Prosty sposób na polską służbę zdrowia..

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: Uzbroił tekst ustawy w wszystkie możliwe sankcje karne
Za ustawę nie odpowiada szef NFZ tylko Ministerstwo Zdrowia
Janek pisze:Arłukowicz robi wrażenie faceta załamanego psychicznego.
Nie dziwie się. Myślał chłopak, że dostał szansę, a wsadzono go na minę i kazano sprzątać po Kopaczowej. Dziwie się opozycji, że atakuje jego a nie panią marszałek.

Przeraża mnie myśl, że ktoś tak nieudolny jak Ewa Kopacz, której jedynym atutem jest umiejętność żarliwej obrony swojego protektora jest drugą osobą w państwie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Rząd doskonale zdaje sobie sprawę, że apteki strajkować nie będą, przecież chleb jeść muszą, to nie lekarze, którzy kasę za leczenie wezmą i wisi im, co na receptach napiszą. W każdym razie mam żal - do Państwa Polskiego. Przyjdzie czas, że i mnie wspólne obywatelskie dobro zawiśnie. Na razie mamy bajzel, przepisy niewykonalne, przepisy sprzeczne z innymi przepisami, a za wszystko KARA, KARA, KARA.
Umowy aptek z NFZ nie zawierają takich danych, jak termin płatności, częstotliwość przedkładania rachunków, ale dwie trzecie treści o KARACH za wszystko.
Co do niewyraźnie napisanych recept, każdą niekomputerową receptę można zakwestionować i było to w praktyce czynione , do tej pory zabierano aptekom refundację, teraz dodatkowo za przyjęcie takiej recepty zapłacą KARĘ, której skomplikowany sposób naliczania zajmuje kilka stron w Ustawie - pani Kopacz musi być z tego rozdziału dumna. Czy ta głupia baba miała na pieńsku z aptekarzem z wiochy, w której pracowała jako dochtór i to jakieś odreogowanie kompleksu ?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Za ustawę nie odpowiada szef NFZ tylko Ministerstwo Zdrowia
Jasne, ale wyraźnie widać, że prawnicy z NFZ opracowali sporą jej część.
dagomar pisze:Czy ta głupia baba miała na pieńsku z aptekarzem z wiochy, w której pracowała jako dochtór i to jakieś odreogowanie kompleksu ?
Wysoce prawdopodobna koncepcja. I kolejne potwierdzenie tu i ówdzie prezentowanego poglądu, że kobiety należy uwielbiać, ale pod żadnym pozorem nie dopuszczać do władzy.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: I kolejne potwierdzenie tu i ówdzie prezentowanego poglądu, że kobiety należy uwielbiać, ale pod żadnym pozorem nie dopuszczać do władzy.
Nie zgodzę się. Podam dwa przykłady które tej tezie przeczą - Angela Merkel i lady Margharet Thatcher. Przykładów z polskiego podwórka niestety nie znam. Gdyby Tusk miał 1/3 tych jaj co one to był złego słowa o nim nie pisnął.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Pisałam już o tym kilka stron wstecz.
Teraz wszędzie mimo że od 11 lat mam tą swoja kartę (trochę wcześniej niż na całym Śląsku, gdyż moje miasto należało do czterech w którym testowano ten system) dodatkowo każą przynosić do lekarza tą nieszczęsną RMUĘ.
A teraz jeszcze dodatkowo sprawa recept.
Strata czasu i nerwów i pacjentów i lekarzy i farmaceutów przez idiotyczne zarządzenia.
gb pisze:Nfz - w osobie Prezesa - daje wszystkim do zrozumienia - że instytucja, która mu podlega nie jest usługową względem obywateli - ale decyzyjną.
Grzegorz - jak zwykle lapidarnie ująłeś to o co właściwie chodzi.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

dagomar pisze:, to nie lekarze, którzy kasę za leczenie wezmą i wisi im, co na receptach napiszą.
Dagomar, wiesz dobrze że nie wisi.
Cyrk wokół ustawy refundacyjnej wynikał z dużej części z tego, że lekarze nie są już w stanie wziąć na siebie kolejnych obciążeń mentalnych.
Dagomar - każda wypisana recepta, niezależnie od kar lub braku kar za refundację, może oznaczać finansową rujnację lekarza jeśli nie więzienie (a już paroletni wyrok w zawieszeniu na pewno) - na gruncie prawa cywilnego i karnego w aspekcie odpowiedzialności zawodowej.

