5 dzień
Trasa:
Tatrzańskie Zruby --> Dolina Wielicka --> Polski Grzebień --> Mała Wysoka --> Polski Grzebień --> Dolina Wielicka --> Tatrzańska Polanka
To był ostatni dzień wędrówki. Serce pękało, nie wiedziałam co wybrać. Chciałam Koprowy, bo nigdy tam nie byłam, ale... Pogoda znów nie wróżyła niczego dobrego. Jak stwierdziła jedna z nas "powiało arktycznym powietrzem"
Padło na dojście do Stawu Wielickiego. Brzydka pogoda-schodzimy, ładna-idziemy wyżej.
Szlak niebieski od Tatrzańskich Zrub nie podobał mi się. Nie wiem może było to zmęczenie, może duszne powietrze, a może i świadomość, że to ostatni dzień w górach... Męczyłam się strasznie i czekałam na rozejście, bo wiedziałam, że szlak żółty, prowadzący wśród kosodrzewiny do Wielickiej Polany, jest bardzo przyjemny. Tak też było, dochodząc na ostatnim dechu do rozejścia... już się cieszyłam

Ukazał się Gerlach i w tym momencie dostałam sił, nikt już nie usłyszał mojego sapania
Dochodząc do Polany Wielickiej znowu zastanawiałyśmy się kto wydał zgodę na budowę tego a'la schroniska. Koszmarny budynek, a na tyle bunkier-służący jako bar (takie nasze skojarzenia).
Słońce zaczęło grzać i już wtedy wiedziałam, że wejdziemy na Małą Wysoką. Choć bardziej chyba zależało mi na ujrzeniu Wielickiego Ogrodu...
Szlak na Polski Grzebień pamiętałam jako jeden z piękniejszych w Tatrach. Po jednej stronie Gierlach, a po drugiej Granaty Wielickie. Co kawałek płyną strumyczki, słychać świstaki, do tego ten Wielicki Ogród.
Prawie wszystko się w tym roku zgadzało... ale... już od tego feralnego schroniska myślałam o bujnej, kolorowej roślinności. Jakie było moje zdziwienie i złość... gdy ujrzałam to:
Wszystko przekwitnięte
Na szczęście ukazywały się zwierzęta. Na szlaku na Gierlach stała kozica, a kawałek dalej, po drugiej stronie ścieżki świstak

Był też i fotograf ze statywem, który cały dzień krążył w tym miejscu w poszukiwaniu tych urokliwych zwierząt.
Dojrzał też świstaka i powolnym krokiem zbliżał się do niego. Usiadł pod skałą, tuż obok... tkwił w tym miejscu chyba 10 min., po czym wychylił się, ustawił statyw i pstryknął ze 3 zdjęcia. Świstak pozował

Wtedy pewien pan z Niemiec podszedł szybko, nie patrząc na nikogo... i przestraszył zwierzę

Ta ich kultura... A fotograf poszedł kawałek dalej...
Niedaleko Długiego Stawu znów wypatrzyłam kozicę. Z daleka, ale zawsze radość
Ludzi było sporo tego dnia na szlaku. Głównie Polaków. Podejście od Długiego Stawu, to już krótki odcinek, u góry łańcuch.
To już widok z Polskiego Grzebienia
Szybkie przejrzenie mapy
i "skok" na Małą Wysoką. Cóż za brzydkie wejście. Szlaku praktycznie nie ma. Ludzie idą jak chcą. Kamienie troszke lecą... Za to widoki ze szczytu - zwalające z nóg. Muszę tam wrócić - dla tych pięknych widoków.
Zeszłyśmy spowrotem. Na Polskim Grzebieniu zostałyśmy tylko we dwie. Moja mama i ja... I kolejny raz (nie wiem już który) dziękowałam za te cuda natury. Za te lodowce! Gdyby nie one...
Dwie... patrzące na otaczające szczyty, słuchające ciszy. Cóż piękniejszego mogło nam się przytrafić w ten ostatni dzień? Mogłabym tam leżeć do końca świata i jeden dzień dłużej
Trzeba było jednak zejść. Po drodze szukać kozic... i trafiło się stadko! 7, może 8 sztuk

Małe kropki pod Wielickimi Granatami.
Do Tatrzańskiej Polanki zachodzimy o zmroku. Prawie jak emerytki. Odezwało się kolano, a ja walczyłam z bólem brzucha. Zejście asfaltem... nie było innego wyjścia.
Kolejny udany dzień, aż żal wyjeżdżać...
Ciąg dalszy nastąpi...