A i pozostałe dojścia w tym rejonie się pięknie zagęszczą i wszyscy będą zadowoleniświster pisze:To trzeba zacząć teraz pisać petycje do TPNu, aby i oni coś zamknęli metodą AndrzejZ krok po kroczku. Na początek proponuję zielony szlak na Liliowe. Nie spełnia żadnej strategicznej funkcji, a szlaków jest tam od groma, nikt nie będzie płakałchief pisze:na tyle petycji ile do nich wysłałem![]()
![]()
pozdrawiam
Likwidacja szlaku przez Tomanową Przełęcz i na Bobrowiec
Każdemu jego Everest...
Ciekawy komentarz jakiegoś Słowaka:
i jeszcze jeden:opat raz zdravy rozum ide bokom
"ich návštevnosť v porovnaní s inými chodníkmi na území Tatier je minimálna". To povedal nejaky statom (nami) plateny dilino zo statnych lesov tanapu. Zdravy rozum by hovoril, ze pokial je navstevnost nejakeho chodnika "minimalna", tak moznost, ze by ta minimalna navstevnost nejako mohla poskodit prirodu je zanedbatelna a teda ziaden dovod na uzaveru nie je. Na SL TANAPu ale plati nieco ine nez zdravy rozum.
mozno sa raz dockame aj clanku pod nazvom "V Tatrach obmedzia tazbu dreva"
Na stronie TPN-u znalazłam informację, że "Z dniem 21.12.2007 r. nie uległy żadnej zmianie zasady przekraczania granicy państwowej na szlakach turystycznych na odcinkach znajdujących się w obszarze TPN i TANAP " - tak więc jak to jest z tym przekraczaniem granicy w każdym miejscu?Basia Z. pisze:W nowych warunkach, kiedy wolno przekraczać granicę w każdym miejscu można by przy wykorzystaniu kilku szlaków znakowanych odbyć ciekawą wycieczkę ze schroniska na Ornaku na Kasprowy z pominięciem Czerwonych Wierchów.
Szkoda likwidowanych szlaków, zwłaszcza na Tomanową. Ale cóż my na to możemy poradzić? Pozostaje mieć nadzieję, że ktoś wreszcie znajdzie inny sposób na zaradzenie rozdeptywaniu Tatr przez nadmierną liczbę turystów.
Powiedzcie mi taką rzecz - czy wszystkie "drogi" i szlaki znajdujące się w granicach TPN-u są własnością TPN-u? bo jak piszecie schroniska nie, więc jak z drogami?
Bo jeśli tak, to widać straszną niekonsekwencję TPN-u. Mianowicie, zamyka się szlaki, rozpaczają że straszny ruch był w długi wekend, że szlaki rozdeptywane, a niesamowita komercha wpycha się coraz wyżej w góry, nie wiem z czyjego pozwoleństwa.
Kilka przykładów zaobserwowanych w Dolinie Chochołowkiej:
1.
2. Namnożyło się wypożyczalni rowerów na odcinku Doliny. Niby nic ale, (te kilkaset - tak lekko licząc) te rowery trzeba jakoś tam wytaszczyć. Na pewno nie wszystkie wwzieźli turyści siłą własnych nóg.
3. W ubiegłą sobotę, podążając już na parking, jechali sobie w górę doliny młoda para, a za nimi kilka samochodów załadowanych gośćmi weselnymi.
Czyli dla innych Tatry są "insze", pozwólmy wjeżdżać samochodami ale szlaki najlepiej zamknąć bo buciorami się bardziej niszczy przyrodę niż samochodami, traktorami itp?????
Bo jeśli tak, to widać straszną niekonsekwencję TPN-u. Mianowicie, zamyka się szlaki, rozpaczają że straszny ruch był w długi wekend, że szlaki rozdeptywane, a niesamowita komercha wpycha się coraz wyżej w góry, nie wiem z czyjego pozwoleństwa.
Kilka przykładów zaobserwowanych w Dolinie Chochołowkiej:
1.

