Turystyka dawniej i dziś

Pasma górskie w Polsce i na świecie.
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

andy67 pisze:
lucyna pisze:Tak rozwój się rozwinął ale pozostał model wypoczynku. Janek ma rację wyhodowaliśmy potwora na którego w niewielkim stopniu oddziałowują ogólnoeuropejskie mody. Nasza turystyka jest nadal turystyką masową. Kierunki podróżowania, motywy i zasady odpoczynku nie wiele zmieniły się od złotych lat 70-tych.
Czyżby ?
http://www.newsweek.pl/wydania/artykul. ... ydanie=783
Wróciłam z targów turystycznych w Krakowie, wcześniej uczestniczylam w seminariach i spotkaniach roboczych dotyczących turystyki przyjazdowej krajowej. Oprócz tego mam tzw.kierunkowe wykształcenie pocżawszy od technika obsługi ruchu turystycznego. Mniej więcej znam się na turystyce. To tytułem wstępu.
Wzrost zamożności społeczeństwa, otwarcie granic plus tanie linie lotnicze spowodowało, że część Polaków wyjeżdzą. Oferty zagraniczne są tanie. Ostatnio dla siebie wybraliśmy ciekawe pakiety. Kolega za wyjazd do Jordanii zapłacił 900 zł, drugi za Kubę ciecałe 2 tys., u mnie leży ulotka Egipt 890 zł tydzień pobytu, ośrodek **, HB , przelot tanimi loniami lotniczymi. Do tych 890 zł muszę doliczyć opłaty lotniskowe, około 100-150 dolarów napiwków plus wycieczki fakultatywne. Te ostatnie to w zależności od pakietu od 100 do kilku tysięcy dolarów. Reasumując wypoczynek za granicą ale bierny jest tani. Inaczej to wygląda jeżeli chodzi o turystykę kwalifikowaną. Tego rodzaju pakietów nie ma na rynku. Sprawdziłam u wiodących na rynku międzynarodowych tour-operatorów. Jeżeli są to do tych podstawowych pakietów należy doliczyć fakultatywne, które będą czasami przewyższać nawet kilkakrotnie cenę pakietu podstawowego, czyli noclegu, wyżywienia (śniadanie, obiadokolacja), opieki rezydenta, ubezpieczenie NW, transportu. Od czasu, gdy można sporzytkować pieniądze z funduszy socjalnych na wycieczki w całej zjednoczonej Europie nasiliły się wyjazdy do Europy południowej i zachodniej.
Jeżeli chodzi o ruch turystyczny krajowy to nie ulega on zmiejszeniu. Dominuje turystyka masowa. Kierunki od lat są takie same. Jeżeli chodzi o góry to prym wiodą Tatry i Bieszczady (przyczym ruch turystyczny w Tatrach jest 3-4 krotnie większy niż w Bieszczadach). Ostatnio dynamicznie rozwijaja się okolice Wisły. Nie pamiętam danych. To za sprawą potężenego obiektu Gołębiowski i mody na Małysza.
W Tatrach nie występuje ponad to silna sezonowość charakterystyczna dla Bieszczadów. U nas ruch turystyczny koncentruje się w sezonie letnim. Mimo, że go wydłużyliśmy, połowa kwietnia, koniec października to nadal jesteśmy daleko w tyle za Zakopanem.
Basiu Ty mówisz o turystyce kwalifikowanej. Oprócz tego istnieją jeszcze inne segmenty: integracyjna, konferencyjna, szkoleniowa, biznesowa, pielgrzymkowa itd, itd
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

lucyna pisze: Basiu Ty mówisz o turystyce kwalifikowanej. Oprócz tego istnieją jeszcze inne segmenty: integracyjna, konferencyjna, szkoleniowa, biznesowa, pielgrzymkowa itd, itd
Zgadza się - wiem, ze te inne rodzaje turystyki jak np. integracyjna, konferencyjna, szkoleniowa, biznesowa, czy jak jeszcze inaczej nazywane są te rodzaje wspólnego picia wódki też "oficjalnie" nazywa się turystyką.

