Ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha ha. Pomyślę nad tym kolejnym razem gdy się wkurzę.krzymul pisze:Najlepszy na wkurzenie ostry seks i upojenie
Kijki trekkingowe
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
nie.
1. Kijki do Nordic są mniej wytrzymałe. Na nich się tylko podpieramy podczas marszu, a nie siebie + sprzęt zawieszamy podczas podejścia, czy (co chyba nie jest ich głównym przeznaczeniem) opieramy się na nich przeskakując przez błoto, potok.
2. Kijki trekkingowe są dzielone zwykle na 3 części, do nordic na 2, trójki lepiej przytroczyć do plecaka bo są krótsze po złożeniu.
3. Trekkingowe mają inaczej profilowany uchwyt, bardziej profilowany niż prostsze nordic.
4. Trekingowe mają często końcówkę widiową która będzie wytrzymalsza i lepiej będzie chroniła przed poślizgiem kijka w górach (np. czasami na skale kijek odjeżdża jak źle stanie i wtedy jeśli ktoś za Tobą idzie może nim oberwać). Do trekingowych są zatyczki na końcówki nie wiem czy się w nich chodzi czy nie ale ja ich używam tylko aby nie zahaczać końcówka podczas transportu o kurtkę czy plecak (gdy są przytroczone, czy w domu)
5. Do Trekingowych możesz dokupić zimowe talerzyki, natomiast zwykłe zawsze masz w komplecie, co do nordic nie jestem pewien jak sprawa wygląda, ale wiem, że gdy weszliśmy w śnieg z kolegą gdy ja miałem, zimówki a on letnie to on po prostu kijki złożył i przypiął do plecaka.
Nie jestem ekspertem więc lepiej jeszcze popytaj albo niech mnie ktoś poprawi.
1. Kijki do Nordic są mniej wytrzymałe. Na nich się tylko podpieramy podczas marszu, a nie siebie + sprzęt zawieszamy podczas podejścia, czy (co chyba nie jest ich głównym przeznaczeniem) opieramy się na nich przeskakując przez błoto, potok.
2. Kijki trekkingowe są dzielone zwykle na 3 części, do nordic na 2, trójki lepiej przytroczyć do plecaka bo są krótsze po złożeniu.
3. Trekkingowe mają inaczej profilowany uchwyt, bardziej profilowany niż prostsze nordic.
4. Trekingowe mają często końcówkę widiową która będzie wytrzymalsza i lepiej będzie chroniła przed poślizgiem kijka w górach (np. czasami na skale kijek odjeżdża jak źle stanie i wtedy jeśli ktoś za Tobą idzie może nim oberwać). Do trekingowych są zatyczki na końcówki nie wiem czy się w nich chodzi czy nie ale ja ich używam tylko aby nie zahaczać końcówka podczas transportu o kurtkę czy plecak (gdy są przytroczone, czy w domu)
5. Do Trekingowych możesz dokupić zimowe talerzyki, natomiast zwykłe zawsze masz w komplecie, co do nordic nie jestem pewien jak sprawa wygląda, ale wiem, że gdy weszliśmy w śnieg z kolegą gdy ja miałem, zimówki a on letnie to on po prostu kijki złożył i przypiął do plecaka.
Nie jestem ekspertem więc lepiej jeszcze popytaj albo niech mnie ktoś poprawi.
- ketivv
-

- Posty: 951
- Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
- Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)
kijki do NW najlepiej jak są z 1 części tak jak kijki do narciarstwa biegowego,Henio pisze:2. Kijki trekkingowe są dzielone zwykle na 3 części, do nordic na 2, trójki lepiej przytroczyć do plecaka bo są krótsze po złożeniu.