2. Namnożyło się wypożyczalni rowerów na odcinku Doliny. Niby nic ale, (te kilkaset - tak lekko licząc) te rowery trzeba jakoś tam wytaszczyć. Na pewno nie wszystkie wwzieźli turyści siłą własnych nóg.
3. W ubiegłą sobotę, podążając już na parking, jechali sobie w górę doliny młoda para, a za nimi kilka samochodów załadowanych gośćmi weselnymi.
Czyli dla innych Tatry są "insze", pozwólmy wjeżdżać samochodami ale szlaki najlepiej zamknąć bo buciorami się bardziej niszczy przyrodę niż samochodami, traktorami itp?????
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
Nie, np. droga do M.Oka - nie jest (chociaż dosłownie w ostatnim miesiącu coś się chyba zmieniło, tu znowu Grzegorz będzie bardziej kompetentny).ombre pisze:Powiedzcie mi taką rzecz - czy wszystkie "drogi" i szlaki znajdujące się w granicach TPN-u są własnością TPN-u?
No i cała Chochołowska rzecz jasna też nie jest - bo to własność wspólnoty 7 gmin (czyli konkretnych ludzi, którzy mają w tej wspólnocie udziały).
Poza tym kiedy Skarb Państwa w latach 50 przejmował na własność cały obszar dzisiejszego TPN (bez Chochołowskiej) niektórzy górale nie przyjęli odszkodowania i i w związku z tym teraz mają podstawy aby się sądzić o własność niektórych działek w TPN (wydaje mi się że chodzi o coś na Gąsienicowej). Są to jednak jakieś działki a nie odcinki dróg.
W sumie nie mam w głowie mapy katastralnej TPN, ale sprawy własnościowe na terenie TPN to sprawa bardzo, ale to bardzo skomplikowana.
Na dodatek w latach 1945-1989 sprawy własności gruntu w PRL właściwie nie istniały i bywało że budowano spółdzielcze domy okrakiem na kilku prywatnych działkach (piszę o miastach). Od roku 1989 usiłuje się wyprostować sprawy własnościowe już wcześniej dość skomplikowane, a ostatecznie zabagnione w tych latach.
Pozdrowienia
Basia
Ostatnio zmieniony pn 19 maja, 2008 przez Basia Z., łącznie zmieniany 1 raz.
No fakt. W takim razie strasznie to popieprzone. Weż tu człowieku likwiduj schroniska jak inne sprawy pchającej się komerchy tak trudno zlikwidować.Basia Z. pisze:ale opłaty pobiera wspólnota 7 gmin
W takim razie czy TPN cokolwiek z tego ma $$??
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
Dokładnie. W pewnych godzinach rowery są zwożone/wwożone jak brakuje w wypożyczalni. Widziałem raz taki samochód.Namnożyło się wypożyczalni rowerów na odcinku Doliny. Niby nic ale, (te kilkaset - tak lekko licząc) te rowery trzeba jakoś tam wytaszczyć. Na pewno nie wszystkie wwzieźli turyści siłą własnych nóg.
Don't shit, where you eat
Nie "zagęszczą" tylko "ruch zostanie skanalizowany". Niby dla zwykłego forumowicza drobiazg nie wart uwagi, ale dla Doktora-Dyrektora wyszkolonego w wyszukiwaniu dyskretnych dialektycznych substytucji leksykalnych radość wprost nieziemska.andy67 pisze:A i pozostałe dojścia w tym rejonie się pięknie zagęszczą i wszyscy będą zadowoleni
"Jarosław Kaczyński ugryzł żubra w dupę i to czyni go postacią historyczną."
Jesteś pewny, że to w tym roku było? I skąd masz takie dane?Zygmunt Skibicki pisze:W 1958 zamknięto go po stronie słowackiej od Niżniego Ciemnosmreczyńskiego Stawu.
A może to jednak Basia ma racje?
