Rumunskie Karpaty
"INFORMACJE PRAKTYCZNE
Najkrótsza trasa przejazdu z Polski wiedzie przez przejścia graniczne w Łysej Polanie lub Muszynie, Koszyce w Słowacji, Miszkolc i Debreczyn na Węgrzech do Oradei w Rumunii.
Waluta: lei - średni kurs z sierpnia 2004: 1 USD - 38000 lei. Na wymianę najlepiej zabrać ze sobą dolary, najlepiej nowe (te z dużymi głowami prezydentów), gdyż w niektórych miejscach istniały problemy z wymianą "starych" dolarów. Uważać należy na prowizję sięgającą nawet 10 proc. w centrach miast. Pieniądze z łatwością można wymienić w bankach i kantorach bez żadnej prowizji.
Warto mieć ze sobą drobne (najlepiej jednodolarówki) - jest to bardzo dobry sposób nieoficjalnego podziękowania, np. za gościnę, czy posiłek.
Nie należy zabierać ze sobą dużej ilości prowiantu, gdyż w Rumunii produkty żywnościowe są naprawdę w niskich cenach, a z drugiej strony - warto spróbować tutejszych smakołyków.
Należy mieć się na baczności przed osobami samowolnie pobierającymi na granicy wątpliwe opłaty "ekologiczne", "drogowe" i "mostowe" (aby sprawdzić ich wiarygodność, należy poprosić o rachunek)."
Więcej - czytaj w numerze "n.p.m."
Najkrótsza trasa przejazdu z Polski wiedzie przez przejścia graniczne w Łysej Polanie lub Muszynie, Koszyce w Słowacji, Miszkolc i Debreczyn na Węgrzech do Oradei w Rumunii.
Waluta: lei - średni kurs z sierpnia 2004: 1 USD - 38000 lei. Na wymianę najlepiej zabrać ze sobą dolary, najlepiej nowe (te z dużymi głowami prezydentów), gdyż w niektórych miejscach istniały problemy z wymianą "starych" dolarów. Uważać należy na prowizję sięgającą nawet 10 proc. w centrach miast. Pieniądze z łatwością można wymienić w bankach i kantorach bez żadnej prowizji.
Warto mieć ze sobą drobne (najlepiej jednodolarówki) - jest to bardzo dobry sposób nieoficjalnego podziękowania, np. za gościnę, czy posiłek.
Nie należy zabierać ze sobą dużej ilości prowiantu, gdyż w Rumunii produkty żywnościowe są naprawdę w niskich cenach, a z drugiej strony - warto spróbować tutejszych smakołyków.
Należy mieć się na baczności przed osobami samowolnie pobierającymi na granicy wątpliwe opłaty "ekologiczne", "drogowe" i "mostowe" (aby sprawdzić ich wiarygodność, należy poprosić o rachunek)."
Więcej - czytaj w numerze "n.p.m."
Zależy w jakie góry się jedzie. Akurat w Fogarasze to może pasować, ale w góry północnej Rumunii to już nie bardzo.Iwona pisze: Najkrótsza trasa przejazdu z Polski wiedzie przez przejścia graniczne w Łysej Polanie lub Muszynie, Koszyce w Słowacji, Miszkolc i Debreczyn na Węgrzech do Oradei w Rumunii.
To w końcu trzeba uważać na prowizje, czy nie?Iwona pisze: Uważać należy na prowizję sięgającą nawet 10 proc. w centrach miast. Pieniądze z łatwością można wymienić w bankach i kantorach bez żadnej prowizji.
Najtaniej jednak będzie przez Ukrainę. Dokładnego cennika nie przedstawię ale podobno pociągami przez Ukrainę podrużuje się bardzo taniutko. Trzeba dotrzeć do Lwowa i tam jest jakiś pociąg do Rumunii. Niestety nie jestem w stanie podać żadnych konkretów ale gotów jestem pojechać przez Ukrainę nawet w ciemno. Koleżanka Ukrainka często jeździ na Krym i twierdzi, że pociągiem jedzie się za około 80 złociszy.
Namawiam Tadka, ktory ma jechac, aby wziął auto. Byłoby najszybciej i tanio. W skalkach spotkalem dziewczyne, ktora mowila, ze jej znajomi jezdza samochodem, ktory zostawiaja przy jakims klasztorze.Piotr pisze:Najtaniej jednak będzie przez Ukrainę. Dokładnego cennika nie przedstawię ale podobno pociągami przez Ukrainę podrużuje się bardzo taniutko.
Re: Rumunskie Karpaty
Hej!Zygmunt pisze:Czesc,
A kto z was bywal w rumunskich gorach:
Alpy Rodniańskie (Munţii Rodnei)
Góry Fogaraskie (Muntii Făgăraş)
Góry Paring (Muntii Paring)
Góry Piatra Craiului (Muntii Piatra Craiului)
Góry Retezat (Muntii Retezat)
pozdr
W tamtym roku byłam 4 dni w Górach Bihorskich (najwyższy szczyt Curcubate Mare-Bihor-1846mnpm)zwanych też Apuszenami,czyli Karpatami Zachodnimi.Od Oradei ok 130km na południowy wschód.
Jest to bardzo ciekawe pasmo.Przypomina swoją urodą trochę Małą Fatre Słowacką,ale tez są karpackie połoninki:) na płaskowyrzu Padis-o ile dobrze pamietam-pięne zjawiska krasowe.To był koniec maja,więc powyżej 1700m był jeszcze snieg.W Rumunii zakochałam się juz w latach 80-tych,jadąc z rodzicami samochodem serpentynami przez góry Fogarskie.
W ogóle cała Rumunia jest w górach,dzika i jeszcze nieschodzona-dlatego warto tam jechać,ale jednak zawsze z kimś kto już tam był.
W tym roku tez się wybieram na weekend czerwcowy-tym razem w Alpy Rodnianskie-wycieczke organizuje sądeckie PTT..Juz nie mogę sie doczekać,bo wiem że doznania wizualne znów mnie zaczarują na kolejny rok:)
Pozdrawiam
-
laura palmer
-

- Posty: 307
- Rejestracja: wt 08 lis, 2005
- Lokalizacja: z małej syrenki
laura palmer pisze:Iwona, Ja bylam w alpach rodniańskich 3 lata temu. Weszliśmy na pietrosula (najwyższy pik tam), to byl listopad, pochodziliśmy granią, a w drodze powrotnej kolo Satu Mare zepsul się silnik i do polski wróciliśmy na holu:)
Jak wróce do Kraka i dostanę swego kompa to może wkleję jakieś zdjęcia..
To fajnie,będe wdzięczna za jakieś fajne fotki.Ja niestety jeszcze się nie dorobiłam cyfrówki i wszystkie fotki z Rumunii mam na kliszy.Ale czuje ze musze się zmobilizować,tym bardziej ze dobry aparat jest mi potrzebny.Z kazdej wyprawy wybieram ciekawsze zdjęcia i maluje obrazki pastelami.




