albo to źle odebrałam,albo zabrzmiało to tak,jak gdyby ślub był złem koniecznym.... tak na odczepnegoMariusz pisze:Ale jak ktoś zwleka, bo nie jest aż tak napalony na ślub - ale koniec końców zdaje sobie sprawę, że i tak do ślubu dojdzie - to dla mnie normalna sytuacja.
Małżeństwo czy wolny związek? :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Mario - chyba chodzi o związek , a związek (nawet wolny) nie powstaje jednego dniaMariusz pisze:Czyli co - jeśli poczuję, że się w kimś zakochałem, to na drugi dzień rano mam lecieć dać na zapowiedzi do kościoła?
Jacek - zaskoczony jestem ( ale pozytywnie)
(nie)codziennie fota z Tatr - www
zgadzam sie z Mariuszem
jesli postanawiasz budowac z kims zwiazek nie oznacza to ze jestes od razu pewny i pedzisz do kosciola. dajesz partnerowi swoisty "kredyt zaufania". Wlasnie o to chodzilo mi mowiąc ze ludzie ci poszukuja. poszukują odkrywajac siebie, poznajac partnera. Nie myslalam o poszukiwaniu na boku kogos innego!!!
i jeszcze jedno mimo mojego wieku ciagle nie potrafie powiedzic jednoznacznie co jest lepsze i dochodze do wniosku, ze chyba nie da sie tego ustalic. to zalezy od indywidualnych preferencji. mimo, ze uznaje wyzszosc maleznestwa to zdaje sobie sprawe z wielu zagrozen z nim zwiazanych, a z drugiej strony z zalet "wolnego zwiazku"
jesli postanawiasz budowac z kims zwiazek nie oznacza to ze jestes od razu pewny i pedzisz do kosciola. dajesz partnerowi swoisty "kredyt zaufania". Wlasnie o to chodzilo mi mowiąc ze ludzie ci poszukuja. poszukują odkrywajac siebie, poznajac partnera. Nie myslalam o poszukiwaniu na boku kogos innego!!!
i jeszcze jedno mimo mojego wieku ciagle nie potrafie powiedzic jednoznacznie co jest lepsze i dochodze do wniosku, ze chyba nie da sie tego ustalic. to zalezy od indywidualnych preferencji. mimo, ze uznaje wyzszosc maleznestwa to zdaje sobie sprawe z wielu zagrozen z nim zwiazanych, a z drugiej strony z zalet "wolnego zwiazku"
No to chyba były zakłócenia w odbiorze.Iwona pisze:albo to źle odebrałam,albo zabrzmiało to tak,jak gdyby ślub był złem koniecznym.... tak na odczepnegoMariusz pisze:Ale jak ktoś zwleka, bo nie jest aż tak napalony na ślub - ale koniec końców zdaje sobie sprawę, że i tak do ślubu dojdzie - to dla mnie normalna sytuacja.![]()
Ślub nie jest absolutnie złem koniecznym. Miałem raczej na myśli to, że nie jest kwestią jakoś strasznie pilną, zwłaszcza że miłość w początkowej fazie nie potrzebuje żadnego "formalnego" wsparcia.
Przychodzi mi na myśl przykład moich przyjaciół, którzy od prawie 10 lat byli parą, ale do ślubu im się nie spieszyło - głównie ze względu na koszty. W końcu jednak uciułali sobie i zrobili to weselicho i dalej jest im dobrze. :] Ale przecież nikt chyba nie powie, że przez te 10 lat się krzywdzili, robili sobie wzajemnie azyl ze swojego związku i takie tam banialuki.
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
Mariusz.....oczywiście mi nie ochodzi o to że na drugi dzień trzeba się żenić itd. Myślałem że rozmawiamy tu o ludziach którzy z PREMEDYTACJĄ funkcjonują w wolnych związkach . Co do terminów , to osbiście wręcz przeciwnie jestem długo dystansowcem, uważam że z decyzjami należy się wstrzymać jakiś czas żeby się dograć i poznać ale robić wszytsko z myślą o tym że z tą osobą zwiąże się na stałe. Rozgarniczajmy to prosze uprzejmie...ja pisze o działaniach z PREMEDYTACJA .
zwiazek zalegalizowany czy nie tworzy się cały czas - pozostaje conajwyżej kwestia od kiedy możemy wogóle mówić o związku, ale to już wynika z cech osób w nim będących czyli dla kazdego związku bedzie to inny momentMariusz pisze:Ale jak ocenić kiedy kończy się powstawanie związku
(nie)codziennie fota z Tatr - www
i robią to mieszkając razem rok,dwa...lata całe. No nie wiem,dla mnie to brak zaufania.Kiedy "pozna się"kogoś tak do końca,żeby być pewnym...chyba nigdy.Co to znaczy "jesteśmy ze sobą na próbę"? Decyzja o wspólnym byciu razem musi być wspólna i świadoma,a nie dlatego,że druga strona tego chce.idea pisze:Wlasnie o to chodzilo mi mowiąc ze ludzie ci poszukuja. poszukują odkrywajac siebie, poznajac partnera
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
No tak, chciałem tylko zaznaczyć, że długo trwający związek bez ślubu między ludźmi może oznaczać różne rzeczy - w przypadku premedytacji oznacza to, o czym pisałeś. W przypadku przyczyn obiektywnych, oznacza docieranie się, poznawanie, celebrowanie itp itd.Jacek Venom pisze:Rozgarniczajmy to prosze uprzejmie...ja pisze o działaniach z PREMEDYTACJA .