WC w tomie 8 strona 13 pisze:
"Przez doline prowadził do lat 70-tych znakowany szlak na Wrota Chałubińskiego. Dziś resztki tego szlaku są z trudem czytelne"
pozdrawiam
-
Gość
Na posiadanej przeze mnie (po dziadku) czeskiej mapce z 1964 roku (w stópce podano, że redakcyjna obróbka z roku 1960) szlak na Wrota z słowackiej strony jest. Czyli informacja o likwidacji w 1958 roku raczej błędna.świster pisze:Jesteś pewny, że to w tym roku było? I skąd masz takie dane?Zygmunt Skibicki pisze:W 1958 zamknięto go po stronie słowackiej od Niżniego Ciemnosmreczyńskiego Stawu.
A może to jednak Basia ma racje?
WC w tomie 8 strona 13 pisze:
"Przez doline prowadził do lat 70-tych znakowany szlak na Wrota Chałubińskiego. Dziś resztki tego szlaku są z trudem czytelne"
pozdrawiam
Sprawdziłem w przewodniku Tadeusza Zwolińskiego z 1966 roku (wydanie XII z uzupełnieniami Józefa Nyki). I jest w nim informacja, że szlak na Wrota Chałubińskiego został zlikwidowany, podobnie zresztą jak od strony polskiej. Na mapce dołączonej do przewodnika także go już nie ma. Niestety nie znalazłem informacji kiedy go zamknięto.klarissa pisze:Na posiadanej przeze mnie (po dziadku) czeskiej mapce z 1964 roku (w stópce podano, że redakcyjna obróbka z roku 1960) szlak na Wrota z słowackiej strony jest. Czyli informacja o likwidacji w 1958 roku raczej błędna.świster pisze:Jesteś pewny, że to w tym roku było? I skąd masz takie dane?Zygmunt Skibicki pisze:W 1958 zamknięto go po stronie słowackiej od Niżniego Ciemnosmreczyńskiego Stawu.
A może to jednak Basia ma racje?
WC w tomie 8 strona 13 pisze:
"Przez doline prowadził do lat 70-tych znakowany szlak na Wrota Chałubińskiego. Dziś resztki tego szlaku są z trudem czytelne"
pozdrawiam
A czy to ma jakieś teraz znaczenie kiedy go zamykano/otwierano?
Ścieżka pomiędzy Wrotami Ch. a Ciemnosmreczyńskimi stawami nadal istnieje. Fakt, że w dolnej części jest już słabo czytelna ale czy to w czymś przeszkadza? Nie wyobrażam sobie aby ktoś mógł pobłądzić w dolinie Piarżystej schodząc z Wrót Ch. Na samej przełęczy brak jest jakichkolwiek informacji, że znajdujemy sie na granicy polsko-słowackiej, że znajdujemy sie na przełęczy Wrota CH. i co najważniejsze, że zejście bardzo wyraźną ścieżką na południe jest zabronione. Jedyne co znalazłem na przełęczy to kawałek obrdzewiałej rury, na której kiedyś była pewnie jakaś tabliczka. Poniżej przełęczy po stronie doliny Piarżystej w odległości jakieś 20 metrów odpoczywał jakiś facet z plecaczkiem. Zeszliśmy do niego bo na samej przełęczy nieźle dmuchało (jak zwykle z resztą) i pogawędziliśmy trochę. Z początku myślałem, że to filanc ale gdzie tam, normalny słowacki turysta jak i my. Wypytałem go o ścieżkę do Ciemnych smreczyn i potwierdził, że "Ne ma problem". Z kolei on wypytał nas o drogę pomiędzy Wrotami Ch. a Szpiglasowym W. bo widział, że właśnie z tego kierunku przyszliśmy na Wrota Ch. Również odpowiedziałem mu, że "Ne ma problem".
I właśnie o to chodzi - "Ne ma problem"
Napiszę coś z pozoru absurdalnego ale moim zdaniem i nie tylko z resztą moim
Zamykanie szlaków nie utrudnia uprawiania turystyki, wrecz przeciwnie bardzo ją ułatwia i czyni ją o wiele przyjemniejszą.
