"Cisza" - film
Czy może ktoś zauważył, kto gra rolę Roberta - tego oskarżyciela posiłkowego - dobra rola. No i Wojtka - gdzieś już w jakimś filmie tego chłopca widziałem, ale nie mogę skojarzyć.
Problemu winy i kary proponuje nie rozważać,było tego dość 8 lat temu. Zarzut prokuratorski spowodowania lawiny był idiotyczny, typowy "kauzyperdzizm".
Problemu winy i kary proponuje nie rozważać,było tego dość 8 lat temu. Zarzut prokuratorski spowodowania lawiny był idiotyczny, typowy "kauzyperdzizm".
Jestem gorszego sortu...
Paweł Królikowski, dobry aktor. Zresztą uważam ze wszyscy świetnie zagrali. Trudno jest grać w takim filmie. To bardzo duże wyzwanieJanek pisze:Czy może ktoś zauważył, kto gra rolę Roberta - tego oskarżyciela posiłkowego - dobra rola
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- ketivv
-

- Posty: 951
- Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
- Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)
w filmie a o nim rozmawiamy pojawia się "uznaję za winnego"mefistofeles pisze:winny narażenia na zagrożenie. Tak czy owak - na ten temat byłą tu już obszerna dyskusja. W sumie to dobrze, że twórcy filmu tego nie męczyli za bardzo.ketivv pisze: a sentencja wyroku sądu ?
Mef szukasz drugiego dna w sprawie oczywistej
teraz już nie z filmu
"Sz. sądzony był po raz drugi. Pierwszy wyrok "okręgówki" został podważony przez Sąd Apelacyjny. Wówczas nauczyciela skazano na rok więzienia (w zawieszeniu na 3 lata). Tym razem Sz. przyznał się do winy. Proces był krótki. W uzasadnieniu wyroku sąd uznał, że nauczyciel z tyskiego liceum nie miał uprawnień do poprowadzenia wycieczki w góry (powyżej 1000 metrów). Mimo warunków szczególnie niebezpiecznych nie zabrał ze sobą przewodnika. Grupa była zbyt liczna, a na dodatek niedostatecznie przeszkolona. Swym nieodpowiedzialnym zachowaniem Sz. sprowadził niebezpieczeństwo na osoby, którymi miał się opiekować."
za narażenie na niebezpieczeństwo w wyniku którego ponieśli śmierć został uznany winnym
niestety będąc opiekunem nie dopełnił a nawet przekroczył swoje uprawnienia
ja takiej lekcji życia mu nie zazdroszczę
Odpowiedzialność w tej kwestii to sprawa niezwykle trudna, gdyby licealiści zamiast iść w góry wybrali się na wycieczkę rowerową, a rozpędzony TIR zabił by ośmiu z nich, odpowiedzialność spadła by w pełni na kierowcę TIRa i raczej nikomu by nie przyszło do głowy obwiniać organizatora. Niestety w tym wypadku, nie sposób wskazać bezpośrednio winnego, wiec do ukarania posłużyła stara jak świat zasada "gdyby babcia miała wąsy".ketivv pisze:to trzeba podzielić na pogodzenie się z losem i kwestię odpowiedzialności
Sam od wielu lat, żyję z przykrą świadomością, że brak dostatecznej konsekwencji z mojej strony, zaważył na czyimś życiu, i choć fizycznie nie miałem wpływu na samo zdarzenie, to jednak świadomość że mogłem się uprzeć i powstrzymać chęć realizacji głupiego pomysłu, nie daje mi spokoju.
Pozdrawiam
Jan
A tak!!! Tylko on w ostatnich filmach i serialach zawsze był w takiej fryzurze na Papuasa a tu krótkie włosy i to mnie zwiodło.Asik pisze:Paweł Królikowski, dobry aktor.
Czasami. Już wiem, filmowy syn mojego niestety już nieżyjącego "nazwistnika"krzymul pisze:Janku, "M jak miłość" oglądasz ?
Natomiast moim zdaniem źle zagrana i napisana rola nauczyciela i za młody aktor. Tu mamy takiego "napieracza" a Szumny takim nie był
Nie zgadzam się. Szumny ewidentnie przekroczył parkowe i resortowe (MEN) przepisy. Żaden przewodnik by nie poszedł przy takiej pogodzie. Ten proces miał charakter pokazówki - miał odstraszyć zbyt ambitnych nauczycieli. I tą rolę spełnił.janek754 pisze:wiec do ukarania posłużyła stara jak świat zasada "gdyby babcia miała wąsy".
Jestem gorszego sortu...
