hmmm...ja się od kilku dni opalam..na Wietrzni (to rezerwat skalny,do którego mam 10minut drogi od domu...spokój ciesza i do tego piękne widoki)..ale niestety po trzech dniach opalania wyglądam jak Indianin albo nawet gorzej...w każdym razie ja się nigdy nie opalam na brązowo..a jak użyłam kremu brązującego, który miał zbrązowić moją skórę po 5 dniach zbrązowił ja po jednym...tyle, ze zamiast brązu zrobiłam się żółta...i miałam plamy mimo że nakładałam ten krem bardzo dokładnie...podsumowując to chyba nie dane mi jest mieć brązową skórę...pozostaje mi być albo trupiobladą...albo czerwonoskórą
marti pisze:ja się już wypowiedziałam. dzis podczas studiowania notatek na obrone podglądali mnie kapucyni a wasze sposoby, rady, pozycje, miejsca itp, itd
Lubię się opalać w każdym miejscu. Może być to balkon, ogródek. Jednak najlepiej nasze ciało łapie słońce podczas ruchu. Np. można pograć na plaży w siatkówkę...
ruda pisze:pozostaje mi być albo trupiobladą...albo czerwonoskórą
Drogie dziecko, rude tak mają (o ile Twa rudość jest prawdziwa). Niestety powinnaś sobie z opalaniem dać spokój o ile nie chcesz tracić fortuny na dermatologów a może i (nie daj Boże) onkologów. Każdy lekarz Ci to powie. A bladość oblicza jest nadzwyczaj interesująca a pseudomurzynek jest na kopy.
Hannibal pisze:To znaczy, że ci to nie służy, a szkodzi. W każdym razie odradzam ci opalanie. Ale zrobisz oczywiście, jak będziesz chciała.
tylko, że u mnei to jest tak, ze nawet jak się nie opalam tylko np. maszeruje po miesice to i tak slonce mi potraffi przypiec...czyli powinnam nie wychodzic z domu jak jest slonce...albo w najwieksze upaly wkladac golf, żeby mi słońce nie mogło dopiec...nie no świetna perspektywa...