Dlaczego? Chyba nie trzeba tego udawadniać osobom, które logują się na forach górskich. A wszystkim pozostałym taka wiedza do niczego nie jest potrzebna i lepiej dla nich i dla gór aby zawsze trzymali się tylko farbowanych szlaków.
Korekta autorska
Ścieżka pomiędzy Wrotami Ch. a Ciemnosmreczyńskimi stawami nadal istnieje. Fakt, że w dolnej części jest już słabo czytelna ale czy to w czymś przeszkadza? Nie wyobrażam sobie aby ktoś mógł pobłądzić w dolinie Piarżystej schodząc z Wrót Ch. Na samej przełęczy brak jest jakichkolwiek informacji, że znajdujemy sie na granicy polsko-słowackiej, że znajdujemy sie na przełęczy Wrota CH. i co najważniejsze, że zejście bardzo wyraźną ścieżką na południe jest zabronione. Jedyne co znalazłem na przełęczy to kawałek obrdzewiałej rury, na której kiedyś była pewnie jakaś tabliczka. Poniżej przełęczy po stronie doliny Piarżystej w odległości jakieś 20 metrów odpoczywał jakiś facet z plecaczkiem. Zeszliśmy do niego bo na samej przełęczy nieźle dmuchało (jak zwykle z resztą) i pogawędziliśmy trochę. Z początku myślałem, że to filanc ale gdzie tam, normalny słowacki turysta jak i my. Wypytałem go o ścieżkę do Ciemnych smreczyn i potwierdził, że "Ne ma problem". Z kolei on wypytał nas o drogę pomiędzy Wrotami Ch. a Szpiglasowym W. bo widział, że właśnie z tego kierunku przyszliśmy na Wrota Ch. Również odpowiedziałem mu, że "Ne ma problem".
I właśnie o to chodzi - "Ne ma problem"
Napiszę coś z pozoru absurdalnego ale moim zdaniem i nie tylko z resztą moim
Zamykanie szlaków nie utrudnia uprawiania turystyki, wrecz przeciwnie bardzo ją ułatwia i czyni ją o wiele przyjemniejszą.
Dlaczego? Chyba nie trzeba tego udawadniać osobom, które logują się na forach górskich. A wszystkim pozostałym taka wiedza do niczego nie jest potrzebna i lepiej dla nich i dla gór aby zawsze trzymali się tylko farbowanych szlaków.
Korekta autorska
Ostatnio zmieniony wt 29 lip, 2008 przez igła, łącznie zmieniany 1 raz.
Wieszcz napisał:igła pisze:Zamykanie szlaków nie utrudnia uprawianiu turystyki, wrecz przeciwnie bardzo ją ułatwia i czyni ją o wiele przyjemniejszą.
O, gdybym kiedy dożył tej pociechy,
Żeby te księgi zbłądziły pod strzechy,
Może nie tyle pod strzechy (czy ten "pałac" w Kuźnicach będzie kryty strzechą?) co do TPN i TANAP. Najprostsze sprawy są cholernie trudne do zrozumienia dla ludzi fachowych w danej branży. To tak jak z tą anegdotą o wynalazkach:
Kto dokonuje wynalazków? Nieucy. Jak to? Wykształceni ludzie wiedzą, że jakiś tam problem jest nie do rozwiązania. Nieuk tego nie wie i rozwiązuje,
Jestem gorszego sortu...
@Igła , zaczynasz dojrzewać do lewiźniarza....oj, zła diagnoza, zła....igła pisze:Napiszę coś z pozoru absurdalnego ale moim zdaniem i nie tylko z resztą moim
Zamykanie szlaków nie utrudnia uprawiania turystyki, wrecz przeciwnie bardzo ją ułatwia i czyni ją o wiele przyjemniejszą.
Też za bardzo nie wiem co ma wspólnego z przyjemnością „partyzantka”, jaką trzeba zachować w takim rejonie.




