Co to, o mafii przewodnickiej nie słyszałeś, zwróć się do Lecha - masz blisko, wyłuszczy Ci wszystko. Widzę, że kolejne "cudowne dziecko" na tatry.prv.tomek.l pisze:Nie znam takich, ale pewnie znowu się mylę.
Mnich
o kurcze...czyli twierdzisz,że przewodnik to taka......upssscaatoosee pisze:tomek przewodnik za kase zrobi wszystko wiec buszowalismy po mnichu troszeczku.
Dla odmiany ciekawa i na temat,w zgoła odmiennym stylu napisana, relacja Tomka z wejścia na Mnicha:
http://forum.turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?t=1978
Dobre, dobre...Iwona pisze:Dla odmiany ciekawa i na temat
Swoją drogą należy właśnie pisać na temat, bez niedomówień i bufonady (co niestety często ma miejsce). Jak ktoś wchodzi z przewodnikiem, to niech o tym pisze od razu, niech nie przedstawia elementów wspinaczki czy zjazdu jako coś co jest banalne i z palcem w dupie. Jak już pisano, różni ludzie tutaj i na inne fora zaglądają. Piszcie kochani rzetelniej zwoje relacje.
Ja wiem, że dla wielu takie wejście na Mnicha z przewodnikiem, to jest mistrzostwo świata, jest to przeciez zrozumiałe, ale na Boga piszcie o takiej przygodzie "uczciwie".
Hansio pisze:Porzadek na dupowsporze. - Wszystko ma być na swoim miejscu, odpowiednio wpięte w uprząż. Przyrząd asekuracyjny na HMS-ie, po skończonym używaniu go, wpinasz w szpejerkę i tak ma być.
ładnie powiedzianeHansio pisze:Po prostu trzeba myśleć i nie nabierać złych nawyków. Zaczyna sie na drobnych błędach, a kończy (niestety) często u podstawy ściany.
jest taka możliwość, też przy zjazdach.caatoosee pisze:odrazu sam zjezdzal i nigdy nie zaznal przyjemnosci wiszenia na scianie z rekoma w bok hehe
hmm, ja chyba teżtomek.l pisze:Najpierw Cię opuścił a potem zjechałeś sam - bardzo dobrze. Choć mam tu wątpliwości.
@caatoosee, tomek.I, chce Ci dać do zrozumienia, ze zjazd, to nie tylko opuszczanie się po linie, ale też:tomek.l pisze:skoro nie potrafisz samemu zrobić zjazdu to nie pisz, że to proste
-odpowiednie wybranie miejsca na stanowisko zjazdowe
-założenie stanowiska zjazdowego
-prawidłowe założenie przyrządów zjazdowych
-wybranie odpowiedniego miejsca zjazdu (np. omijać kruszyzne)
-poprowadzenie liny przy zjeździe, (aby ja nie przeciąć, czy jej nie zaklinować)
-założenie auta po zjeździe
Wystarczy małe niedociągnięcie (choćby nie zawiązanie węzła na końcu liny) i możesz być trup.
Jak słusznie tomek.I zauważył, nie pisz, ze miejsca II są łatwe, bo to forum czytają różne ludziska i ktoś przez Ciebie, może potem wdepnąć w Tatrach w niezłe tarapaty...
mylisz się, nie zrobi wszystkiego...bo w górach ważniejsze od kasy jest zachowanie bezpieczeństwa.caatoosee pisze:tomek przewodnik za kase zrobi wszystko
Zgadza się, ale tylko w dwóch przypadkach. (jakich?) i myślę, że żaden nie zaistniał w sytuacji wcześniej przez kolege opisywanej, w jednym przypadku nie zjeżdżałby, tylko w trakcie zjazdu... no właśnie, co? I co z drugim przypadkiem?(zwłaszcza)chief pisze:caatoosee napisał(a):
odrazu sam zjezdzal i nigdy nie zaznal przyjemnosci wiszenia na scianie z rekoma w bok hehe
jest taka możliwość, też przy zjazdach.
