Wypadki górskie i lotnicze

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze:Nie jestem wychowany na "GazWybie" - cokolwiek oznacza ten skrót, bo w czasach, gdy byłem wychowywany (głównie przez Rodziców, z pewnym udziałem szkoły - głównie okresu licealnego) o wychowaniu za pomocą mediów - nikt nie słyszał...
Jesteś, proces kształtowania postaw obywatleskich przyapda na wiek między 20 a 30 lat.
gb pisze:Co więcej - "Tygodnik Mazowsze" - będący w dużej mierze pierwowzorem "Gazety
Tygodnik Mazowsze był lewacką propagandówką? Problem z GazWybem jest taki, że tytuł będacy początkowo głosem Solidarnosci został zawłaszczony przez pewną opcję społeczno-polityczną dość daleką od ideałów Solidarnosci...
Basia Z. pisze:Maciek mi mówił, że ma kolegów ze szkoły (liceum katolickie), którzy jeżdżą na marsze narodowców do Warszawy i bardzo często na swoich imprezach dyskutują o polityce. I to właśnie oni te dyskusje zaczynają nie Maciek, niemniej jak już zaczną to on też swoje powie.
Otóż to.
gb pisze:Skreślasz sam siebie - pisząc takie bzdury...
Nie mówię o sobie, ci co narobią zamieszania są ode mnie młodsi. Mówię o ludziach urodzonych mniej więcej po 1987, nie mogacych pamiętać okrągłego Stołu czy euforii związnej z upadkiem komuny. Nie pamiętwjących też tego co nastpaiło zaraz po.
Zauważ pewne prawidłowości - najaktywniejsze w podziemiu w czasie okupacji było pokolenie Kolumbów, urodzonych już w niepodległej Polsce. 1968 rok był rokiem rozruchów w całej Europie, choć miały one zupęłnie inny charakter. Ale to był bunt pokolenia urodzonego już po wojnie. Obecna rewolucja na Ukrainie - 22 lata po upadku Sojuza. To nie jest przypadek.

Mówiąc o dzisiejszej Polsce mówię o ludziach do których polityka zaczęła docierać za czasów afery Rywina a dojrzewali politycznie już w ogniu walki PO z PiSem. Ja jestem za stary, bo okrągły mebel pamiętam :) Poza tym - ja mam dziecko, kredyt na głowie więc siłą rzeczy z aktywności politycznej się wyautowałem, zmieniać system, robić polityczny "dym" mogą ludzie wolni, co nie mają nic do stracenia -poza własną przyszłoscią jeśli nie zrobią nic.
Basia Z. pisze: Tak, że myślę i wśród młodzieży tak jak i wśród starych są "mohery" i "lemingi", uogólniać nie można.
Owszem, ale to mohery w tej chwili realnie działają politycznie. Lemingi conajwyzej pójdą na wybory jak się je dobrze nastraszy (ale to działa raz, dwa, mżóe trzy razy). Natomiast młodzież lewicująca w tej chwili nie potrafi się zorganizować. Co mnie szczerze mowiać wogóle nie martwi.

Dlatego podjerzewam, że czeka nas - i nie tylko nas, bo to się może przetoczyć przez cała Europę coś na kształt konserwatywnej rewolucji (czy tez raczej kontrrewolucji), taki 1968 na odwrót. Widać to zresztą we Francji gdzie przeciwko gejowskim małżenstwo na ulice wyszedł milion ludzi. A to już nie przelewki.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze:Pamiętasz siebie, jak miałeś 20-25 lat??? doświadczenie życiowe - generalnie - znikome, a chęci i wyobrażenia ("wychowanie", ukształtowane podczas dzieciństwa i młodości) ogromne...
Ależ to jest klucz. Ludzie w tym wieku nie sa jeszcze wyprani przez życie, są przekonani, że wystarczą chęci by coś zdziałać. Mają zapał i wierzą jeszcze w idee (jakie by one nie były, zwykle przeciwne do idei pokolenia ich rodziców). Jesli tacy ludzie dostaną impuls do zrywu, jesli się policzą i zorganizują - to się zerwą i zmienią świat (na lepsze lub gorsze).
gb pisze:Mefi - bredzisz... I to nie jest przypadek.
A wydawało mi się, że zrozumiałes moją mysl, ale niestety nie umiesz przejść od szczegółu do ogółu.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze:a Ty twierdziłeś w poprzednim liście, że wyjątkowy i szczególny, realizowany na Ukrainie...
skąd, to jest przykład tylko. Wskazuje na istnienie wspólnego mianownika pomiędzy rewoltami 1968 roku (23 lata po wojnie), polską rewolucją 1980 (24 lata od październikowej odwilży) czy rewolucją na Ukrainie (22 lata od upadku Sojuza). I stawiam tezę, że ksztąłtujące sie obecnie oddolnie siły polityczne - a jest to głównie Ruch Narodowy - zmienią Polskę bo tworzy je ten sam mechanizm buntu co wspomniane wyżej rewolucje, bunt pokolenia urodzonego tuż po przemianie. Nie jest to wyraz mojego poparcia dla owego Ruchu ani nic w tym rodzaju tylko opis mechanizmu. Za parę lat się przekonamy.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Gb, sugerujesz, ze w 1989 nic sie nie zmieniło na serio? Nie wiedzialem, zem taki z Ciebie pisior, oni zdajensie twierdza, ze PRL trwa nadal.

Oczywiscie, ze są analogie pomiedzy wszystkimi tymi wydarzeniami. Zarowno rok 1945, jak i 1956 czy 1989 przyniosly ulge pokoleniu, ktore bylo wowczas dorosle. Te pokolenia uznawaly, ze jest OK bo pamietaly ze bylo gorzej. Ale dla ich dzieci to byłantylko historia, liczylo sie, ze nie podoba im sie tu i teraz. Stąd bunt tego pokolenia, pierwszego urodzonego po zmianie. W tym sensie te rewolty sa podobne. To przeciw czemu konkretnie byl bunt ma znaczenie drugorzedne, bunt potrzebuje pretekstu jedynie.

Co do pokolenia urodzonego na poczatku IIrp sprawa jest inna, bo ich dorastanie zaburzyla wojna, wiec nie buntowali sie przeciw wlasnej rzeczywistosci a przeciw temu co nastało. Ale AK i Powstanie Warszawskie to wlasnie to pokolenie.

Co do NSDAP - nie, bo nikt w ówczesnych Niemczech nie uwazal, ze jest dobrze wiec bunt pokolen nie mial tam racji bytu.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Szanowni dyskutanci! Obawiam się, że sami wpędziliście się w pułapkę, chcąc w kilku zdaniach sprecyzować przyczyny powstawania ruchów społecznego niezadowolenia.
Nie chcąc się wpędzić w podobną pułapkę ograniczę się tylko do stwierdzenia, że silny lub nabierający siły społeczny ruch protestu, zawsze ma swoje obiektywne przyczyny czyli niezadowalający sporą część społeczeństwa stan państwa a szczególnie brak perspektyw jego poprawy. Tak było w Rosji carskiej, szczególnie w okresie I wojny, podobnie w przegranych w tej wojnie Niemczech ale również w zwycięskich Włochach, jednak w stanie kryzysu. Podobnie, choć z innych powodów (utrata zysków z kolonii) w Hiszpanii i Portugalii.
We wszytkich tych państwach, również w Rosji, choć w nieco inny sposób, ruchom ówczesnych "oburzonych" nadawali ton narodowcy. Co ciekawe, Mussolini w początkowym okresie twierdził, że faszyzm jest przeciwko jednocześnie zacofaniu prawicy i sile niszczycielskiej lewicy, potem jednak zmienił zdanie i stwierdził, że faszyzm jest ruchem prawicowym.

We wszystkich wyżej wymienionych krajach zwycięskie ruchy ewoluowały w kierunku dyktatury i totalizmu z znanymi z historii skutkami.

Czy w dzisiejszej Polsce istnieją powody aby znaczna część społeczeństwa mogła być niezadowolona ze swojego statusu społecznego i materialnego? Moim skromnym zdaniem tak, szczególnie roczniki 18 - 35, powody znane. Ostatnio uznali to w podobny sposób choć z odmiennymi niuansami zarówno Donald Tusk jak i Jarosław Kaczyński (generalnie - znaczne bezrobocie i zbyt niskie zarobki, NBP w swoim raporcie użył nawet w kwestii zarobków słowa "wyzysk"). Obiektywnie trzeba przyznać, że w tych rocznikach sympatie dla ruchu narodowego rosną, między innymi jako wyraz zniechęcenia do głównych sił politycznych czyli PO i PiS. Wedle mojej oceny polskim ruchom narodowym najbliżej jest do faszyzmu włoskiego w jego wczesnej fazie. W ówczesnych Włoszech tamtejsze elity polityczne, zarówno z prawa jak i lewa faszyzm a szczególnie Mussoliniego osobiście zlekceważyły - jak to się skończyło wiadomo!

PS.
Niektóre siły polityczne w Polsce kokietowały tzw. kiboli, że to niby patriotyczna młodzież krytyczna do reżimu Tuska, może zbyt radykalna w działaniach ale tak ogólnie to "dobrzy chłopcy". No i kibole pokazali protektorom "wała" - pobili się w ramach uroczystości dla uczczenia ofiar z kopalni Wujek w grudniu 1981. Panie prezesie, bandyci to bandycie, nie ma "patriotycznych bandytów".

PS II
Pan Adam Hofman wkroczył na niebezpieczną ścieżkę - w rozmowie z redaktorem Rymanowskim na temat agenta Tomka czyli posła Kaczmarka powiedział tak - "no i takiemu komuś jako agentowi CBA dali się nabrać tacy jak... nie skończył zdania. Ciekawe kogo pan Hofman miał na myśli? Mniej więcej wiadomo, ale czy nie również tych, strach nawet pomyśleć, co pana Kaczmarka wpisali na "biorące" miejsce na liście wyborczej.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Gb, manipulujesz. Owszem, 1945 nie byl zmiana na dobrze. Ale byl zmianą na nieco lepsze. I stad bral sie bunt - starzy pamietali jak bylo zle dawniej, mlodzi widzieli, ze zle jest teraz.
Moja teoria dotyczy wlasnie takich wzglednie spokojnych czasow, gdzie nastepuje wyrazny rozdzwiek pomiedzy zadowolonym starszym pokoleniem, ktore pamieta gdy bylo gorzej a pokoleniem młodszym, ktore tego nie pamieta. To jest warunek konieczny.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze: Czy w dzisiejszej Polsce istnieją powody aby znaczna część społeczeństwa mogła być niezadowolona ze swojego statusu społecznego i materialnego? Moim skromnym zdaniem tak, szczególnie roczniki 18 - 35, powody znane. Ostatnio uznali to w podobny sposób choć z odmiennymi niuansami zarówno Donald Tusk jak i Jarosław Kaczyński (generalnie - znaczne bezrobocie i zbyt niskie zarobki, NBP w swoim raporcie użył nawet w kwestii zarobków słowa "wyzysk").
Ale swój indywidualny los można poprawić na bardzo różny sposób.

Większość dzieci moich znajomych (czyli inteligentów technicznych w drugim lub trzecim pokoleniu) kształci się, zaraz po studiach podejmuje pracę dla zagranicznych koncernów - i powodzi im się bardzo dobrze (znacznie lepiej materialnie, niż mi w ich wieku). W wieku lat 27, 28 mają już własne mieszkania, samochody, osiągają stabilizację.

Inni, którzy nie mogą znaleźć jej tutaj - wyjeżdżają za granicę do krajów Unii.
Pracują początkowo na przysłowiowym "zmywaku", ale stopniowo czegoś się dorabiają i na ogół tez im się powodzi nieźle, ale dla Polski są już "straceni", bo raczej nie wrócą, chyba że na emeryturze.

Problem w z tym, że jest jeszcze ta "reszta", która ma rozbudzone oczekiwania a nie dość własnej inwencji i własnych umiejętności aby je zrealizować.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

wybacz Basiu, ale bycie tanią siłą roboczą to nie jest szczyt marzeń a smutna konieczność. Jeśli wykonuję dokładnie tę samą prace co mój amerykański kolega (cow dodatku wymaga ode mnie większych kwalifikacji, bo pracuję w obcym dla mnie języku) a zarabiam od niego kilkukrotnie mniej to mam sie czuć szczęsliwy? Chyba nie do końca. Owszem, nie narzekam, ale mając porównanie - wiedząc ile ja musze pracować na nowy samochód a ile oni - jest mi trochę przykro. Piszesz o wyjeżdżaniu - dzięki temu najbardziej zaradni Polscy budują gospodarkę Anglii, Niemiec czy Norwegii. A Polska - jest w czarnej dupie. I - tak - jest to wina polityków.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze:wybacz Basiu, ale bycie tanią siłą roboczą to nie jest szczyt marzeń a smutna konieczność. Jeśli wykonuję dokładnie tę samą prace co mój amerykański kolega (cow dodatku wymaga ode mnie większych kwalifikacji, bo pracuję w obcym dla mnie języku) a zarabiam od niego kilkukrotnie mniej to mam sie czuć szczęsliwy? Chyba nie do końca. Owszem, nie narzekam, ale mając porównanie - wiedząc ile ja musze pracować na nowy samochód a ile oni - jest mi trochę przykro. Piszesz o wyjeżdżaniu - dzięki temu najbardziej zaradni Polscy budują gospodarkę Anglii, Niemiec czy Norwegii. A Polska - jest w czarnej dupie. I - tak - jest to wina polityków.
Ja to wiem, tylko exodus zaczął się w roku 2004 tuż po wejściu do Unii i specjalnie ani nie słabnie ani nie przybiera na sile (niezależnie od tego kto aktualnie rządzi).
Trudno się dziwić, że ludzie chcą sobie poprawić byt, nawet kosztem gorszej pracy przez jakiś czas (jeżeli tylko mają perspektywę, ze przynajmniej ich dzieciom będzie się żyło lepiej).
A z kolei nie wyobrażam sobie w tej chwili zamknięcia granic, bo to nie jest żadne rozwiązanie problemu.
Zachód będziemy gonić jeszcze bardzo długo, chociaż i tak ten odstęp cywilizacyjny się stopniowo (pomału) zmniejsza.

Ale to nie jest akurat wina ani tych ani poprzednich rządów, tylko 45 lat rządów komuny i braku dostępu do technologii. Tego tak szybko nie da się nadrobić.

Rozumiem, że jest ci przykro, kiedy zarabiasz mniej niż amerykański kolega, mi jest przez całe życie przykro, że pracując jako analityk systemowy, specjalista od baz danych (tacy ludzie na Zachodzie zarabiają najwięcej) czasem z trudem się utrzymuję na powierzchni.

Ale nie wyjechałam w latach 80, jak 30 % moich kolegów i koleżanek i zupełnie tego nie żałuję.

.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Basia Z. pisze: Ale to nie jest akurat wina ani tych ani poprzednich rządów, tylko 45 lat rządów komuny i braku dostępu do technologii. Tego tak szybko nie da się nadrobić.
Nie tylko - to także skutek faworyzwoania zachodniego kapitału w latach '90. Gdy obudzono się w końcu po jakichś 10 latach - było już za późno, rynek był podzielony.

Innymi słowy - Polska została skolonizowana. OCzywiście, że nie da się zamnąć granic, nie o to chodzi - ale trzeba robić to co robią sąsiedzi - wspierać własny przemysł, polskie technologie. Jakiś czas temu wypowiadałsię na ten temat przes PESY - że by móc sprzedawać swoje pociągi na rynek niemiecki musiał przejść niesamowicie drogą i skomplikowaną certyfikację, w dodatku bywało (nie wiem czy w Niemczech czy w Czechach) że czesc podzespołó musiało być produkowanych na miejscu. Owszem, to nie jest wolny rynek, ale skoro nikt w Europie nie ma wolnego rynku to i my musimy się chronić - na tyle na ile to możliwe w ramach UE oczywiscie.

Z innej beczki - wiesz jak mojej firmie pomógł rząd USA? Wywalił firmę Huawai z amerykańskiego rynku z powodów bezpieczeństwa. I poniekąd słusznie - bo chińczycy są znani z ukrytych funkcjonalności swojego sprzętu, tym lepiej ukrytych im wrażliwsze dane transmituje. I to też jest istotne - nie można pozwolić by firmy z państw nieprzyjaznych, tudzież pańśtw które prowadzą agresywną politykę przejmowały strategiczne gałęzie gospodarki lub też świadczyły strategiczne usługi (np łączność). A jak jest u nas? Mało kto się tym przejmuje.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze:
[ciach reszta]

Z innej beczki - wiesz jak mojej firmie pomógł rząd USA? Wywalił firmę Huawai z amerykańskiego rynku z powodów bezpieczeństwa. I poniekąd słusznie - bo chińczycy są znani z ukrytych funkcjonalności swojego sprzętu, tym lepiej ukrytych im wrażliwsze dane transmituje. I to też jest istotne - nie można pozwolić by firmy z państw nieprzyjaznych, tudzież pańśtw które prowadzą agresywną politykę przejmowały strategiczne gałęzie gospodarki lub też świadczyły strategiczne usługi (np łączność). A jak jest u nas? Mało kto się tym przejmuje.
I tu się we wszystkim z Tobą zgodzę.
Ale to właśnie jest regulacja, a nie całkowicie wolny rynek.

Czyżby Ci się poglądy zmieniały ? ;)

Wiadomo, że w latach 90 silniejsi byli gracze zachodni, o ukształtowanej pozycji a nie raczkujący polski kapitalizm. - i oni wygrali na całkowicie wolnym rynku.
Mimo wszystko niektóre firmy (szczególnie z branży spożywczej, meblarskiej itd. gdzie nie trzeba było specjalnego know-how) się przebiły - i chwała im za to.

Taki przykład z mojej własnej kariery zawodowej.

Do roku 1990 Polska była obłożona embargiem na "duże" bazy danych - Oracle, Informix (było coś takiego) i podobne.
A właśnie wtedy zakłady produkcyjne zaczynały doceniać przetwarzanie danych, które pomagało w planowaniu produkcji (systemy magazynowe, TPP itd. dla dużych zakładów maszynowych). Clipper już nie wystarczył.

W latach 1990-95 pracowałam w firmie, w której głowami polskich programistów wymyślona i oprogramowana została całkowicie własna baza danych i cała bardzo duża biblioteka procedur służąca do jej obsługi. Wszystko to zostało napisane w "gołym" C++.
Do tego był zestaw programów narzędziowych służących do "manualnego" definiowania tabel, widoków, formatek ekranowych, zestawień itd.
Wszystko pod systemy DOS i Unix SCO, a potem również inne UNIX-y (przenaszalne pomiędzy tymi systemami, jako że to było C).

Ja tam pracowałam jako programista aplikacyjny, więc używałam na co dzień tych wszystkich narzędzi i bibliotek i były one na prawdę dobre.
A jak czegoś brakowało to się szło do kolegi aby dopisał :)
Wszystko to fajnie hulało tak mniej więcej do roku 1993 a potem się okazało, że jednak nie wytrzymuje konkurencji z Oracle :(

Firma wtopiła w opracowanie dużego projektu dla zakładu, który splajtował (konkretnie był to "Romet"), nie dostała obiecanych pieniędzy. Zaczęła płacić coraz mniej. Programiści się pozwalniali i poszli pracować tam gdzie płacili więcej a przynajmniej regularnie (ja też). No i w końcu firma padła.
Ale zawsze mile ją wspominam, bo bardzo dużo się tam nauczyłam, wprost z marszu. No i cały czas utrzymuję kontakty z ludźmi pracującymi teraz w bardzo różnych miejscach.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Tomek, to wszystko bardzo piękne co piszesz, ale wybacz, nie masz zielonego pojęcia o technologii w przemyśle, szczególnie maszynowym. Bo to jest tak - zbudować fabrykę, np. samochodów jest niezmiernie łatwo. A potem produkować w niej samochody na licencji. Natomiast zaprojektować całkowicie nowy samochód to zupełnie inna sprawa i w dodatku piekielnie kosztowna. I tak jest prawie z każdym innym wyrobem. Nasz polski przemysł z wielu powodów był do tego w 1989 roku kompletnie nieprzygotowany, zwłaszcza do produkcji na wymagające rynki, bo rynki RWPG wymagające nie były. I stało się co się stać musiało, szkoda tylko, że za zbyt małe pieniądze. Za firmę, której likwidacje upadłościową prowadziłem cały szereg firm europejskich i to znaczących chciało dać "x" zł i wszyscy tzw. mądrzy ludzie mówili, że to strasznie wielka kwota i okazja. Ale ja się uparłem i w końcu sprzedałem za 5 razy ten "x". Ale to dość specyficzny przypadek. Taka fabryka magnetofonów w Warszawie (zapomniałem nazwę) tak naprawdę warta była tyle co grunt, na której stała.

