Hmm. III RP ma już prawie 25 lat. Jeśli kandydat, nie tylko na prezydenta lub burmistrza ale nawet tylko na radnego nie ma zielonego pojęcia jak wyglądał ostatni budżet miasta lub gminy, jakie są wydatki stałe i ile wynoszą realne dochody, bo przecież one się radykalnie nie zmienią w zależności od tego czy na ratuszu powiewa flaga PO czy PiS, to znaczy, że ten cały ustrój samorządowy należy rozbić o kant dupy. Pozostaje pytanie czym go zastąpić i... dojdziemy do konstatacji, że alternatywy nie ma. A zatem rzecz w ludziach, którzy aspirują do sprawowania władzy. W roku 1981 wydawało się nam, że wystarczy pogonić cwaniaków, którzy pod komunistycznym szyldem chcą zapewnić sobie ciepłe posadki i wynikające z nich dobra materialne. No i dobra, pogoniliśmy i zaraz się okazało, że kolejni cwaniacy zastąpili poprzednich, tylko pod nowym szyldem i na domiar złego okazało się, że posadki są jeszcze cieplejsze a dobra niewspółmiernie większe. Niestety jak poucza historia, tak było zawsze - każda rewolucyjna przemiana, a taką przecież była ta z 1989 roku, wynosi po jakimś dość krótkim czasie do władzy męty i oszustów, bazujących na poparciu ślepo im wierzących prostaczków, a co gorsza, ludzie porządni i znający się na rzeczy, widząc co się dzieje, zamykają się w domu i kręgu swoich spraw i mają wybory w tyłku (czyli jak, patrz wyżej, Dagomar). Formacja porządnych ludzi z pod znaku S zeszła już do piachu albo jest na emeryturach, chcieli dobrze ale niewiele się im udało, pewnie z braku umiejętności sprawowania władzy - burzyć jest łatwo, budować trudniej. Teraz mamy do czynienia z formacją dorobkiewiczów, którzy niezależnie od partyjnej przynależności mają tylko jeden cel - nachapać możliwie najwięcej i najszybciej. Może kolejna "fala", bardziej "zamożna z domu", okaże się być tym co trzeba.Basia Z. pisze:Ale jak już zostanie wybrany i zobaczy ile pieniędzy jest w kasie miasta i i ile się uzyskuje z podatków to wtedy "rura mu mięknie" i zaczyna myśleć realnie.
Wypadki górskie i lotnicze
Jestem gorszego sortu...
Podpisów co najmniej tyle ile głosów zdobył w wyborach burmistrz/prezydent/wójt/ktokolwiek. Plus jeden oczywiście.mefistofeles pisze:Konieczność zebrania określonej liczby podpisów to mimo wszystko dobry sposób weryfikacjidagomar pisze:zlituj się... , a któż by to mógł ocenić, jakaś Loża Prawdy Mężów Opatrznościowych ?, Referendum-Przed-Referendum na wniosek jednego niezadowolonego wyborcy, który słowem honoru zaręczy, że głosował na obecnego urzędnika, a nie na jego konkurenta
I głosów potrzebnych do odwołania takoż.
Do tego każdy podpisujący się za referendum płaci 10 zł. Z czego 5 mu się zwróci jeżeli weźmie udział w głosowaniu.
Można ? Można
Każdemu jego Everest...
Tym bardziej, że kandydat na prezydenta lub burmistrza zazwyczaj wcześniej sam był radnym.Janek pisze:Hmm. III RP ma już prawie 25 lat. Jeśli kandydat, nie tylko na prezydenta lub burmistrza ale nawet tylko na radnego nie ma zielonego pojęcia jak wyglądał ostatni budżet miasta lub gminy, jakie są wydatki stałe i ile wynoszą realne dochody, bo przecież one się radykalnie nie zmienią w zależności od tego czy na ratuszu powiewa flaga PO czy PiS,Basia Z. pisze:Ale jak już zostanie wybrany i zobaczy ile pieniędzy jest w kasie miasta i i ile się uzyskuje z podatków to wtedy "rura mu mięknie" i zaczyna myśleć realnie.