Niemniej jednak jesteśmy na forum górskim - więc piszę o turystyce sensu stricto górskiej, bo tylko taka turystyka mnie interesuje (no - jeszcze rowerowa).

B.

P.S. Uprzejmie proszę moderatora o wydzielenie tematu.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

Baśka turystyka kwalifikowana czyli specjalistyczna nazywana też aktywną to: piesza, wspinaczka, rowerowa, jeździecka, motorowa, kajakowa, łażenie po jaskiniach, nurkowanie, żeglarstwo itd itd.
Czy Ty kiedykolwiek obsługiwałaś imprezę integracyją czy szkolenia?
Szkolnia z udziałem obsługi przewodnickiej
Przewodnik grupę wyprowadza w las. Tam na dużej polanie rozbite są namioty, w korych są prawdziwe sale konferencyjne. Posiłki podawane są nad stołach pod bukami lub nad rzeczką.
Po szkoleniu impreza intergacyjna. Co bys nie musiała pisać meila do kolegów ekologów zastrzegam, ze to jest teren prywatny.
Program integracyjny 3 dniowy standardowy
I dzień
Połonina Wetlińska czas przejścia 3 godz
Piknik Trapera pod opieką doświadczonych instruktorów z GOPR
II dzień
wycieczka do Lwowa
III dzień
Sanok skansen
spływ pontonami po Sanie
biesiada
Więcej znajdziesz na
www.krainawilka.pl
Strona Kolegów wspólpracowników i zarazem Konkurentów
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

lucyna pisze:Baśka turystyka kwalifikowana czyli specjalistyczna nazywana też aktywną to: piesza, wspinaczka, rowerowa, jeździecka, motorowa, kajakowa, łażenie po jaskiniach, nurkowanie, żeglarstwo itd itd.
Zgadza się ale to jest forum turystyki górskiej, więc piszę o górskiej.
lucyna pisze: Czy Ty kiedykolwiek obsługiwałaś imprezę integracyją czy szkolenia?
Szkolnia z udziałem obsługi przewodnickiej
Przewodnik grupę wyprowadza w las. Tam na dużej polanie rozbite są namioty, w korych są prawdziwe sale konferencyjne. Posiłki podawane są nad stołach pod bukami lub nad rzeczką.
Nie, ale kilka razy w roku z racji wykonywanego zawodu w takich szkoleniach lub konferencjach uczestniczę (głównie w Zakopanem, w Bielsku albo w Wiśle).

Przyznam że po prostu fatalnie się na takich imprezach czuję, nie mam w ogóle z kim rozmawiać i najczęściej po prostu idę spać.

Nie cierpię tego typu imprez i dlatego tez nigdy się podejmuję prowadzenia ich jako przewodnik.
Zresztą z reguły w trakcie samej imprezy przewodnik nie jest w ogóle potrzebny - raczej potrzebny jest osoba która ma zdolności do zabawiania towarzystwa (powiedzmy sobie szczerze - opowiadania dość prymitywnych dowcipów pseudo "góralskich" podpitemu towarzystwu). A ja tego typu zdolności nie mam w ogóle.

Jedno jest faktem - żarcie jest bardzo dobre, piwo bez ograniczeń.
Często gra też fajny zespół góralski.

Cała reszta - zwiedzanie, spływ itd to tylko "listek figowy". Impreza jest pretekstem do wspólnego napicia się a nikt nie jest zainteresowany zwiedzaniem.
Jadą bo akurat nie ma w tym momencie innych zajęć, ale w autokarze śpią.
Na imprezach w których ja uczestniczyłam tylko ja jedna byłam zainteresowana zwiedzaniem i byłam wyspana (chociaż i tak był to akurat mój teren uprawnień, więc w zasadzie nic nowego się nie dowiedziałam).

Sorry - ale taka "turystyka" dla mnie w ogólnie jest atrakcyjna. Nie cierpię jej. Jeździłam na te imprezy tylko dlatego, ze jednocześnie były to ważne dla mnie szkolenia zawodowe.

Ale w swoich upodobaniach jestem raczej odosobniona.

