Oj, ja też bym chciał, ale niestety 2000 piechotą nie chodzi i wątpię czy mnie będzie stać na to. Tym bardziej że bardziej zależy mi na zimowym kursie w przyszłym sezonie. A jeśli robił bym tatrzański to wolałbym w Tatrach, ale to nie jest warunek konieczny. Ja uważam, że kurs tatrzański czy taternicki ma nauczyć radzenia sobie w warunkach wspinaczki typowo górskiej, nie ograniczonej tylko i wyłącznie do jednego pasma gór.ruda pisze:trzecie to kurs taternicki we wrześniu (najchętniej za granicą).
Jakie macie plany/marzenia górskie na 2009?
Tylko, że wiedza jaką wymaga się od przewodnika jest całkowicie ale to zupełnie inna od wiedzy wspinaczkowej.ruda pisze:no mnie się generalnie wydawało, że tego typu kurs robi sie głównie po to, aby nauczyć się "obcowania" z wysokimi górami. Jakbym chciała się "nauczyć" Tatr, to bym stanęła na uszach, żeby przewodnikiem tatrzańskim zostać (może to niezbyt trafne porównanie, ale chyba obrazuje, co mam na mysli).
Wspinaczkowa to ścisła i bardzo dokładna znajomość topografii, a zwłaszcza dróg wycofu, przewodnicka - ujęcie tego wszystkiego w znacznie szerszym kontekście kulturowym, a u przewodnika wysokogórskiego - dodatkowo bardzo szczegółowo techniki asekuracji.
B.
Moim zdaniem kurs taternicki powinien odbyć się w Tatrach - to są naprawdę wymagające góry, po takim kursie każdy, kto złapie bakcyla poradzi sobie w Dolomitach etc. I tak kurs wysokogórski bo tak prawidłowo by się nazywał nie odbędzie się w Alpach bo wspinaczka mikstowa to już zakres materiału na zimowy kurs tatrzański. Sądzę nawet, że kurs po za granicami będzie mniej merytoryczny i przyjmie raczej postać wycieczki jak wspomniała Basia ograniczającej się do zasad nauki stricte samej wspinaczki z pominięciem innych nie mniej ważnych dla uczestnika rzeczy.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
od jednego z instruktorów w Betlejemce usłyszałam, że najpierw najlepiej zrobić kurs letni, pochodzić ze dwa lata po górach i dopiero później robić zimowy..ale wiadomo, każdy robi jak SAM uważa za słuszne.Huczaj pisze:Tym bardziej że bardziej zależy mi na zimowym kursie w przyszłym sezonie.
powtórzę się chyba setny raz - roztrząsacie to, co napisałam nie biorąc pod uwagę, że to moje marzenie i moja sprawa. Jak mi nie wyjdzie wyjazd za granicę to płakać nie będę, w Tatrach też ten kurs mogę zrobić. Tylko nie rozumiem, czemu moje marzenie jest bezsensu - nie nauczę się, taki kurs będzie mniej merytoryczny. Ja rozumiem, że chcecie mi doradzić, ale generalnie nie wiem co będzie we wrześniu i gdzie wyląduje, więc możecie już przestać o tym debatować. Ja nie pytam się o sensowność waszych marzeń/planów.
Ja nikomu nie doradzamruda pisze: powtórzę się chyba setny raz - roztrząsacie to, co napisałam nie biorąc pod uwagę, że to moje marzenie i moja sprawa. Jak mi nie wyjdzie wyjazd za granicę to płakać nie będę, w Tatrach też ten kurs mogę zrobić. Tylko nie rozumiem, czemu moje marzenie jest bezsensu - nie nauczę się, taki kurs będzie mniej merytoryczny. Ja rozumiem, że chcecie mi doradzić,
Ja odpowiadam na pytanie Uszby.
B.
No właśnie jeszcze nie wiem jak to rozegrać, zobaczymy pod koniec roku. Dzięki za wskazówki, ja w takim razie popytam jeszcze moich instruktorów też.ruda pisze:od jednego z instruktorów w Betlejemce usłyszałam, że najpierw najlepiej zrobić kurs letni, pochodzić ze dwa lata po górach i dopiero później robić zimowy..ale wiadomo, każdy robi jak SAM uważa za słuszne.
