mefistofeles pisze:Problen w relacjach polsko-zydowskich pojawia sie gdy pewna gazera z jednej strony pisze bardzo cieplo o Zydach a z drugiej pluje na polska tradycje i historie.
W jednej książce Kornela Makuszyńskiego (zapomniałem tytułu) bohater tej powieści płynie statkiem. I na tym statku jest marynarz, który każdą wolną chwilę spędza nad książką. Jak się okazuje jest to słownik np. norwesko - portugalski. Problem jednak w tym, że nie tylko ów marynarz nie zna ani norweskiego, ani portugalskiego i w dodatku nie umie czytać.
I ile razy, Tomku, popluwasz sobie na GW to od razu mi się przypomina ten marynarz z powieści Makuszyńskiego.
mefistofeles pisze:a tzw żydokomuna, ktora nie ma wg mnie moralnego prawa wypowiadac sie w imieniu ogolu Żydów, bo ich przodkowie gardzili swoim narodem i jego tradycją tak jak dzis nienawidza polskiej.
Nazwijmy sprawę po imieniu - chodzi o ojca i brata Adama Michnika - tak? Adam Michnik nigdy tego nie ukrywał. Ale wiiadomo również, że ojciec, pan Szechter w ostatnich swoich latach współpracował z KOR-em, a z bratem Michnik nie utrzymuje kontaktów.
A teraz - powiedzmy, że mój dziadek (1846 - 1924) był gorliwym urzędnikiem wysługującym się władzom pruskim (nie był, był skromnym dzierżawcą folwarku Łęgowo należącego do parafii w Wągrowcu, ale powiedzmy, że tak), jego brat ożenił się zz Niemką i wyjechał gdzieś pod Berlin (prawda), dziadek mojej babki był Niemcem (prawda, jednak ożenił się z Polką, jego syn też), wszyscy trzej bracia mojego ojca, ojciec też, służyli w armii pruskiej, jeden z nich zginął "za kaisera", ale potem byli w Powstaniu Wielkopolskim a jeszcze potem powędrowali już w Wojsku Polskim aż za Berezynę, jeden z nich został w wojsku, doszedł do stopnia rotmistrza i w przewrocie majowym służył w jednostce, która stała po stronie Marszałka Piłsudskiego, potem stryj uciekł w 1939 z pociągu, który być może jechał do Katynia lub Ostaszkowa i potem był w AK a następnie w LWP, z którego go wylano w 1947 roku, natomiast mój kuzyn był oficerem w NSZ i zginął podczas ewakuacji więzienia na Monteluppi w Krakowie wgłąb Niemiec, podczas alianckiego bombardowania.
No więc kim ja jestem, jeśli pochodzenie i korzenie znaczą tak wiele?
Aha - zapomniałem - mój stryjeczny praprapradziadek był konfederatą barskim, uczestniczył w próbie zabójstwa króla Stanisława Augusta i musiał wraz z Kazimierzem Pułaskim (był jego adiutantem) wiać wpierw do Francji a potem do Stanów Zjednoczonych.
Jestem gorszego sortu...