kilgor pisze:TK w swoich orzeczeniach odwołuje się na ogół do tzw. klauzul generalnych.
kilgor pisze:Nie pisałem o tym konkretnym orzeczeniu, ale o - nazwijmy to - linii orzeczniczej TK
kilgor pisze:Ty, jako wybitny znawca prawa konstytucyjnego i linii orzeczniczej TK...
kilgor pisze:Skoro nie wiadomo na co się powołać to klauzule generalne są tu wręcz idealne.
"Docent... Nie teoretyzuj!"
Fakty są bardzo konkretne i widoczne, bo dzieją się publicznie:
Zygmunt Skibicki pisze:W realiach dzisiejszego, wciąż przez politycznych awanturników oraz ich figurantów podsycanego podzielenia Narodu na lepszy i gorszy sort, formalne rozpoczęcie procesu zmian w Konstytucji, to prosta droga do nieuchronnej wojny domowej.
Chcesz w tym uczestniczyć? Masz w tym jakiś swój interes? Twoja sprawa!
Masz pełne prawo mieć własne poglądy, ale akurat tu takiej awanturniczej agitki za "jedynie słuszną" dyktaturą nie uprawiaj. Nie te... klimaty!
Życie pisze:Nic tak nie cieszy zawsze o coś zawistnych sąsiadów jak rodzinna awantura, a jeszcze lepiej bijatyka, najlepiej krwawa tuż za... płotem.
Mnie zależy, a zapewne nie jestem tu wyjątkiem, by w poszanowaniu wyników ostatnich wyborów(*) Kraj był rządzony z możliwymi realnie gwarancjami spokoju życia oraz pracy Obywateli, bez robionych na chybcika, żeby uniemożliwić skuteczny sprzeciw nocnych ustaw, czytaj dekretów i to w dodatku zza pleców, ale za to z podpisami osób jawnie, a nieuchronnie i... prawnie odpowiedzialnych za los nas wszystkich. Doświadczenie historyczne już choćby z lat li tylko przeżytych i dobrze pamiętanych przez nas wielu uczy, że nigdy i nigdzie to się dla obywateli i ich państw nie skończyło dobrze. Zresztą i dla samych uzurpatorów całkowitego jednowładztwa... także.
Zasada pełnego zachowania trójpodziału władzy, gdzie każda ze stron ma nienaruszalne prawo mieć swoje odrębne stanowiska co do zawsze łatwej do uzasadnienia konieczności naprawy "ancien régime", jest fundamentem ochrony demokracji właśnie przed dyktaturą... Czy się to komuś podoba, czy... nie za bardzo, albo i... w ogóle.
Moje pokolenie już z dyktaturą jednopartyjnej "drogi naprawy starego porządku ku dobrobytowi Narodu" zapoznało się aż nazbyt dokładnie i wielu, także bliskich, a niektórzy nawet osobiście za jej skutki społeczne i walkę z nią srogo zapłaciło. Jeśli ktoś nie chce tego uszanować, jego durackie prawo, ale szczerze polecam wyciągnięcie wniosków... właśnie dla ich samych.
Historia zapewne, jak podejrzewam, za tym nie przepada, ale jednak od jej zarania wciąż, twardo i beznamiętnie w podobnych okolicznościach się... powtarza!
(*) i z oczywiście pełnoprawną nadzieją na jeszcze lepszy wynik kolejnych!