Przygotowanie kondycyjne
Zbiegałam kilka razy... Z lekkim plecakiem, gdyż (jak wiadomoSylwester pisze:Agnieszka a kto ,po co i kiedy biega po szlaku? a jak było to w górach wysokich na szlaku i z plecakiem, to wariatka jesteś
Hmm..., a że wariatką jestem, to ja wiem
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
przygotowanie jest wazne......... szczególnie gdy planuje się wędrówke z plecakiem na plecach....niemniej w gorach chodzi bardziej o wyczynowośc i intensywność przejścia trasy... aniżeli pokazanie umięśnionych nóg.......... typowe fizyczne przygotowanie mające na celu wzmocnienie kolan moga pomóc pokonac dłuższy dystans...
ale że w zyciu różnie bywa to.....naprawde łądnych pare lat łaziłam z plecakiem po tatrach..... ale rok temu miało cos miejsce.... o mały włos nie zeszłam z gór .... kolana były obciążone dość intensywną wędrówka....... przeszlismy w sumie wychodząc z Kuźnic... orla...zawrat...piatka...moko....rysy... chata tieriego...czerwona lawka.... rohatka....łysa polana.... (trase podaje jedynie ifnormacyjnie)..po przejściu rohatki nie ruszyłam sie z miejsca. dobrze ze byliśmy przygotowani na różne ewentualności... opaski.. maści itd itp.... szłam jak babcia - i powiem szczerze ze wprawienie na niewiele się zdało (rower i tym podobne rzeczy)! po prostu złapało.i już. kolana odmówiły totalnie posłuszeństwa...... zejścia dawały mi niezle w kość...przeokropny ból.... kolana nie do zgięcia... do dziś odczuwam te miejsca przy schodzeniu..... z gór... dlatego dobrze jest sie zastanowić nad przebiegiem trasy, jaką chcemy pokonac...zobaczyc na wysokosci... czas przejscia... ilosc przeleczy... dolin... ( ale nic nigdy na siłę! ) a potem spytać samego siebie CZY FAKTYCZNIE DAM RADE? CZY WSZYSTKO PRZEWIDZE, CO MOŻE MNIE SPOTKAC??? CO Z MOJĄ KONDYCJĄ?? dac sobie szczere odpowiedzi i wtedy wzmacniac kolana i nogi odpowiednimi cwiczeniami
pozdrawiam
ale że w zyciu różnie bywa to.....naprawde łądnych pare lat łaziłam z plecakiem po tatrach..... ale rok temu miało cos miejsce.... o mały włos nie zeszłam z gór .... kolana były obciążone dość intensywną wędrówka....... przeszlismy w sumie wychodząc z Kuźnic... orla...zawrat...piatka...moko....rysy... chata tieriego...czerwona lawka.... rohatka....łysa polana.... (trase podaje jedynie ifnormacyjnie)..po przejściu rohatki nie ruszyłam sie z miejsca. dobrze ze byliśmy przygotowani na różne ewentualności... opaski.. maści itd itp.... szłam jak babcia - i powiem szczerze ze wprawienie na niewiele się zdało (rower i tym podobne rzeczy)! po prostu złapało.i już. kolana odmówiły totalnie posłuszeństwa...... zejścia dawały mi niezle w kość...przeokropny ból.... kolana nie do zgięcia... do dziś odczuwam te miejsca przy schodzeniu..... z gór... dlatego dobrze jest sie zastanowić nad przebiegiem trasy, jaką chcemy pokonac...zobaczyc na wysokosci... czas przejscia... ilosc przeleczy... dolin... ( ale nic nigdy na siłę! ) a potem spytać samego siebie CZY FAKTYCZNIE DAM RADE? CZY WSZYSTKO PRZEWIDZE, CO MOŻE MNIE SPOTKAC??? CO Z MOJĄ KONDYCJĄ?? dac sobie szczere odpowiedzi i wtedy wzmacniac kolana i nogi odpowiednimi cwiczeniami
Rarutka Goldi napisała:
, nie stanowi mojej pasji także wędrowka z ciężkim plecakiem ( o czym niedawno mogłam się przekonać). Tak planuję sobie drogę(b. wczesne wyjście) abym nie musiała się śpieszyć i mogła iść w swoim tempie:lubię na szlaku samotność...Gdy czuję zmęczenie - odpoczywam.Trudniejsze podejścia dopasowuję do swojego rytmu .Zauważam,że szybko się regeneruję.Jestem dość wolna, ale raczej wytrzymała....Często widzę młodych górołazów z opaskami na kolanach, i zastanawiam się czy to tylko zabieg profilaktyczny czy już leczniczy....
