andy 67 -
Mnie po prostu drażni sytuacja gdy rozmaite organizacje (czy pojedyńczy ludzie) usiłują myślec za mnie "dla mojego dobra"
Odpowiem tak: jestem od czterdziestu lat posiadaczem tzw "żółtego czepka" i mogę wpław poruszać się po wszelkich wodach otwartych poza... miejscami, gdzie to jest zabronione - na przykład w bezpośredniej bliskości upustów na spiętrzeniach wodnych, albo w basenach portowych.
Czy mam to odbierać twoim zdaniem jako zamach na moje samodzielne myślenie?
Czy to także zaliczysz do pozostałości komunizmu?
Jeśli tak, to skąd u Boga Ojca takie same zakazy w USA?
Oni też są pod wpływem pozostałości komunizmu?
To w końcu chcesz te Tatry zamykać by zmniejszyć ilość "zimowych tragedii" czy jednak nie ?
Oczywiście, że nie (patrz zdjęcie po lewej!), ale huzia na Józia w stosunku do każdego ograniczenia to także gruba przesada.
pójście na Mięguszowiecki samemu to pewna śmierć
Pewna, czyli sto procent śmiertelnych eksperymentów, to z pewnością nie, ale gdyby nie formalny zakaz, to... uchowaj Boże! A już samemu, czyli w pojedynkę... nie chcę nawet o tym myśleć.
To jak? Chcesz tego pełnego liberalizmu czy jednak pomyślisz o tym jeszcze... nieco?
Myśle, że zarówno pełny liberalizm jak kompletne "ozakazowanie" są nie do przyjęcia. Gdzieś pomiedzy nimi są dwie granice zdrowego rozsądku: dolna i górna. Obydwie wzbudzają szaleńcze dyskusje, ale... one gdzieś muszą być! I to jest pole do sensownej dyskusji, która zreszta trwa od czasów Mariusza Zaruskiego. Kiedy sie skończy... pewnie nigdy!