Racja. Istnieje bardzo cienka granica między jednym i drugim, toteż trzeba się pilnowaćSylwester pisze:jedno drugiego nie wyklucza
Sztuczne ulatwienia
Pomysł jest dziwny, ale na drogach się sprawdza. Wcale nie mówie, ze to nie jest "chore" żeby niejako straszyć ludzi ilością wypadków itp. ale jak pokazuje rzeczywistosc chyba tylko tak da sie do niektórych dotrzeć. Mowa tu oczywiście o drogach i próbie przeniesienia podobnego rozwiazania w góry. Choć osobiście jestem za jakimś lepszym, mniej "dziwnym" rozwiązaniem, bo idąc na szlak i patrząc na wielką żółtą tablicą z napisem I ty możesz dziś umrzeć (<lol>) czułbym sie conajmniej dziwnie
tak więc niejako zgadzam się z Alienem, zaznaczam jednak, że wg mnie na ulicach to sie sprawdza...
Dziwnie... ale by pomogło. Może nie z tabliczką ofiar... ale po prostu dość duża, zauważalna tabliczka ostrzegająca, że szlak jest trudny. Chociaż... te z "Szlak turystyczny bardzo trudny, uwaga na spadające kamienie" chyba nie robi dużego wrażenia na ludziach...Salek pisze:patrząc na wielką żółtą tablicą z napisem I ty możesz dziś umrzeć (<lol>) czułbym sie conajmniej dziwnie
Witam Szanownych Forumowiczów
Nie popadajmy w paranoję z tymi tablicami ostrzegawczymi. To, że znieczulica nastepuje, gdy jest czegoś przesyt, to rzecz naturalna. Poza tym nie chciałbym aby w całym parku narodowym było naćkane pełno tabliczek ostrzegających mnie, że zaraz mogę się zabić. Osoba nieodpowiedzialna i tak nie weźmie na poważnie wszelkiego rodzaju przestrog. Ktoś zresztą wcześniej już powiedział, że "góry nie są dla każdego". Nie każdy ma do nich smykałkę. Ponadto jestem za tym aby TOPR mógł karać nieodpowiedzialnych za ich głupotę. Kiedyś wchodząc sobie na Koprowy spotkałem gościa z półtorarocznym dzieckiem w nosiku. Gość zasuwał... w klapkach! Zwykłych, gumowych. Tto był obraz nędzy i rozpaczy szczególnie gdy zaczął ślizgać się po kamieniech podczas gradu, który nagle się zerwał. Powiedziałem mu parę ostrych słów i zabrał się powoli na dół. Do końca nie wchodził. Dziecko wręcz nieludzko się darło, krecha na mózgu zameldowana jak nic. Gdy już schodziłem widziałem jak jego żona nawalała go parasolem po głópim łbie wydzierając się na cały park. I słusznie. A teraz odpowiedzcie: czy idiota zwróci uwagę na tego typu tablice?
Nie popadajmy w paranoję z tymi tablicami ostrzegawczymi. To, że znieczulica nastepuje, gdy jest czegoś przesyt, to rzecz naturalna. Poza tym nie chciałbym aby w całym parku narodowym było naćkane pełno tabliczek ostrzegających mnie, że zaraz mogę się zabić. Osoba nieodpowiedzialna i tak nie weźmie na poważnie wszelkiego rodzaju przestrog. Ktoś zresztą wcześniej już powiedział, że "góry nie są dla każdego". Nie każdy ma do nich smykałkę. Ponadto jestem za tym aby TOPR mógł karać nieodpowiedzialnych za ich głupotę. Kiedyś wchodząc sobie na Koprowy spotkałem gościa z półtorarocznym dzieckiem w nosiku. Gość zasuwał... w klapkach! Zwykłych, gumowych. Tto był obraz nędzy i rozpaczy szczególnie gdy zaczął ślizgać się po kamieniech podczas gradu, który nagle się zerwał. Powiedziałem mu parę ostrych słów i zabrał się powoli na dół. Do końca nie wchodził. Dziecko wręcz nieludzko się darło, krecha na mózgu zameldowana jak nic. Gdy już schodziłem widziałem jak jego żona nawalała go parasolem po głópim łbie wydzierając się na cały park. I słusznie. A teraz odpowiedzcie: czy idiota zwróci uwagę na tego typu tablice?
Witam Cię Iwono serdecznie, jak i Wszytkich. Żonka "jednostajnie uśmiechniętego taty w klapkach" czekała niżej nad stawem, zapomniałem jego nazwy. Ostatnio na Słowacji byłem 2 lata temu i dawno nie studiowałem mapy słowackich Tatr. Wypadło mi z głowy.
30 sierpnia wróciłem z naszych kochanych Taterek. Myślałem, że odrobię lekcję, czyli Orlą Perć, jednak pozwoliłem sobie (właściwie moja piękniejsza połowa) jedynie pójść na Zawrat. No i chyba wszystkie dolinki bo połóweczka nie ma kondycji. Na Zawracie byłem sam. Poznałem człowieka (pozdrowienia dla Mariusza z Puław), który dogonił mnie na Zawracie w zawrotnym tempie (moi "kompani górscy" twierdzą, że sam zbyt szybko zasuwam). Nie dotknął się ani razu łańcucha. Twierdził, że nigdy tego nie robi, wspomniał tu m. in. o Rysach od Polskiej strony. Czy to możliwe? Ja byłem tylko od słowackiej. Ciekawe, czy także nie złapałby się łańcucha na Czerwonej Ławce?
[/i]
30 sierpnia wróciłem z naszych kochanych Taterek. Myślałem, że odrobię lekcję, czyli Orlą Perć, jednak pozwoliłem sobie (właściwie moja piękniejsza połowa) jedynie pójść na Zawrat. No i chyba wszystkie dolinki bo połóweczka nie ma kondycji. Na Zawracie byłem sam. Poznałem człowieka (pozdrowienia dla Mariusza z Puław), który dogonił mnie na Zawracie w zawrotnym tempie (moi "kompani górscy" twierdzą, że sam zbyt szybko zasuwam). Nie dotknął się ani razu łańcucha. Twierdził, że nigdy tego nie robi, wspomniał tu m. in. o Rysach od Polskiej strony. Czy to możliwe? Ja byłem tylko od słowackiej. Ciekawe, czy także nie złapałby się łańcucha na Czerwonej Ławce?
Jak zaledwie od 3 lat to może nie był jeszcze we wszystkich miejscach gdzie łańcuchów naprawdę trzeba użyć?Keczup pisze:To na pewno nie, bo się pytałem. Mówił, że śmiga po górkach zaledwie od 3 lat.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
nie zlazłem wszystkich szlaków w Tatrach, ale tam gdzie byem (m.in Orla) ilość łańcuchów była moim zdaniem w porządku. Oczywiście na ładnej suchej skale czasem wręcz przeszkadzają,a ale w piarzystych zlebach,czy tam gdzie skała jest sliska albo się sypie korzystanie z nich nikomu ujmy nie przyniesię. Generalnie starałem się przy wchodzeniu nie zapierać się na łańcuchach, a jedynie sie nimi asekurować,ale w praktyce różnie to bywa. Natomiast przy stromych zejściach w samobójcę sie bawic nie chciałem.





