z osobistych niejako doświadczeńmefistofeles pisze: Ja mam Fulda Kristal Montero. Nie narzekam, auto na normalnej nawierzchni idzie nie gorzej niż na moich gównianych letnich.
Samochód - przyjemność czy udręka ?
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Teraz mogę coś na ten temat napisać, bo się przewiozłam dość daleko – do Poznania.Agaar pisze:Jestem ciekawa ile pali. Ala, jak już wypróbują to cacko, to daj tutaj znać, proszę.
To cacko pokazało na trasie spalanie 8,5/100 km benzyny, ale nie jechaliśmy zbyt szybko, bo pogoda była parszywa, śnieg deszcz, ślisko .
Dr. nr 11 jednopasmowa, nie dało się jechać więcej niż 100 – 110 km/godz.
Z powrotem jechaliśmy autostradą płatną na Łódź.
Całkiem inne warunki, choć pogoda tak samo parszywa, ale przynajmniej jezdnia czarna (choć nie cała, bo kurzyło śniegiem) i dwupasmowa - synowa jechała 140 .
Można powiedzieć, że auto dobrze się trzyma drogi i nie wpada w poślizg przy hamowaniu (co syn mi zademonstrował na jedenastce
W jeździe miejskiej – bierze około 10 litrów, ale cóż, auto duże, napęd na cztery koła ….trochę paliwa potrzebuje...
Ogólnie biorąc, jest to samochód drogi i cenowo i w utrzymaniu, ale na pewno bezpieczniejszy w użytkowaniu, niż moje autko, no i komfort jazdy zupełnie inny.
.
Moje bezawaryjne (odpukać, odpukać, odpukać) 10 letnie Punto II spala mi do Zakopanego (naładowane do granic i pod górę) – 5,6 litra, a z powrotem potrafi przyjechać na 4,5
Samochód, to dość droga zabawka, ale ja sobie nie wyobrażam jak to jest nie mieć samochodu (mam od około 25 lat).Basia Z. pisze:W ogóle nie posiadam i nigdy nie posiadałam samochodu i nie odczuwam najmniejszej potrzeby posiadania go.
Kiedyś jak pracowałam, to jeździłam bardzo dużo.
Teraz dużo mniej, ale jak potrzeba (np. w góry) – to pakuję manatki, wsiadam kiedy mi pasuje, dojeżdżam pod samą chałupę.
Ostatnio przyznam się szczerze, że zamiast busami dojeżdżaliśmy do szlaków swoim autem - właśnie ze względu na to, że z pod domu na miejsce i z powrotem pod chałupę, bez nerwów, czy po ciemku będą jeszcze jakieś busy z parkingu jechały.
Koszty prawie te same no i wygodnictwo się w nas odezwało
Jak zwykle ze wszystkim i tu są dwie strony medalu, ale co by nie powiedzieć – wygodniej i szybciej jest niewątpliwie.
Do wszystkiego się można przyzwyczaić, a do dobrego zwłaszcza
A odbiegając od tematu - poznańskim Starym Miastem, a zwłaszcza ratuszem jestem niezmiennie zachwycona..

Zakochani w Tatrach
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Janek pisze:Pirat drogowy!!! 110 km/h po śniegu i lodowicy.
Całą drogę tak się nie dało.
Podałam tylko górną granicę możliwości jazdy tym samochodem w takich warunkach.
Drogą nr 11 ciągnęliśmy się prawie 6 godzin.
Z powrotem - autostradą 4,5 godz.
Syn z rodziną byli w listopadzie w aquaparku na tej rajskiej wyspie pod Berlinem.
Warunki drogowe były dobre, jechali prawie cały czas autostradą, więc podróż zajęła im też 4,5 godz.
Ile km/godz jechali - nie przyznał się
Gdybym ja musiała jechać do Poznania moim autkiem, to pewnie w tych warunkach jechałabym 40 - no może w porywach 60 km/godz - i podróż zajęłaby mi z 10 godzinJanek pisze:To jak ty jeździsz w lecie? 180 km/godzinę?
W lecie też nie przekraczam 130.
Marny ze mnie pirat
Zakochani w Tatrach
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Zrób test hamulca, przy niskiej prędkości. Jak tańczysz, znaczy lód. Jak hamuje - znaczy woda i sól. Ciężko to tylko robić co kilka kilometrów...Ja mam zawsze dylemat w takiej pogodzie - czy ta piekna czarna droga jest mokra i posolona (i wówczas mogę jechać 90) czy pokryta czarnym lodem (a wówczas 40 będzie aż nadto).
Sprawdzenie jest proste - zatrzymujesz auto, otwierasz drzwi, wychodzisz, jeśli lądujesz na pysk w okolicach zderzaka to znaczy, że jest gołoledź.mefistofeles pisze:Ja mam zawsze dylemat w takiej pogodzie - czy ta piekna czarna droga jest mokra i posolona (i wówczas mogę jechać 90) czy pokryta czarnym lodem (a wówczas 40 będzie aż nadto).
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Sęk w tym, że przy dużym ruchu ten test może skończyć się kolizją. Jak mogę to hamuję delikatnie czekając na reakcje ABSu, ale tak wykryję zwykła śliskość. Na szklance mnie obróci.Huczaj pisze:Zrób test hamulca, przy niskiej prędkości. Jak tańczysz, znaczy lód.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:


