Totalna inwigilacja

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

A we Włoszech te całe góry to był pryszcz w porównaniu z tym co się działo na drodze. Na Rino Pisetta mógłbym jeszcze sobie rękę do kieszeni włożyć, a przy dojeździe do niej, już bym na to sobie nie pozwolił ;)
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

We Włoszech niestety jeździłem tylko jako pasażer, ale za to z dobiegającym 70-tki pastorem z Hamburga, posiadaczem sporego auta i jeszcze większej fantazji :D Pewnie odreagowywał tam niemiecki porządek. :-) Oj, nie powiem, działo się chwilami, szczególnie na serpentynach w okolicach Garda See ;-)
Każdemu jego Everest...
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

No, to ja też niedaleko byłem. Serpentyny z Sarche w stronę Madonny di Campilio.... MROK!

Wiesz, jeszcze dla kogoś kto od święta jeździ samochodem...Jeszcze C5 rodziców żony... Adrenalina do granic możliwości. Moja żona to mówiła, że gdyby była w ciąży to na pewno by urodziła...

Chociaż, jak pierwszego dnia tiry mnie na zakrętach wyprzedzały, to po paru dniach nawet zaczęły mi się te drogi podobać i udało mi się kogoś wyprzedzić też. :D
Ostatnio zmieniony pn 20 lut, 2012 przez Żabi Koń, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Podobno (ostatecznie się nie zdecydowałem) prawdziwa frajda dla uwielbiających nieprzewidywalność to jazda po Bośni. Drogi ponoć kręte i w fatalnym stanie i nigdy nie wiadomo czy za najbliższym zakrętem o kiepskiej widoczności nie będzie dziury o wielkości samochodu osobowego, samochody tubylców ponoć w stanie tylko odrobinę lepszym od kubańskich, za to kierowcy to prawdziwe "szatany nie koguty" (ja powiedziała jedna kura po "spotkaniu z samochodem"). Jak ktoś ma szczególne szczęście to i na nierozbrojoną minę trafi. Ale wszystko podobno rekompensuje wspaniała natura, np. wspaniałe górskie rzeki, na których organizuje się spływy a w porównaniu z nimi nasz na Dunajcu ponoć robi wrażenie zabawki dla przedszkolaków. Ponoć... niestety chyba już nie sprawdzę, nie te lata...
Jestem gorszego sortu...
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Appropos dziur, to ostatnio widziałem samochód, który wpakował się do trzymetrowej dziury w drodze. Był o nią oparty pionowo. Ciekaw jestem czy tak szybko naparzał, że nie zdążył zmienić zamkniętego pasa, czy oznaczenie było kiepskie.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Żabi Koń pisze:Adrenalina do granic możliwości. Moja żona to mówiła, że gdyby była w ciąży to na pewno by urodziła...
Ha, ha - nie jechaliście w Syrii do Krak de Chevaliers. Droga wąziutka i cała w zakrętach no i strach spojrzeć przez okno. Podróżowałem tam oczywiście autokarem, który tak na oko wydawał się być szerszy od drogi a z drugiej strony stale pojawiał się nowy bo to uczęszczane miejsce turystyczne. Jak on się mieściły razem to doprawdy nie wiem ale jakoś się mieściły. Pani na sąsiednim siedzeniu całą drogę spędziła z głową wciśniętą między kolana a i tak już na miejscu też mówiła, że gdyby była w ciąży to by urodziła - widać u kobiet to normalna reakcja... Jeśli chodzi o mnie, to chyba przypomniałem sobie odmawianie "zdrowasiek"...
Jestem gorszego sortu...
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Zawsze można zagaić: ale żeby urodzić najpierw trzeba... (tutaj sugestywne ruchy brwi)... :D
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Żabi Koń pisze:Appropos dziur, to ostatnio widziałem samochód, który wpakował się do trzymetrowej dziury w drodze. Był o nią oparty pionowo. Ciekaw jestem czy tak szybko naparzał, że nie zdążył zmienić zamkniętego pasa, czy oznaczenie było kiepskie.
Budowaliśmy taki niewielki mostek (w zasadzie przepust) na drodze z Koszalina do Kołobrzegu, wymiana poprzedniego, który groził zawalaniem. Stary już był rozebrany a z boku ustawiony prowizoryczny. Pewnego dnia jak rano przyjechała brygada to w wykopie zastała samochód, odrobinę pogięty, a w samochodzie pana kapitana milicji w pełnym umundurowaniu, spitego w cztery d*** z rozpoczętą butelką w dłoniu i oddawającego się śpiewaniu tzw. pieśni biesiadnej. Był tak spity, że nie zdawał sobie sprawy z sytuacji. Brygada akurat przyjechała z dźwigiem samochodowym, na miejscu była też spycharka i jakoś go wyciągnęli i odstawili na bok. Facet zapadł w sen, po trzech godzinach ocknął się, rzucił kilkoma k****** i użył radiotelefonu. Przyjechali koledzy z branży i go zabrali razem z jego autem. Facet nawet umiał się znaleść bo za kilka dni przywiózł chłopakom z brygady skrzynkę piwa w podzięce.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Podobno (ostatecznie się nie zdecydowałem) prawdziwa frajda dla uwielbiających nieprzewidywalność to jazda po Bośni.
Byłem w Bosni (wlasciwie w Hercegowinie), ale autokarem. Nie jest aż tak źle. tyle, że średnia wieku samochodów to 25-30 lat. Ale okolice, kóre zwiedzałem piekne.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze: Nie jest aż tak źle
Widać mój gospodarz z kwatery, Chorwat, trochę przesadził... No i sporo orzechówki poszło przy rozmowie... było cieplutko, księżyć w nowiu, refleksy na morzu, jakieś wysepki na horyzoncie... Diabelnie piękny kraj i mili ludzie.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Widać mój gospodarz z kwatery, Chorwat, trochę przesadził..
Pewnie zalezy od regionu. Ja jechałem drogą z Metkovica do Mostaru i była w miarę. Pewnie w innych rejonach jest gorzej.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

andy67 pisze: "geje", czyli ci jadący wolniej
innymi słowy, rowerzyści. ;-) czyli spece od pedałowania. :D
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Ja jechałem drogą z Metkovica do Mostaru i była w miarę.
Do Mostaru sporo wycieczek z Dubrownika jeździ i jest jako tako. Myśmy zamierzali przejechać w ciągu jednego dnia z Dubrownika do Budapesztu, z kilometraży wynikało, że to możliwe ale gospodarz powiedział, że to absurd. No i wróciliśmy "normalnie" czyli autostradą przez Zagrzeb, znacznie dalej ale szybciej. Z noclegu w Budapeszcie też zrezygnowaliśmy i późnym wieczorem dotarliśmy do ... Pszczyny. Niezły odcinek co, Dubrownik - Pszczyna, ale córeczka jest chyba z żelaza. W dodatku GPS Filip ustawił po głupiemu na najkrótszą drogę i poprowadził nas przez granicę czesko - polską przez takie chęchy, że aż głowa boli. Potem już w Pszczynie się dowiedzieliśmy, że jechaliśmy tzw. drogą przemytników alkoholi z czasów z przed Schengen.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

gb pisze:
andy67 pisze:w Niemczech gdy jest ograniczenie 50 km/h, wszyscy jadą te 50, gdy jest 90 jadą 90, gdy na autostradzie można jechać ile chcesz
Ale - na coraz dłuższych odcinkach niemieckich autostrad - zwłaszcza na dojazdach do większych miast (tak od 200 km przed) coraz częściej na wyświetlaczach ponad drogą pojawiają się chwilowe ograniczenia - np. do 120 czy nawet do 110. I ci Niemcy w Porszakach - to respektują :)

pozdrawiam
gb 8)
Tak przecież właśnie napisałem, na 90 % nie ma żadnych ograniczeń. Ale gdy się pojawiają, to wszyscy jadą tyle ile można.