A ponadto wszystkie budżety z poprzednich kilka lat są publikowane w internecie w formie tabel Excela z wykresami (widać tendencję, czy dochody rosną czy maleją).
Przyznam, że ja też tego zupełnie nie rozumiem.
Natomiast znam kilku radnych (zupełnie rożnych opcji politycznych, w tym dwóch z PiS), którzy do władzy prezydenckiej się nie pchają natomiast leży im na sercu dobro miasta.
Z tym, że to nie są ekonomiści, to są ludzie całkiem innych zawodów, nie wiadomo czy potrafią właściwie ocenić skutki pewnych decyzji gospodarczych (np. podwyższenie podatków).
Była już taka sytuacja ze kiedy mocno podwyższono podatki od pojazdów to firma transportowa przeniosła siedzibę dyrekcji do sąsiedniego miasta, gdzie podatki były niższe (mają bazy w kilku miastach).
Może przydałby się jako doradca prezydenta jakiś bardzo sprawny menadżer ?
Tylko czy zgodziłby się to robić prawie charytatywnie ?
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
andy - pamiętam sytuację gdy Rosja sprzeciwiała się przystąpieniu Polski do NATO a Bill Clinton w Warszawie mowił tłumom, że "nic o was bez was". To podobna sytuacja jest chyba.
Zresztą Janukowycz jest dość cwany, on wiedział co robi ujawniając rosyjski szantaż. Wydaje mi się, że sam chciał te protesty sprowokować, bo w tej sytuacji ma mocny argument w rozmowach z Rosją.
Zresztą Janukowycz jest dość cwany, on wiedział co robi ujawniając rosyjski szantaż. Wydaje mi się, że sam chciał te protesty sprowokować, bo w tej sytuacji ma mocny argument w rozmowach z Rosją.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Zasadnicza różnica jest taka że tamte tłumy w Warszawie do których przemawiał Clinton nie chciały obalać rządumefistofeles pisze:andy - pamiętam sytuację gdy Rosja sprzeciwiała się przystąpieniu Polski do NATO a Bill Clinton w Warszawie mowił tłumom, że "nic o was bez was". To podobna sytuacja jest chyba.
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Niekoniecznie, dla Rosji jest ot sygnał, że kogoklwiek posadzą na kijowskim stolcu to będzie musiałsie on liczyć ze zdaniem narodu, który ne da się łatwo wziąć za pysk.gb pisze:Akurat argument protestów dla Rosji znaczy tyle co nic, albo i jeszcze mniej.
No niestety, Bronisław Komorowski ani donald Tusk nie udali się do Kijowa więc najważniejszym polskim politykiem był tam Jarosalw Kaczyński (nie licze Buzka, Protasiewicza czy Kowala - bardzo poważanego na Ukrainie, bo oni reprezentują UE, podobnie Kwaśniewski gdyby sie jednak pojawił).gb pisze:Bardzo gładkie porównanie Bila Clintona do Prezesa.
Natomiast żarty Sikorskiego na twitterze są szczytem nieodpowiedzialności.
Żeby jednak nie było tak różowo - to niestety przy okazji tych protestów podnoszą głowy banderowcy, a to nie jest opcja na którą Polska powinna stawiać...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Drodzy Panowie, Mefistofeles w szczególności
W roku 1815 podczas Kongresu Wiedeńskiego ustalono szereg zasad tzw. kodeksu dyplomatycznego, od tego czasu oczywiście rozwijanego, ale podstawowy trzon jest nadal obowiązujący i co ważniejsze, wszędzie stosowany.
Stosownie do tego - jeśli ktokolwiek ze sfer rządowych a więc prezydent, premier, ministrowie a także parlamentarzyści chce pojechać do innego kraju jako np prezydent Smith, to musi to być uzgodnione z władzami tego kraju, choćby po to aby zapewniono mu bezpieczeństwo. Oczywiście prezydent Smith może złożyć wizytę w innym kraju cłkowicie prywatnie aby np. odwiedzić mieszkającą tam ciocię to może to zrobić jako pan Smith, jednak w odniesieniu do głównych dostojników jak np. prezydent, premier, minister spraw zagranicznych też to będzie na odpowiednim szczeblu uzgadniane. Spora gromadka ludzi w każdym MSZ niczym innym się nie zajmuje.
