słuszność takiej decyzji jest bezdyskusyjna.Pozwolę sobie tylko dodać to,że skoro lubisz wędrować w towarzystwie - to może warto poszukać partnera(-ki) o doświadczeniu podobnym do Twojego i problem z głowy
Samotność w górach...
Decyzja słuszna, ale wnioski błędne 
Jeśli dostrzegasz spore ryzyko w jakimś konkretnym miejscu, to nie warto się/kogoś narażać. Oczywiśce jest duża szansa, że wszystko byłoby OK, ale... Chyba nie warto iść, wiedząc że (przykładowo) w 1 na 5 przypadków coś się nie uda?
A wnioski? Ucieczka przed odpowiedzialnością to chyba nie jest dobra metoda. Przez większą część życia jesteśmy za kogoś/za coś odpowiedzialni i unikanie tego to wg mnie nie jest dobra droga. Może wystarczyć np. stopniowanie trudności szlaków, tak aby następnym razem być bardziej pewnym swoich umiejętności w tym miejscu.
MiG
Jeśli dostrzegasz spore ryzyko w jakimś konkretnym miejscu, to nie warto się/kogoś narażać. Oczywiśce jest duża szansa, że wszystko byłoby OK, ale... Chyba nie warto iść, wiedząc że (przykładowo) w 1 na 5 przypadków coś się nie uda?
A wnioski? Ucieczka przed odpowiedzialnością to chyba nie jest dobra metoda. Przez większą część życia jesteśmy za kogoś/za coś odpowiedzialni i unikanie tego to wg mnie nie jest dobra droga. Może wystarczyć np. stopniowanie trudności szlaków, tak aby następnym razem być bardziej pewnym swoich umiejętności w tym miejscu.
MiG
Byliście już prawie u celu wędrówki. Moim zdaniem, jeżeli pogoda była znakomita to wejście powinno być kontynuowane. Najczęściej te wątpliwości pojawiają się jak przychodzi załamanie pogody, bardzo śliski szlak lub decyzja osoby słabszej że nie idzie dalej. Jednak mimo wszystko decyzja którą podjąłeś była jak najbardziej słuszna ponieważ nie wiadomo co mogło by wydarzyć się później. Miałbyś potem wyrzuty sumienia że stało się tak a nie inaczej i było już za późno na jakieś decyzje w razie nieoczekiwanych zdarzeń.
pozdrawiam
pozdrawiam
Wg. mnie decyzja słuszna.Ja też tak już miałam w górach i do dziś nie żałuję podjętej decyzji.Jest w człowieku tzw.szósty zmysł i wg. mnie należy go słuchać.A'propos opisanej przez Ciebia sytuacji,też byłam na Chłopku we wrześniu i naszłam sytuację,gdzie dziewczyna załamała się w mało ciekawym miejcu,chłopak faktycznie miał niezły orzech do zgryzienia.Podejrzewam,że tu właśnie błędem było nie wycofanie się w porę.Wszystko zakończyło się jednak na łzach i duuuużym strachu.fidelli pisze:więc co się stalo że tak , w ciagu jednej sekundy zdecydowałem...obawa?, poczucie "nadodpowiedzialności" ?, przeczucie?.............do tej pory nie wiem czy mam się tego wstydzić czy miec poczucie podjęcia słusznej decyzji???
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Nigdy się nie dowiesz, czy twoje przeczucie było uzasadnione. Ale nie można wykluczyć, że swoją decyzją uratowałeś drugą osobę np. przed kalectwem itd...fidelli pisze:Ta banalna przygoda zmieniła troche moje podejscie do łażenia po górach....postanowiłem że od tej pory nie ma mowy o chodzeniu w towarzystwie...
Z drugiej strony, jeśli pogode mieliście ładną, a kondycję nienajgorszą, istniało niewielkie ryzyko, że wydarzy się coś złego na tych płytach... Muszę się przejść i zobaczyć, czy faktycznie jest tam tak nieprzyjemnie, dawno nie odwiedzałem Chłopka.
Samotne łażenie ma tyle samo wad i zalet, co wędrowanie w 2-3 osobowej grupie. Dlatego najlepiej robić to na zmianę, żeby zaczerpnąć z tatrzańskiej przygody jak najwięcej.
