Chyba pękł. Choć przejście nie widząc nic (nisko chmury oj nisko, przy Terince nie było już nic widać), przy padającym deszczu i wiejącym wietrze ciekawe. Dobrze, że byli ze mną inni forumowicze. A dokładnie dwóch. Bo tak samemu to lekkiego doła bym chwytał zwłaszcza przy zejściu do Zbójnickiej. Cholernie żle się idzie.Dresik pisze:Chyba pęknie mit Czerwonej Ławki, tak jak pękł mit "konia" wg mnie na Ostrym Rohaczu.
Mini relacja! Monisia w Tatrach 16-30.07
Do Monisi
Witam i pozdrawiam , związku, ze na Koscielcu byłem ok "sci" razy to wierz mi przy tym (wg ciebie) trudnym odcinku są dobre miejsca na chwyty(tylko na spokojnie trzeba ich poszukać- napewno przy zejsciu juz je widziałas) i uwazam , ze nigdy łańcuch tam nie zawita. Co do Gerlacha to szkoda ze nie poszliście przez Wielicką próbe a powrót Batyzowiecka - jak nazywał sie przewodnik? . Droga "Czerwona ławka" jest mitem, ze jest najtrudniejszą w Tatrach - co takiego tam jest czego nie ma na Orlej??? ruch jednokierunkowy? A co to za mit z tym koniem na Ostrym?. Pozdrawiam wszystkich miłosników gór , a szczególnie naszych małych Tatr
Jak już kiedyś pisałam, trudność szlaku, to rzecz indywidualna. Każdy przeżywa inaczej, ma inne urazy. Ale ja zauważyłam, że ludzie dość często mają uraz do szlaku na Czerwoną Ławkę, więc chyba coś trudnego w tym musi być.viking pisze:Droga "Czerwona ławka" jest mitem, ze jest najtrudniejszą w Tatrach
Witaj na forum, również Cię pozdrawiamviking pisze:Pozdrawiam wszystkich miłosników gór , a szczególnie naszych małych Tatr
Moni, udało ci się zanocować w Villa Marko? To miałaś kupę szczęścia dziewczyno,. Myśmy w zeszłym roku pocałowali klamkę pomino wcześniejszej potwierdzonej rezerwacji. Komórka pani, która przyjęła naszą rezerwację nie odpowiadała. Zajechaliśmy późnym wieczorem i byliśmy zmuszeni szukać noclegu po ciemku, co było średnią przyjemnością. Dzwoniliśmy jeszcze do tej kobiety kilka razy, chociażby żeby powiedzieć, co sądzimy o takim załatwieniu sprawy, ale przez cały tydzień nikt nie odbierał
Żywa relacja, to lubięMonisiaPP pisze:tomek.l pisze: Oczywiście konkretnie go opieprzyłaś?Nie cierpię jak mi się ktoś ładuje na mój odcinek łańcucha. Takie zachowania trzeba tępić.
wiesz ja jestem straszna krzykaczka i zlosnica jakich malo! Facet byl Wegrem.... a ja sie wydzieram po polsku, "Ku..a m.c chamie jeden, nie widzisz co robisz" a to do mnie nie pasuje... jestem raczej kulturalna drobna blondynka i nikt sie takich slow nie spodziewal.... no ale w strachu robi sie rozne rzeczy!
ale niestety za Wegrem stalo polskie malzenstwo... i mowia "Spokojnie, niech sie Pani nie denerwuje, my nie napieramy"
What a shame.... myslalam ze sie schowam za najblizsza skale i nie wyjde!!
Nic się na tym Kościelcu nie zmieniaMonisiaPP pisze:Łeee myslalam ze bedzie chcieli bym nosal opisala!![]()
Zaczne od Koscielca!
Trasa opisywana jako dobra na rozbieganie przed trudniejszymi wedrowkami... za przeproszeniem gó..no prawda!!
Jest to trasa naprawde wymygajaca o duzej ekspozycji pozbawiona jakichkolwiek sztucznych ulatwien, ktore moim zdaniem w wielu miejscach, conajmniej 3 sa niezbedne! Ludzi po drodze jak na Krupówkach, bardzo duzo wycieczek szkolnych i rodzin z malymi dziecmi! Bardzo wąsko a poniewaz scieżka wąska i duza ekspozycja, wiec duze trudnosci w trakcie na szlaku!
Jest tam jeden moment, gdzie bez pomocy lancucha trzeba sie dosc sporo podciagnac w dosc wąskiej szczelinie... przystapilam do ataku, dodam ze z pewnymi trudnosciami... Nad szczelina gdzie ja probuje sie wdrapac stoi dziewczyne zagradzajac mi droge komentuje: "no teraz panienko bedzie ciezko, schodki sie skonczyly..." myslalam, ze jej strzele..to jest wlasnie kultura polskich turystow w gorach! idiotka z choinki, osmiela sie rzucac uwagami! Szok i zniesmaczenie!
Jakies 20 m od szczytu jest bardzo wyeksponowany moment, plaskiej sciany... kilka osob w tym momencie zawracalojest on naprawde ciezki do pokonania bez lancucha! Przykro ze nikt o to nie zadba!
Szkoda tylko że ze starych relacji fotki wywaliło w kosmos
Każdemu jego Everest...