Ja wracając do merituma
Muszę zweryfikować swoje marzenie (promocja na bilety się skończyła
) Więc ogłaszam, że moim planem zastępczym w tym roku jest wyjazd na Wzgórza Golan od strony Syryjskiej oraz zobaczenie Petry, bilety już zakupione, mam nadzieję że wojny na tych terenach nie będzie, przynajmniej do mojego stamtąd wyjazdu
HOWGH
"Czasem się leci ładnie, czasem się na dupę spadnie..." (P.Bukartyk)
No tak. to jest argument.Basia Z. pisze:Wydaje mi się (z naciskiem na "wydaje się"), że po takim kursie człowiek powinien umieć samodzielnie wspinać się w Tatrach.
Nie wiem jak jest teraz z opowieści Belfegora i jego przyjaciół (akurat dziś się takich nasłuchałam ) wynika, że dawniej kursy tatrzańskie taką rolę spełniały.
Chodzi o znajomość topografii, dróg wycofu, wszelkich takich zachodów, bezpiecznych możliwości zejścia itd.
To też argument. Łaziłam po takich skałkach do oporu, szczególnie w Arco, Sarche.świster pisze: Szykujesz się na dwutygodniowe wspinanie w Tatrach, a tu po kilku dnia pogoda się łamie, instruktor nie ma rezerwy czasowej, bo plany do przodu już są i daje Ci do wyboru dokończenie za rok kursu lub wyjazd do Austii? (w trochę większe -wielowyciągowe- skałki).
Ruda, oni rozmawiają o kursie poza Tatrami bez względu na Twoje plany. Po prostu wywołałaś temat, całkiem sensowny zresztą.ruda pisze:Ja rozumiem, że chcecie mi doradzić, ale generalnie nie wiem co będzie we wrześniu i gdzie wyląduje, więc możecie już przestać o tym debatować.
Uszba@ - czy Amberger Hutte ma coś wspólnego z sekcją DAV z Twojego miasta? Bardzo mi przypadło do gustu.
A co do planów - chciałbym jeszcze gdzieś pojechac na tury w tym roku bo niestety mało bylo. Ale chyba się nie uda - są jakieś plany na rejon Zermat w czerwcu.... Miła by była inna półkula - tam w końcu zima dopiero będzie. Jak nie to zapadam w "sen letni" do listopada.
Kuba
Tak. to schronisko wybudowała nasza sekcja i nim się opiekuje i finansuje. teraz mamy tam nowych gospodarzy, sama jestem ciekawa jak sobie radzą. A teraz powiedz mi jakie to bogi Cię tam zawiodły???KubaR pisze:Uszba@ - czy Amberger Hutte ma coś wspólnego z sekcją DAV z Twojego miasta? Bardzo mi przypadło do gustu.
Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że aby iść na zimowy tatrzański, to trzeba być po letnim (czyli kolejne 2 kołaHuczaj pisze:ale niestety 2000 piechotą nie chodzi i wątpię czy mnie będzie stać na to. Tym bardziej że bardziej zależy mi na zimowym kursie w przyszłym sezonie.
No chyba, że masz na myśli tylko jakiś zimowy kurs turystyki czy cuś w tym rodzaju
W zasadzie tak, choć jak się zna kogo trzeba to da się załatwić ... inna sprawa to tzw "obycie", czujesz gościa na zimowym taternickim bez doświadczenia we wspinaniu letnim ?, bo ja nie ...świster pisze:to trzeba być po letnim
Pozdrawiam
Maciek
Kilka książek o wojnie nie zrobi z Ciebie żołnierza. (Kilerus)
Maciek
Kilka książek o wojnie nie zrobi z Ciebie żołnierza. (Kilerus)
Ale Wam fajnie że możecie iść na kurs zimowy zawsze sie można czegoś nauczyć ot choćby czy śrube do trawy sie wkręca czy wbijaświster pisze:Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że aby iść na zimowy tatrzański, to trzeba być po letnim (czyli kolejne 2 koła )
No chyba, że masz na myśli tylko jakiś zimowy kurs turystyki czy cuś w tym rodzaju
Szanujemy watek - robimy offtopa
Rewelacja sobie radzą. Bardzo miła obsługa, żarcie super. Generalnie najmilsze (bo chyba najbardziej kameralne) z 3 odwiedzonych.uszba pisze: Tak. to schronisko wybudowała nasza sekcja i nim się opiekuje i finansuje. teraz mamy tam nowych gospodarzy, sama jestem ciekawa jak sobie radzą.
