o w morde misiatomtom pisze:no to masz kolejny powod do zazdrosci
Już alpinista czy jeszcze turysta?
Serio? To życie Ci aż tak zbrzydło. Pytanie tylko czy od ciągłych awansów pięknych pań czy też z jakiegoś innego tajemniczego powodu. Np od "Zewu ciszy" i "Dotknięcia pustki" (nie wiem czy tutuły autora czy też wymysł tłumacza - jedno pewne - kiczowate).tomtom pisze:Prawdopodobnie zostane w zwiazku z tym pierwszym czlowiekiem, ktory kupil sznurek i poszedl na kurs bo mial dosc zywcowania.
a tam kiczowate
po angielsku odpowiednio brzmia: The Beckoning Silence i Touching The Void. Ciekawym eksperymentem bylo "muzyczne" przezwanie filmu po polsku na Czekając na Joe. Moze kontrowersyjnym nieco, ale na pewno lepszym, niz przerobienie krakauerowego Into Thin Air na Wszystko za Everest. Po angielsku tytul sam w sobie mrozi powietrze i sklania do siegniecia po tlen, po polsku brzmi jak naglowek artykulu w Fakcie.
Zycie mi wlasnie nie zbrzydlo. Gdyby mi zbrzydlo, to bym teraz lansowal sie zdjeciami z Ostrego. Lub ktos inny, co pod sciana znalazl moj aparat
po angielsku odpowiednio brzmia: The Beckoning Silence i Touching The Void. Ciekawym eksperymentem bylo "muzyczne" przezwanie filmu po polsku na Czekając na Joe. Moze kontrowersyjnym nieco, ale na pewno lepszym, niz przerobienie krakauerowego Into Thin Air na Wszystko za Everest. Po angielsku tytul sam w sobie mrozi powietrze i sklania do siegniecia po tlen, po polsku brzmi jak naglowek artykulu w Fakcie.
Zycie mi wlasnie nie zbrzydlo. Gdyby mi zbrzydlo, to bym teraz lansowal sie zdjeciami z Ostrego. Lub ktos inny, co pod sciana znalazl moj aparat
kaziku drogi
siedze w robocie dwunastą godzinę
jakbym nawet nie siedzial, to i tak cokolwiek, co by sie dzialo ze mna po metaforycznie rozciagnietym po Ostry strzeleniu sobie w łeb mało by mnie obchodzilo.
Poza tym Radliński zawsze powtarza - nikt nikogo do ratowników siłą nie zapisuje, więc nie ma się co litować
poza tym - znosiles kiedys zwloki z czwartego pietra bez windy? mnie tam bardziej zal grabarzy, HZS to przynajmniej w pieknych okolicznosciach przyrody robote ma.
tomek ->
tylko po drodze nie stan sie slawny jak Mallory, bo cie znajda, odmroza, ograbia i postawia kamyczek. i tak trzy razy
siedze w robocie dwunastą godzinę
jakbym nawet nie siedzial, to i tak cokolwiek, co by sie dzialo ze mna po metaforycznie rozciagnietym po Ostry strzeleniu sobie w łeb mało by mnie obchodzilo.
Poza tym Radliński zawsze powtarza - nikt nikogo do ratowników siłą nie zapisuje, więc nie ma się co litować
poza tym - znosiles kiedys zwloki z czwartego pietra bez windy? mnie tam bardziej zal grabarzy, HZS to przynajmniej w pieknych okolicznosciach przyrody robote ma.
tomek ->
tylko po drodze nie stan sie slawny jak Mallory, bo cie znajda, odmroza, ograbia i postawia kamyczek. i tak trzy razy
KIM JESTEM?;) w Tatrach?;)
WSZYSCY JESTESMY C E P R A M I 
Przynajmniej dla niektorych
To tak gwoili niegdysiejszego watku kim jestesmy
Przynajmniej dla niektorych
To tak gwoili niegdysiejszego watku kim jestesmy
Brak mi określenia na takich ludzi jak większość z nas - przemierzających góry, doliny, szczyty, posypiających po schroniskach, kwaterach itp... - ale bez epizodów wspinaczkowych.AdiK pisze:co odróżnia turystę chodzącego po górach od taternika, alpinisty, himalaisty?
Turysta? Brzmi kiepsko - turyści to Niemcy wygrzewający tyłki na plażach Majorki...
Może Wędrowca? Łazik? Człapak? Tragarz?




