Już alpinista czy jeszcze turysta?
eee,gdzie tam zaraz drażniermen pisze:Jesli tak drażni Was podejście Lwowa do kobiet
sugerujesz,że Pawłowski jest gorszy?ermen pisze:opinie Napała, w książce "Smak gór". Wyleczycie sie na dobre![]()
...a sama książka godna uwagi? Kusił mnie "Zew ciszy" Simpsona i własnie "Smak gór''
Ha!Iwona pisze:Mam nadzieję,że nie jest to kolejny materiał typu "ja wszedłem,ja zdobyłem...gdyby nie ja...." ....nawet moja cierpliwość ma swoje granice
znaczy ..Pawłowski->nie kupowaćJanek pisze:Radzę jednak w tym przypadku trochę popracować nad podwyższeniem poziomu cierpliwości.
W zasadzie wspomniana już książka Lwowa jest pierwszą, która wzbudza we mnie taki lekki stan poirytowania z powodu momentami ewidentnych przechwałek autora.Coś podobnego,aczkolwiek w mniejszym stopniu spotyka się w książkch Messnera.Dużo lepiej wypadają nasze panie. Anna Czerwińska w "Koronie ziemi" też opowiada o swoich dokonanich ale sposób ich przekazania jest zupełnie inny. Podobnie jest w autobiografii W.Rutkiewicz -"Na jednej linie''
Jeśli chodzi o Wilczkowskiego to jeszcze nie mam. Niedawno nabyłam wznowione wydanie "Wołania w górach" Jagiełły.
Moja biblioteczka górska dopiero powstaje....ja młoda...stażem górołazka jestem
Z dwojga zdecydowanie polecam książeczkę Joe. Przed przeczytaniem warto wczesniej sięgnąć po "Białego Pająka" Harrera.Iwona pisze: Kusił mnie "Zew ciszy" Simpsona i własnie "Smak gór''Mam nadzieję,że nie jest to kolejny materiał typu "ja wszedłem,ja zdobyłem...gdyby nie ja...." ....nawet moja cierpliwość ma swoje granice
Pozdrawiam.
Napisałem "z dwojga polecam książkę Joe". Też nie uważam, aby to była superrewelacja.Janek pisze:"Miejsce przy stole" Wilczkowskiego. Razem z "Kominem Pokutników" najlepsza polska książka o ludziach w górach. Bo książka o górach to np. podręcznik petrografii.
Przyznam się, że nie rozumiem zachwytów nad "Zewem ciszy". Ale to może moja indywidualna przypadłość.
Swoją drogą, każdy ma inny gust. Ja również czytałem z ogromna satysfakcją "Pokutników", a juz "Miejsce przy stole" w ogóle mnie nie ruszyło.
Dyskusja jednak coraz bardziej odbiega od tematu. Tematu, który moim zdaniem, jest niepotrzebnie wałkowany. Granicy między trekkingiem wysokogórskim, a alpinizmem może po prostu nie ma??
wiesz jak jest...zachwyt nad adrenaliną,krwią...wydarciem się szponom śmierci..takie czasy...niestety.Janek pisze:Przyznam się, że nie rozumiem zachwytów nad "Zewem ciszy".
tak,słyszałam same najlepsze opinie.Janek pisze:"Miejsce przy stole" Wilczkowskiego. Razem z "Kominem Pokutników" najlepsza polska książka o ludziach w górach.
Skoro już jesteśmy przy wspomnieniach o ludziach gór to ponawiam prośbę(już chyba 4raz to czynię na forum
a wiesz,że już miałam ją dopisać dopisaćSalek pisze:M.Wojciechowska
a ja bym powiedziała,że w tym podziale trekking jedynie zawiera się w alpiniźmie....Dla mnie alpinista-himalaista to taki wszechstonnie przygotowany gość,kóry potrafi zaplanować wyprawę od A do Z(sam lub zespołowo),zna się na danych górach,wie czego się po nich spodziewać,potrafi po nich połazić ale i powspinać się.Taki górski Mc Gyverermen pisze:Granicy między trekkingiem wysokogórskim, a alpinizmem może po prostu nie ma??
Zew Ciszy jest super, tylko slabo przetlumaczony
Mnie sie bardzo podoba, bo to jest zapis starego repa, ktory juz tyle przezyl, ze sie wszystkiego boi. Ja jeszcze niczego nie przezylem i tez sie wszystkiego boje, od wyjscia z bazy o niczym innym w gorach nie marze jak o powrocie i ta ksiazka mnie mile łechce, bo mam swiadomosc, ze nie jestem osamotniony w swoim strachu.
Aha, Krakauer tez jest przetlumaczony lekkosrednio. Szczegolnie tytul mnie irytuje.
Aha, "Na jednej linie" mi sie nie podobalo. Duzo bardziej z wysokogorskich opowiesci cenie sobie Jano Kurczaba.
Mnie sie bardzo podoba, bo to jest zapis starego repa, ktory juz tyle przezyl, ze sie wszystkiego boi. Ja jeszcze niczego nie przezylem i tez sie wszystkiego boje, od wyjscia z bazy o niczym innym w gorach nie marze jak o powrocie i ta ksiazka mnie mile łechce, bo mam swiadomosc, ze nie jestem osamotniony w swoim strachu.
Aha, Krakauer tez jest przetlumaczony lekkosrednio. Szczegolnie tytul mnie irytuje.
Aha, "Na jednej linie" mi sie nie podobalo. Duzo bardziej z wysokogorskich opowiesci cenie sobie Jano Kurczaba.
Bez wątpienia alpinista nie stajesz sie w jednej chwili. Wejdziesz na Blanca czy Dom? Jesteś alpinistą? W żadnym wypadku. Do tego potrzebne sa lata doświadczeń w przechodzeniu różnego stopnia trudności dróg, od F przez AD i wyżej, w skale. mikście, lodzie....
Dlatego taka Pani MW nie jest żadną alpinista czy himalaistką. Jest klientką wypraw alpinistycznych.
PS. Czy musisz przechodzić drogi ED, aby stać się alpinistą??? Nie sądzę...
Dlatego taka Pani MW nie jest żadną alpinista czy himalaistką. Jest klientką wypraw alpinistycznych.
PS. Czy musisz przechodzić drogi ED, aby stać się alpinistą??? Nie sądzę...
- i jak tu nie lecieć na tomtoma?bo to jest zapis starego repa, ktory juz tyle przezyl, ze sie wszystkiego boi. Ja jeszcze niczego nie przezylem i tez sie wszystkiego boje, od wyjscia z bazy o niczym innym w gorach nie marze jak o powrocie i ta ksiazka mnie mile łechce, bo mam swiadomosc, ze nie jestem osamotniony w swoim strachu.
- Iw,żebyśmy nie popadły w zwykłe uproszczeniawyraźnie jakaś dama musiała na niego w tych górach pozytywnie wpłynąć
Niestety niedostępna i trudno osiąglanaermen pisze:Przed przeczytaniem warto wczesniej sięgnąć po "Białego Pająka" Harrera.
Coś w tym jest, nie ma tam takiego napięcia jak w "Dotknięciu pustki" ale sporo mówi o życiu i motywacjach kogoś kto się wspina.tomtom pisze:Zew Ciszy jest super
No i "The Nordwand" zaczyna mi się śnić
"Dotknięcie pustki" (najpierw trzeba przeczytać - film tylko jako uzupełnienie, inna kolejność jest barbarzyństwem) to dla mnie piękny, czysty opis walki o przetrwanie.
Popłakałem się z zazdrościIzabela pisze:natomiast ewiedentnie ma on wpływ na damy