Musicie sobie uzmysłowić że lekarz ryzykuje całe swoje dalsze życie kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt razy w ciągu dnia - może dostać wyrok na milion zł odszkodowania plus 4 lata więzienia (daj Boże w zawiasach).
Wiem, wiem, nie tylko lekarz. Górnik i projektant mostów też ryzykują, górnik bezpośrednio, sztygar bezpośrednio i odpowiadając za ludzi, projektant- trochę jak lekarz (skutki mogą być odległe, ale tragiczne).


Ale właśnie takie zawody powinny być trochę chronione (choć oczywiście kontrolowane i rozliczane). Nie należy im dokładać zwrotu refundacji za lek prawidłowo wypisany zgodnie z wiedzą medyczną!!!!!!!

Dagomar, wiem że nie to miałeś do końca na myśli ale proszę Cię nie pierdol że lekarza nie obchodzi co pisze na recepcie, proszę!
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

@Komorfil - mam taki głupi może zwyczaj widzenia dobrych stron w każdej fatalnej sytuacji. No i teraz mam nadzieję, że ta cała "afera" stanie się czymś w rodzaju katharsis. Że wreszcie wszyscy siądą do stołu i pogadają jak ludzie i ustalą noiwą redakcję ustawy i jakiś senator to przepchnie. Bo to konieczne - po prostu nie ma innego wyjścia. A te kilkaset milionów? To głupstwo, co to znaczy wobec całości długu. A także kosztu organizacji Euro 2012. A najgorsze co można zrobić to panikować.

PS.
Pani posłanka Szczypińska (PiS) powiedziała dziennikarzowi, że patrząc na ministra Arłukowicza w czasie tej farsy w Sejmie miał ochotę go przytulić jak matka dziecko. Bo taki był biedny. Mówiła szczerze, to było widać A Arłukowicz rzeczywiście wyglądal jak zbity pies. Ale zachował się przyzwoicie, mógł w końcu wskazać na Pawlaka i powiedzieć - to on winien... i wręczyć dymisję. Ale to najłatwiejsze.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Bo Arłukowicz rzeczywiście jest niewinny, chyba tylko własnej naiwności, że zgodził się przyjąć tekę ministra zdrowia po Kopaczowej.

Swoją drogą - czy jest coś czego ten rząd nie spieprzył?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Ciekawy artykuł na ten temat w 'Tygodniku Powszechnym":

http://tygodnik.onet.pl/30,0,72536,osta ... tykul.html
Ostatni bastion socjalizmu

Krzysztof Łanda, ekspert ekonomiki zdrowia: Przy okazji wdrażania ustawy refundacyjnej zawiodło to, co zawodzi w Polsce często, a w ochronie zdrowia prawie zawsze: przejrzystość, komunikacja i wzajemne zaufanie.


Przemysław Wilczyński: Po co właściwie tworzy się listę leków refundowanych?

Krzysztof Łanda: Najprościej można powiedzieć tak: by ułatwić dostęp do skutecznych leków. Nadrzędną jest też zasada solidaryzmu społecznego, według której wpłacane przez nas w formie składek zdrowotnych fundusze są dzielone wedle potrzeb. Gdyby ten system nie funkcjonował, byłoby jak w krajach trzeciego świata: wiele osób byłoby po prostu nieleczonych.

