaty przez Rakoń na Wołowiec. Łyso Ci? :D
PS.
Słowo czekisty, że nie powiem nikomu - było "na barana" choć trochę?
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

Iwona pisze:a gdzie tam, właśnie trafiony zatopiony
?
Iwona pisze:Mam inne pytanie: czy gdybyś widział,że dorosły pcha się z dzieckiem w trudny teren,wyraźnie nie wiedząc w co się pakuje,to czy spróbowałbyć przemówić do rozsądku takiemu gościowi,czy przeszedłbyś obojętnie?
a niech sie pakuje. co to, moj problem? jakby spytal, to bym powiedzial.
jarekt

-#1
Posty: 32
Rejestracja: pt 18 mar, 2005
Lokalizacja: Ustroń

Post autor: jarekt »

Janek pisze:Słowo czekisty, że nie powiem nikomu - było "na barana" choć trochę?
Nie było. Mieliśmy plecaki i nie było jak "na barana".
Choć na asfalcie do Palenicy zaczęła kombinować, że chce na ręce. Ale postawiła warunek - "Tylko do mamy, bo tata sie nie nadaje". :D
Ponieważ dostała odpowiedź, że mama jest zmęczona i tylko ja mogę nieść - do Palenicy wolała iść na nogach. ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

tomtom pisze:?
a co tu jest niejasne? Specjalnie zadałam Ci pytanie o Twój staż wychowywania dzieci,bo spodziewałam się właśnie,że jest raczej zerowy. 8)

Ktoś,kto choć raz miał pod swoją opieką dziecko w górach będzie inaczej zapatrywał się na sprawę doboru trasy niż teoretyk.
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

I co, z mojej odpowiedzi wywnioskowalas, ze jest zerowy?
ODPOWIEDZ