Zakochani w Tatrach pisze:Nie takie rzeczy były niegdyś obchodzone, więc sądzę, że i tą też - przy odrobinie pomyślunku - dałoby się obejść
Jak już pisałem z perspektywy czasu i jak by nie patrzeć zdawkowych informacji, wiele problemów można by było rozwiązać optymalnie, więc z pewnością i ten.
Niewątpliwie, wybieg dla niedźwiedzia, to nie był jedyny problem finansowy zoo, wystarczy poczytać podlinkowane wyżej materiały, aby uzmysłowić sobie ogrom prowadzonych w nim prac. Myślę że po części Gucwiński musiał wybierać, albo wybieg dla niedźwiedzia, albo rozbudowa innych nie mieszczących się w standardzie starego zoo pomieszczeń. Jak by zrobił wybieg, nie zrobił by czegoś innego, tak czy inaczej był by winny, w myśl zasady, jak nie kijem to pałką.
uszba pisze:Myślę że powodem wykastrowania niedźwiedzia jest fakt że po tylu latach w tych warunkach może mu odbić palma.
Jakoś mnie ten argument zupełnie nie przekonuje, zwłaszcza że z dostępnych materiałów wynika, że niedźwiedziowi odbijała palma już wcześniej, co było zresztą jednym z powodów odosobnienia.
Fascynuje mnie, impet z jakim po nagłośnieniu sprawy nagle znalazły się pieniądze czy instytucje chętne do przygarnięcia zwierzaka. Tylko gdzie były te wszystkie energiczne organizacje wcześniej ? Dlaczego nie pomogły, nie zainteresowały się ? Przecież istnieją czarno na białym, ogólnodostępne dowody na to, że Gucwińscy starali się znaleźć niedźwiedziowi lepsze warunki czy też pieniądze na rozbudowę wybiegu? Prawda jest taka, że nikogo to nie obchodziło, a jak się zrobiła zadyma i szum medialny, nagle z pod ziemi wyskoczył tłum naganiaczy i setka instytucji gotowych do pomocy.
uszba pisze:Teorie o innych standartach humanitaryzmu w latach 80 czy 90 wkładam między bajki
Dowcip w tym, że to nie są bajki, a fakty. Za jakiś czas ktoś uchwali zakaz trzymania psów na łańcuchach, i 10 lat po tym fakcie, inny ktoś przy okazji procesu właściciela psa trzymanego na łańcuchu napisze że to bestialstwo, a niegdysiejszy fakt przyzwolenia na takie metody, to bajka. Ludzka pamięć, zwłaszcza gdy chodzi o rzeczy wstydliwe, bywa niezwykle krótka i ułomna.
Pamiętam, gdzieś w połowie 80-tych lat, na środku mojej ulicy padł koń. Padł i zdechł, przyjechał traktor zaczepili linę za nogi i go gdzieś pociągnęli. Nikt nie płakał, właściciel nie miał na karku prokuratury, gazeta umieściła dwie linijki w kronice wypadków. Dziś reakcja tamtych ludzi może się wydawać dla wielu bajką, ale dla mnie jest faktem.
uszba pisze:A jednocześnie jako reproduktor nigdy nie był wykorzystany a w każdym razie nigdy o tym nie słyszano
A co tu rozumieć ? Był wybór, zostawić dobrego reproduktora z nadzieją że ktoś go zechce, czy też zrobić z niego żywy manekin niedźwiedzia, jestem w stu procentach pewien, że co by nie zrobić, wbrew temu co wiele osób teraz powtarza i tak było by źle.
Zamiast biednego, więzionego misia, zaistniał by w mediach bestialsko okaleczony genialny i niepowtarzalny reproduktor, wykastrowany i sprzedany dla pieniędzy przez pozbawionego serca dyrektora.
Ludzie kochają igrzyska, zwłaszcza jeśli na arenie pojawia się postać ogólnie znana i lubiana. Życie to niestety sztuka wyborów i nie zawsze można wybierać między dobrem, a złem, czasem trzeba wybrać mniejsze zło. Niestety, gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania, i jeśli tylko sprawa jest dość istotna wcześniej czy później zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna naszą decyzję za błąd i będzie żądał zadośćuczynienia, w imię własnego poczucia sprawiedliwości. Nie radził bym ślepo wierzyć we własną nieomylność, bo czas i ludzie mogą zweryfikować diametralnie nasze niegdysiejsze wybory. Pozostaje tylko mieć nadzieję, i życzyć że uda się nam tego typu wyborów skutecznie uniknąć, a jeśli nie ? Cóż trudno, przynajmniej zdobędziemy bezcenną umiejętność patrzenia na rzecz z dystansu i większego zrozumienia innych.
Pozdrawiam
Jan