Kryteriów, według których oddziela się leki refundowane od tych, do których państwo nie dopłaca, jest kilka. Najważniejsze: musi to być lek istotny dla zdrowotności, czyli dotyczyć poważnej choroby. Nikt nie będzie refundował leku zmieniającego ubarwienie ucha albo wpływającego na zmniejszenie łuszczenia się naskórka w celach kosmetycznych. Drugie kryterium: refundacja musi dotyczyć leku o udowodnionej skuteczności, a więc takiego, który przeszedł wnikliwie badania kliniczne. Trzecie: ryzyko działań niepożądanych musi być mniejsze niż spodziewane korzyści zdrowotne. I wreszcie: czynnik ekonomiczny, a więc pytanie, czy skuteczność leku jest warta ceny, jakiej żąda producent.

Afera „pieczątkowa” z zeszłego tygodnia zepchnęła na dalszy plan właśnie kwestię zasad refundacji. Tymczasem zmieniło się wiele.

Rzeczywiście, dyskusję ustawiły dwa, zdawałoby się marginalne, zapisy. Pierwszy nie jest według mnie aż tak kontrowersyjny, jak się go przedstawia. Nałożenie na lekarza obowiązku sprawdzenia nowych poziomów refundacji, nowych cen, nowych grup terapeutycznych może stanowić pewien problem, ale tymczasowy – lekarze zdołają w ciągu kilku tygodni opanować te zasady.

Pozostaje kwestia poważniejsza – która, miejmy nadzieję, zostanie w tym tygodniu rozwiązana – czyli szeroko dyskutowany obowiązek weryfikacji przez lekarza, czy pacjent jest ubezpieczony. W innych krajach ten obowiązek istnieje, tyle że lekarzom nie grożą żadne kary za pomyłki. A nie grożą dlatego, że kary nie miałyby sensu: lekarze czy rejestratorzy mają dostęp do przejrzystego systemu informatycznego, który w stopniu niezawodnym, stuprocentowo trafnym, weryfikuje dane ubezpieczeniowe. U nas tymczasem podobnego systemu nie możemy się doczekać od kilkunastu lat!

Za sprawą tych dwóch kwestii umknęły bardzo istotne, wręcz przełomowe zmiany, które mają szansę dokonać się dzięki nowej ustawie refundacyjnej. Po raz pierwszy w Polsce po latach zapowiedzi i obietnic, państwo zdecydowało się wprowadzić przejrzyste zasady refundacji i wyceniania leków. Do tej pory o wpisaniu jakiegoś leku na listę decydowało w dużej mierze widzimisię ministra, co powodowało posądzenia o korupcję. A teraz mamy jaśniejsze kryteria, które zapewniają powtarzalność decyzji: i refundacyjnych, i cenowych. Wpisanie leku na listę zyskało też – co bardzo ważne – status decyzji właśnie, bo do tej pory ogłaszało się listę refundacyjną w formie obwieszczenia. Różnica polega na tym, że od „decyzji” można się odwołać.

Czyli mamy dobrą ustawę, a pacjenci, lekarze i dziennikarze histeryzują?

Nie, choć na ocenie nowego prawa zaważyły fatalne błędy. Ustawa jest generalnie dobra, gdyż zawiera sto plusów, ale też niestety kilka poważnych minusów. Zawiodło też to, co zawodzi w Polsce często, a w ochronie zdrowia prawie zawsze: komunikacja, przejrzystość i wzajemne zaufanie. Nie jest to też koniec zamieszania, bo błędy w ustawie oraz błędy popełnione przy jej wdrażaniu z czasem będą dawały o sobie znać.

Pierwszy przykład: dawniej na liście refundacyjnej większość leków była wpisana bez konkretnego wskazania – jeśli lek był przeznaczony do refundacji, dotyczyła ona wszystkich chorób, w których był stosowany zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Zgodnie z dziwną interpretacją ministerstwa zdrowia na recepcie wpisuje się nazwę handlową leku, który może być refundowany wyłącznie w zarejestrowanych urzędowo wskazaniach. Problem w tym, że niektóre ważne wskazania nie zostały dotąd i nigdy pewnie nie będą – z różnych powodów – zarejestrowane. Szacuje się, że nawet połowa zastosowań leków dotyczy niezarejestrowanych wskazań, jest to przy tym postępowanie prawidłowe, gdyż leki te mają ugruntowaną pozycję w lecznictwie tych właśnie chorób. Efekt? Niektórzy pacjenci zostali pozbawieni refundacji i dlatego będziemy mieli dalsze protesty. Tym razem pacjentów.