Stosownie do tego w Kijowie na Majdanie mógł się pojawić prezes i zarazem poseł Kaczyński i szereg innych posłów, bo byli tam jako osoby prywatne. Gdyby jednak chcieli tam pojechać jako oficjalna reprezentacja polskiego parlamentu lub klubu poselskiego to na odpowiedniej drodze dyplomatycznej musiałoby to być ze stroną ukraińską uzgodnione. Niestety nie dotyczy to ani prezydenta, ani premiera a także ministra spraw zagranicznych, bo oni zawsze nie reprezentują tylko siebie jako osobę prywatną lecz również stanowisko, które pełnią.
Nieco inaczej wygląda to w przypadku Aleksandra Kwaśniewskiego. On oczywiście mógłby pojechać do Kijowa całkiem prywatnie, tak samo jak np. ja, ale jest pewne ale. Otóż Aleksander Kwaśniewski od pewnego czasu bywał wielokrotnie w Kijowie jako oficjalny przedstawiciel UE w czasie i na warunkach ściśle przez UE określonych - może zauważyliście, że np. w ostatnich tygodniach mandat panów Kwaśniewskiego i Coxa był kilkakrotnie przedłużany. A zatem pan Aleksander Kwaśniewski jeśli nadal chce być dla władz UE osobą wiarygodną to aby tam pojechać, sam, lub z panem Coxem to musiałby otrzymać od władz UE stosowny mandat, ściśle określający co tam może robić
W roku 1815 podczas Kongresu Wiedeńskiego ustalono szereg zasad tzw. kodeksu dyplomatycznego, od tego czasu oczywiście rozwijanego, ale podstawowy trzon jest nadal obowiązujący i co ważniejsze, wszędzie stosowany.
Stosownie do tego - jeśli ktokolwiek ze sfer rządowych a więc prezydent, premier, ministrowie a także parlamentarzyści chce pojechać do innego kraju jako np prezydent Smith, to musi to być uzgodnione z władzami tego kraju, choćby po to aby zapewniono mu bezpieczeństwo. Oczywiście prezydent Smith może złożyć wizytę w innym kraju cłkowicie prywatnie aby np. odwiedzić mieszkającą tam ciocię to może to zrobić jako pan Smith, jednak w odniesieniu do głównych dostojników jak np. prezydent, premier, minister spraw zagranicznych też to będzie na odpowiednim szczeblu uzgadniane. Spora gromadka ludzi w każdym MSZ niczym innym się nie zajmuje.
Stosownie do tego w Kijowie na Majdanie mógł się pojawić prezes i zarazem poseł Kaczyński i szereg innych posłów, bo byli tam jako osoby prywatne. Gdyby jednak chcieli tam pojechać jako oficjalna reprezentacja polskiego parlamentu lub klubu poselskiego to na odpowiedniej drodze dyplomatycznej musiałoby to być ze stroną ukraińską uzgodnione. Niestety nie dotyczy to ani prezydenta, ani premiera a także ministra spraw zagranicznych, bo oni zawsze nie reprezentują tylko siebie jako osobę prywatną lecz również stanowisko, które pełnią.
Nieco inaczej wygląda to w przypadku Aleksandra Kwaśniewskiego. On oczywiście mógłby pojechać do Kijowa całkiem prywatnie, tak samo jak np. ja, ale jest pewne ale. Otóż Aleksander Kwaśniewski od pewnego czasu bywał wielokrotnie w Kijowie jako oficjalny przedstawiciel UE w czasie i na warunkach ściśle przez UE określonych - może zauważyliście, że np. w ostatnich tygodniach mandat panów Kwaśniewskiego i Coxa był kilkakrotnie przedłużany. A zatem pan Aleksander Kwaśniewski jeśli nadal chce być dla władz UE osobą wiarygodną to aby tam pojechać, sam, lub z panem Coxem to musiałby otrzymać od władz UE stosowny mandat, ściśle określający co tam może robić
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Doskonałe pytanie. Odpowiedź brzmi - nie. Dlaczego - wyjaśnił Janek. Bo to jest jednak pewnego rodzaju mieszanie się w cudze sprawy. Ale z drugiej strony jednak mieszać się trzeba, bo te cudze sprawy są też naszymi sprawami, nie można pozwolić na to by Rosja mogła szantażować rózne kraje a w naszym intersie jest by Rosja była od nas daleko.gb pisze: czy w ogóle - jakiś oficjalny przedstawiciel Polski - polskiego Rządu, Parlamentu - powinien tam jechać? W jakim charakterze i w jakim celu?
