Pan prezes, to gdyby miał nie tyle honor, co po prostu był dobrze wychowany w domu, to by to by napisał do Ministra, że oddaje się do dyspozycji (jak mi się zdaje to go Minister nie może odwołać - tak sądzę - nie znam statutu spółki). W TV zrobił na mnie fatalne wrażenie - bezczelny, pewny siebie, ani cienia refleksji, że na jego poletku stało się coś strasznego - nawet jeśli formalnie nie byłoby w tym jego winy. Odnośnie narzekań związkowców - takie jest ich prawo. Ale jeszcze jedno - zarząd spółki chyba nie tyle zapomniał co nie wie o pewnych kolejowych tradycjach - na kolei zawiadowca czy dyżurny ruchu to zawsze był "ktoś" - jak to ładnie określił w TV jeden kolejowy emeryt - facet w białej koszuli. I dawniej na stacji czy punkcie rozrządowym jak nie miał akurat co robić, to pomagał innym, w piecu też napalił. Ale dlatego, że chciał a nie musiał. Tu nie chodzi o wielkopańskie maniery ale wagę funkcji. I dystynkcji na mundurze. Przed wojną oficer w mundurze nie miał prawa iść z żona na zakupy a potem dygać ciężką torbę. Oczywiście mógł to zrobić i robił, ale nie w mundurze ale po cywilu. Podobnie nie było wolno ani oficerowi ani podoficerowi pchać wózek z dzieckiem, oczywiście nie wolno było w mundurze, po cywilnemu proszę bardzo. To może wydawać się staroświeckie ale nie do końca. Mundur to mundur. Czy nam się to podoba czy nie, ale kolej najlepiej działa w formie paramilitarnej. Zresztą nie tylko kolej, straż pożarna też.janek754 pisze:a że dobry stołek niweluje takie patetyczne określenia jak choć by honor, to się go będzie trzymał, ile tylko się da ...
Pojawiła się argumentacja, że dyżurnych obciążono robotą bo na niektórych odcinkach dwa pociągi na dobę jadą. Nie za bardzo mi się chce w to wierzyć, ale jeśli tak jest to znaczy, że ten odcinek jest zbędny i powinien być zlikwidowany a rzeczą samorządów jest to lukę po likwidacji załatać.
A wiesz - to mi akurat nie podpadło, może nie byłem dość spostrzegawczy. A może to dlatego, że mi zwyczajnie Nowaka żal jako człowieka. Jest w resorcie człowiekiem znikąd i z punktu spadły na niego dwa kataklizmy - raz te autostrady a teraz ta katastrofa.janek754 pisze:żeby nie osądzać ludzi dopóki nie została udowodniona im wina, a drugie, jak by na przekór pierwszego zdania - urządzenia były sprawne ...
To "z nikąf" to jest w ogóle problem. Tak przy okazji tych autostrad przyjrzałem się życiorysom ludzi z "wierchowki" GDDKiA. Owszem wykształceni, ale w większości "organizacja i zarządzanie". Ostayni skład "socjalistyczny" - dyrektorzy K. N. W. R. to byli wszystko faceci co zaczynali w Rejonie Dróg Publicznych, od stażysty a potem się pięli w górę - majster, kierownik budowy lub obwodu i dalej. Oni wiedzieli jak się trzyma w ręku łopatę (to tak w przenośni). Ostattni z takich dyrektorów - Z.K. podał się do dymisji w w 2008 roku, chyba wiem dlaczego, wiedział, że ten program EURO2012-owski nie jest możliwy do realizacji.
Teraz politycy jeden przez drugiego klepią o pieniądzach dla kolei. Nawet gdyby się one nagle znalazły, to nie jest to budowa supermarketu za miastem na pustym polu. To jest operacja na żywym organiźmie, pd ruchem, często wykraczająca poza tereny PKP. A w dodatku Przedsiębiorstwa Budownictwa Kolejowego zostały rozpieprzone a tu się nie da zebrać ludzi "z łapanki", to trzeba umieć robić. To branie podwykonawców z łapanki już przerobiliśmy z wiadomym skutkiem na autostradach. A tego rozpieprzania nie trzeba było wcale robić w imię "rozprawy z socjalizmem" - Czesi i Słowacy się tego ustrzegli i teraz odcinają kupony - sprywatyzowali ale powoli, nie na hurra. U nas z dawnych RDP na początku lat 90-ych wyłoniło się setki spółek - prawie wszystkie padły bo Balcerowicz skąpił kasy na drogi - podobno nie ma prawa jazdy i nigdy nie miał samochodu - facet, który wozi dupę na siedzeniu koło kierowcy nie "czuje bluesa" - w dobrym aucie dziury się czuje, ale na kierownicy, a nie fotelu. A jak się czegoś nie zna to się tego nie rozumie. W dawnym drogownictwie inżynier bez prawa jazdy nie miał czego szukać - mogł nie mieć własnego auta ale jeździć musiał umieć.
No i ponarzekałem sobie...