Przepisy przepisami, a życie, życiem. Szumny, nie był (w chwili wypadku) nowicjuszem i jego doświadczenie nie powinno budzić wątpliwości, niestety jak zwykle lawina o tym nie wiedziała.Janek pisze:Nie zgadzam się. Szumny ewidentnie przekroczył parkowe i resortowe (MEN) przepisy. Żaden przewodnik by nie poszedł przy takiej pogodzie
Myślę też, że niejeden przewodnik zdecydował by się poprowadzić grupę w takich warunkach na Rysy, do czego jak wiadomo, żaden się nie przyzna, bo teraz, po faktach wszyscy mądrzy.
P.S.
A kojarzysz zdarzenie, bodaj sprzed roku, jak przewodnik z klientami, wyrżnął orła pod Hińczową ?
Pozdrawiam
Jan
Nie tak liczną i nie tak smarkatą. A pozatym przewodnik ma na ogół rodzinę na utrzymaniu - nie warta skórka wyprawki.janek754 pisze:Myślę też, że niejeden przewodnik zdecydował by się poprowadzić grupę w takich warunkach na Rysy
O ile pamiętam to nie z grupą a to jakby inna para kaloszy.janek754 pisze:A kojarzysz zdarzenie, bodaj sprzed roku, jak przewodnik z klientami, wyrżnął orła pod Hińczową ?
Nie wracajmy do starych spraw.Na podstawie tej i innych wycieczek prowadzonych przez Szumnego można by napisać podręcznik pt. "Jak nie należy prowadzić wycieczek" (chociażby wejście na Mount Blanc bez aklimatyzacji.janek754 pisze:Szumny, nie był (w chwili wypadku) nowicjuszem i jego doświadczenie nie powinno budzić wątpliwości,
Jestem gorszego sortu...
No tak się zastanawiałem jakie będą reakcje, a tu proszę - wszyscy jednolicie, zupełnie w tym samym tonie pod jakim ja się podpisuję. Czyli można zrobić coś fajnie o Tatrach nawet jeśli samych gór tam mało jest? Oczywiście, że można! Aktorzy zagrali świetnie, żadnych sztucznych dialogów, wszystko naturalnie. Jak zwykle świetny Marcin Perchuć (ojciec Wojtka).
Mi się strasznie podobało to, że nie próbowano nawet oddać masakry, którą lawina bez wątpienia zrobiła z tymi dzieciakami, a skupiono się na emocjach tych, którzy cierpieli wtedy najbardziej. Brakowało mi natomiast wyeksponowania z większą mocą tego co się działo w środku tego nauczyciela po wypadku. Przyznam, że do dziś sie zastanawiam co on sobie myślał przed, po i co się z nim dzieje teraz...
Mi się strasznie podobało to, że nie próbowano nawet oddać masakry, którą lawina bez wątpienia zrobiła z tymi dzieciakami, a skupiono się na emocjach tych, którzy cierpieli wtedy najbardziej. Brakowało mi natomiast wyeksponowania z większą mocą tego co się działo w środku tego nauczyciela po wypadku. Przyznam, że do dziś sie zastanawiam co on sobie myślał przed, po i co się z nim dzieje teraz...
Dla zainteresowanych, którzy nie widzieli. Równie dobrze zrobiony tyle że dokument.
http://superwizjer.onet.pl/36746,biala- ... detal.html
http://superwizjer.onet.pl/36746,biala- ... detal.html
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
a ja nie jestem pewien czy nie skazano by nauczyciela, który np nie miałby uprawnień instruktora turystki rowerowej czy cuś w tym rodzaju. O wycieczkach rowerowych z młodzieżą był tu zresztą wątek. Nawiasem - żona mnie do dziś opieprza, że zgodziłem się być opieknem na szkolnej wycieczce, gdzie z młodzieżą nie tylko jeździliśmy rowerami, ale też pływaliśmy na kajakach, gdyby coś sie stało ja może bym się wyłgał od odpowiedzialności, ale mój kolega belfer pewnie już nie. Ale żeby nie ryzykować trzeba by z młodzieżą nigdzie nie jeździć, ewentualnie z biurem podróży.janek754 pisze:Odpowiedzialność w tej kwestii to sprawa niezwykle trudna, gdyby licealiści zamiast iść w góry wybrali się na wycieczkę rowerową, a rozpędzony TIR zabił by ośmiu z nich
I wcale nie uważam, że to dobrze, tzn wylano chyba dziecko z kąpielą. Bo skutek jest taki, że takie wycieczki szkolne, jakie jeszcze ja odbywałem, gdzie w 3 dni zdeptaliśmy prawie całe Karkonosze dziś niestety już nie są możliwe. I o to w sumie mam żal do Szumnego - że nadużył wolności jaka wtedy panowała.Janek pisze:en proces miał charakter pokazówki - miał odstraszyć zbyt ambitnych nauczycieli. I tą rolę spełnił.