Co się w Polsce ostało a nawet rozwinęło? Tak naprawdę tylko przemysł spożywczy. Nie dlatego, że był super nowoczesny. Po pierwsze dlatego, że nie utracił z punktu rynek zbytu, bo te 35 milionów Polaków coś jeść musi. No i chcąc wyprodukować nowy rodzaj kiełbasy nie trzeba jak w przypadku samochodu mieć super rozbudowaną sferę badawczo - rozwojową, wystarczy czasami skorzystać z przepisu prababci. No i zadbać o pewne szczegóły. Taki przykład - w Koszalinie jest browar, stary browar, istnieje chyba od 200 lat. Za socjalizmu produkował piwo, które było wstrętne (a jednocześnie w Żywcu czy Okocimiu produkowano dobre, za komuny również). No i po 1989 nagle ten koszaliński browar zaczął produkować piwo całkiem niezłe. Jakim cudem? W tych samych obiektach, na tych samych urządzeniach, i co najważniejsze z tej samej wody (a woda to w piwowarstwie podstawa). Tak się złożyło, że poznałem prywatnie nowego prezesa browaru i zapytałem go co pan zrobił takiego, że pana piwo nadaje się do picia. A on się śmieje - właściwie to nic. Po prostu zadbałem o czystość i wymogłem, że pracownicy myli się (lub nie) nie tylko PO pracy ale PRZED pracą, bo niektórzy przychodzili do roboty brudni. No i CODZIENNIE zmieniali odzież roboczą na czystą. No i zadbałem o czystość w pomieszczeniach i urządzeniach. Bo w piwowarskie tak jest, że jeden flejtuch może spaskudzić cały zarób piwa.
Pracownicy na początku biegali do Solidarności na skargę, że nieludzki prezes każe im się myć PRZED pracą, ale jakoś to wytrzymał a i ludzie zobaczyli, że ich piwo jest lepsze.

I tak jest w całym przemyśle spożywczym, w maszynowym niestety nie a przykład PESY jest o tyle nietypowy, że to jest technologia stosunkowo prosta a w dodatku nikt na zachodzie na polski przemysł naprawy taboru kolejowego nie miał ochoty i pracownicy mieli do wyboru - albo bruk albo praca. No i pewnie znalazło się kilku silnych ludzi co ich zmusili do zajęcia się swoją firmą a nie wzięciem odprawy i kupieniem sobie nowego telewizora.

PS.
Nie porównuj Polski do USA jeśli chodzi o zwalczanie Chińczyków, To zupełnie inna liga.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Basia Z. pisze:Ale to właśnie jest regulacja, a nie całkowicie wolny rynek.

Czyżby Ci się poglądy zmieniały ?
Trochę. Że wytłuamczę na przykąłdzie z natury - jak mamy rezerwat przyrody to się nie mieszamy w to co dzieje się wewnątrz ale nie przywozimy drapieżników z zewnątrz. I mniej węcej tu jest tak samo - wolny rynek wewnątrz, ale regulowany transfer przez granicę. Zresztą teraz tak to działa poniekąd i dziś obce firmy nie mogą już robić co chcą, ale co napsuto to napsuto.

Co do branży IT - tu akurat zachodnie firmy nie narobiły specjlanie nic złego, bo tej branży u nas nie było wczesniej, mimo to kilka dobrych polksich startów było - studia gier komputerowych chociażby.

Oczywiście sa przykłądy w drugą stronę - np zakład Solarisa w Poznaniu. Fabryka powstał na bazie montowni Neoplana, Neoplan się zwinął ale polski właściciel został z know-how i zaczął budowac autobusy które teraz sprzedaje Niemcom. Szczęsliwie albo umiał się opłacac urzędnikom albo po prostu nigdy nie było na niego zlecenia.

