Keczup pisze:Nie uda Ci się, będziesz w "schronisku"
może zdążę zanim pójdę...

Dzień drugi. Cała grupa przez Starorobociańską atakuje Starego, a ja w dalszym ciągu szukając ciszy postanawiam ruszyć w sentymentalną podróż w miejsca dobrze już znane... i tak:
Doliną Jarząbczą, z krótkim przystankiem przy kapliczce z modlitwą turysty spokojniutko na Trzydniowiański, potem Jarząbczy i w prawo.... Łopata, Wołowiec, a potem biegiem (przed burzą

) Rakoń, Grześ... prysznic

Trasa super, cisza spokój (do Wołowca) a przede wszystkim piękne widoki tego co miało mnie spotkać już wkrótce.... Rochacze

No i troszkę fotek (marnych oczywiście do czego powoli Was przyzwyczaję

)

ruszam powoli...

w stronę Jarząbczego...na Trzydniowiańkim

na Jarząbczym...

...po słowackiej stronie tys piknie

Rohacze z oddali....

i troszki bliżej

szlaki w krzaki....

wychył na Łopacie

i dalej...

cały czas zerkam na słowacką stronę

a z Rakonia.... bieeeeeegiem

...i tak minął dzień drugi

Dzień trzeci pominę, bo jak wspomniał w relacji kolega Keczup razem z siostrą Wolanda zdobyliśmy Równię Krupową

A relacja z Rohaczy już po niedzieli.
Pozdrawiam.