Problem drugi: brak podejścia egalitarnego. Przykład? Leki sieroce, które stosowane są nie u dziesiątek czy setek tysięcy, a raczej u kilkudziesięciu czy kilkuset osób. W ustawie – poniekąd słusznie – obowiązuje wspomniana zasada opłacalności leków finansowanych ze środków publicznych. Ta zasada jest dobra, jeśli chodzi o leki powszechnego użytku: ich cena rozkłada się na dużą populację, co pozwala zarobić producentowi i uzyskać zwrot z inwestycji. A leki sieroce, stosowane w rzadko występujących chorobach, muszą kosztować bardzo dużo, bo w przeciwnym wypadku koszt produkcji nie zwróci się przy sprzedaży. Państwo tymczasem nie przewidziało dla nich drogi uzyskania refundacji, efektem czego będą również protesty pacjentów.

Niejeden pacjent powie: „Protest lekarzy pokazał, że nikt się nami nie przejmuje. Ani firmy farmaceutyczne, ani lekarze, którzy bronią wyłącznie swojego interesu”.

Lekarze protestują, bo wyczuli w sposobie wdrażania ustawy refundacyjnej znanego z przeszłości ducha brania lekarzy „w kamasze” – jaskrawy sygnał, że państwo im nie ufa. Ten duch zresztą unosi się nad ustawą od dawna: kilka innych zapisów penalizacyjnych zostało wykreślonych z ustawy dopiero na etapie prac senackich! A więc zostały przyjęte przez Sejm, mimo że ich absurdalność była zgłaszana przez niemal wszystkich i na długo przedtem.

[...]

Zacytowałam fragment, warto przeczytać całość.

Janku - coś dla Ciebie, jest nawet porównanie do budowania mostów. Chyba autor wypowiedzi czyta tutejsze forum.

Tak mnie zastanawia - dlaczego my tutaj to wszystko widzimy, a decydenci nie ?

I nie pieprz mi za przeproszeniem tutaj Mefisto o "aktualnym rządzie". Sprawa jest nie załatwiona (a mogła być załatwiona) od ponad 10 lat przez wszystkie kolejne rządy.
O przejrzystym systemie komputerowym w służbie zdrowia słyszę na różnych konferencjach od kilkunastu lat tylko nigdy nie było politycznej woli jego wprowadzenia.


B.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Basia Z. pisze:Janku - coś dla Ciebie, jest nawet porównanie do budowania mostów. Chyba autor wypowiedzi czyta tutejsze forum.
Miłe, dziękuję, ale chyba jednak nie. Choć pewne "obyczaje" mostowe są warte upowszechnienia. Np. to, że każdy most po jego wybudowaniu a PRZED oddaniem do użytku podlega próbie obciążeniowej i to ciężarem znacznie przekraczającym ustaloną dla danego mostu nośność. Jest także dobrym obyczajem (przepis tego nie ujmuje), że główny projektant mostu oraz kierujący budową przebywają podczas tej próby w łódce. A łódka jest POD MOSTEM.