Z tym "200 km przed" to chyba zera ci się pozajączkowały ;)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

krzymul pisze:
Janek pisze:Aha - Kolega "Za mało zdjęć z Tatr" - doradzam zmianę nicku na "Za mało dobrego wychowania".
Mnie się podoba obecny, a jeżeli już by zmieniał to moja propozycja : Dużo zdjęć z Tatr" - bo ładne robi tylko za "Mało zdjęć z Tatr" wstawia.
No i lepiej niech na zdjęciach poprzestanie, czy będzie ich "mało" czy nie to już mniej ważne ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

andy67 pisze:No i lepiej niech na zdjęciach poprzestanie
Dlaczegóż ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

andy67 pisze:
Jest taka książka Stanisława Lema "Powrót z gwiazd". Bohater, będący jeszcze człowiekiem z krwi i kości, wraca po wielu latach w kosmosie na Ziemię, która w międzyczasie stała się czymś w rodzaju jednego wielkiego ZOO dla ludzi, bardzo bezpiecznego i śmiertelnie nudnego. A i sami ludzie też się tacy stali - bezpieczni i nudni.
Tak to się nazywało "betryzacja" o ile pamiętam, bo czytałam jakieś 30 lat temu.

Mimo wszystko adrenaliny w wydaniu samochodowym po prostu nie cierpię.
Szybka jazda i zresztą w ogóle jazda czymkolwiek nie sprawia mi żadnej ale to żadnej przyjemności, jeżdżę tylko dlatego, że gdzieś muszę dojechać (np. w góry)

@Janek - kierowców zawodowych w tym autokarów kontroluje nie tylko policja ale przede wszystkim "krokodyle" czyli inspekcja ruchu drogowego (czy jak to się zwie). A kontrole są koszmarem dla kierowców autokarów (coś o tym wiem jako pilot). Raz sama mało nie zapłaciłam 300 zł za przekroczenie czasu pracy kierowcy o 5 minut (słownie 5 minut).
Ale trudno - godzę się z tym, za dużo było wypadków autokarów kiedy kierowca zasnął za kierownicą.
Niestety firmy przewozowe podle tych kierowców wykorzystują i te kontrole to bardzo często jest jedyny sposób aby zapobiec ich nadmiernie dlugiej pracy.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

gb pisze:Raczej nie - w zeszłe wakacje, gdy jechaliśmy do Paryża - na 189 km przed Kolonią pojawiły się pierwsze ograniczenia - mniej więcej co 20-30 km na wyświetlaczach ograniczenie się zmieniało od 120 do 100 (lokalnie). Na Berlińskim Ringu praktycznie na stałe jest 120...

pozdrawiam
gb 8)
Masz dużą skłonność do uogólnień. :-) Zapewniam cię że nie jest aż tak źle żeby na 200 km przed nawet największymi miastami regularnie pojawiały się te ograniczenia.

A ring Berlina cały jest dużo bliżej centrum miasta niż te 200 km ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

krzymul pisze:
andy67 pisze:No i lepiej niech na zdjęciach poprzestanie
Dlaczegóż ?
Jeżeli sam nie zauważyłeś to ja ci przystępniej już nie umiem wytłumaczyć ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Basia Z. pisze:A kontrole są koszmarem dla kierowców autokarów (coś o tym wiem jako pilot). Raz sama mało nie zapłaciłam 300 zł za przekroczenie czasu pracy kierowcy o 5 minut (słownie 5 minut).
I to jest znowu polskaspecjalność - chodzi o te 5 minut. Zaden Niemiec, a mówi się o nich, że służbiści, by nie robił z tego problemu - mam sąsiada, kierowcę autokaru i mi opowiadał.
Niestety firmy przewozowe podle tych kierowców wykorzystują i te kontrole to bardzo często jest jedyny sposób aby zapobiec ich nadmiernie dlugiej pracy.
Nawet mi o tym nie pisz, bo mi, jako facetowi zajmującemu się 30 lat transportem samochodowym, od razu ciśnienie rośnie. Właściciele tych firm a przynajmniej ich większość to jest stado hien i szakali (dlaczego ja, cholera, obrażam hieny i szakale), mam nadzieję, że w piekle już dla nich przygotowano specjalny krąg.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