Czyli jak na całym świecie.mefistofeles pisze:wszystko na kredyt...
PENDOLINO...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ja zaś nie dawno zwiedzałam bardzo piękny zamek, w którym po II wojnie światowej gospodarował PGR doprowadzając obiekt do kompletnej ruiny. W roku 2000 obiekt w ruinie zakupiła osoba prywatna i uzyskawszy z Unii Europejskiej chyba 80 lub 90 % dofinansowania obiekt kompletnie wyremontowała. W zamku jest dziś muzeum, w sąsiedniej dawnej stajni dobra restauracja (i zapewne dom weselny), w sąsiednich dawnych czworakach - hotel.
Żal wielki, że więcej zamków czy pałaców na tzw. Ziemiach Zachodnich nie doczekało takich gospodarzy i popadły lub nadal popadają w ruinę, ale cieszy fakt, że chociaż niektóre obiekty mają gospodarzy.
http://www.komplekszamkowy.pl/
A martwienie się o spłacanie kredytów pozostawiłabym kredytobiorcom i bankom. Z wszelkich statystyk wynika, że kredyty hipoteczne w Polsce są wyjątkowo dobrze i terminowo spłacane (w porównaniu np. ze Stanami).
Żal wielki, że więcej zamków czy pałaców na tzw. Ziemiach Zachodnich nie doczekało takich gospodarzy i popadły lub nadal popadają w ruinę, ale cieszy fakt, że chociaż niektóre obiekty mają gospodarzy.
http://www.komplekszamkowy.pl/
A martwienie się o spłacanie kredytów pozostawiłabym kredytobiorcom i bankom. Z wszelkich statystyk wynika, że kredyty hipoteczne w Polsce są wyjątkowo dobrze i terminowo spłacane (w porównaniu np. ze Stanami).
Jakoś polskie banki ostatnio nie narzekająna trudności w spłatach rat.
A tak nawiasem - czy sądzisz, że tych wszystkich inwestorów popadło w jakiś zbiorowy amok i chce siebie i swoje rodziny doprowadzić do nieszczęścia? Ja podejrzewam, że starannie rozważyli na jaką frekwencję gości mogą liczyć, ile oni będą skłonni za usługę zapłacić i jakie w związku z tym osiągną zyski. Wynik był pewnie pozytywny i podjęli decyzję o wzięciu kredytu. Ludzie wbrew pozorom nie są tacy głupi jak się to np0. autorom tygodnika "W sieci" wydaje. A i wydarzą także parę zł na zakup tego tygodnika - człowiekowi należ się w końcu trochę rozrywki. *)
*) Kupiłem ostatni numer. Setnie się ubawiłem...
A tak nawiasem - czy sądzisz, że tych wszystkich inwestorów popadło w jakiś zbiorowy amok i chce siebie i swoje rodziny doprowadzić do nieszczęścia? Ja podejrzewam, że starannie rozważyli na jaką frekwencję gości mogą liczyć, ile oni będą skłonni za usługę zapłacić i jakie w związku z tym osiągną zyski. Wynik był pewnie pozytywny i podjęli decyzję o wzięciu kredytu. Ludzie wbrew pozorom nie są tacy głupi jak się to np0. autorom tygodnika "W sieci" wydaje. A i wydarzą także parę zł na zakup tego tygodnika - człowiekowi należ się w końcu trochę rozrywki. *)
*) Kupiłem ostatni numer. Setnie się ubawiłem...
Jestem gorszego sortu...
https://picasaweb.google.com/1153672880 ... opomorskieBasia Z. pisze:Żal wielki, że więcej zamków czy pałaców na tzw. Ziemiach Zachodnich nie doczekało takich gospodarzy i popadły lub nadal popadają w ruinę, ale cieszy fakt, że chociaż niektóre obiekty mają gospodarzy.
Tu jest pozytywny przykład. Muszę się pochwalić, że w pewnym sensie byłem inicjatorem tej odbudowy, bo byłem niejako odkrywcą tego obiektu wraz z aktualnie znanym fotografikiem, panem Andrzejem Świetlikiem (grupa twórcza - "Łódź Kaliska". Andrzej Porobił wówczas szereg zdjęć, które są prezentowane w klatce schodowej zamku i widać z nich w jakim stanie był obiekt, a warto przypomnieć, że w 1945 roku był w stanie wręcz idealnym. Remont podjęła na swoje cele ówczesna Generalna Dyrekcja Publicznych. Po 1989 został przekazany Gminie (z braku środków na finansowanie) a ta go sprzedała Polakowi z Hamburga, który remontu dokończył. Niestety nadzór ze strony Konserwatora Zabytków jakby nieco osłabł i parę rzeczy popsuł, ale nie ma co specjalnie narzekać
Zresztą i ostatni właściciel obiektu, który zakupił go od historycznych właścicieli, czyli zniemczonego pomorskiego rodu Podewilsów (żyją jeszcze w RFN) w 1890 roku dokonał przebudowy i kompletnie spaskudził wnętrza (znam materiał ikonograficzny, zachowany w archiwach niemieckich - coś w rodzaju francuskiego burdelu z XIX wieku).
Dzieła zniszczenia dokonały kolejno:
Armia Czerwona - szpital
Szkoła Podstawowa
Nadleśnictwo
Łódzkie Zakłady Chemiczne, które przejęły obiekt z zamiarem przebudowy na ośrodek wczasowy i jakoś się zniechęciły/Zresztą bardzo dobrze, bo projekt adaptacji (była wykonana szczegółowa dokumentacja techniczna) był wręcz koszmarny.
Później Wydział Kultury UW w Koszalinie wynajął stróża, zresztą bardzo porządnego człowieka, który spędzał czas głównie na poszukiwaniu skarbów w coraz bardziej zrujnowanym obiekcie - zawaliło się conajmniej 50% stropów, nic nie znalazł i cud, że nie zginął przy tych poszukiwaniach. Sam obiekt jest zaliczony do zabytków I klasy i jego początki datowane są na końcowe lata XV wieku.
PS.
Raczej małokto wie, że swojego czasu władze wojewódzkie w Koszalinie podjęły zamiar rozebrania gotyckiego zamku krzyżackiego w Bytowie, jako symbolu "germańskiego władztwa" nad Pomorzem. Na całe szczęście w Warszawie znaleźli się ludzie mądrzejsi i te zakusy storpedowali - zamek został odbudowany i jest w dobrym stanie - warto zwiedzić będąc w tamtych stronach
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Fajnie (nie odkryłeś Janku, że się z Toba przkomarzam teraz). Swoją drogą w tym roku nad morzem odkuto sie chyba za wszystkie zeszłe lata. Ceny - absurdalne, frekwencja - kosmiczna, w Jastarni chyba 100 telefonów wykonałem by dostać pokój z łazienką na 5 dni w lipcu zanim coś znalazłem. Do tego wojna w Egipcie odstraszyła sporo ludzi od tych kierunków. A takiej pogody jak w te wakacje to najstarsi górale chyba nie pamiętają na naszym wybrzeżu 
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
mefistofeles pisze: A takiej pogody jak w te wakacje to najstarsi górale chyba nie pamiętają na naszym wybrzeżu
A tak - to jakoś zleciało (jeszcze tydzień został) .
Mam nadzieję, że wrzesień będzie łaskawy i litościwy dla mnie i mojego Tatrzańskiego Głoda - tragicznie nienażartego
Zakochani w Tatrach
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
teraz to już serwer przekroczył sam siebie - 4 razy wysłana wiadomość !!!
Ostatnio zmieniony pn 26 sie, 2013 przez Basia Z., łącznie zmieniany 1 raz.
Też bym chciała być takim cieciemZakochani w Tatrach pisze:mefistofeles pisze: A takiej pogody jak w te wakacje to najstarsi górale chyba nie pamiętają na naszym wybrzeżuMusiała być ładna pogoda, no bo co ja bym biedna tu robiła przez dwa miesiące cieciowania w Gąskach - z daleka od gór i na dodatek w byle jaką pogodę
![]()
.....
A tak - to jakoś zleciało (jeszcze tydzień został) .
Tak poważnie - każde miejsce w Polsce jest fajne, można pożyczyć lub zabrać ze sobą rower, trochę pojeździć, pozwiedzać.
Byle nie za długo w jednym miejscu.
No i niektórych miejsc nie za bardzo lubię, ze względu na tłok i drożyznę, ale one są zarówno w górach jak i nad morzem.