Pod tym "receptowym mostem" nie było nikogo, próby obciążeniowej też nie było, urzędnicy MZ i NFZ zabrali barierkę i powiedzieli - proszę jechać. No i mamy karambol.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Basia Z. pisze:Pierwszy przykład: dawniej na liście refundacyjnej większość leków była wpisana bez konkretnego wskazania – jeśli lek był przeznaczony do refundacji, dotyczyła ona wszystkich chorób, w których był stosowany zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Zgodnie z dziwną interpretacją ministerstwa zdrowia na recepcie wpisuje się nazwę handlową leku, który może być refundowany wyłącznie w zarejestrowanych urzędowo wskazaniach. Problem w tym, że niektóre ważne wskazania nie zostały dotąd i nigdy pewnie nie będą – z różnych powodów – zarejestrowane. Szacuje się, że nawet połowa zastosowań leków dotyczy niezarejestrowanych wskazań, jest to przy tym postępowanie prawidłowe, gdyż leki te mają ugruntowaną pozycję w lecznictwie tych właśnie chorób. Efekt? Niektórzy pacjenci zostali pozbawieni refundacji i dlatego będziemy mieli dalsze protesty. Tym razem pacjentów.
Dokładnie.

Natomiast ja nie zapomnę lekcji jaką było udowadnianie na tym forum na kilkunastu bodaj stronach wątku że nie jestem wielbłądem. Że to nie jest jakaś nadinterpretacja, moje rojenia, złe przeczytanie, cokolwiek.
To forum - jak już napisałem - jest elitarne. Ludzie którzy chodzą po górach, to a priori kilka klas wyżej od poziomu przeciętnego użytkownika forów onetowych czy GW.
A jednak spotkałem się tu z niedowiarstwem i myśleniem nieomal paranoicznym.
A to niedawni licealiści wmawiali mi na podstawie jednego przeczytanego zdania jednej ustawy, że odwołań do charakterystyk po prostu nie ma. A to hokeiści amatorzy wmawiali mi cały czas że i tak wszystko jest winą lekarzy, bo nie w czas krzyczeli (choć krzyczeli).
A to senior forum, człowiek którego niezwykle szanuję za jego zdroworozsądkowo-ironiczne widzenie świata, łykał elementy dramatu drobnymi porcjami, choć były podane od razu na tacy - też brakowało wiary.

Niezła, ciekawa lekcja. Niestety, wnioski pesymistyczne. Skoro elita zdaje się być tak długo ślepą i głuchą, czegóż oczekiwać od ogółu?

Wnioski: lekarze już nie zagłosują na PO, wśród moich znajomych ludzie zakochani do niedawna w panu premierze mówią rzeczy których nie będę powtarzał, ale których można się będzie domyśleć z wyniku kolejnych wyborów.
Przyjdzie nowa, choć pewnie nieduża, fala emigracji: o wyjeździe zaczynają przebąkiwać osoby które do tej pory zarzekały się że nie wyjadą, choć biednie, ciężko i pod górkę.

Życzę dużo zdrowia w systemie opartym na felczerach i lekarzach z Wietnamu, z receptami na 100 %, być może- pod rządami PiS.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