W tej sytuacji Jarosław zrobił słusznie i kto wie czy nie było najlepiej, że włąsnie on tam pojechał. Nie jest przedstawicielem władz Polski - wszak jest w opozycji (ale przecież za dwa lata moze być premierem, więc trzeba się z nim liczyć). To jest sprawa, w której całą poslka scena polityczna powinna mówić jednym głosem i skoro oficjalne czynniki nie mogą się angażować - Jaro powinien mieć wsparcie ( i zresztą - miał, przynajmniej do Tuska, bo Radek Sikorski swoim nieodpowiedzialnym twittem zasłużył jesli nie na dymisję to na odcięcie od internetu)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Sęk w tym, że Radek Sikorski miał w tym twicie 100% racji (lepiej nie dociekać skąd zarówno pan Janukowycz jak i pani Tymoszenko wzięli swoje majątki), tylko rzecz w tym, że jako facet na stanowisku ministra spraw zagranicznych nie powinien tego napisać. Bo dyplomacja niestety nie polega na mówieniu prawdy, raczej wręcz odwrotnie - to dedykuję wszystkim miłośnikom prawdy.mefistofeles pisze:bo Radek Sikorski swoim nieodpowiedzialnym twittem zasłużył jesli nie na dymisję to na odcięcie od internetu)
PS.
Swojego czasu oglądałem znakomity film (komedię) francuski pt. Jeden dzień bez kłamstwa. W skrócie - pewna grupa ludzi umówiła się, że przez jeden dzień nie będą kłamać tylko mówić prawdę i tylko prawdę - pod wieczór wszyscy byli totalnie skłóceni i cud, że się nie pozabijali.
Jestem gorszego sortu...
powiedz to ruskim i amerykanom.cudze sprawy są tylko i wyłącznie cudze...
PS. Polacy w 1939 roku byli bardzo naiwni, myśląc, że cudze sprawy nie są tylko i wyłącznie cudze.
Co nie znaczy, że nie strzelił babola. Za takie publiczne oskarżenie powinien polecieć z hukiem.Janek pisze:Sęk w tym, że Radek Sikorski miał w tym twicie 100% racji
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Toż ja to napisałem w drugim zdaniu akapitu.krzymul pisze:Co nie znaczy, że nie strzelił babola.
Natomiast co do tego czy powinien wylecieć z hukiem? Może tak, może nie - to zależy od aktualnego zapotrzebowania.
PS.
Kto nie oglądał dzisiaj w TVN24 rozmowy z prof. Szewarchem Weissem, byłym ambasadorem Izraela w Polsce niech żałuje. Jestem pod wrażeniem (można posłuchać na portalu TVN24).
Zapomniałeś o Chinczykach, Angolach, Francuzach i Niemcach oraz jeszcze paru innych, Polaków zresztą też, tylko raczej w dość zamieszłej przeszłości. Polityka, drogi Krzymulu to nie zajęcie dla kółka ministrantów albo Sodalicji Mariańskiej. Tak jak już o tym mowa to warto sobie przypomnieć ile razy i jak zachachmęcił Watykan. Historia to jeden wielki zbiór brudów.krzymul pisze:powiedz to ruskim i amerykanom.
Jestem gorszego sortu...
Koncepcja odgrodzenia się Ukrainą (oraz Białorusią) jako "kordonem sanitarnym" od Rosji liczy sobie blisko sto lat - toż to pomysł Piłsudskiego. Czy to realne? Bóg raczy wiedzieć.gb pisze: to tylko i wyłącznie w ostatecznym rozrachunku na tym stracimy...
PS.