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Rowerki mamy swoje - pracowicie przytargane przez całą Polskę naszym poczciwym, starym Puntusiem.
240 km po okolicach przejechane i myślę, że to jeszcze nie koniec.
A to nadmorskie cieciowanie nawet mi się bardzo spodobało - dwa miesiące nad morzem gratis
.
Szkoda, że ten domek nie jest w Zakopanem - tam mogłabym cieciować cały rok na okrągło
.
240 km po okolicach przejechane i myślę, że to jeszcze nie koniec.
A to nadmorskie cieciowanie nawet mi się bardzo spodobało - dwa miesiące nad morzem gratis
Szkoda, że ten domek nie jest w Zakopanem - tam mogłabym cieciować cały rok na okrągło
Zakochani w Tatrach
Czas leci, lato mija, a ja wciąż bez wizyty w Tatrach w tym roku.
Ale że rehabilitacja połamanej+zwichniętej nogi jako-tako postępuje, więc pojawiła się szansa że może jednak we wrześniu cośtamcośtam. Co prawda pierwsza wersja czyli od 2 września jest już nieaktualna, ale od 13-go, kto wie
I tu dopadł mnie pomysł żeby może coś zmienić w kwestii podróży, w końcu wyjazd tylko na 6-7 dni, bagażu mało, hmmm - a gdyby tak wypróbować nasze Pendolino?
Ostatni raz do Zakopanego pociągiem jechałem jeszcze w XX wieku (czerwiec 1999).
Zaglądam więc pełen nadziei na strony z rozkładami.
A tu ciekawostka. Otóż jest jedno fajne, pasujące mi połączenie: 5.33 z Gdańska - 11.01 Kraków, czyli nawet trochę szybciej niż w 1999 ekspres Kaszub: 6.00 Gdańsk - 12.25 Kraków. Ale jest jedno "ale" - dalej również chciałbym pojechać pociągiem, ot taka zachcianka. I co? Ano właśnie - "najbliższy" pociąg do Zakopanego odjeżdża z Krakowa Głównego o ... 10.45
Synchronizacja godna XXI wieku.
Następny zaś jest już o 16.32, jedzie tylko 4 godziny i jedynie raz trzeba się przesiadać.
I jakoś się, kurka, zniechęciłem.
Ale że rehabilitacja połamanej+zwichniętej nogi jako-tako postępuje, więc pojawiła się szansa że może jednak we wrześniu cośtamcośtam. Co prawda pierwsza wersja czyli od 2 września jest już nieaktualna, ale od 13-go, kto wie
I tu dopadł mnie pomysł żeby może coś zmienić w kwestii podróży, w końcu wyjazd tylko na 6-7 dni, bagażu mało, hmmm - a gdyby tak wypróbować nasze Pendolino?
Zaglądam więc pełen nadziei na strony z rozkładami.
A tu ciekawostka. Otóż jest jedno fajne, pasujące mi połączenie: 5.33 z Gdańska - 11.01 Kraków, czyli nawet trochę szybciej niż w 1999 ekspres Kaszub: 6.00 Gdańsk - 12.25 Kraków. Ale jest jedno "ale" - dalej również chciałbym pojechać pociągiem, ot taka zachcianka. I co? Ano właśnie - "najbliższy" pociąg do Zakopanego odjeżdża z Krakowa Głównego o ... 10.45
Następny zaś jest już o 16.32, jedzie tylko 4 godziny i jedynie raz trzeba się przesiadać.
I jakoś się, kurka, zniechęciłem.
Każdemu jego Everest...
Jedź do Krakowa pociągiem a dalej autobusem.andy67 pisze:
I jakoś się, kurka, zniechęciłem.
Jeżdżą co około 20 minut, jadą około 2 godz. (jak nie ma korków, ale we wrześniu nie powinno być). Cena 14 zł.
Tylko wybierz raczej Szwagropol bo są z klimatyzacją a te drugie - nie.
Wczoraj wracałam z Barcic pod Starym Sączem, jechało się całą drogę bardzo wygodnie.
Przy jednej osobie to podróż pociąg + autobus jednak wychodzi taniej niż samochód.