komorfil pisze:A to senior forum, człowiek którego niezwykle szanuję za jego zdroworozsądkowo-ironiczne widzenie świata, łykał elementy dramatu drobnymi porcjami, choć były podane od razu na tacy - też brakowało wiary.
Za komplement dziękuję, reszta diagnozy błędna. Niestety, Komorfil, Twoje umiejętności prowadzenia wykładu są kiepskie - po pierwsze emecjonujesz się a po drugie, zakładasz, że słuchacz posiada Twoją wiedzę i to w temacie dość hermetycznym. Przykład - te charakterystyki produktu leczniczego - jak sądzę, to większość społeczeństwa dowiedziała się o nich po raz pierwszy w życiu, a i idę o każdy zakład, że większość z tych co się o nich już dowiedzieli, nadal tego nie rozumie.
Po trzecie zaś, jest to tak idiotyczne, że normalny człowiek zaczyna mieć podejrzenia, że wykładowcy coś się pokiciło.
komorfil pisze:Wnioski: lekarze już nie zagłosują na PO, wśród moich znajomych ludzie zakochani do niedawna w panu premierze mówią rzeczy których nie będę powtarzał, ale których można się będzie domyśleć z wyniku kolejnych wyborów.
Chyba jesteś w błędzie. Sprawa musi zostać wyprostowana, bo inaczej pan premier nie dotrwa do końca kadencji a krach nastąpi jeszcze w tym kwartale. Jak sądzę, pan premier już o tym wie i stosownie do swoich talentów w kontakcie z tzw. szarym obywatelem objawi się w roli "Donalda Odnowiciela". Czy ktyoś poleci na pysk? Pewnie tak, choć nie chciałbym aby to był Arłukowicz.
Czy premier znał niuanse ustawy? Podejrzewam, że nie, nawet gdyby ją przeczytał od początku do końca - to bardzo trudny, specjalistyczny tekst. Zauważył to między innymi prezes Kaczyński, mówiąc na konferencji prasowej po sesji Sejmu, że materia przedmiotu jest zawiła i wymaga niezwykłej wnikliwości.
Ale tak to już jest, bo praktyka pewnie była taka - "Pani Ewo, proszę mi w krótkich żołnierskich słowach scharakteryzować tą Ustawę, ma pani 5 minut".
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze: Niestety, Komorfil, Twoje umiejętności prowadzenia wykładu są kiepskie
Już się żartobliwie zestawiałem tu z prof. Jędrzejczakiem - nie nowina.
Nie jestem wykładowcą, nie jestem asystentem szpitala klinicznego więc nawet nie mam zajęć ze studentami. Nie jestem mistrzem tłumaczenia czegoś komuś.
a po drugie, zakładasz, że słuchacz posiada Twoją wiedzę i to w temacie dość hermetycznym.
odrzucam tą tezę. Bardzo, bardzo upraszczam, poza tym ja naprawdę szanuję ludzi.
Dałem tu parę stron wstecz przykład jak wyglądałby tekst gdybym pisał tak jak mogą rozmawiać ze sobą lekarze. To jak piszę tu - jednak radykalnie odbiega od tego przykładu, prawda?

Po trzecie zaś, jest to tak idiotyczne, że normalny człowiek zaczyna mieć podejrzenia, że wykładowcy coś się pokiciło.
to jeszcze najbardziej do przyjęcia, ten mechanizm jest jasny. Z drugiej strony, żyjecie w tej Polsce jedni dłużej, inni krócej, ale zasadniczo - wiele lat. I co- takie zdziwienie?


to bardzo trudny, specjalistyczny tekst. Zauważył to między innymi prezes Kaczyński, mówiąc na konferencji prasowej po sesji Sejmu, że materia przedmiotu jest zawiła i wymaga niezwykłej wnikliwości.
Na pewno tak, ale jakoś mnie to nie przekonuje, bo każda ustawa jest pisana przede wszystkim prawnym bełkotem z którego potem kto wie jak może wyciągnąć ile się da, a poza tym każde przepisy odwołują się do hermetycznego kręgu pojęć i znaczeń. Inaczej się nie da. Tu odgrywa rolę raczej społeczna waga tematyki.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Tu odgrywa rolę raczej społeczna waga tematyki.
No właśnie! Jak tworzy się tekst ustawy np. o zasadach dopuszczenia do eksploatacji sprzętu spawalniczego to nie jest istotne czy np. nauczyciel biologii lub tłumacz języka angielskiego czy też zgoła kasjerka z supermarketu cokolwiek z niej zrozumieją - nie muszą, to ich nie obchodzi.

Jednakowoż w przypadku tej ustawy czy np. zmian w kodeksie drogowym to nowe zasady muszą być doprowadzone do wszystkich. I jest to rola szczególnie telewizji publicznej. Opowiadali mi znajmi mieszkający w Niemczech, że u nich każda zmiana w przepisach drogowych poprzedzona jest długą akcją informacyjną w telewizji publicznej podczas której wszystko jest tłumaczone - nie tylko tekstem lub mową ale i obrazkami, filmami, wręcz łopatologicznie i to wielokroć razy.
A u nas jak? Ano szary człowieczek, czasami z racji wieku zdemenciały, otrzymał krótką lecz bolesną lekcję, naogół dopiero w aptece, z której zrozumiał tylko jedno - że zrobiono mu kuku.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Tak, zrobiono kuku, tak, w Niemczech się zapewne mówi prosto po wielokroć i wcześniej.