BO dochodzimy do sedna - polska przedsiębiorczość ma się dobrze, ale warunkiem jej rozwoju jest wolnośc gospodarcza (z ograniczeniami o których pisąłem wyżej) i stabilne prawo. A tego u nas nie ma. JAk często bywa, że jedna zmaina przepisu potrafi skasować całą branżę, bo ktoś kupił sobie przepis pod własną firmę. Jak często bywa, że firma pada w wyniku błednej decyzji urzędnika lub też w wyniku celowego działania urzędnika? Jest taki film - "Układ zamknięty", oparty mocno na faktach i konkretnej sprawie - dosć powiedzieć, że bohaterowie tego filmu nadal są urzędnikami...

Ostatni pomysł naszych władz (póki co w sferze projektów) to penalizacja transakcji, kóre - choc legalne same z siebie - mogłyby doprowadzić do uniknięcia podatku. A potem się kurna dziwią, że ludzie uciekają...
Janek pisze:I tak jest w całym przemyśle spożywczym, w maszynowym niestety nie a przykład PESY jest o tyle nietypowy, że to jest technologia stosunkowo prosta
Technologia nie jest prosta, uczyli się 10lat zanim zaczeli oferować własne konstrukcje. Myk jest inny - pociągi sa budowane de facto ręcznie, nie ma linii produkcyjnej i nie trzeba optymalizować kosztów wielkoseryjnej produkcji jak np w branży samochodowej. Inaczej mówiać - możesz wbić się w rynek bez duzych nakładów inwestycyjnych.
Zresztą - PESIE wyrósł konkurent, nowosądecki NEWAG, który pociągi buduje od niedawna ale robi to coraz lepiej. A na rynku tramwajów zaczyna się rozpychać Solaris.

PS A przykładem zdrady stanu jest sprzedaż narodowego operatora telekomunikacyjnego panstwowej spółce innego kraju w całości - z całą strategiczną infrastrukturą (jak ktoś spyta a jak inaczej odpowidam - podzielić na część abonencką i na segment infrastruktury i sprzedać część abonencką).

PPS bardzo sensowna propozycja gowinowców:
https://scontent-b-lhr.xx.fbcdn.net/hph ... 3111_n.png

PPPS Mniejsze podatki = większe wpływy:
http://www.radio.rzeszow.pl/informacje/ ... kie-wplywy
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

tak czy owak - równowaga jest ważna zarówno w przyrodzie jak i na rynku. Jeśli mamy kraj z małą ilością kapitału to nalezy umożliwić jego akumulację a nie pozwalać na wyprowadzanie tego co zostało*


*formalnie polskie prawo nie pozwala na transfer zysków z polskiej spółki-córki do macierzystej w obcym kraju, w prkatyce nie jest to żaden problem i realizuje się to poprzez np poprzez kosmiczne opłaty licencyjne tudzież przez inne usługi, które centrala świadczy dla oddziału w Polsce za które ten musi zapłacić.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Technologia nie jest prosta, uczyli się 10lat zanim zaczeli oferować własne konstrukcje.
Tzn. że mieli inne zamówienia, inaczej by nie przeżyli. No i pewnie mieli szczęście, że w firmie nie było pazernego związku zawodowego. Znam przykłady firm, które się wykończyły w wczesnych latach 90-ych tylko przez związki zawodowe, które w najgorszym dla firmy czasie wymuszały podwyżki, blokowały redukcje zatrudnienia itd.

PS.
Tą bydgoską firmę znam - w połowie lat 80-ych usiłowałem w niej ulokować obróbkę dwóch elementów napędu mostu rozsuwanego w Darłowie. Posiadali jedną z czterech w Polsce obrabiarek, na której można to było zrobić ( operacja rzędu 30 godzin pracy). Przyjął mnie taki facet w zarękawkach, dwie godziny przeglądał dokumentację i potem orzekł, że nie mogą przyjąć zlecenia bo mają ważniejsze zlecenia z ZSRR.
Po siedmiu latach, w 1992 roku (gdy most już był czynny od 4 lat) przyszło pismo od nich, że teraz już mogą wykonać zlecenie. Moim skromnym zdaniem, świadczy to, że mieli sprawnych urzędników - być może dlatego przetrwali.