Aha - fajnie w filmie oddano entuzjazm młodzieży - przypomniały mi się moje czasy licealne, jak nas nasz belfer zarażał pewnymi pomysłami, na szczęscie mało który udało się w czasach szkolnych zrealizować, ale potem (kontakt mamy do dziś) jak najbardziej.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- ketivv
-

- Posty: 951
- Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
- Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)
on złamał obowiązujące prawo, za co został skazany prawomocnym wyrokiem sądumefistofeles pisze:I o to w sumie mam żal do Szumnego - że nadużył wolności jaka wtedy panowała
dla tych młodych ludzi był mentorem, za którym poszli by w ogień jeśli by im powiedział, że to jest możliwe
co więcej rodzice w jakiś sposób zaufali że jego osoba gwarantuje bezpieczeństwo bo to jest wyjazd zorganizowany
był opiekunem i organizatorem odpowiadał za bezpieczeństwo tych młodych ludzi, młodzi w niego wierzyli rodzice ufali w jego doświadczeniejanek754 pisze:Przepisy przepisami, a życie, życiem. Szumny, nie był (w chwili wypadku) nowicjuszem i jego doświadczenie nie powinno budzić wątpliwości, niestety jak zwykle lawina o tym nie wiedziała
idziesz sam twoja sprawa, masz pod opieka innych odpowiadasz za nich
Nie masz racji - wolności nie było również wtedy, bo przepisy były mniej więcej takie same jak dziś.mefistofeles pisze: I wcale nie uważam, że to dobrze, tzn wylano chyba dziecko z kąpielą. Bo skutek jest taki, że takie wycieczki szkolne, jakie jeszcze ja odbywałem, gdzie w 3 dni zdeptaliśmy prawie całe Karkonosze dziś niestety już nie są możliwe. I o to w sumie mam żal do Szumnego - że nadużył wolności jaka wtedy panowała.
Było ogólne przyzwolenie na łamanie tych przepisów i dopiero ten wypadek uświadomił ludziom do czego to może w skrajnych przypadkach prowadzić.
Również mi mocno to uświadomił.
Wcześniej tez mi się zdarzały pewne sytuacje, kiedy nie byłam wystarczająco odpowiedzialna (i parę przepisów złamałam), ale miałam jednak więcej szczęścia.
BTW - od czasu do czasu prowadzę wycieczki z pewnego biura z Tychów i pewnego razu (jakieś 3 lub 4 lata temu) na łatwej wycieczce w Tatry w czerwcu (5 Stawów - Świstówka - M.Oko) była obecna Pani, która jest Mamą tej dziewczyny co ocalała z wypadku.
Mieliśmy w planie wejście na Krzyżne, ale było jeszcze dużo śniegu, a część ludzi w adidasach, więc w schronisku w Pięciu Stawach zrezygnowałam z tej trasy i zaproponowałam w zamian Świstówkę. Jakiś facet na mnie naskoczył, zaczął krzyczeć, że on zapłacił za Krzyżne i chce tam iść, powiadomi biuro podróży itd.itd.
Wtedy ta właśnie pani głośno i wyraźnie stanęła w mojej obronie , że "przecież przewodnik bierze za grupę odpowiedzialność".
Reszta grupy na początku była cicho, ale potem jak jedna osoba odważyła się powiedzieć coś głośno to potem przyznała jej rację, facet został spacyfikowany.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ma z tym wypadkiem coś wspólnego, ale właśnie po tym incydencie, ktoś inny z grupy mi to po cichu powiedział.
Potem tak się złożyło, że spałyśmy w jednym dwuosobowym pokoju no i przegadałyśmy całą noc aż do świtu.
Opowiadała o swoich przeżyciach i o problemach jakie potem miała jej córka. To było przecież bardzo traumatyczne przeżycie, nie mogło pozostać bez śladu.
Mój starszy syn jest dokładnie w wieku tych licealistów z Tychów i od dość dawna chodzi po górach, takie filmy działają na mnie cholernie dokująco.
Bo przecież to ja razem z mężem zaraziliśmy go tą pasją.
A tak jak chyba każda mama się o swoje dzieci cały czas boję.
Inna sprawa, że mam nadzieję, że on umiejąc coś już "sam z siebie" zachowa się w górach jak tylko będzie możliwe najrozsądniej.
Filmu nie miałam czasu obejrzeć wczoraj, podobno ma być powtórka.
B.
Zwykły przypadek losowy, jakich wiele, a po fakcie to kazdy jest mądrzejszy od drugiego. Każdy wypadek wiąże sie z jakąś bezmyślnością i analizując go już po fakcie dochodzi się do wniosku, że można było go uniknąć, albo postępując inaczej, albo w ogóle zmieniając plany, gdyż prawdopodobnie gdyby pojechali nad morze, pod lawiną by nie zgineli. Gdybanie po fakcie i karanie winnych, zawsze winni sie znajdą...
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.