No i nie zgadzam się,nie można w skrajności popadać! Trochę mi to też trąci typowo męskim podejściem do sprawy.Przecież my kobiety też się o Was martwimy,jak idziemy razem(zakładam,że masz na myśli bliską Ci osobę)Odbierasz sobie tym samym dużo radości w dzieleniu się szczęściem i adrenaliną z drugą osobą.Przecież poczucie odpowiedzialności za drugą osobę jest pozytywne i wzmacnia człowieka,więzi międzyludzkie.....a także zbliża.fidelli pisze:postanowiłem że od tej pory nie ma mowy o chodzeniu w towarzystwie.., łatwe odcinki owszem..ale bardziej wymagające zawsze sam......
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Fidelli, ta Twoja szybka, stanowcza, konkretna decyzja bardzo mi zaimponowała, postąpiłeś niesamowicie odpowiedzialnie i na pewno wzbudziłeś tym w osobie, z którą szedłeś, nieograniczone zaufanie i poczucie bezpieczeństwa (przynajmniej ja bym się tak poczuła w podobnej sytuacji...).
A co do wniosków, jakie wyciągnęłeś z tej przygody - pewnie zależą one od osobistego podejścia i osobistych priorytetów, pewnie każdy w tym zakresie może się wypowiadać tylko na temat własnych odczuć i starać się tylko rozumieć odczucia innych. Jeśli o mnie chodzi, to osobiście jestem bardzo, bardzo wdzięczna mojemu mężowi, że jednak chce (i chyba lubi
) chodzić ze mną w góry, mimo że jestem 100 razy gorsza od niego technicznie (za to nieco lepsza kondycyjnie
). Próbujemy więc dostosowywać nasze możliwości do siebie nawzajem i mamy z tego ogromne poczucie satysfakcji i coraz dojrzalszej, trwalszej więzi. I ja i on wiemy, że jedno bez drugiego nie poszłoby w góry, nawet gdyby miało być bardziej atrakcyjnie, na bardziej hardcorowym szlaku
To naprawdę niesamowite uczucie widzieć, że ktoś rezygnuje z czegoć, co mógłby bez problemu osiągnąć tylko dlatego, żeby tobie więcej pokazać, ciebie więcej nauczyć
Mam nadzieję, że w ten sposób, powoli, razem przemierzymy kiedyś OP
A co do wniosków, jakie wyciągnęłeś z tej przygody - pewnie zależą one od osobistego podejścia i osobistych priorytetów, pewnie każdy w tym zakresie może się wypowiadać tylko na temat własnych odczuć i starać się tylko rozumieć odczucia innych. Jeśli o mnie chodzi, to osobiście jestem bardzo, bardzo wdzięczna mojemu mężowi, że jednak chce (i chyba lubi
To naprawdę niesamowite uczucie widzieć, że ktoś rezygnuje z czegoć, co mógłby bez problemu osiągnąć tylko dlatego, żeby tobie więcej pokazać, ciebie więcej nauczyć
Mam nadzieję, że w ten sposób, powoli, razem przemierzymy kiedyś OP
-popieram w 100%(zakładam jednak sytuację,że druga osoba ma też bakcyla w tym temacie-bo w innym przypadku można się gorzko rozczarować).Dane mi było doświadczyć tego pierwszego wariantu uczucia-coś pięknego.Anda pisze:To naprawdę niesamowite uczucie widzieć, że ktoś rezygnuje z czegoć, co mógłby bez problemu osiągnąć tylko dlatego, żeby tobie więcej pokazać, ciebie więcej nauczyć
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Droga na Przełęcz Pod Chłopkiem jest niezwykle wspaniała ale też i bardzo trudna. Można ją porównać do niektórych odcinków Orlej Perci z tą jednak różnicą że prawie wcale nie występują tam zabezpieczenia w postaci łańcuchów i drabin. Jest tam tylko kilka klamer(chyba 5), cała droga wiedzie żlebami i rynnami, coś na wzór Kulczyńskiego. Jeżeli pogoda jest sprzyjająca takiej drodze to nic tylko czerpać z niej same przyjemności. Wilgoć na tym szlaku lub tym bardziej deszcz uniemożliwia dalszą wędrówkę. Jest duże ryzyko poślizgu, drobiny skalne zalegają na ścieżce i skutecznie utrudniają wędrówkę. Buty dobrej jakości z vibramem wskazane wtedy jak najbardziej
.
pozdrawiam-Jurek
pozdrawiam-Jurek




