Jest szansa,ze przewodnik wymienił tą nazwę drogi-tzn "grań zachodnia" ,ale ja to przeoczyłam,bądź pomyślałam,że to nie nazwa drogi,ale po prostu wytyczne,ze idziemy zachodnią granią

..
A z ta trójką to było tak,że jak damy radę na Mnichu tą Robakiewicza-czyli też trójka,to na Zadnim też wejdziemy trójką..No i daliśmy radę..
Mojemu bratu zdecydowanie lepiej niż mi szło-on ma prawie 190cm i sięgał łatwiej do chwytów(i on tam też niemalże wskakiwał)..ja mam 163,więc po prostu bardziej musiałam sie tam gimnastykować-plus szłam w zwykłych górskich butach-nie tych wspinaczkowych(w takich mogło by być łatwiej-chyba,tak se myśle..nigdy nie chodziłam).
No i uważam,że te trójki to nie jest taka masakra straszliwa(choć namęczyć sie trochę trzeba)-tzn bez asekuracji w życiu bym tam nie poszła,plus musiałam sie nasiłować w dwóch miejscach i tam też kolana trochę poobijałam,więc nie mówię,że jakaś łatwa droga to była(jedno miejsce na Mnichu,drugie na Zadnim).. A jak jest się asekurowanym,to daje to bezpieczeństwo psychiczne(no i w ogóle bezpieczeństwo) .
Nas wyprzedził jakiś Toprowiec,bez jakiejkowlwiek liny,tą sama drogą co my-i on tam jak kozica normalnie wskoczył.
Dla jednych te trójki to pryszcz,dla innych już coś(dla mnie to był jakiś tam wyczyn,no bo nigdy nie byłam na niczym trudniejszym).
Ja już kończę temat o Mnichach-bo nic więcej do dodania nie mam

.
Aha-i jeszcze jedno..każdy ma jakiś inny sposób odbierania gór... kogoś interesuje kto pierwszy,gdzie kiedy..kogoś innego nie.. jeden woli się wspinać technicznie..inny łazić z ciężkim plecakiem.. tyle spojrzeń na tą samą kwestię,ile ludzi.. Ja już sie nie udzielam w tym temacie