Jaki to ma - że nieśmiało spytam - związek z moimi nie zrozumianymi tutaj komunikatami?
Inaczej - czyżbym miał jednak dożywotnią karę polegającą na tym iż to mi (i innym szeregowym lekarzom) wypominać się będzie do końca świata i jeden dzień dłużej NIE NASZE zaniedbania informacyjne?
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Po ostatnich dniach tak sobie myślę, że co szkodzi lekarzom nie mazać po receptach, jeśli wiedzą, że za tą receptę zapłaci pacjent, albo aptekarz, co im szkodzi prawidłowo przystawiać pieczątki, nie skreślać, podawać wymagane przepisami informacje. Co im szkodzi kupić komputer i drukarkę. Tu w ogóle nie chodzi o to ubezpieczenie.
Ale jeżeli odsyłam pacjenta z niechlujnie napisaną receptą, na której brakuje podpisu, paru liter w nazwie leku, albo wymaganych kodów i numerów, która nie może być formalnie zrealizowana na zniżkę, to nie zdarzyło się, by lekarz przeprosił i poprawił. Zawsze jest formuła: "w aptece się czepiają, niech pan/pani idzie do innej". Czasami do konkretnej apteki, gdzie już mieli prawidłowe recepty na podmiankę. Święte krowy. Tak było przed wejściem w życie Ustawy i tak będzie i teraz, bo sobie lekarze załatwili. Próba nałożenia na nich odrobinę odpowiedzialności za to, co robią, skończyła się, jak się skończyła.
I przyszła starowinka w sobotę z receptą na insulinę - 3.20 na zniżkę, 100 zł na 100%. Recepta z niestrajkującego gabinetu, bez słynnej pieczątki, ale nazwa wpisana byle jak. Ja wiem, co tam jest napisane, lekarz wie, co napisał, staruszka wie, po co przyszła, ale nie kupiła. Bo lek musi być wykaligrafowany, bo w przeciwnym razie za tą insulinę zapłacę ja plus kara plus odsetki.
O to toczy się protest - o uniemożliwienie normalnej pracy.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

karę polegającą na tym iż to mi (i innym szeregowym lekarzom) wypominać się będzie do końca świata i jeden dzień dłużej NIE NASZE zaniedbania informacyjne?
Jako człowiekowi, który przeżył dość zgodnie 49 lat w jednym stadle z lekarzem jest mi to dość głupio napisać a i przykro - niestety jednak tak jest, że społeczeństwo jest dośćpodejrzliwe w stosunku do spełeczności lekarskiej. A ostatnie zamieszanie niestety tylko ten osąd utwierdzi. Przyczyny? Na wołowej skórze nie spiszesz.

PS.
W ChPL ten wykaz chorób dla danego leku przypisanego w celu refundacji widnieje w pozycji "Wskazania". Słowo to odczytałbym raczej a i większość ludzi też jako imfrmację o najczęstszych zastosowaniach a nie imperatyw. W Trybunale Konstytucyjnym to by raczej się rozleciało w pył. Sprawa wyglądałaby inaczej gdyby w wykazie leków refundowanych byłaby dodatkowa rubryka o nazwie "refundacja tylko dla chorób" i byłyby one tam wymienione.

PS2.
Z ostatnich żalów aptekarskich zrozumiałem m.in. to, że wg. NFZ stanowią oni coś w rodzaju weryfikacji tego co lekarz w recepcie napisał. Sprawdzić czy pacjent/klient ma legitymację emerycką lub ten druk o nazwie bodajże KBMU jako tako mogą (choć po co), reszty nie, bo skąd niby oni mogą wiedzieć na co klient jest chory. Jeśli tak jest, to jest to kolejny bandydyzm.

