Marta1981 pisze:Niestety nie robię taki genialnych zdjęć jak "zdolniachy" z tego forum, a pisać też nie potrafię w tak ciekawy sposób, ale dziękuję (nawet nie wiem komu ) za stworzenie tego forum.
Wiele się tutaj dowiedziałam, chociaż czasami ciężko przybrnąć przez niektóre posty.
Nie żebym czepiała się Janka, który się mnie czepia.
P.s. Naprawdę się poryczałam przy jednym zdjęciu, ale to chyba z zazdrości.
A siedzenie z otwartą buzią przed komputerem jest podobno naukowo udowodnione i nie jest niczym dziwnym (Janku).
Wbrew temu co napisała Iza nawet nie zauważyłem, że pochodzisz z Wielkopolski. Reszta się zgadza - "poznańska wiaruchna" musi się popierać, nawet jak jest na emigracji.
A teraz do tematu:
- Najlepszym sposobem na pozbycie się kompleksów zdjęciowych to zamieszczać własne i nie przejmować się jak będą wybrzydzać. Zresztą powiem Ci w zaufaniu - większość to, mówiąc po poznańsku - pic i fotomontaż. Nawet nie zdajesz sobie pewnie sprawy co można zrobić przy pomocy Photoshopu - jak ktoś pracowity to z Tatr wymędzi Dolomity, a z Dolomitów Babią Górę (jeśli będzie takie zlecenie). A jeśli będzie akurat posucha w zleceniach to zawsze można wszystko puścić w sepię i będzie jak w albumie babci Zosi z 1922 roku lub w czarno-białe i wtedy z definicji już robisz za artystę. Najlepiej poszukaj na strychu u dziadka, może znajdziesz jakiegoś Kodaka z przed wojny lub choćby Practicę z NRD, zrób fotkę tego grata i napisz, że tym zrobiłaś zdjęcie (tylko nie zapomnij usunąć EXIFA bo Cię chytrusy przyłapią na lipie).
A teraz odnośnie relacji - obojętnie z czego jeśli akurat nie byłaś w górach. Pisz i niczym się nie martw. Ktoś odpisze. Mamy tutaj takiego etatowego recenzenta - ile razy coś o moim napisał a ja przeczytałem to popadałem w karuzele - wpierw - o kurde, ale się wygłupiłem, tekst do chrzanu, zdjęcia - czarna rozpacz (nie mylić z czarno-białymi analogami z aparatu DRUH). Po godzinie czytam jeszcze raz - nie, to przecież zachwyt, same komplementy. Z radości strzelam sobie łyskacza. Po kolejnej godzinie - nie, pomajtało mi się - toż to dno, tylko uprzejmy recenzent owija w bawełnę aby mi nie zrobić przykrości - porządny chłop, może nawet na piwo do Tatliakowej chaty zaprosi... I tak cięgiem od chyba trzech lat. Poszperałem po literaturze - to gdańska szkoła recenzii - "za a nawet przeciw"
Tak więc pisz Marto - tylko nie idź w ślady takiego jednego, ale z innego forum, który umieścił relację z wejścia na jeden alpejski szczyt, wcale nie najwyższy, choć spory, i dodał do niej coś koło 400 sporych fotek - przy parzystych zachwyca się górami, przy nieparzystych swoją dzielnością. Ale oglądanie tego ma swoje zalety - otwierasz i idziesz do kuchni zrobić obiad, zjadasz go, zmywasz naczynia (porządek musi być, tak po wielkopolsku) i wracasz do kompa - właśnie się kończy otwierać ostatnie zdjęcie - oglądasz jakieś 15 sztuk, masz wszystkiego dosyć, zamykasz kompa, idziesz na spacer i wreszcie masz spokój.
PS.
Góry są piękne, ale płakać z zachwytu nie należy. Raz z uwagi na klawiaturę - będie do wyrzucenia. A dwa - łzy są szkodliwe na cerę.
Jestem gorszego sortu...