Pozdrowienia

Basia

P.S.
Bynajmniej nie wszystkie szkolenia w których uczestniczyłam były takie - niektóre zwłaszcza organizowane przez firmę z którą stale współpracuję zawodowo - to były po prostu szkolenia, nikt się nie silił na program pseudo "turystyczny" i chwała im za to.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Toczy się spór o kształt turystyki a jego głównymi aktorami są Lucyna i BasiaZ. Kim jest Lucyna? Zawodowym przewodnikiem, dla której ten zawód jest przypuszczalnie jedynym źródłem utrzymania. Takich osób jest w Polsce coraz więcej. Natomiast BasiaZ jest również przewodnikiem ale nazwijmy to z „doskoku”, Jej podstawowe źródło utrzymania jest inne.
Cuius regio eius religio – brzmi łacińska zasada ustalona podczas pokoju Augsburskiego co przekładało się w praktyce na to, że jeśli władca był katolikiem to takimi musieli być poddani a jeśli np. kalwinem to i poddani kalwinami. Ta zasada ma jednak i szersze znaczenie – jeżeli żyję z turystyki to muszę przestać kręcić nosem i nie wolno mi mówić, że picie wódki nawet na górskiej polanie pod nadzorem ratownika GOPR na imprezie integracyjnej mi się nie podoba bo to nie turystyka, muszę, jak to się mówi, wsadzić mordę w kubeł i nie brechać. No i może się zdarzyć, że mi się to zacznie podobać, szczególnie obserwując z radością ew. wzrost stanu konta. Taki już jest los zawodowców.
Amatorzy mają „lepiej”, mogą wybrzydzać, przebierać, to a nie tamto, z tymi a nie tamtymi, pełen komfort psychiczny. Ale i też mniejszy finansowy, mówiąc szczerze finansowy prawie żaden. No chyba, że pewnego dnia się przekroczy Rubikon i rzuci dotychczasową pracę.
Gwoli prawdy to trzeba jeszcze powiedzieć, że istnieje bardzo wąziutka grupa przewodników zawodowych o takiej pozycji, że mogą przebierać. Ale czy do końca? Nie jestem tu pewien. Bo można założyć, że np. – tylko Alpy, albo jeszcze bardziej wąsko – tylko region Chamonix. Ale klienta dobrać już trudniej, bo facet ubrany jak z igły we wszystko co tylko najlepsze może okazać się miłym kompanem ale i również potworem (ciasteczkowym?), którego będzie się wspominać ze wstrętem przez wiele tygodni. Taki zawód.

Człowiek już taki jest, że lubi mieć rację. Ale czy moja racja jest na pewno racją najważniejszą i co to jest ta racja najważniejsza? Spróbujmy w jakiś sposób dokonać analizy grupy osób, którzy przyjeżdżają w góry aby spędzić tam swój czas wolny – kulawa to definicja turysty górskiego bo kulawa ale lepszej nie wymyślimy jeśli mamy nią objąć wszystkie możliwe warianty. W tej populacji możemy wyodrębnić:
a) Wspinaczy (alpinistów) letnich,
b) Wspinaczy (alpinistów) zimowych,
c) Skialpinistów,
d) Turystów letnich korzystających nie tylko z znakowanych ścieżek ale i z łatwiejszych dróg wspinaczkowych (pod nadzorem przewodnika lub bez)
e) Turystów zimowych wychodzących poza linię górnej granicy lasu lub schronisk .
f) Spacerowiczów letnich, jednakowoż czasami korzystającymi z trudniejszych szlaków w wyższych partiar gór,
g) Spacerowiczów zimowych nie przekraczających górnej granicy lasu oraz ew. linii schronisk.
h) Wczasowiczów, którzy w góry przyjechali bo „nad morzem byliśmy już przez trzy lata pod rząd a kolega mówim, że w tym Zakopanem całkiem ładnie”
(celowo pomijam w tym podziale narciarzy zjazdowych bo to jakby zupełnie inna „branża”)

Grupa od „a” do „c” to bardzo często te same osoby, choć nie jest to regułą, podobnie będzie z grupami „d” do „e”, choć tych turystów letnich (grupa „d”) jest na pewno znacznie więcej niż tych zimowych (grupa „e”).

Teraz pozostaje dokonać szacunku ilościowego – stawiam tezę, że ilość osób z grup od „a” do „c” to zaledwie promile lub maximum 1% całej populacji a od „d” do „e” to góra 5%.

No i teraz pozostaje zadać sobie pytanie na kim ma się kierunkować zainteresowanie zawodowego przewodnika – czy na tych 5%, którzy i tak na ogół znakomicie sobie radzą bez niego, czy też na pozostałe 95%. Odpowiedź chyba jest oczywista. Podobnie też będzie w przypadku wszystkich innych żyjących z turystyki a więc – kwaterodawców, właścicieli pensjonatów i hoteli, restauratorów itd. – wszyscy oni będą swoją uwagę kierować na te 95%. Może to przykre ale prawdziwe i wszelkie protesty będą całkowicie bezskuteczne – „cuius regio eius religio” a ponieważ najsilniejsza władza to zasobny portfel więc tacy będą i jego poddani.

Tak jest, Moi Państwo – możemy się dumnie uważać za „sól turystycznej ziemi”, za swoistą elitę czy arystokrację ale musimy też wiedzieć, że jesteśmy nie tyle w opozycji co rażącej mniejszości.
Oczywiście są jeszcze na ziemi obszary swobody i dzikości – możemy je rozpoznać m.in. po tym, że tam nie ma przewodników. Tylko, że tych obszarów jest coraz mniej a niedługo w ogóle nie będzie.

PS.
Wracając na chwilę do narciarzy – wszelkie dostępne statystyki wykazują, że w znakomitej większości górskich kurortów ilość narciarzy (na stokach przygotowanych i zagospodarowanych) znakomicie przewyższa ilość turystów pieszych. Dla rozważań tu prowadzonych należy ich zaliczyć do grupy od „f” do „h” – tylko wtedy przewodnik zaczyna się nazywać instruktorem narciarskim i bardzo często są to również te same osoby.
PS2.
Oczywiście tacy koledzy jak np. Smolik i inni mogą powiedzieć – mamy to w nosie, chodziliśmy gdzie chcieliśmy, chodzimy gdzie chcemy i będziemy chodzić gdzie chcemy. To wszystko racja ale to nic nie zmienia w tym, że zaliczacie się do tych promili lub góra 1% ze wszystkimi z tego wynikającymi skutkami. Może np. w Tatrach Polskich nie są one jeszcze takie dotkliwe (bo np. na tą Waksmundzką można machnąć ręką) ale w Słowackich już tak, bo koszty niesubordynacji mogą być dotkliwe.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze:Jeżeli żyję z turystyki to muszę przestać kręcić nosem i nie wolno mi mówić, że picie wódki nawet na górskiej polanie pod nadzorem ratownika GOPR na imprezie integracyjnej mi się nie podoba bo to nie turystyka, muszę, jak to się mówi, wsadzić mordę w kubeł i nie brechać. No i może się zdarzyć, że mi się to zacznie podobać, szczególnie obserwując z radością ew. wzrost stanu konta. Taki już jest los zawodowców.
Janku na wszystko zgoda, tylko proszę nie nazywaj prowadzenia tego typu imprez integracyjnych przewodnictwem.

Organizacja tego typu imprez jest zadaniem organizatora turystyki, a ich prowadzenie - zadaniem zawodowego "zabawiacza". To że często to jest ta sama osoba, jak również że ta sama osoba jest kolejnego dnia również przewodnikiem (bo przy okazji zrobiła kiedyś niezbędne uprawnienia) nie ma nic do rzeczy.

Ogólnie popyt obecnie jest znacznie większy na "zabawiaczy" niż na przewodników więc osoby zajmujące sie turystyką zawodowo też się przekwalifikują. A przynajmniej robią to co im przynosi najwyższy dochód.
Ważne jest aby każdą ze swoich funkcji wykonywały dobrze i tyle.

Jest bardzo mała ilość osób (dosłownie kilka w całej Polsce), które żyją wyłącznie z przewodnictwa.

Pozdrowienia

Basia

P.S.
Poza tym - z nikim się nie spieram, po prostu piszę o czymś innym.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

Basia Z. pisze:
Janek pisze:Jeżeli żyję z turystyki to muszę przestać kręcić nosem i nie wolno mi mówić, że picie wódki nawet na górskiej polanie pod nadzorem ratownika GOPR na imprezie integracyjnej mi się nie podoba bo to nie turystyka, muszę, jak to się mówi, wsadzić mordę w kubeł i nie brechać. No i może się zdarzyć, że mi się to zacznie podobać, szczególnie obserwując z radością ew. wzrost stanu konta. Taki już jest los zawodowców.
Janku na wszystko zgoda, tylko proszę nie nazywaj prowadzenia tego typu imprez integracyjnych przewodnictwem.

Organizacja tego typu imprez jest zadaniem organizatora turystyki, a ich prowadzenie - zadaniem zawodowego "zabawiacza". To że często to jest ta sama osoba, jak również że ta sama osoba jest kolejnego dnia również przewodnikiem (bo przy okazji zrobiła kiedyś niezbędne uprawnienia) nie ma nic do rzeczy.
No nie udało Ci się podnieść mi ciśnienie. Nie my nie jesteśmy przewodnikami, nie jesteśmy pilotami, nie pracujemy dla tak szacownych organizatorów jak Wierchy (przepraszam biuro, które od czasu do czasu przesyła mi pytania o wolne terminy) ale na pewno cholernie dobrze zarabiamy. Nie ja pracuje za 1/10 stawki przewodnickiej jednocześnie jako pilot i przewodnik. My zawodowi przewodnicyw ( w samych Bieszczadach jest nas kilkunastu), czyli ta komercha nie dorabiamy ideologii do zarabiania pieniędzy i nie dzielimy ludzi na gorszych i lepszych. Tak, pracuje z ludmi, których Wy nazywacie stonką. Pracujemy z VIP, wykształciuchami, przysłowiowymi górnikami, dziećmi opóźnionymi w rozwoju. W ub. roku wyprowadziłam na Tarnicę pod opieką lekarzy ludzi bardzo cięzko chorych, umierających na raka. Pracuemy ze starcami i dzieciaczkami z akademii szkrabusiów. To nie wielcy łojańci ale prawdziwi ludzie, którzy czasami wchodząc na 1228 m są dumni, bo zdobyli górski szczyt. Wiesz co i nie mamy ochoty bratać się z prawdziwymi przewodnikami i prawdziwymi ludźmi gór.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Lucyn a- przepraszam, ale ja nie rozumiem o czym piszesz.

Po pierwsze - nie pisałam konkretnie o Tobie, bo przede wszystkim nie wiem co Ty robisz.
Pisałam ogólnie - na podstawie kilkunastu imprez "integracyjnych" w których zdarzyło mi się uczestniczyć (nie w Bieszczadach, ale podejrzewam że to wygląda podobnie), a na których obecność przewodnika była absolutnie zbędna.

Nie mam nic do Ciebie - piszę o ogólnym zjawisku, że spada zainteresowanie turystyką poznawczą i górską turystyką kwalifikowaną, a rośnie zapotrzebowanie na imprezy, nazwijmy to "rozrywkowe".

Do takich imprez nie jest potrzebny przewodnik, jest potrzebna osoba, która potrafi:

1. Sprawnie imprezę zorganizować.
2. Fajnie zabawić towarzystwo.

I jeśli to robi dobrze - to chwała jej za to i nie zarabia jak najwięcej czego tej osobie życzę.

Ale to nie jest przewodnik.

Acha - zapomniałabym:

3. - przy niektórych imprezach jeśli są urządzane zawody w paintballu, lub zjazdy tyrolką potrzebni są fachowcy, ale zupełnie innego rodzaju, aby taką imprezę przeprowadzić bezpiecznie. I tego nikt przecież nie neguje.


Pozdrowienia

Basia

P.S.
Ponownie apeluję o wydzielenie tematu, teraz trzeba by go podzielić chyba na trzy.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Jako gorący przeciwnik turystyki masowej ,a już szczególnie zapiekły - turystyki zorganizowanej (przez innych) , mogę się pod tym ,Basiu podpisać obiema rękami
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Lucyna - z tego co piszesz to wynika raczej że Ty kaowcem jesteś a nie przewodnikiem. :D

Inna sprawa że na forum górskim określenie "przewodnik" kojarzy się z kimś prowadzącym ludzi w góry a przecież ktoś oprowadzający wycieczki po Gdańsku czy innym Krakowie to też "przewodnik". :think:
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

andy67 pisze: Inna sprawa że na forum górskim określenie "przewodnik" kojarzy się z kimś prowadzącym ludzi w góry a przecież ktoś oprowadzający wycieczki po Gdańsku czy innym Krakowie to też "przewodnik". :think:
Oczywiście - ja właśnie robię kurs przewodnicki na województwo Śląskie. Mnóstwo wiedzy trzeba sobie przyswoić, ale też jest to bardzo ciekawe.

Generalnie praca przewodnika (każdego nie tylko górskiego) polega na przekazywaniu wiedzy o danym miejscu, a górskiego jeszcze dodatkowo na bezpiecznym doprowadzeniu do jakiegoś miejsca.

A praca kaowca - polega na zabawianiu towarzystwa.
Ale można być jednocześnie jednym i drugim.

B.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Basia Z. pisze:Zgadza się - wiem, ze te inne rodzaje turystyki jak np. integracyjna, konferencyjna, szkoleniowa, biznesowa, czy jak jeszcze inaczej nazywane są te rodzaje wspólnego picia wódki też "oficjalnie" nazywa się turystyką.

Niemniej jednak jesteśmy na forum górskim - więc piszę o turystyce sensu stricto górskiej, bo tylko taka turystyka mnie interesuje (no - jeszcze rowerowa).
W pełni popieram...!!!
Basia Z. pisze:Uprzejmie proszę moderatora o wydzielenie tematu.
Przyłączam się - jak najusilniej...!!!
A może po prostu trzeba stworzyć osobny pokój dla miłośników oraz organizatorów turystyki integracyjno-klastrowo-groszorobnej...
Obawiam się, że dopóki takiego nie będzie, w każdym wątku będą pojawiały się te mało tu kogo interesujące aspekty. Natomiast taki osobny pokój pozwoli na spokojne rozmawianie w tej części, którą każdy wybierze. Swoją drogą... bardzom ciekaw liczności odwiedzin tego nowego pokoju. Być może, będzie spora.
Ostatnio zmieniony śr 09 kwie, 2008 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Zygmunt Skibicki pisze:A może po prostu trzeba stworzyć osobny pokój dla miłośników oraz organizatorów turystyki integracyjno-klastrowo-groszorobnej...
żeby lucyna pisała do siebie?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

mefistofeles pisze:żeby lucyna pisała do siebie?
A to o nią chodzi...???
O kurcze! Znów się naraziłem...
Szczęściem do nawiązywania kontaktów z innymi czy integrowania się nie potrzebuję instruktorów... zwłaszcza tych "z papierami".
Ale zaraz... pomysł z nowym pokojem nie może być zły tylko z powodu domniemanego adwersarza i ewentualnych jego klonodysput.
Zresztą...
A czemuż by nie?
Może wreszcie nastąpi pełne i powszechne zrozumienie, że taka tematyka interesuje wyłącznie jedną osobę...?
No bo przecież nie ma takiej siły, która ludzi ewentualnie zainteresowanych imprezami stricte integracyjnymi zmusiła by do czytania naszych postów w innych wątkach...
A tak, będą mieli swój pokój i tam... no wiesz...!!!
Ostatnio zmieniony śr 09 kwie, 2008 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

szkoda,że skąd inąd ciekawy temat zszedł na psy :x
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

Smolik pisze:szkoda,że skąd inąd ciekawy temat zszedł na psy :x
Wszystkie tegoroczne plany górskie zralizowałam i to z nawiązką. Nie przypuszczałam, że uda mi się troszeczkę "powspinać" po skałkach i wleźć po raz pierwszy do jaskini. Nie mam jakiś więszych "porażek" górskich. Od czasu kiedy jako 13 lata chciałam przejść cały główny szlak beskidzki i mi się nie udało to staram się układać plany pod swoje możliwości. Z zaległości mam tylko Kościelec, który sobie obiecałam w ub. roku. Przesunęłam go na ten sezon. Jutro idę na szlak forteczny koło Przemyśla, pojutrze na Łopienniku mocujemy tablicę poświęconą Polowi, a w niedzielę albo źródła Sanu albo Cergow na Słowacji. Za tydzień też coś wymyślimy. Prywatnie jestem każdy weekend w górach 20 kwietnia. Potem jestem codziennie w górach aż do końca października. Kilka dni wolnego także spędzę w górach i pagórach ale najprawdopodobniej to będą Tatry, a potem szkolenie skałkowe. Jak finansowo się wyrobię to szkolenie paralotniarzy. Też w górach. Co by nie było wątpliwości.Na spacery z psem także chodzę po górach. Poprostu mieszkam, żyję, pracuje, szkolę się i jestem w górach.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Fajny film wczoraj widziałem.
Taka scena utkwiła mi w pamięci:
Brudny, obszmatławiony, z miesiąc nie myty menel, którego smród wręcz "bije" z ekranu wyłazi spod sterty kartonów, gdzie spał, ziewa pokazując bogato urozmaicone uzębienie, rozgląda się spod zmierzwionego łba, czochra się brudnymi pazurami i dumnie mówi:
"Jestem Nowojorczykiem !!!"
Cała sala ryczy ze śmiechu, choć należało by ulitować się nad biedakiem...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

lucyna pisze:szkolenie skałkowe
lucyna pisze:szkolenie paralotniarzy
lucyna pisze:szkolę się i jestem
to szkolenie jest chwalebne ,ale tak nie do końca pasuje chyba do atmosfery tego Forum. Nie ma niczego złego w obozach integracyjnych ,kursach,kursokonferencjach,szkoleniach własnie,odznakach i medalach,sprawnościach,punktach ,tyle ,ze to nie ma nic wspólnego z górami.
To może się odbywać w górach ,ale tak samo może na Świetokrzyskiej w Warszawie ,albo w kopalni w Wieliczce. Ty przypadkowo zupełnie mieszkasz w górach i dlatego Twoje życie z górami jest związane ,tak ,jak każdego z jego miejscem zamieszkania ,natomiast wydaje mi się ,że odczuwasz te góry nieco inaczej ,niz większość uczestników.
Stąd pewne nieporozumienia
:)
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

Tak, masz dużo racji. Dla mnie góry są wszystkim. Miejscem pracy i miejscem zamieszkania i pasją. Obok Was ludzi gór są także inni, którzy góry inaczej odbierają. Cześć z Was od czasu do czasu wyskoczy w góry, część z Was jest zarażona górołażeniem. Motywy kierujace ludźmi są przeróżne. Wiem, że nadajemy na innych falach.
Nie, to te knferencje nie mogłyby odbyć się gdzieś indziej. Z prostej przyczyny goście wybrali góry. Chcą w nich być, chcą chociaż raz w życiu stanąć na górskim szczycie.
Nie poczuwam się do bycia człowiekiem gór. Nie dorabiam do tego żadnej ideologii. Poprostu jestem w górach, bo chcę tam być.
Zauważayłam, że lubicie dzielić ludzi na tych prawdziwych i nieprawdziwych miłośników gór. Jakże jeteście inni od nas userów z forum bieszczadzkiego. Tam nikt nie pyta skąd jesteś, jaki zawód wykonujesz, jesteś tu więc witamy cię. Może kiedyś się spotkamy w realnym życiu, może kiedyś razem zasiądziemy do ogniska. Mamy KIMB czyli coroczne spotkania, poprzyznawalismy sobie nagrody Powsimordy Bieszczadzkie, forum przekształcamy w platformę informacyjną czytaną powszechnie w Bieszczadach tak jak czyta się gazety, założyliśmy Stowarzyszenie na Rzecz Turnickiego Parku Narodowego. Poprostu jeteśmy inni. Dwa fora górskie, jakże odmienne tak jak odmienne są góry po których łazimy.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Normalnie aż się boję zabierać za sprzątanie tego temtu Obrazek
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