O trasie i chlebie czyli Olava dylematy...
Żadne pieczywo nigdy w Tatrach tak mi nie smakowało ,jak bułeczki od Wolffa
luknij na moje panoramy i galerie
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A co to jest...?dagomar pisze:bułeczki od Wolffa
Poważnie pytam, bo ja w górach rzadko szukam wyjątkowych smaków posiłków. Mają być sycące i nie powodować "słynnej praczki". Tym lepiej, im są lżejsze i łatwiej upychalne w worze - wszystko!
Inna sprawa, że nocując w schroniskach taszczę jedynie prowiant śniadaniowo wycieczkowy - obiady schroniskowe z podwójnymi surówkami jadam na późną kolację. Uważam, że tak jest zarówno zdrowiej jak i... taniej.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
w moim wypadku nawet po 3 latach na prochach nie wezmę do ust gryczanej...głupia gryczana ze skwareczkami smakuje iście królewsko smile
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
lukas_12 a czemuz to?
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
kasza gryczana to jeden z niewielu naprawdę produktów, które po prostu mi nie wchodzą za żadne skarby świata..
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
-
madziula24
-

- Posty: 1073
- Rejestracja: śr 16 lip, 2008
- Lokalizacja: Kraków
Piekarnia w Nowym Smokowcu ,przy samym wylocie drogi do Wielickiej ,działała od zawsze aż do 2004 bodajże roku ,kiedy okazało się ,ze czynsz też podlega prawom rynku.Zygmunt Skibicki pisze:dagomar napisał(a):
bułeczki od Wolffa
A co to jest...?
Kiedy wychodziło się na szlak ,to można było kupić jeszcze gorące bułki ,zarówno tradycyjne ,jak i słodkie z migdałami ,dżemem ,makiem ,czekoladą i czym tam jeszcze
luknij na moje panoramy i galerie
Chleb jak chleb, nie pamiętammefistofeles pisze: ja na Słowację last year chleb wiozłem z Inowrocławia. MiG potwierdzi, że był smaczny
Ja też wiozłem, coby się na miejscu o zakupy nie martwić. Jeden kłopot z głowy.
Smalec jak smalec, ale keczup...mefistofeles pisze: smalcu jeszcze w góry nie brałem, ale w sumie to nie powiniensię popsuć jak będzie dobrze zamknięty?
No ten tydzień to wytrzymywał mi keczup....
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
To Wy keczup w góry zabieracie?

"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Agaar pisze:To Wy keczup w góry zabieracie?
mam takich znajomych w KW, którzy do niedawna zawsze zabierali minimum słoik majoenzu w góry - ostatnio im przeszło
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
I gdzie tu zasada minimalizmu?lukas_12 pisze:słoik majoenzu w góry
Raz zabrałam mały słoik powideł i ważył naprawdę dużo, więc to był pierwszy i ostatni raz. Póki co szukam patentów.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
A co szkodliwego jest w tym, by zabrać ze sobą coś, co się rzeczywiście lubi?lukas_12 pisze:mam takich znajomych w KW, którzy do niedawna zawsze zabierali minimum słoik majoenzu w góry - ostatnio im przeszło
W końcu łazimy po tych górach dla własnej przyjemności, nie?
Inna sprawa, że słoik to dziś rzeczywiście mało rozsądne opakowanie w plecaku, ale dawniej bywało i tak, że wszystkie ciuchy w plecaku były zajęte oddzielaniem od siebie mnóstwa różnych słoików.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Ja jestem chemik i "od zawsze" kolekcjonowałem wszelkie plastikowe zakręcane pojemniki po chemikaliach na przeróżne rzeczy w plecaku.Agaar pisze:Raz zabrałam mały słoik powideł i ważył naprawdę dużo, więc to był pierwszy i ostatni raz. Póki co szukam patentów.
Powidła i nie tylko można do czegoś takiego przełożyć i jest dużo lżej.
Uwaga!
1. To rzeczywiście muszą być pojemniki zakręcane - wszelkie zatrzaskiwane wieczka bardzo lubią "same" się otwierać w plecakowym ścisku.
2. Ortodoksyjna dokładność umycia po chemikaliach chyba jest oczywistą potrzebą.
Ostatnio zmieniony pn 08 wrz, 2008 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 2 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Cholera! Ty zawsze musisz w tym kierunku skręcać...?mefistofeles pisze:a słoik na mocz do kupienia w aptece się nada?
Smacznego...!!!
Poza tym ja jestem zdrowy koń i nie wiem jak wygląda ten pojemnik. Jeśli ma mocną zakrętkę, to pewno się nada.
Przy każdym pakowaniu dopiero okazuje się, które pojemniki pojadą, bo przecież każda rzecz ma swoje konkretne potrzeby objętościowe.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
od roku mam dokładnie to samo! Niech się śmieją wkoło ale warto! Super sprawa. Przydatne są pojemniki po glukozaminie. Dobre na cukier, kawe, kakao. Plastikowa buteleczka po jogurcie dobra jest na proszek do prania itp, itdZygmunt Skibicki pisze:Ja jestem chemik i "od zawsze" kolekcjonowałem wszelkie plastikowe zakręcane pojemniki
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."