kijek cały czas pracuje w skosie, idąc odpychasz się kijkiem
zazwyczaj NW "uprawia"" się na w miarę płaskiej powierzchni, kijek ma poprzez przeniesienie części sił na ziemię uruchomić "górna" część ciała
dobrze jeśli kijek jest z włókna węglowego wykonany jako całość - niestety wadą jest to że musisz mieć rozmiar pod siebie
inne stopki, rękojeści itp
Ważniejsze od całego sprzętu do NW są chęci bo można chodzic praktycznie z każdym kijkiem - trekingowym, narciarskim itp.
wszytko inne to kwestia komfortu, kasy, pragnień czasami szpanu
pozdrowienia
ketivv
Wczoraj pierwszy, a dzisiaj drugi raz próbowałem chodzić z kijkami, oczywiście na płaskim, u siebie w ogrodzie. Dlaczego w ogrodzie, za płotem? A dlatego, że mieszkam na wsi i nie chcę, aby lokalne społeczeństwo zaczęło mnie wytykać palcami.
. Oczywiściwe po przeczytaniu tekstów i obejrzeniu filmiku Zygmunta
wiem co odpowiedzieć na pytanie o narty, ale postanowiłem powoli przyzwyczajać swoich sąsiadów do nowego widoku.
Zrobiłem kilkanaście okrążeń po ogrodzie, zarówno po odśnieżonych scieżkach jak i w kopnym śniegu, naprzemian z kijkami i bez.
Po takim teście mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że kijki pomagają w chodzeniu po śniegu. Wiem, że nie odkryłem Ameryki, ale dla mnie, w niedalekiej perspektywie wyjazdu do Rabki, było to dość ważne.
Używałem jednak kijków narciarskich dobranych na zasadzie łokcia i kąta prostego i chyba są za długie (zakupione kijki trekkingowe jadą kurierem).
Przetestuję jeszcze duże talerzyki, ale wydaje mi się, że w świeżym śniegu największe nawet talerzyki nie zdadzą egzaminu i kijek będzie leciał do twardego. Co Wy na to?
Zrobiłem kilkanaście okrążeń po ogrodzie, zarówno po odśnieżonych scieżkach jak i w kopnym śniegu, naprzemian z kijkami i bez.
Po takim teście mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że kijki pomagają w chodzeniu po śniegu. Wiem, że nie odkryłem Ameryki, ale dla mnie, w niedalekiej perspektywie wyjazdu do Rabki, było to dość ważne.
Używałem jednak kijków narciarskich dobranych na zasadzie łokcia i kąta prostego i chyba są za długie (zakupione kijki trekkingowe jadą kurierem).
Przetestuję jeszcze duże talerzyki, ale wydaje mi się, że w świeżym śniegu największe nawet talerzyki nie zdadzą egzaminu i kijek będzie leciał do twardego. Co Wy na to?
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Tak ma prawie każdy na początku. Potem, jak już przyjdzie trochę wprawy, okazuje się, że od tej normy (łokieć, kąt prosty) są tylko 2 do 5-cio centymetrowe odchylenia i to w obie strony. A jeszcze później obojętnie co weźmiesz do ręki w zakresie od ww. normy aż do "kije pod pachę", wszystko pasuje! Kijki narciarskie są świetne! Zwłaszcza te od bardzo starych nart telemarkowych. Tylko się nie składają.myszoz pisze:Używałem jednak kijków narciarskich dobranych na zasadzie łokcia i kąta prostego i chyba są za długie
Moje doświadczenia są inne: te wielkie talerzyki na "miękkim" zawieszeniu (-> film) nie zapadają się "do twardego". To znaczy, zawsze można znaleźć taki puch śnieżny, że nawet rakiety nie pomogą i będziemy się zapadali "do twardego".myszoz pisze:Przetestuję jeszcze duże talerzyki, ale wydaje mi się, że w świeżym śniegu największe nawet talerzyki nie zdadzą egzaminu i kijek będzie leciał do twardego.