Zgadzam się w całej rozciągłości. Bardzo trudno jest uniwersalnie powiedzieć: to jest dobre, a to jest złe. Świat nie jest czarno-biały, są jeszcze odcienie szarości. Jednym ludziom pasuje małżeństwo, innym wolny związek. I to i to ma swoje wady i zalety. A nadużycia mogą się zdarzyć w każdej sytacji.idea pisze:i jeszcze jedno mimo mojego wieku ciagle nie potrafie powiedzic jednoznacznie co jest lepsze i dochodze do wniosku, ze chyba nie da sie tego ustalic. to zalezy od indywidualnych preferencji. mimo, ze uznaje wyzszosc maleznestwa to zdaje sobie sprawe z wielu zagrozen z nim zwiazanych, a z drugiej strony z zalet "wolnego zwiazku"
Howgh!
ludzie niestety nie są (jak np. łabędzie) z natury monogamistami.Żadna instytucja nic tu niczego nie zabezpieczy...nawet wizytówka:" to jest małżeństwo".Ludzie, ludzie są ważni. Etapy w małżeństwie są różne i różniste...Nigdy nie ma gwarancji..ale zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji.
I jeżeli ludzie jakimś trafem dobiorą się wg.bliskich im obojgu tzw. wyższych wartości to związek może trwać i trwać...ale i tak najciekawszy, i zwykle niedostepny dla nikogo jest jego (związku ) portret wewnętrzny...
I jeżeli ludzie jakimś trafem dobiorą się wg.bliskich im obojgu tzw. wyższych wartości to związek może trwać i trwać...ale i tak najciekawszy, i zwykle niedostepny dla nikogo jest jego (związku ) portret wewnętrzny...
chcialam zwrocic uwage na jeszcze inny fakt. niektórzy kupuja telewizor i po zakupie dlugo jeszcze zastanaiwiaja sie czy slusznie postapili (nawet w trakcie zakupu wielkorotnie rozwazaja za i przeciw). A co dopiero decyzja wiazaca na cale zycie i tak powazna. Zdajecie sobie sprawe co sie dzieje w ich umysłach - toz to istny chaos "za i przeciw". to jest ich cecha osobnicza. Nie oznacza to, ze krzywdza kogos. po prostu taka jest ich natura.
może trochę wskoczę w inną odnogę tematu ale często słyszy się takie własnie tłumaczenia.Śmieszy mnie to,bo uważam za bezsens wywalanie kasy (jeśli się cierpi na jej brak) na imprezę przy torciku i zagryzce. Jeśli komuś się marzy taka impreza to oki,ale jak słyszę biadolenia,że ktoś bardzo by chciał się pobrać,ale nie może- bo nie ma kasy na balety to...sorry-pękam ze śmiechu. Tak,jak by to było najważniejsze w tym wszystkim...Mariusz pisze:do ślubu im się nie spieszyło - głównie ze względu na koszty. W końcu jednak uciułali sobie i zrobili to weselicho
Mariusz,mówię ogólnie-broń Boże nie mam nic do Twoich przyjaciół
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
ludzki relatywizm jest niepojety .Jednego dnia popieraja ludzie idee JPII ( wartośc RODZINY ) a drugiego dnia mówią eeeeee...pożyjemy na kocią łape bo może sie nie uda to po co problemy itd To jest tzw hipokryzja.
Kolejna sprawa.Jeśłi koleżanki rozumieją zawarcie związku małżeńskiego jako zabezpieczenie to faktycznie nie ma o czym mówić bo to nie jest zabezpieczenie ale gest ,nie taki ot sobie ale gest za którym idą określone konsekwencje chociażby formalno -prawne świadczące o tym i mówiące tej drugiej stronie że właśnie z nią chce się spedzić resztę zycia i tej osobie ślubuje się wierność do końca życia a nie na czas próby czy tam idiotycznegiop "poszykiwania "lub "poznawania siebie ".
Kolejna sprawa.Jeśłi koleżanki rozumieją zawarcie związku małżeńskiego jako zabezpieczenie to faktycznie nie ma o czym mówić bo to nie jest zabezpieczenie ale gest ,nie taki ot sobie ale gest za którym idą określone konsekwencje chociażby formalno -prawne świadczące o tym i mówiące tej drugiej stronie że właśnie z nią chce się spedzić resztę zycia i tej osobie ślubuje się wierność do końca życia a nie na czas próby czy tam idiotycznegiop "poszykiwania "lub "poznawania siebie ".
No trochę masz rację. W przypadku wspomnianej przeze mnie pary, chodziło o sprawienie radości rodzicom, którzy, choć biedni, bardzo chcieli by przy okazji wesela zjechała się cała rodzina. Oczywiście wyobrażam sobie sytuację, że wysokie koszy mogą być jedynie wymówką - i tu się zbliżamy do tego, o czym pisał Jacek.Iwona pisze:jak słyszę biadolenia,że ktoś bardzo by chciał się pobrać,ale nie może- bo nie ma kasy na balety to...sorry-pękam ze śmiechu
alez ja nie twierdze ze malzenstwo jest zle wrecz przeciwnie. nie jestem jednak tak kategoryczna w osądach i to nie jest relatywizm tylko tolerancja wobec pewnych nieumiejetnosci innych ludzi. na pewno zas nie dopatruje sie złych intencji (np: premedytacji)Jacek Venom pisze:ludzki relatywizm jest niepojety.