Jak zwykle skitury. W marcu były to Pireneje teraz Stubai. Taki prawie cytacik z forum skiturowego:A teraz powiedz mi jakie to bogi Cię tam zawiodły???
Troszkę zdjęć z Stubaiu (opisy, mapki, etc. etc. jak zwykle czyli kiedyś).
_zdjecia_z_wyjazdu_
(uwaga - Internet Explorer może się zbiesić - ma jakoweś błędy).
Dni:
1. Seduck - Franz Senn Hutte + wycieczka "nad schron"
2. Franz Senn Hutte - Turmscharte - Franz Senn Hutte
3. Franz Senn Hutte -Wildgratscharte - Amberger Hutte
4. Amberger Hutte - Daunjoch - Dresdner Hutee
5. Dresdner Hutte - Zuckerhutl - Dresdnder Hutte
6. Narki na wyciagach i powrót
Ze względu na współtowarzyszy wycieczka bardzo "lajtowa", praktycznie po przełęczach. Podejścia nie większe niż 1150m. Pogoda w kratkę - dwa dni nawigacja "na macanego". W ostatni dzień pożyczyliśmy nartki w ośrodku i okazało się, że po trzech godzinach jest nudno nawet na gigantowych nartach przy mnóstwie tras - człowieka "rwie serce" na widok podejściowego śladu w bok.
Kuba
Pytałem instruktora, który się sporo w zimie wspina i mówił mniej więcej to co napisałeś. Bez tatrzańskiego letniego, albo chociaż bez wcześniejszego intensywnego wspinania w Tatrach nie ma co się porywać na zimowy. Jeśli chodzi o turystyczny to pewnie że można, ale ja bym jednak chciał coś ambitniejszego..coż długa droga przede mną i może niech to będzie moim marzeniem na najbliższe sezony.świster pisze:Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że aby iść na zimowy tatrzański, to trzeba być po letnim (czyli kolejne 2 koła )
No chyba, że masz na myśli tylko jakiś zimowy kurs turystyki czy cuś w tym rodzaju
Mnie też właśnie zastanawiało to co Dagomara. Faktycznie, to zależy, co kto lubi, ale w pewnym momencie przeraziło mnie takie bardzo przedmiotowe podejscie do gór. Ale to chyba z tego względu że ja patrzę na to zupełnie inaczej i ze swojej perspektywy.
A co do moich marzeń górskich.. hm, generalnie nie mam dużych wymagań. Chciałabym tylko żeby wyjazdów, wycieczek i wypraw było więcej niż w ostatnim czasie, bo miałam mega zastój i to ze względów ode mnie niezależnych. A to dokąd dokładnie pójdę, co zdobędę nie ma większego znaczenia. Ważne żeby w góry i żeby często i gęsto
No i raczej jednak Tatry (chyba to mój jedyny przejaw patriotyzmu
no oczywiście odnosi się do polskich i słowackich).

A co do moich marzeń górskich.. hm, generalnie nie mam dużych wymagań. Chciałabym tylko żeby wyjazdów, wycieczek i wypraw było więcej niż w ostatnim czasie, bo miałam mega zastój i to ze względów ode mnie niezależnych. A to dokąd dokładnie pójdę, co zdobędę nie ma większego znaczenia. Ważne żeby w góry i żeby często i gęsto
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Ja za nią... (...)



