Przy tej kwocie, to poradzisz sobie bez niczyjej pomocy.
Gdybyś jednak poszperał po giełdach narciarskich i dobrał sobie odpowiedniej długości stare kije narciarskie, takie "bambusowe", zdjął z nich talerzyki, miałbyś naprawdę tanio i wręcz niezniszczalne kije. Do tego porządne "butki" gumowe i... hajda na szlak!
A gdybyś jeszcze miał trochę smykałki do majserkowania, to możesz je sobie niewyobrażalnie tanio zrobić sam.
Tu masz przepis!
Ostatnio zmieniony sob 20 lut, 2010 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Zygmunt Skibicki
A przewieź takie kije pociągiem, busikiem etc. Nie mówiąc o tym, że bambus czy tonkin az tak trwały nie jest (pęka wzdłuznie), a jego wyginanie się może być stresujące (wiem, bo uzywam)
Speedy - z kijami nie ma filozofii, bierz pierwsze lepsze.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Wcale nie trzeba jej kupować!
Pod tym linkiem znajdziesz kolejny link do ściągnięcia jej całej w PDF-ach i to złamaną dokładnie tak samo jak ta papierowa.
Nic się nie obawiaj, to moja strona, moja książka i mój do niej link.
Oczywiście gwarantują, że nie "zapuścisz" sobie tymi linkami żadnego wirusa.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
mefistofeles pisze:bambus czy tonkin az tak trwały nie jest (pęka wzdłuznie), a jego wyginanie się może być stresujące
A ja mam takie przeszło półwieczne i nic w nich nie popękało. Nie udało mi się ich jeszcze złamać, a że się wyginają, to akurat zaleta, a nie wada. Żaden kij z rurek po takim zgięciu nie wróci sam do pierwotnego kształtu.
No, w pociągu czy busie jest z nimi trochę kłopotu, ale od czasu, gdy zdarza mi się wozić także narty, nie demonizował bym problemu.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Zygmunt Skibicki pisze:No, w pociągu czy busie jest z nimi trochę kłopotu, ale od czasu, gdy zdarza mi się wozić także narty, nie demonizował bym problemu
jak wiozę narty to tez nie ma problemu. Ale jednak od kijków letnich oczekuję mobilności.
Przyznam sie, że do moich bambusów mam senstyment, ale zaufanie juz niekoniecznie
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
mefistofeles pisze:do moich bambusów mam senstyment, ale zaufanie juz niekoniecznie
Mistrz Bułat pisze:Każdemu Panie Boże daj,
Czego mu w życiu brak.
speedy pisze:...wolę składane kijki.
Ja także, ale to wcale nie musi dotyczyć każdego.
Zwłaszcza, gdy nie wchodzi w grę "plątanie" się po wysokościach "łańcuchowych".
Ostatnio zmieniony sob 20 lut, 2010 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Tak jak pisałem czasu na dokonanie wyboru mam dużo. Ale decyzję co do składania kijków podjąłem - muszą być składane. Wygodniej - choćby w transporcie.
manfred podziękowania za potwierdzenie, do końca nie miałem pewności. Mam jeszcze pytanko do Ciebie. Napiszesz coś mi o antyshocku czy jakoś tak...pytam bo nie wiem