mefistofeles pisze:No to niech ci ludzie zgłosza pretensje do posłanki Pawłowicz, nie rozumiem czemu w ich imieniu występują inni posłowie.
Czy Ty naprawdę nie rozumiesz, że pani Pawłowicz jest osobą publiczną, posłem, że tak jak i inni posłowie kreuje wizerunek parlamentu polskiego. I jeśli kreuje negatywnie to inni posłowie mają nie tylko prawo ale wręcz obowiązek aby powiedzieć co o tym myślą i domagać się ukarania stosownie do regulaminu Sejmu. I że taki obowiązek wytknięcia nie dotyczy tylko wybryków pani Pawłowicz ale każdego bez wyjątku posła, który te reguły etyczne narusza, bez wyjątku - prawica, centrum, lewica, koalicja, opozycja, wszyscy.
mefistofeles pisze:Fakt, bywali równie głu... niemądrzy których nikt nie ruszał
Spokojnie. Spróbujmy wyliczyć te pretensje:
1. Coś pokręciła odnośnie ilości klas hokeistów, na samym początku pełnienia funkcji. No i co z tego? Jest kilkadziesiąt konkurencji sportowych, olimpijskich i nieolimpijskich. Idę o każdy zakład, że nie ma w Polsce ani jednego nawet największego fana sportu, który by wywołany do odpowiedzi je wszystkie wymienił, a o scharakteryzowaniu systemu rozgrywek w nich nawet nie ma co gadać. To zupełnie tak samo jak kazać wymienić fanowi rocka 10 najwybitniejszych kapel i jak akurat pytany nie wymieni kapeli "Smutny tyłek Langwedokcji", który pytający akurat uwielbia, to znaczy że pytany jest niemądrym głupkiem.
2, Premie dla osób kierujących budową Stadionu Narodowego. Pani minister miała wątpliwości, bo rzeczywiście można było do tego i owego się doczepić. Ale co z tego, skoro umowy z tymi ludźmi, w dodatku podpisane przez poprzedników pani minister były tego rodzaju, że nie można się było doczepić bez obawy przegrania procesów sądowych i zapłacenia odsetek.
3."Basen" na Stadionie Narodowym. Fakt, woda stała, bo deszcz spadł i to rzęsisty. Ale czy to pani minister projektowała mechanizm zamykania i otwierania dachu. On już był w momencie gdy obejmowała funkcję. Podobnie jak z system odwodnienia płyty. Takie pytania należało zadawać projektantom w momencie odbioru dokumentacji.
Oczywiście można było uniknąć całej sytuacji, gdyby dach zamknięto przed rozpoczęciem opadów. Ale to nie zależało ani od pani minister, dyrekcji stadionu ani prezesa PZPN - tą decyzja należała tylko i wyłącznie od delegata UEFA, który jej nie podjął, może dlatego, że pamiętał o uszczypliwych pretensjach z powodu zamknięcia dachu podczas pierwszego meczy reprezentacji Polski z Grecją, gdy Polaków przytkało bo było za gorąco.
A tymczasem głupawe media i opozycja zrobiły z tego powodu raban, że winna jest Mucha, Tusk, prezes Lato, PO i kto tam jeszcze.
Teraz, ci i owi co uczciwszy dziennikarze zaczynają nieśmiało stwierdzać, że pani minister podjęła rozmaite sensowne działania, których oby następca nie spaskudził.
Jestem gorszego sortu...