No i bardzo dobrze! Wszelkie "pomoce dydaktyczne" są potrzebne tylko tym, którzy ich rzeczywiście potrzebują. Innych po prostu nudzą.Huczaj pisze:nie uczyłem z filmików Zygmunta ani nikogo innego i chodze
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A te Twoje dzieci to o ile pamiętam takie... okołokomunijne, tak?myszoz pisze:Czy macie jakieś doświadczenia w tym temacie?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:

Piotruś lat 9, dalej Rafał lat 14, który właśnie "wysadził" swoja mamę z jej kijków - to ta za Piotrusiem... po przejściu Ornaku.
Oczywiście Dolina Chochołowska.
Dzieciaki chętnie chodzą na kijach, ale nie można wymagać, by przywiązywały do tego większą wagę. Dopiero po całym prawie dniu latania po górach taka "patelnia" jak ta na zdjęciu i proste zjawisko, że stary i siwy gna na kijach, a oni, młodzi padają, daje impuls do większego skupienia się dzieciarni na tych prymitywnych sprzętach.
Jak we wszystkim - nie należy demonizować problemu to i skutki będą... w miarę.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Ja mam.myszoz pisze:Chciałem jeszcze zasięgnąc opinii na temat chodzenia dzieci z kijkami. Czy macie jakieś doświadczenia w tym temacie?
Syn wtedy 12-latek koniecznie chciał pożyczyć moje kije, ja się wtedy nie zgadzałam, bo podchodziliśmy 1000 m (Dziembronia - Pop Iwan) - ja z bardzo ciężkim plecakiem, z rzeczami swoimi i jego, on z lekkim i kije mi wtedy bardzo pomagały.
W końcu któregoś dnia urwała mi się podeszwa od buta i nie poszłam na wycieczkę na Howerlę, on z resztą towarzystwa jako że jest ambitny i chciał zaliczyć najwyższy szczyt - poszedł, wziął moje kije i mimo instruktażu kompletnie ale to kompletnie sobie z nimi nie radził. Zdecydowanie przeszkadzały mu, wlókł je, potykał się o nie itd.
Po tym wyjeździe stracił zainteresowanie dla kijków.
Moim skromnym zdaniem kije przydają się najbardziej na podejściach z ciężkim plecakiem.
Pozdrowienia
Basia
- ketivv
-

- Posty: 951
- Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
- Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)
Basia Z. pisze:Moim skromnym zdaniem kije przydają się najbardziej na podejściach z ciężkim plecakiem.
w tych podejściach akurat widać jak bardzo pomaga uruchomienie górnej części ciała do poruszania
tak samo pomocne jest to w przypadku chodzenia "dla relaksu" po płaskim tylko tak tego nie odbieramy bo to dla nas nie są tak ciężkie warunki
nie jestem ani ich wyjątkowym zwolennikiem ani przeciwnikiem, jeśli chodzi o kijki trekingowe bo Nordic Walking to już całkiem inna melodia
tu kijki są sensem działania same w sobie, właśnie uruchomienie czy raczej włączenie do faktycznej pracy górnej części ciała przy chodzie
jest zbawienne, fakt przy dystansie 3 czy 6 km to nie wychodzi ale przejście np 15 czy 20 km w 3 h naprawdę bardziej bawi jak męczy
pozdrowienia
ketivv
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Kije trekkingowe widzi się na szlakach, zwłaszcza górskich coraz powszechniej i jednak z każdym sezonem obserwuję większy procent użytkowników, którzy wiedzą jak sobie tym czymś pomagać. Inna sprawa, że słyszy się także zdanie, iż jest dokładnie odwrotnie.
Pewnie wzbudzę liczne kontrowersje - ginąć za to nie zamierzam, ale uważam, że od czasu wynalezienia plecaka, nic innego tak zdecydowanie nie zmieniło warunków uprawiania turystyki pieszej jak kije trekkingowe właśnie.
Oczywiście można uprawiać turystykę pieszą bez kijków i w niczym ona nie będzie gorsza ani lepsza. Zupełnie podobnie można bez plecaka - przecież obowiązku nie ma. Co najwyżej człowiek się bardziej zmęczy. Tylko... po co?