PS3
Na miejscu premiera Tuska bym panią Kopacz wyrzucił nie tyle za skopaną ustawę lecz z powodu podejrzeń, że w cichym porozumieniu z wiadomą opozycją podłożyła mi minę pod tyłek.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

dagomar pisze: Ale jeżeli odsyłam pacjenta z niechlujnie napisaną receptą, na której brakuje podpisu, paru liter w nazwie leku, albo wymaganych kodów i numerów, która nie może być formalnie zrealizowana na zniżkę, to nie zdarzyło się, by lekarz przeprosił i poprawił.
dobra, dobra, Dagomar, wy wiecie swoje, my swoje.
Lekarze święci nie są i bazgrzą koszmarnie. To są fakty.

Ale kilka dni temu: lekarka wystawia receptę ubezpieczonemu, ale lek na 100 %, bo zlecony ze wskazań medycznych a nie ChPL. Farmaceuta wie lepiej i WYDAJE lek z refundacją, po czym dzwoni do lekarki żeby poprawiła (!!!) receptę, bo lek poszedł z refundacją.
Lekarka mówi - "zaraz, chwilę, miał być na 100 %"
Farmaceuta "to co, nie pomoże mi pani?"

Jakie, kurwa, "pomoże"? Dlaczego farmaceuta zawsze "wie" że lekarz źle wpisał? Wydał, co wydał.
A ile razy przychodzili do mnie "przeprawić" z 1 opakowania na 2 bo "wydali 2" choć jak wół stało 1 op- czego zresztą farmaceuta nie negował, tylko, ot tak, sobie wydał? Nie śmierdzi to aby?

takich historii znam wiele, pewnie wy znacie wasze- o lekarzach.

Próba nałożenia na nich odrobinę odpowiedzialności za to, co robią, skończyła się, jak się skończyła.
Dagomar, na litość - za co odpowiedzialność? Za brak dostępu do ChPL które o dziwo kilka dni temu w liczbie 2700 charakterystyk, OPIECZĘTOWANYCH przez MZ lub URPL, pojawiło się na www.urpl.gov.pl może nie rozwiązując, ale radykalnie podnosząc jakość rozwiązania problemu samej niedostępności ChPL?
Dlaczego nota bene pojawiły się w rzetelnej postaci i liczbie na stronie rządowej dokładnie w okolicach dnia w którym Sejm znowelizował ustawę bez art. 48 ?
Za co odpowiedzialność? Za sfałszowane RMUA, za sfałszowane ZUSowskie legitymacje emeryta (do kupienia podobno za 80 zł, odbiór z żądanym nazwiskiem nazajutrz)?

OK- macie niefajnie. Ale proszę bez nagonki na nas, bo to nie nasza wina.
Co do charakteru pisma: OK, to przyjmuję. Zobowiązuję się kaligrafować albo drukować.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

ależ ja się zgadzam w 100% z Tobą o ChPl ( powiem więcej, szwagierka - profesor przyznała się, że wczoraj nie wiedziała, czy może przepisać Pulmicort na zniżkę, bo choroby (nie wiem dokładnie , jestem inzynierem :-) ) , w kazdym razie jest choroba, może być o podłożu wirusowym, albo nie, leczy się tak samo, efekt "chorobiany" ten sam, a na zniżkę jest tylko ta o jednym podłożu, a ona dostaje pacjenta na etapie choroby rozwiniętej i bez specjalistycznych badań nie potrafi powiedzieć, jaka była jej etymologia.
To taka dygresja
Ale mnie chodzi o to, że jeżeli napiszesz receptę nieporządnie, to winien będę ja, bo biednemu pacjentowi odmówię, pan minister będzie grzmiał o wyższości dobra pacjenta itd sranie w banie, a potem po cichu przyjdzie kontrola i mnie wykończy.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

komorfil pisze:Lekarze święci nie są i bazgrzą koszmarnie. To są fakty.
I to od conajmniej dwóch wieków. Zawsze mnie to zastanawiało. Ja na rysunku muszę dać opis tzw. pismem technicznym, aby nikt przy wykonawstwie niczego nie spaprał z powodu nieczytelności, a lekarze tylko jakieś zawijasy.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