Czy jarosławowa wyprawa na Kijów to sukces? No nie wiem. Jak na razie furorę w internecie robi tylko zdjęcie Kaczyńskiego z Kliczką. I chyba tak zostanie
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Miał, ale to tylko część prawdy. A półprawda niewiele rózni się od kłamstwa.Janek pisze:Sęk w tym, że Radek Sikorski miał w tym twicie 100% racji (lepiej nie dociekać skąd zarówno pan Janukowycz jak i pani Tymoszenko wzięli swoje majątki), tylko rzecz w tym, że jako facet na stanowisku ministra spraw zagranicznych nie powinien tego napisać. Bo dyplomacja niestety nie polega na mówieniu prawdy, raczej wręcz odwrotnie - to dedykuję wszystkim miłośnikom prawdy.
A myślałęm, że historia czegokolwiek ludzi nauczyła... To nie jest tak, że paśńtwo o imperialnych ambicjach zadowoli się jedną zdobyczą. Jeśli Rosja odzyska Ukrainę będzie próbowałą "odzyskać" inne kraje. W tym nas. To zdecydownaie nie jest cudza sprawa.gb pisze:cudze sprawy są tylko i wyłącznie cudze...
Tu nie chodzi o reakcje u nas, pod tym względem Jaro wyszedł na zero (Michnik go wprawdzie pochwalił, ale lemingi nabijajaą się z róznicy wzrostu z Kliczką, prawica niepisowska - słusznie - wytyka pokazywanie się w towarzystwie neobanderowców). Natomiast Ukraińcy odebrali to mimo wszystko jako gest poparcia ze strony Polski. WIeć raczej na plus.Janek pisze: PS.
Czy jarosławowa wyprawa na Kijów to sukces? No nie wiem. Jak na razie furorę w internecie robi tylko zdjęcie Kaczyńskiego z Kliczką. I chyba tak zostanie
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Owszem, po pomarańczowej rewolucji jej wpływy nieco osłabły.gb pisze: A to kiedyś Rosja "straciła" Ukrainę???
Dlatego za gadkami szmatkami muszą iść (ciche) propozycje konkretnej pomocy - finansowej, organizacyjnej + lobbing w Brukseli.gb pisze: tacy "dobrze radzący" są postrzegani jako główni winni, że się nie udało...Więc raczej na minus...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
1. Finanse - wcale nie chcodzi o duże pieniądze, raczej o wsparcie dla nowych inicjatyw, które nawet gdy są masowe nie mają póki co srodków na lokale, sprzęt, druk ulotek etc.
2. Organizacja - podobnie, wysłanie doradców.
Oczywiscie - takie rzeczy załatwia się nieoficjalnie, przez rózne fundacje i NGO.
Tak sie robi politykę i zdobywa wpływy. Tak zresztą działają w Polsce Niemcy a czasem nawet Rosjanie.
2. Organizacja - podobnie, wysłanie doradców.
Oczywiscie - takie rzeczy załatwia się nieoficjalnie, przez rózne fundacje i NGO.
Tak sie robi politykę i zdobywa wpływy. Tak zresztą działają w Polsce Niemcy a czasem nawet Rosjanie.
Fakt, do tego trzeba mieć rząd i poważnych polityków a nie podrośniętego trampkarza jako premiera i chłopca imieniem Radek na czele MSZ co wysyłał PITy białoruskim opozycjonistom pocztą...gb pisze:"cicha" pomoc w wydaniu polskim - to rzecz nieistniejąca
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
gb - prezydent ukrainy wsparcia nie potrzebuje, potrzebują go protestujący przeciwko niemu.
A Ruscy kurka nie zakręcą, nie bój. Oni więcej na tym stracą niz sykają - sprzedaż surowców to jedyne źródło dochodu Federacji Rosyjskiej.
A Ruscy kurka nie zakręcą, nie bój. Oni więcej na tym stracą niz sykają - sprzedaż surowców to jedyne źródło dochodu Federacji Rosyjskiej.
Tak, dlatego nie można przekazywać tej pomocy bezposrednio, linia pośredników musi być na tyle długa by oficjalnie nie dało się rządu RP z tym powiązać.gb pisze:miałem coś innego na myśli - każdą taką "cichą" pomoc przeciwnicy polityczni pomagających z dziką radością upublicznią i nagłośnią
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun


