AdiK pisze:"fast food" nie ma nic wspólnego z (dobrym) jedzeniem
Święte słowa!
agorra pisze:Piwko w Piano i Sanacji.
ale który gatunek?
A tak w ogóle kto nie był w dawnym, starym Poraju, jeszcze za głebokiej komuny i Olbrychta (tak się nazywał właściciel) to nie wie nic o naprawdę dobrej knajpie. Repertuar był niewielki bo to maleństwo było ale takiej fasolki po bretońsku, rydzów z patelni, żurku z kiełbasą własnego wyrobu oraz grochówki nie było i już nie będzie. Nie mówiąc już o kanapkach na zagryzienie wódeczki - toż to były dzieła sztuki i człowiek właściwie się krępował, że jedząc niszczy to arcydzieło. Niestety po śmierci Olbrychta knajpa szybko upadła.
Sto lat temu lwowski restaurator Jan Wnuk założył przy ulicy Kościelskiej gospodę z restauracją dla letników i wyszynk dla góralskiej klienteli. Kwitło tu życie towarzyskie, kulturalne i społeczne Zakopanego. http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... 5931fc173a
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ogolnie rzecz biorac trzeba uwazac na wszystkie karczmy w zakopanem.... szczegolnie w okolicach sezonu letniego i zimowego. czesto produkty tam przywozone powoli zaczynaja zyc wlasnym zyciem i na pewno nie nadaja sie do jedzenia ale napic sie mozna w wielu miejscach....... wtedy nawet jedzenie sie polepsza oczywiscie po odpowiedniej ilosci zapitku
Ja niestety nie jesten zmotoryzowany, dlatego zawsze po zejsciu z gorr zazwyczaj jadem w barze FIS raz jadlem w "puchatku" czy cos itam zatruilem sie zupa nie chcecie wiedziec co bylo dalej
jedynie czego nie polecam to ryba w barze FIS najlepsza rybka jets pod nosalem w takim domie wczasowym nie pamietam nazwy ale pycha
Andrzej Krystoszyk pisze:I posiady w Karczmie u ratowników na Piłsudskiego. Jedyna , niepowtarzalna atmosfera i klimat' Siedzi sobie człowiek w kacie a wkoło same górskie repy, co to niejedną wyprawę zwiodły, łaciate i chleb ze smalcem od pani Ani....
Kiedyś tam bywałem , ale Karczma zatraciła swój charakter.
Siedzi tam kilku leśnych dziadków,wielki telewizor, i dziwnie skrzywiona barmanka.
Niegdyś smalec, bigos(pyszny), teraz smęty.
Karczma straciła swój urok