"Gdyby w Polsce było o ok. 3,5 mln więcej miejsc pracy, nie byłoby poważnego problemu z bezrobociem - uważa prezes PiS Jarosław Kaczyński."
PAP.
No powiedzcie, wpadlibyście na coś takiego ?
Masz rację, ale jednak polityk tego szczebla powinien się wystrzegać tego rodzaju komunałów.janek754 pisze:A czy ktoś wpadł na pomysł żeby przeczytać całą wypowiedź ?andy67 pisze:No powiedzcie, wpadlibyście na coś takiego ?
W szerszym kontekście brzmi ona jednak nieco mniej "rewelacyjnie".
Pozdrawiam
Jan
W szerszym kontekście ta wypowiedź niestety wciąż pozostaje tylko bleblaniem, tyle że rozmytym. A powyżej mamy najsmakowitszy kąsekjanek754 pisze:A czy ktoś wpadł na pomysł żeby przeczytać całą wypowiedź ?andy67 pisze:No powiedzcie, wpadlibyście na coś takiego ?
W szerszym kontekście brzmi ona jednak nieco mniej "rewelacyjnie".
Pozdrawiam
Jan
W mojej branży aż tak wiele się nie zmieniło, ale np. moja rodzina na wsi dzierżawi były PGR.Janek pisze:
To tak z poletka, które znam. Inni koledzy pewnie by mogli dostarczyć setki podobnych takich przykładów.
Niedawno temu czytałem, że cały handel wzdłuż południowej granicy stoi na Słowakach, dla których przy aktualnym kursie jest bajecznie tanio. Dla tych kupców poprawa kursu lub przejście w Polsce na euro byłaby rujnująca.Żabi Koń pisze:Dopóki kurs PLN nie podskoczy, nic się nie zmieni.
Tak, to mamy drogie samochody, elektronikę, paliwo i inne takie. Dupa zbita i tyle.
O żadnym "teraz" raczej nie może być mowy, to i tak kwestia lat. Pytanie tylko czy już się starać czy poczekać.Żabi Koń pisze:Nie wiem po kiego wała mielibysmy teraz wejść w strefę EUR (a gada się ostatnio o tym)? Gówniana waluta i jeszcze teraz PLN nie ma najlepszego kursu, a Slowacy mieli całkiem wysoki.
Ale w kontekście całości wypowiedzi nie jest to komunał, tylko wstęp do dalszej dyskusji.Janek pisze:Masz rację, ale jednak polityk tego szczebla powinien się wystrzegać tego rodzaju komunałów.
Zgoda.Janek pisze:Brutalna prawda, że to popyt kreuje miejsca pracy wciąż jest w Polsce niezauważana.
W mojej branży zmieniło się najwięcej.andy67 pisze:W mojej branży aż tak wiele się nie zmieniło, ale np. moja rodzina na wsi dzierżawi były PGR.Janek pisze:
To tak z poletka, które znam. Inni koledzy pewnie by mogli dostarczyć setki podobnych takich przykładów.
Wszystko zależy od "szerokości" kontekstu i percepcji czytelnika.andy67 pisze:W szerszym kontekście ta wypowiedź niestety wciąż pozostaje tylko bleblaniem, tyle że rozmytym
Spokojniejanek754 pisze:Wszystko zależy od "szerokości" kontekstu i percepcji czytelnika.andy67 pisze:W szerszym kontekście ta wypowiedź niestety wciąż pozostaje tylko bleblaniem, tyle że rozmytym
PiS "lobbuje" narodowy program zatrudnienia swojego autorstwa, i abstrahując od tego czy jest to program dobry czy zły - taki był sens i treść spotkania "Alarm w sprawie bezrobocia".
I o tym właśnie powinieneś dowiedzieć się z mediów.
Ale zamiast konkretów dowiedziałeś się że "Gdyby w Polsce było o ok. 3,5 mln więcej miejsc pracy, nie byłoby poważnego problemu z bezrobociem - uważa prezes PiS Jarosław Kaczyński."
I to jest sedno problemu.
Zamiast pisać o rzeczach ważnych, sprowokować dyskusję społeczną na temat programu etc..., media skupiają się na pierdołach wyrwanych z kontekstu.
Pozdrawiam
Jan
Posadź w mediach koło siebie np. posła halickiego z PO i posła Brudzińskiego z PiS i podrzuć im temat. Facet np. z Nowej Zelandii ale znający język polski, który by temu się przysłuchiwał dojdzie do wniosku, że obaj panowie mówią o dwóch rożnych krajach. Gdyby to było za premierowstwa Kaczyńskiego sprawa by wyglądała identycznie tylko na "oborotno". Panowie przekrzykują się, widz ledwie może złapać wątek a dziennikarz po pięciu minutach przerywa i mówi - panowie, dziękuję bardzo, nasz czas sie skończył. Widz wierzy w to w co chce wierzyć. To nie ma sensu.janek754 pisze:Wszystko zależy od "szerokości" kontekstu i percepcji czytelnika.
PiS "lobbuje" narodowy program zatrudnienia swojego autorstwa, i abstrahując od tego czy jest to program dobry czy zły - taki był sens i treść spotkania "Alarm w sprawie bezrobocia".
I o tym właśnie powinieneś dowiedzieć się z mediów.
Janku754 - wszelkie programy mają to do siebie są zazwyczaj bardzo ogólnikowe. Słynny swego czasu (i zrealizowany) "program Balcerowicza" w swojej warstwie "pisanej" dla publiczności, prawie niczym się różnił od programu tego ministra z ostatniego rządu PRL czyli Rakowskiego. Rzecz w szczegółach a te wyglądały następująco - np. w takim detalu - przez cały okres PRL były haki w nabyciu niektórych rodzajów śrub, np. imbusowych. Niektóre wymiay były tylko z importu dolarowego a na dolary trzeba było mieć przydział z ministerstwa, o który było niezwykle trudno. Prawie "nazajutrz" po objęciu stanowiska przez Balcerowicza, pojawił się w firmie młody facet, pokazał wizytówke swojej firmy i katalogi wyrobów - poszukiwane śruby sprowadził po tygodniu, za złotówki. Nieomal padłem z wrażenia.janek754 pisze:Dowiedziałeś się czytając program, czy też opinie na jego temat ?
Jak ogólnikowe ?Janek pisze: wszelkie programy mają to do siebie są zazwyczaj bardzo ogólnikowe.
Oczywiście. W Polsce jest tylko jeden poważny ekonomista - Rostowski.Janek pisze:oni nie mają zaplecza poważnych ekonomistów