Ps. Pytania oczywiście nie do Ciebie Chief
PS II Mały kłizik
Czesc.
Domniemuje z tej logiki, iz pierdolniecie z 50 m jest lepsze jak z 300?zipi pisze:zgoda, nie odwazylbym sie isc w powazna sciane, w przypadku Mnicha uznalismy jednak, ze mozemy sobie na to pozwolić: wycof tutaj to tylko jeden zjazd
Ostatnio zmieniony czw 19 paź, 2006 przez Irek, łącznie zmieniany 1 raz.
Czesc.

To ja bym nie chcial byc wlascicielem liny na ktorej to robiles lub wspinac sie na niej.caatoosee pisze:wyciagalem rece w bok i tez biegalem po scianie w boki jak w filmach hehe .Ale tez sam zjezdzalem to nic trudnego,
Ostatnio zmieniony czw 19 paź, 2006 przez Irek, łącznie zmieniany 1 raz.
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Z punktu widzenia posmiertnej obsługi może to mieć znaczenie. To trochę tak jak z facetami na piekielnie szybkich motorach : lekarze nie nazywają ich organodawcami, bo po walnięciu z predkoscią 250 i wiekszą żaden organ do przeszczepu się nie nadaje , no i pozostaje niebagatelna kwestia estetykiIrek pisze:Domniemuje z tej logiki, iz pierdolniecie z 50 m jest lepsze jak z 300?
No i jest jeszcze istotna kwestia - przy większej wysokości zeskrobywanie mózu z want pod ścianą jest bardziej uciążliwe. TOPR-owcy to uwielbiają. Przy 50 metrach zrobisz Zibi mniej kłopotu.Andrzej Krystoszyk pisze:Z punktu widzenia posmiertnej obsługi może to mieć znaczenie. To trochę tak jak z facetami na piekielnie szybkich motorach : lekarze nie nazywają ich organodawcami, bo po walnięciu z predkoscią 250 i wiekszą żaden organ do przeszczepu się nie nadaje , no i pozostaje niebagatelna kwestia estetyki
PS
Proszę na mnie nie nalatywać - opisy zwłok to jeden z ważniejszych elementów tatrzańskiej edukacji polecany zwłaszcza dla tych, których tak cholernie podnieca machanie rączkami podczas zjazdu.
Irek pisze:Cos chyba Hansio wam w pracy nowe komputery dali? Czy branze zmieniles? think
Cha, Cha, Cha.... Nie dali nowych a i starych jak na lekarstwo. Branży to ja nie zmieniłem, tylko siedze tera w chacie od kilku dni i się kuruję, to i z nudów głupoty wypisuję tu i uwdzie.
Świeta prawda, krążą na różnych forach takie ciekawe zdjęcia i filmiki, polecane dla początkujących, coby ich młodzieńczy zapał i fantazje ostudzić i przyhamowaćJanek pisze:opisy zwłok to jeden z ważniejszych elementów tatrzańskiej edukacji polecany zwłaszcza dla tych, których tak cholernie podnieca machanie rączkami podczas zjazdu.
Ps. Jakoś nie widzę, coby ktoś pokusił sie o rozwiazanie mojego małego kłizu (udział Chiefa, Janka I Irka wykluczony, z przyczyn oczywistych)
Kłiz?
No to tak sobie myślę, że pierwszy przypadek to przy przekładaniu węzła łączącego liny przez przyrząd. A drugi to nie wiem. Może w przypadku jakiegoś wypadku gdy trzeba zjechać do poszkodowanego i zatrzymać się przy nim aby udzielić mu jakiejś pomocy. Oba zatrzymania przy pomocy blokera.