PS2.
A tą obróbkę zrobił w końcu Cegielski w Poznaniu. Tylko dlatego, że miałem tak kolegów z roku. Trochę mnie to zdrowia kosztowało. Tak się, Mefi, pracowało w PRL. Wykaz kolegów z miejscami ich pracy i nr telefonu, był jedną z moich najcenniejszych "pomocy naukowych".
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Tzn. że mieli inne zamówienia, inaczej by nie przeżyli.
oczywiście, PESA to dawny ZNTK Bydgoszcz, zajmowali się (i nadal się zajmują) remontami i naprawami taboru kolejowego. Dzialalność produkcyjna była na początku zupełnie na boku, ich pierwszy prototyp - szynobus SA106-001 powstał na bazie wagonu.
Janek pisze:No i pewnie mieli szczęście, że w firmie nie było pazernego związku zawodowego.
To była prywatyzacja pracownicza - jedna z niewielu naprawdę udanych.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

mefistofeles pisze:
Basia Z. pisze:Ale to właśnie jest regulacja, a nie całkowicie wolny rynek.

Czyżby Ci się poglądy zmieniały ?
Trochę. Że wytłuamczę na przykąłdzie z natury - jak mamy rezerwat przyrody to się nie mieszamy w to co dzieje się wewnątrz ale nie przywozimy drapieżników z zewnątrz. I mniej węcej tu jest tak samo - wolny rynek wewnątrz, ale regulowany transfer przez granicę. Zresztą teraz tak to działa poniekąd i dziś obce firmy nie mogą już robić co chcą, ale co napsuto to napsuto.
Ale tych drapieżników nie dowieziono, one same przyszły zwabione świeżym mięskiem.
Kontynuując przykład:
Do roku 1989 wokół rezerwatu stał płot, a właściwie potężny mur (działający w obie strony).
W roku 1989 ten mur zburzono i puszczono wszystko "na żywioł".

Grzegorz ma rację - nawet rezerwaty przyrody wymagają pewnych delikatnych interwencji aby zachować w nich równowagę.

A co branży IT - nie było tej branży wcześniej ale mamy świetnych programistów i były pewne odpowiedniki znanych "garaży" - choćby ta niewielka firma (około 20 osób zatrudnionych), w której pracowałam w swoim czasie. To że ona (lub jedna z kilkuset podobnych) się nie rozwinęły było skutkiem tego, że od razu po 1989 hurmem weszły do nas np. Oracle, Dell, Microsoft, HP i te wszelkie inne wielkie koncerny. Oni po prostu tam zaczęli wcześniej.

Ale cały czas mamy duże osiągnięcia w pewnych rozwiązaniach "niszowych" i nasze firmy są często podwykonawcami dla koncernów zachodnich. Jak również są dostarczycielami oprogramowania dla firm polskich bo polskie prawo (np. w zakresie księgowości) jest jednak inne niż na zachodzie.
Nie ma praktycznie polskich firm, które użytkują oprogramowanie FK, fakturowanie itd. produkcji zachodniej. A jeśli nawet użytkują, to księgowi na nie klną na czym świat stoi.
Ostatnio zmieniony pt 20 gru, 2013 przez Basia Z., łącznie zmieniany 1 raz.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Basia Z. pisze:Ale tych drapieżników nie dowieziono, one same przyszły.
Przyszły, zeżarły i wróciły do siebie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze: to dawny ZNTK Bydgoszcz,
I wcale nie największy. Piła (mniejszy) nie istnieje, Poznań (wielki) nie istnieje, Ostrów Wlkp. też wielki, zostały szczątki, ledwo dyszą. Zupełnie tego nie rozumiem - kto w Polsce remontuje wagony? Czyżby przestały się psuć?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Zupełnie tego nie rozumiem - kto w Polsce remontuje wagony?
Patrząc kto startuje w przetargach to:
PESA (Bydgoszcz i Mińsk Mazowiecki), NEWAG (dawny ZNTK Nowy Sącz i ZNLE Gliwice), Tabor Szynowy Opole (też dawne ZNTK) oraz Cegielski. Czy ktokolwiek inny jeszcze się tym zajmuje - nie wiem.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
ODPOWIEDZ