Pozdrawiam, Iza
- Rarutko, myślę,że "wprawienie"zawsze jednak się przydaje....W maju tego roku mnie tez "złapało....bo wystartowałam "w sezon" odpuszczając sobie nieco przygotowanie, i oceniam, że to był moj błąd...Tak więc wyszłam sobie bladym świtem z Zakopanego - Kużnice-Boczań ... docelowo - Kościelec. Wejście na Kościelec wymagało szczególnej uwagi, bo skały śliskie,ociekające topniałą wodą ze śniegu i sam roztaplały śnieg. I ta świadomość,że wczoraj miał tu miejsce grożny wypadek....Po tej wyprawie nie mogłam się ruszyć, tak bolały mnie nogi(szczególnie uda). Wtedy po raz pierwszy poszły w ruch maści zalecane, "łaciate" z rozpuszczoną dużą dawką witamny C, gorący prysznic...Z tym,że sobie nie odpuściłam, i zaciskając zęby z bolu na drugi dzień wyszłam na trasę, i nawet mi to pomoglo...Domowy lekarz zaleca przed każdym wyjściem na trudniejszą trasę tabletkę L- Karnityny - na dotlenienie mięśni. Jeżeli chodzi o trasy nie lubię pośpiechu, na szlaku właściwie wszyscy mnie mijająi powiem szczerze ze wprawienie na niewiele się zdało (rower i tym podobne rzeczy)! po prostu złapało.i już.
Pozdrawiam, Iza
Nigdy nie przygotowuję się specjalnie do „sezonu”. Trudno też te moje dwa czy trzy tygodnie do roku (rozłożone na klika wyjazdów) w górach nazwać sezonem. Po prostu jako taki ruch na co dzień pozwala mi swobodnie wyruszyć w góry.
Oczywiście, że w pierwszych dniach pobytu odczuwam zazwyczaj większe zmęczenie i bóle mięśni, ale nie w takim stopniu żebym musiał rezygnować lub skracać co poniektóre trasy.
Oczywiście, że w pierwszych dniach pobytu odczuwam zazwyczaj większe zmęczenie i bóle mięśni, ale nie w takim stopniu żebym musiał rezygnować lub skracać co poniektóre trasy.
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
hey IZA wiem.... ale chodziło o to.. że jak złapie to złapie... i co że jeździłam ćwiczyłam...... po prostu złapało.... i trzeba troche pooszczedzac kolanka
ale złapałam kontakt z gościem, który zajmuje sie sportowcami i leczy ich z wszelkiego rodzaju kontuzji WŁASNIE KOLANOWYCH.... nie znam tu nikogo takiego wiec spotkam sie z tamtym i niech mi pokaże co moge robić by wzmocnić kolana i jego boczne częsci... nie mam nic do stracenia 
z racji tego niektórzy zawsze będą mnie mijac ma szlakach
.... raz jeden pan wchodził z nami na Zawrat i powiedział ze mu moje (BABSKIE! hahaha
) tempo odpowiada i szedł z nami.... każdy musi iśc wg swojego rytmu.... a nie cierpie wycieczek, na których każdy każdego pogania....i są swego rodzaju wyścigi...... niech ktoś idzie szybciej...... potem poczeka... reszta dojdzie... szlaki górskie to nie tereny na wyścigi. 
i nie zrozumiem nigdy określenia BIEGAM po górach... często to słysze w odniesieiu do ORLEJ PERCI ( a ja to przebiegłam lub przebiegłem orlą
co to jest dla mnie! ) nawet jeśli byłabym bardzo dobra kondycyjnie...to nigdy nie pędziłabym po górach... szlaki górskie to nie obiekt sportowy....... a w rejonach bardziej trudniejszych szczególniej uwazam - każdy ruch decyduje o być lub nie być. i takim sposobem dojde gdzie chce dojśc
IZA pozdrawiam! z tego co widziałam na zdjątkach też należysz do grona o którym mowi sie "MAŁE JEST PIEKNE"?
hiihhi hey hey
)
ja też należe chyba do troche wolniejszych.... ale mam SWOJE tempo.... poza tym jestem malaIzabela pisze:Jestem dość wolna, ale raczej wytrzymała
i nie zrozumiem nigdy określenia BIEGAM po górach... często to słysze w odniesieiu do ORLEJ PERCI ( a ja to przebiegłam lub przebiegłem orlą
IZA pozdrawiam! z tego co widziałam na zdjątkach też należysz do grona o którym mowi sie "MAŁE JEST PIEKNE"?
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
-
RARUTKA_GOLDI
-

- Posty: 489
- Rejestracja: pn 28 lis, 2005
Rarutko albo lepiej tutaj
do przewodnika po łaciatym - moze znajdziesz coś dla siebie
http://www.bozym.com/tatry_bb/viewtopic ... 65&start=0
do przewodnika po łaciatym - moze znajdziesz coś dla siebie
http://www.bozym.com/tatry_bb/viewtopic ... 65&start=0