Wiem Basiu, ale ja po prostu miałem taki kaprys - że pociągiem, inną trasą, z innymi widokami. Autobus zepsułby mi tę przyjemność.Basia Z. pisze:Jedź do Krakowa pociągiem a dalej autobusem.andy67 pisze:
I jakoś się, kurka, zniechęciłem.
Jeżdżą co około 20 minut, jadą około 2 godz. (jak nie ma korków, ale we wrześniu nie powinno być). Cena 14 zł.
Tylko wybierz raczej Szwagropol bo są z klimatyzacją a te drugie - nie.
Wczoraj wracałam z Barcic pod Starym Sączem, jechało się całą drogę bardzo wygodnie.
Przy jednej osobie to podróż pociąg + autobus jednak wychodzi taniej niż samochód.
Każdemu jego Everest...
Tak z ciekawości porównałem sobie trasę Warszawa - Wrocław
Pociągi EIP jeżdżą teraz zmodernizowaną (nie wiem czy w całości) protezą koniecpolską (prędkości rzędu 100-120 km/h o ile dobrze pamiętam). Pociąg nie wjeżdża w ogóle na CMK, ale zbacza na równoległą linię i jedzie przez Częstochowę Stradom, Lubliniec i w Opolu włącza się w zmodernizowaną na V=160 linię E30.
Czas jazdy: 3 h 41 min..
Porównałem z innymi pociągami:
EIC tą samą trasą jedzie troszkę dłużej 3 h 50 min.
TLK przez Łódź i Kalisz telepie się około 6 h.
TLK przez Katowice (CMK) jedzie 6 h 35 min.
kiedyś jeszcze była opcja TLK przez Poznań, ale to też nie zejdzie poniżej 6 godzin.
I teraz samochód, wg viamichelin musi jechać 360 km przez Piotrków i Bełchatów i zajmuje mu to około 5 h 30 min. To aż dwie godziny dłużej od EIP, którym wsiadasz i wysiadasz w dobrze skomunikowanym centrum miasta. I tu się niewiele zmieni bo S8 jest między Warszawą a Wrockiem praktycznie gotowa, ewentualnie można poczekać na obwodnicę Łodzi w ciągu A1, żeby Łódź ominąć, ale to i tak będzie trochę dalej więc czasowo pewnie wyjdzie podobnie.
Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony takim czasem przejazdu Pendka, o ile rzeczywiście jest on realizowany. Życzyłbym sobie, żeby na wszystkich trasach między miastami wojewódzkimi pociąg>samochód.
Pociągi EIP jeżdżą teraz zmodernizowaną (nie wiem czy w całości) protezą koniecpolską (prędkości rzędu 100-120 km/h o ile dobrze pamiętam). Pociąg nie wjeżdża w ogóle na CMK, ale zbacza na równoległą linię i jedzie przez Częstochowę Stradom, Lubliniec i w Opolu włącza się w zmodernizowaną na V=160 linię E30.
Czas jazdy: 3 h 41 min..
Porównałem z innymi pociągami:
EIC tą samą trasą jedzie troszkę dłużej 3 h 50 min.
TLK przez Łódź i Kalisz telepie się około 6 h.
TLK przez Katowice (CMK) jedzie 6 h 35 min.
kiedyś jeszcze była opcja TLK przez Poznań, ale to też nie zejdzie poniżej 6 godzin.
I teraz samochód, wg viamichelin musi jechać 360 km przez Piotrków i Bełchatów i zajmuje mu to około 5 h 30 min. To aż dwie godziny dłużej od EIP, którym wsiadasz i wysiadasz w dobrze skomunikowanym centrum miasta. I tu się niewiele zmieni bo S8 jest między Warszawą a Wrockiem praktycznie gotowa, ewentualnie można poczekać na obwodnicę Łodzi w ciągu A1, żeby Łódź ominąć, ale to i tak będzie trochę dalej więc czasowo pewnie wyjdzie podobnie.
Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony takim czasem przejazdu Pendka, o ile rzeczywiście jest on realizowany. Życzyłbym sobie, żeby na wszystkich trasach między miastami wojewódzkimi pociąg>samochód.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
I tym, że można się kimnąćandy67 pisze:Fiat Panda Gdańsk -> Jaszczurówka 13 IX nie spiesząc się 7,5 godziny door to door, więc póki co pociągi mogą konkurować jedynie ceną
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun

