Nocleg w Murowańcu
jeżeli przychodze koło 8 do kuchni w kapciach to raczej nie weszłam właśnie do schroniska ze szlaku tylko w tym schrosniku nocowałam...
nie wiem Tomku ile masz lat, ale gdy byłam w Murowańcu z tatą to nie było w ogóle problemów..kiedy zaczęłam jeździć sama to zauważyłam, że niektóre osoby tam pracujące mają ambiwalentny stosunek do osób młodszych od nich samych...nie mówie, że wszyscy..
nie wiem Tomku ile masz lat, ale gdy byłam w Murowańcu z tatą to nie było w ogóle problemów..kiedy zaczęłam jeździć sama to zauważyłam, że niektóre osoby tam pracujące mają ambiwalentny stosunek do osób młodszych od nich samych...nie mówie, że wszyscy..
Tomek
podzielam Twoje zdanie - wiewióreczko, a cóżeś Ty tam im zrobiła,że byli tacy dla Ciebie niedobrzy w tym Murowańcu? Tak jak pisałam , byłam tam 9 dni, z tego kilka było naprawdę schroniskowych ze względu na pogodę. Była okazja poobserwować to i owo. Jeśli idzie o ten wrzątek. Nikt tam nie wymaga od nikogo za niego pieniędzy. W okienku stoją sobie dwa czerwone plastikowe dzbanki ze stale uzupełnianym wrzątkiem i każdy nalewa go sobie do woli. Opłata owszem jest, ale bardziej honorowa niż rygorystyczna. Na ścianie obok do skrzyneczki należy wrzucać za niego pieniądze - 50 gr za 1/2 l. Wiekszość ludzi tego nie przestrzega. A personel nie egzekwuje.
Pozdrawiam
Izabela
Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Wiem skąd się bierze wrzątek..ale jak przychodziłam czasami na 10minut przed otwarciem kuchni lub zaraz po jej otwarciu (bo chciałam jak najszybciej wyjść ze schroniska) to dopóki nie zapłaciłam wody nie dostałam..o godzinie 20 to brałam wrzątek i tyle..
wydaje mi się, że z racji mylącego wyglądu- wiele osób daj mi 16 lat...ludzie w ogóle traktują mnie mało poważnie i dosyć tak pobłażliwie na zasadzie "czego ty dziecko od nas chcesz..."
wydaje mi się, że z racji mylącego wyglądu- wiele osób daj mi 16 lat...ludzie w ogóle traktują mnie mało poważnie i dosyć tak pobłażliwie na zasadzie "czego ty dziecko od nas chcesz..."
całą obsługa to może nie...Izabela pisze: no może oprócz pana Maraska to natolatki
ale że pracuje tam sporo młodych ludzi to zauważyłam...
od jednej z dziewczyn które akurat wymieniały pościel w pokoju w którym miałam nocować ze znajomymi usłyszałam, że jakby plecak był większy od niej to by w góry nie wychodziła...
- tatromaniaczka
-

- Posty: 132
- Rejestracja: ndz 24 wrz, 2006
- Lokalizacja: okolice Łodzi
włóczęga napisał
Moja opinia o tym schronisku. po niedawnym w nim 9 dniowym pobycie jest pozytywna. Natomiast, z poczynionych obserwacji, miałabym uwagi do tych , którzy z niego korzystaja. Jak widać różne sa opcje patrzenia
Na marginesie dodam,że zaskoczył mnie fakt tak licznych turystów zagranicznych: Anglików, Francuzów, Niemców, a także Słowaków.
Pozdrawiam
Izabela
- jeszcze raz pozwolę sobie podkreślić ,że póki co, ja swojej do takich nie dołączamJest dużo negatywnych opini dotyczących tego schroniska.
Moja opinia o tym schronisku. po niedawnym w nim 9 dniowym pobycie jest pozytywna. Natomiast, z poczynionych obserwacji, miałabym uwagi do tych , którzy z niego korzystaja. Jak widać różne sa opcje patrzenia
Na marginesie dodam,że zaskoczył mnie fakt tak licznych turystów zagranicznych: Anglików, Francuzów, Niemców, a także Słowaków.
Pozdrawiam
Izabela
- tatromaniaczka
-

- Posty: 132
- Rejestracja: ndz 24 wrz, 2006
- Lokalizacja: okolice Łodzi
no to fakt...w sumie za granicą to właśnie Murowaniec jest najbardziej znany...dwa lata temu było sporo Niemców i Anglików, a maju nie zauważyłam obcokrajowców-ale w sumie nie za dużo czasu spędzałam w schronisku i też zbytnio nie przysłuchiwałam się kto jakim jeżykiem się posługujeIzabela pisze:Anglików, Francuzów, Niemców, a także Słowaków.
ruda napisała
. W pokoju mieszkała emerytowana pani profesor SGGW z Warszawy. Ma prawie 80 lat. Jej specjalnością były choroby ptaków. Jako,ze emerytura mała, pani obecnie zajmuje sie hodowlą niebieskich kotów. To taka specjalna odmiana tych zwierząt - swoistych terapeutów , dla ludzi z dysfunkcją np. dzieci autystycznych itp. Więc ta pani, jak tylko pogoda się poprawiła, poszła sobie na Kościelec. I tam na szczycie samotna czekała na kogoś, kto mógłby zrobic jej zdjęcie. Jako że akustyka z dołu świetna po chwili usłyszała męska rozmowę: " ja p......., zawracam. E, no cos ty jeszcze kawałek. Ty, na szczycie siedzi babcia. O k.....babcia? P......... Nie, serio, jak Bozie kocham - babcia siedzi. Jak babcia dała radę to ja też" . Po chwili pani poprosiła młodzieńców o zrobienie jej zdjęcia. Usłyszała " pani pozwoli,ze to my z pania zrobimy sobie zdjęcie"
Pozdrawiam
Izabela
- ha, ha, gdybyś miała przez 3 dni taka ścianę deszczu jak ja , to nie tylko wiedziałabyś kto jakim językiem sie posługujew sumie nie za dużo czasu spędzałam w schronisku
Pozdrawiam
Izabela