Nie robiłem kursu tatrzańskiego to się nie znam
No to tak sobie myślę, że pierwszy przypadek to przy przekładaniu węzła łączącego liny przez przyrząd. A drugi to nie wiem. Może w przypadku jakiegoś wypadku gdy trzeba zjechać do poszkodowanego i zatrzymać się przy nim aby udzielić mu jakiejś pomocy. Oba zatrzymania przy pomocy blokera.
Nie robiłem kursu tatrzańskiego to się nie znam
nie chodzi o pierdolniecie (chyba że chcesz iść bez liny) tylko o wycof - z Mnicha jest 35m zjazdu na południowa strone ze stałego punktu zjazdowego czyli ok 5 minut.Irek pisze:Domniemuje z tej logiki, iz pierdolniecie z 50 m jest lepsze jak z 300?
300 m wycofu bez stałych punktów to jakieś 8 zjazdów, czyli poważna sprawa chyba ze 2 godz roboty, być może część sprzętu zostawiona w ścianie - niech sie wypowiedzą eksperci.
Ostatnio zmieniony pt 20 paź, 2006 przez zipi, łącznie zmieniany 1 raz.
nic nie zdola odstraszyc takimi filmikami bo kto wspinajacy sie mysli ze spadnie,tak samo kara smierci, ktory potecjalny morderca mysli ze go zlapia ,zadennnnnnnnnnn!!!!Hansio pisze:Świeta prawda, krążą na różnych forach takie ciekawe zdjęcia i filmiki, polecane dla początkujących, coby ich młodzieńczy zapał i fantazje ostudzić i przyhamować
wiec takie filmiki to chyba do jakis zboczencow co lubia ogladac rozwalone czaszki i rozprysniety mozg po scianie
Nie czuj się dyskryminowany, jest to podyktowane jedynie tym, że Wasza trójka zna odpowiedź i to wszystkoIrek pisze:Hansio napisał(a):
(udział Chiefa, Janka I Irka wykluczony, z przyczyn oczywistych)
Czuje sie dyskryminowany razz
P.S. Hansio na spotkanie w listopadzie wpadniesz?
(nawiasem mówiąć, to tomek. I prakrycznie odgadł, chodzi oczywiscie o wyhamowanie zjazdu przy pomocy węzła zaciskowego, wtedy można "machać" przy zjeździe rękami, nie jest istotne czy węzeł przchodzi przez przyżąd i czy zjeżdżamy do poszkodowanego) Pozostaje jeszcze druga sytuacja, również chodzi o hamulec (inny rodzaj) zaznaczam, że nie jest to żaden węzeł, haki/karabole ani inne takie. Kto wie ? Może kolega caatoosee w koncu sie wypowie ?
Ps. Planuję i chyba będę, jeśli pamietam, to 4-5.11?
trzeba w końcu jakiegoś browca (oczywiście bezalkoholowego) obalić.
Zapewniam Cię, że wielu z nas myśli o tym czasem bardzo intensywnie. Takie myślenie wpływa bardzo korzystnie na zdrowie psychiczne wspinającego się i powoduje, że unika on jakichś głupich błędów. Naprawdę nie powinno sie lekceważyć siły grawitacji.caatoosee pisze:bo kto wspinajacy sie mysli ze spadnie
bardzo mi przykro, caatoosee (co to znaczy?) ale chyba albo bardzo młody jesteś akbo bardzo głupi i niedojrzały. Zaręczam Ci, że jak będziesz stał nad grobem kolegi z którym jeszcze kilka dni temu byłeś w górach lub, co gorsza, zobaczysz na wantach pod ścianą ślady tego co było kiedyś jego mózgiem to natychmiast zaczniesz myśleć i przestaniesz się emocjonować machaniem łapkami podczas zjazdu. A może najlepiej byłoby abyś dał sobie z tym spokój.caatoosee pisze:wiec takie filmiki to chyba do jakis zboczencow co lubia ogladac rozwalone czaszki i rozprysniety mozg po scianie



