tomtom pisze:znaczy się chciałem napisać, że gówno z tego będzie,
Oj, tomtom, tomtom. tyle już lat pracuję nad Twoimi dobrymi manierami i gówno z tego wychodzi - o cholera sam chamieję!!!
A wracając do meritum, zamiast się cieszyć, że rośnie nam pokolenie następców Paryskiego, Puskasa, Cywińskiego i Nyki a nawet tych starych pierdołów czyli Swierza, Chmielowskiego, Kroutila i Gellnera i paru jeszcze, których nazwisk z powodu postępującej sklerozy zapomniałem, to Ty zamiast ich wesprzeć moralnie w ich jakże pożytecznej pracy nad fotograficznymi przewodnikami to wspierasz mnie w moich wrażych podjazdach.
W dodatku działasz na swoją szkodę - pomyśl tylko ile to laptopików można by sprzedać aby młodzi entuzjaści elektronicznego przewodnika mogli je nosić w plecaku. A ile naprawić jak coś im się tam stanie w podławych na ogół warunkach pogodowych! Spora kasa a Ty jakoś tego nie zauważasz. Pomyśl też o postępie technicznym, który mógłby się dokonać gdyby takie przewodniki się ukazały - np. ekrany składane (jak te średniowieczne tryptyki) aby mniej miejsca w plecaku zabierały.
Mam i ja swój pomysł - elektroniczne przewodniki z zapisem na MP3 z zapisem drogi na wariancie R na Mnichy (tudzież jego 1489 podwariancikach). Wkłada sobie łojant taki aparacik do kieszonki w koszuli, słuchaweczki do uszu i jazda do łojenia - a z słuchaweczek leci - tu o 25 cm na prawo masz szczelinkę, wtryń tam kostkę taką i taką a potem o metr do góry pod kątem 12 stopni znajdziesz śliczniutkiego spita co go faceci z akcji "Tatry bez młotka" zamocowali itd itd. Wprawdzie bez fotek co jest mankamentem strasznym ale gdyby tak pomyśleć a sponsorzy zechcieli trochę eurosików rzucić to i pewnie i to się udało by zrealizować.
Ja, Tomtom, wierzę w geniusz ludzki, a Horolezca to chciałem normalnie przepłoszyć aby mi konkurencji nie zrobił bo widzisz, ja sam mam to już na ukończeniu - sam opis Orlej Perci zajmuje coś koło 4.5 giga. No i koszty miałem jak cholera - 4 niezłe cyfrówki mi szlag trafił - jedną mi podpierdolili w Murowańcu, drugą helikopter podmuchem mi do Buczynowej Dolinki zrzucił jak piwkiem się wzmacniałem, trzecią ulewa na Kozim do cna zniszczyła - zardzewiało cholerne gówno. a czwartą najnormalniej gdzieś zgubiłem. No i jak tu konkurentów nie zwalczać?

Jestem gorszego sortu...