Pewnie wzbudzę liczne kontrowersje - ginąć za to nie zamierzam, ale uważam, że od czasu wynalezienia plecaka, nic innego tak zdecydowanie nie zmieniło warunków uprawiania turystyki pieszej jak kije trekkingowe właśnie.
Oczywiście można uprawiać turystykę pieszą bez kijków i w niczym ona nie będzie gorsza ani lepsza. Zupełnie podobnie można bez plecaka - przecież obowiązku nie ma. Co najwyżej człowiek się bardziej zmęczy. Tylko... po co?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Uważam, że kije BARDZO pomagają w górskich wędrówkach.
O wiele mniej wysiłku przy podchodzeniu i ogromna pomoc przy schodzeniu.
Nawet po w miarę równym terenie - dają poczucie stabilności i jakiegoś większego bezpieczeństwa.
Nie jeden raz uchroniły mnie od upadku, a nawet gdy się ze dwa razy wywaliłam, to go zamortyzowały, był lekki i niezbyt bolesny
.
Dość dużo wędrujemy po tatrzańskich szlakach i powiem tak - ja już nie potrafię chodzić bez kijków.
Sądzę, że - dzięki nim właśnie, mogliśmy tyle szlaków przejść.
Jest to pierwsza rzecz, jaką pakuję do bagażnika.
Zabieram też zawsze trzecią parę zapasową na wypadek, gdyby coś się przydarzyło tym używanym na szlaku.
Co do dzieci, to raczej z obserwacji, niż z doświadczenia - wydaje mi się, że one sobie doskonale radzą bez kijków.
Młode to i takie sprytne, że aż miło popatrzeć ( a czasami wręcz strach), z jaką łatwością pokonują kamieniste szlaki
.
Trzeba się tylko przekonać do ich dobrodziejstwa, a kto się przekona - to ich już z ręki nie wypuści
Pozdrawiam.
Ala
.
ps. Zabrałam je też na ostatnią jurajską wycieczkę do zamków Mirowskiego i Bobolickiego i nie żałowałam - szło się lekko, łatwo i przyjemnie
.
O wiele mniej wysiłku przy podchodzeniu i ogromna pomoc przy schodzeniu.
Nawet po w miarę równym terenie - dają poczucie stabilności i jakiegoś większego bezpieczeństwa.
Nie jeden raz uchroniły mnie od upadku, a nawet gdy się ze dwa razy wywaliłam, to go zamortyzowały, był lekki i niezbyt bolesny
Dość dużo wędrujemy po tatrzańskich szlakach i powiem tak - ja już nie potrafię chodzić bez kijków.
Sądzę, że - dzięki nim właśnie, mogliśmy tyle szlaków przejść.
Jest to pierwsza rzecz, jaką pakuję do bagażnika.
Zabieram też zawsze trzecią parę zapasową na wypadek, gdyby coś się przydarzyło tym używanym na szlaku.
Co do dzieci, to raczej z obserwacji, niż z doświadczenia - wydaje mi się, że one sobie doskonale radzą bez kijków.
Młode to i takie sprytne, że aż miło popatrzeć ( a czasami wręcz strach), z jaką łatwością pokonują kamieniste szlaki
No właśnie - po co ? - jak można sobie ulżyć i zaoszczędzić sił chodząc z kijkami.Zygmunt Skibicki pisze:Oczywiście można uprawiać turystykę pieszą bez kijków i w niczym ona nie będzie gorsza ani lepsza. Zupełnie podobnie można bez plecaka - przecież obowiązku nie ma. Co najwyżej człowiek się bardziej zmęczy. Tylko... po co?
Trzeba się tylko przekonać do ich dobrodziejstwa, a kto się przekona - to ich już z ręki nie wypuści
Pozdrawiam.
Ala
ps. Zabrałam je też na ostatnią jurajską wycieczkę do zamków Mirowskiego i Bobolickiego i nie żałowałam - szło się lekko, łatwo i przyjemnie
Zakochani w Tatrach
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:


