Wypadki górskie i lotnicze

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze:O ile pamiętam - to z większości ambon, zwłaszcza na tzw. prowincji przed praktycznie wszystkimi ostatnimi wyborami (WYBORAMI - a nie referendami) nawoływano gromko do głosowania na jedynie słuszną partię.
Że co? Piłęś? Nie pisz. Z jakiej kurna większości? Mniej Urbana i Kotlinskiego zalecam.

gb pisze:Cel nie uświęca środków - ale aby go osiągnąć należy stosować odpowiednie środki.
Cel nie uświęca środków - w przypadku PO (dla którego "celem" jest podobnież utrzymanie władzy). Natomiast w przypadku pozostałych "graczy" politycznych - cel (zdobycie władzy) środki uświęca?
Nie, ale nikt tu nie stosował niedozwolonych chwytów poza władzą.
gb pisze:Nie mogłeś się powstrzymać przed dodaniem (oraz "tłumaczeniem" owego użycia) niewielkiego, relatywizującego zwrotu: "niewiele mniej". Niewiele, ale mniej.
Hipokryta z Ciebie...
Nie mogłem, bo władza ma większe prawa ale i większe obowiązki. Gdyby PiS rządził to opozycji wolnobyłoby więcej. Takie są zasady.
gb pisze:Udział czy brak udziału w ostatnim referendum w Warszawie nie było (bez względu na to która opcja działania została zrealizowana) - żadnym głosowaniem za - lub przeciw władzy. Owszem - PiS usiłował stworzyć takie wrażenie, ale - na szczęście - niewielki procent warszawiaków dał się nabrać.
Mylisz pojęcia. Udział w głosowaniu nie może być tajny
Nie może być, dlatego sugerowanie, że sam udział jestr dokonaiem wyboru (nawet gdy głosowało się przeciw odwołaniu) jest podłe.

Kaczor nawoływał do pójścia i głosowania za odwołaniem. Gdyby Tusk nawoływał do głosowania w obronie - byłoby to w porządku.

Janek pisze: Ileś tam lokali wyborczych, bodajże koło 900 obstawionych szczelnie agentami tajnych służb, z albumami zdjęć obywateli Warszawy aby ustalić kto polazł na te pieprzone referendum.
ale po co obstawiać? są protokoły z podpisami głosujących. Jak chce się mieć na kogoś haka wystarczy przejrzeć protokół z jego komisji i sprawdzić czy się podpisał. 10 minut roboty. I potem wystarczy - "panie Kowalski, jak to, bierzecie pensje od miasta Warszawy a poszliście na referendum? Oj nieładnie, nieładnie. "


PS Bardzo możliwe, że od następnych wyborów będzie rządził PiS. Granice zostały przekorczone, co powiesz jak takie same metody jak PO zacznie stosować PiS (a pewnie zacznie)? Będziesz krzyczał o zamachu na demokrację jak cię znam. I będziesz miał rację. Ale będzie to śmieszne.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Janek pisze: brzozy w ogóle nie było a za to "pan uczony" dopatrzył się jakichś tajemniczych instalacji
W Smoleńsku od wieków były budowane twierdze, zasieki i toczono decydujące bitwy. Że też nikt dotąd nie odkrył, że to wymarzone miejsce na rosyjską Strefę 51
mefistofeles pisze:Z jakiej kurna większości?
Wybacz, ze smutkiem jako katolik to powiem, ale wracając w niedzielę z południa Polski nie dalej, jak 3 tygodnie temu, wysłuchałem na kazaniu w przygodnie mijanym kościele opowieści o międzynarodowej żydo-masonerii promującej film o Wałęsie i tajemniczych przedstawicielach tejże masonerii wycinających w kinach cieszący się ogromnym zaineresowaniem film biograficzny o meksykańskim zakonniku. W ubiegłym tygodniu dowiedziałem się z kolei o tym, że interpretacja Pisma należy do biskupów.
Smutne, ale niestety prawdziwe - obecne struktury Kościoła w Polsce są w części przynajmniej nieprzygotowane do życia wśród ludzi i dla ludzi ogólnie rzecz biorąc, ale cóż to znaczy w historii, i z tym sobie Kościół poradzi :-) .
mefistofeles pisze: Bardzo możliwe, że od następnych wyborów będzie rządził PiS. Granice zostały przekorczone, co powiesz jak takie same metody jak PO zacznie stosować PiS
Janek powie dokładnie to samo, bo, w przeciwieństwie do Ciebie Janek nigdy nie jest przeciw komuś, a jedynie przeciw czemuś
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:
Kaczor nawoływał do pójścia i głosowania za odwołaniem. Gdyby Tusk nawoływał do głosowania w obronie - byłoby to w porządku.
Po pierwsze - istnieje w referendum coś takiego jak próg frekwencji, więc "nie pójście" jest też "wzięciem udziału" i "głosowaniem w obronie".
Że ten próg jest za niski to inna sprawa, moim zdaniem do prawomocnego odwołania kogoś wybranego w powszechnych, bezpośrednich wyborach kryteria powinny być wyższe.

Po drugie - co znaczy "głosowanie w obronie" ??? Skoro ja już demokratycznie wybrałem prezydenta miasta na 4-letnią kadencję to z jakiej paki mam tracić czas i energię na jakieś "obrony" ? Bo komuś się ubzdurało że tak będzie jeszcze bardziej demokratycznie ???

Po trzecie - cała ta hucpa to była tylko i wyłącznie darmowa kampania wyborcza, najpierw pana Guziała, potem zaś PiS-u.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

dagomar pisze:W ubiegłym tygodniu dowiedziałem się z kolei o tym, że interpretacja Pisma należy do biskupów
Konkretnie do Watykanu, tym sie róznimy od protestantów gdzie każdy pastor może największe duby smalone wnioskować z Pisma.
dagomar pisze:Wybacz, ze smutkiem jako katolik to powiem, ale wracając w niedzielę z południa Polski nie dalej, jak 3 tygodnie temu, wysłuchałem na kazaniu w przygodnie mijanym kościele opowieści o międzynarodowej żydo-masonerii promującej film o Wałęsie i tajemniczych przedstawicielach tejże masonerii wycinających w kinach cieszący się ogromnym zaineresowaniem film biograficzny o meksykańskim zakonniku.
Nie mówię, że tkaich ksiezy nie ma. Ale na kilkuset z jakimi miałem do czynienia takie egzemplarze spotkałem kilkukrotnie raptem. W żadnej z parafii gdzie chodziłęm na msze nie spotkałem się też z agitką wyborczą. Może miałem jakies cholerne szczęscie, ale obstawiam, że tacy agitatorzy to raczej zdecydowana mniejszosć.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

andy67 pisze: Po pierwsze - istnieje w referendum coś takiego jak próg frekwencji, więc "nie pójście" jest też "wzięciem udziału" i "głosowaniem w obronie".
Że ten próg jest za niski to inna sprawa, moim zdaniem do prawomocnego odwołania kogoś wybranego w powszechnych, bezpośrednich wyborach kryteria powinny być wyższe.
Owszem. Nie pójście jest oddaniem głosu. Ale jak ktoś mowi, że samo pójście też jest oddaniem (a takie coś mówili wprost Walz i Tusk) to coś tu jest nie tak, bo naraża osoby, kóre głos oddały (i podpisały się na liście) na szykany. Tak trudno to pojąć?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Tomku, wybacz, ale jawnie pieprzysz. Listy wyborcze są po zliczeniu głosów w obecności komisji pieczętowane, pakowane i przekazane do właściwego urzędu (w tym wypadku warszawskiego ratusza) jako depozyt Państwowej Komisji Wyborczej i nikt nie ma do nich prawa dostępu.
Czyżbyś popadł w ostry macierewizm i przypuszczasz, że HGW z zaufanym gronem przydupasów będzie się w nocy włamywała do archiwum aby sprawdzić czy głosował Oksiński z Komunikacji i Zeciński z Urzędu Stanu Cywilnego. W przypadku ujawnienia czegoś podobnego strata polityczna by wielokrotnie przekraczała ew. zyski.
Oczywiście głupi urzędas omamiony wyjątkowo wredną agitacją PiS mógł w to uwierzyć i na wszelki wypadek zostać w domu - tego nie wykluczam. Ale ile takich durniów mogło być, zabrakło przeszło 40 000 głosów, tylu w Ratuszu nie pracuje,

PS.
Zaraz po referendum jeden z posłów PiS, nie pamiętam który, gadają tak samo to się troją w oczach, powiedział, że wszyscy urzędnicy Ratusza musieli głosować/nie głosować w lokalu wyborczym w budynku Ratusza. Jak wiadomo, to wierutna bzdura, głosuje się w obwodzie właściwym dla miejsca zamieszkania a nie zatrudnienia, ale łgarstwo (przepraszam - teraz się mówi blef) poszło w kraj. Jak mawiał dr Goebels, znakomity znawca zagadnienia - kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się prawdą.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Będziesz krzyczał o zamachu na demokrację jak cię znam
A kiedy ja tu już krzyczałem o zamachu na demokrację? Demokrację, to tak naprawdę to ja mam w d****, bo to idiotyzm, Za to cenię elegancję i dobre obyczaje, taki dyskretny konserwatyzm.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:A kiedy ja tu już krzyczałem o zamachu na demokrację?
to było do gb
Janek pisze:Listy wyborcze są po zliczeniu głosów w obecności komisji pieczętowane, pakowane i przekazane do właściwego urzędu (w tym wypadku warszawskiego ratusza) jako depozyt Państwowej Komisji Wyborczej i nikt nie ma do nich prawa dostępu.
Ale moment składania podpisów na liście w lokalu wyborczym jest jawny, każdy widzi listę na ktorej się podpisuje. Wystarczy. Tak czy owak - nie jest to dobre dla demokracji.
Janek pisze: Ale ile takich durniów mogło być, zabrakło przeszło 40 000 głosów, tylu w Ratuszu nie pracuje,
W Warszawie urzedów i instytucji zależnych od budżetu jest dużo. Samych szkół jest blisko tysiąc.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze: ci "każdy" - to głosujący i jeden albo dwóch przedstawicieli komisji. Z reguły jeden. No czasami zza pleców głosującego wychyla się przedstawicielka PiS w moherowym berecie (sąsiadka głosującego) i sprawdza, czy przypadkiem nie oddaje on głosu w czyimś imieniu. Mefi - odbiło Ci. Najnormalniej w świecie odbiło...
Patrz, a ja chodząc do wyborów zawsze podpisywalem se na ogromnym arkuszu gdzie było kilkadziesiąt pozycji. A jeszcze widziałem dużo innych gdy pani wertowała arkusz szukając litery G.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Pora chyba na podsumowanie tematu referendalnego.

Za utrzymaniem Hanny Gronkiewicz Waltz, którzy poszli głosować (czyli tzw. piewców demokracji) było 17485 osób. Dużo, prezes Kaczyński może być zadowolony - prawie 18 tysięcy tzw pożytecznych idiotów (dla PiS), którzy musieli zdawać sobie sprawę z tego, że podbijają frekwencję a jednak jak barany poleźli. Wg prognoz na tydzień przed referendum było ich trzy razy więcej jednak dobrana trójka - Kaczyński, Gliński i Hofman skutecznie spowodowała, że ci ludzie poszli po rozum do głowy i pojechali na grzyby.

A teraz trochę o samej bohaterce tego kiepskiego wodewilu. Tata adwokat, mama w handlu zagranicznym, pewnie znała dwa języki, za komuny to wystarczało. Studia na wydziale Prawa UW, ukończone w 1975, później asystentura, w 1985 doktorat - "Rola ministra w systemie zarządzania" - czyli klasyka. Skąd to znamy? Wystarczy spojrzeć na tytuły prac doktorskich braci Kaczyńskich - też neutralne ale i "błagonadiożne". Epizod w Solidarności ale wtedy to był prawie standard. Pracowała też na wydziale prawa katolickiej uczelni - doszła tam stopnia adiunkta - znawcy tematu wiedzą co to znaczy - jak w tej anegdocie o opinii służbowej - "może pracować przy otwartym oknie" czyli - "nie orzeł, nie wyfrunie".

W bodajże 1991 roku prezydent Wałęsa wystawia jej kandydaturę na prezesa NBP. Znajomy dziennikarz opowiadał mi, że w środowisku dziennikarskim było totalne zaskoczenie, nikt o niej nic nie wiedział a jedyną informację podał sam Wałęsa - pani Hania działa w Ruchu odnowy imienia Ducha Świętego, czy jakoś tak - nie chce mi się wracać do Wikipedii. W pierwszym głosowaniu padła, przeszła w kolejnym, chyba po roku.

Po objęciu prezesury stała się maskotką na oborotno Jerzego Urbana i tygodnika NIE. Była obśmiewana na maksa lecz w sposób, do którego trudno było się sądownie doczepić - bo cóż takiego złego jest w zdjęciach z salonu fryzjerskiego lub kosmetycznego oraz przy kawce z psiapsiułką w drogiej kawiarni. O dziwo, prezydent Kwaśniewski zgłosił jej kandydaturę na II kadencję w NBP i przeszła. Odeszła w trakcie II kadencji i przeszła do tego Międzynarodowego Banku w Londynie na stanowisko wiceprezesa. Szczegółów nie pamiętam, wiem jedynie, że tam wiceprezesów jest na pęczki i to jest taka "Kasa Zapomogowa" dla prezesów banków centralnych - można się nie napracować, zarobić i za nic nie odpowiadać - trochę tak jak europoseł, tylko jeszcze lepiej.
Nieudana próba startu w wyborach prezydenckich a potem skok do PO - reszta znana.

Jakim była/jest prezydentem (a poprzednio prezesem NBP)? Każdy wie, że takim autentycznym burmistrzem, dyrektorem czy prezesem w byznesie to można być ale w małym mieście lub małej firmie, bo wtedy jest się w stanie wszystko ogarnąć. W wielkim mieście, wielkiej firmie lub korporacji to jest niemożliwe i ew. sukces sprowadza się do umiejętnego doboru współpracowników do autentycznej pracy oraz pilnowania się aby czegoś głupiego nie chlapnąć i przez to podpaśc mediom, władzy a najlepiej jeszcze i opozycji. W NBP to się chyba pani Hani udało (miała fachowych zastępców). A jak na stanowisku Prezydenta Warszawy? Nie wiem i prawdę mówiąc niewiele to mnie obchodzi - nie mieszkam w Warszawie, nie moja broszka. Chyba jednak do rażącej kompromitacji nie doszło. Takiej kompromitacji, która by usprawiedliwiała odwoływanie na rok przed upływem kadencji i narażania Warszawy na bardag związany z dwoma wyborami prezydenta w ciągu 12 miesięcy. W czasie powodzi kiksu nie zaliczyła a trzeba mieć doprawdy bardzo dużo złej woli aby obciążać ją za tą awarię na trasie Wisłostrady przy okazji wiercenia tunelu II linii metra - jeśli już ktoś zawinił to projektanci i współpracujący z nimi geolodzy. Usuwanie długo trwało? Tak, ale akurat pismacy i politycy nie powinni na tym pyska sobie strzępić bo się gówno znają na problemach inżynierskich. Trochę o tym wiem, bo uczestniczyłem w budowie nowych dróg, przy których budowie okazywało się, że pod ich trasą jest kurzawka lub torfowisko, których wg geologów nie było - a potem się to cholerstwo wydobywa i wydobywa a nowe wciąż napływa i człowiek na zmianę się modli lub rzuca kurwami aby wreszcie przestało, bo taka jest natura rzeczy. A jak nie przestanie? To trzeba wtedy grzecznie podnieść rączki do góry i powiedzieć "sorry, nie w tym miejscu, zwijamy interes". Na szczęście, do takiego "sorry" w Warszawie nie doszło, chłopcy sobie poradzili a Opatrzność okazała się być dobrotliwą. Tylko, że trwało i doskonale rozumiem kierowców w Warszawie, że rzucali kurwami, pewnie też bym rzucał.

PS.
Uczestniczyłem w budowie takiego jednego mostu. Pali było od cholery i strasznie długie bo grunt w tym miejscu był skrajnie do dupy. Zasada jest taka - pal musi się "ustać" czyli nie dać się wbić dalej nawet o centymetr. A nam te pale wchodziły jak w masełko i ustały tak trochę na "słowo honoru" prawie na końcu długości. Proszę nie dzwonić do prokuratora, most stoi już przeszło 40 lat, jest badany co rok i wszystko jest ok a ruch na nim jest spory i w dodatku ciężki. Chyba większy niż w założeniach projektowych.
Czy panie i panowie nietechnicy słyszeli coś o czymś takim co nazywa się "współczynnik bezpieczeństwa"? Wyjaśniam - wszystko się robi znacznie mocniejsze niż trzeba, ergo znacznie droższe niż trzeba. Macie ochotę zadzwonić do prokuratora, że wyrzuca się w błoto pieniądze podatnika? Szkoda czasu, prokuratorzy choć nie są technikami o tym wiedzą, Rosjanie to żartobliwie nazywają "na wsiech pażarnyj słuczaj". Bo natura bywa nieobliczalna i lubi płatać figle, właśnie takie jak na Wisłostradzie i trzeba być masakrycznym ch***m aby za to winić pana lub panią prezydent.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

gb pisze:
mefistofeles pisze:Jak chce się mieć na kogoś haka wystarczy przejrzeć protokół z jego komisji i sprawdzić czy się podpisał. 10 minut roboty.
Tak rozumiesz to "więcej władzy". Ty sobie wyobrażasz, że "wygrany" ma swobodny dostęp do tych list??? Zapewne wiele razy pracowałeś w komisjach wyborczych i tak czyniłeś - nieprawdaż?
Ja akurat pracowałam wiele razy w komisjach wyborczych.

Najpierw się kartki wysypuje z urny, dzieli na kupki, liczy głosy nieważne, liczy poszczególne głosy.

W tej chwili całe wypełnianie protokołów wykonuje się elektronicznie.
W każdej komisji jest osoba za to odpowiedzialna, znająca się na pracy przy komputerze. Wyniki na miejscu w komisji wprowadza się do komputera, robi wydruki, który wszyscy członkowie komisji podpisują. Jest do tego specjalny program. Nazwiska ewentualnych kandydatów w wyborach są już wprowadzone wcześniej przez osoby, które to robią na umowę zlecenie (też parę razy to robiłam). Potem kolejna osoba sprawdza, czy nie ma błędów.
Jak coś się zmieni (np. kandydat zrezygnuje w ostatniej chwili) to się robi korekty.

Wyniki wędrują po zatwierdzeniu do Krajowej Komisji Wyborczej drogą elektroniczną a niezależnie od tego "papierowe" wydruki i wszelkie inne dokumenty sprawdzane są przez komisję na szczeblu powiatu, której przewodniczy niezależny sędzia (nie związany służbowo z żadnym z kandydatów), pakowane w koperty, pieczętowane i jeszcze tej samej nocy wywożone do komisji wyborczej wyższego szczebla, a ostatecznie do krajowej.
Samych list wyborców już nikt nie sprawdza, kontroli podlegają tylko protokoły. Muszą się zgadzać sumy wszystkich głosów z ilością kartek wyciągniętych z urny itd.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Mefi, nie zapominaj, że te bzdury co piszesz, czytają też warszawiacy.
Nie błaznuj.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Tak się zastanawiam w kontekście decyzji prof. Kleibera...
Na początku pozornie od tematu - zdarzyło mi się w życiu "popełnić" kilkanaście koreferatów na tematy techniczne. Oczywiście za pieniądze. To ważne, bo to zmusza do solidności. Ile razy słyszę, że ktoś coś robi za frico to się zastanawiam, czy się za tym nie kryje jakieś "ideolo" czyli na ogół szwindel - oczywiście bywają wyjątki. Jak to wygląda w praktyce? Ano tak - dostaję opracowanie jakiegoś problemu, kompletne, z wszystkimi danymi, obliczeniami itd. Czytam to, raz, drugi, trzeci... Powiedzmy, że mam wątpliwości - tu autor się myli, tam się myli, jeszcze gdzie indziej częściowo się myli itd. Potem siadam za maszyną do pisania (to było w czasach przedkomputerowych) i przelewam moje wątpliwości na papier, oczywiście przedstawiając moje obliczenia, wnioski itd. Oczywiście w sposób kulturalny i jeśli rzecz dotyczy np.techniki samochodowej to nie piszę, że mój "przeciwnik" miał do tej pory do czynienia tylko z hulajnogami lub rowerami.
Cały ten mój materiał przesyłam mojemu "przeciwnikowi". Jeśli i on jest człowiekiem kulturalnym, to jeśli ma jakieś zastrzeżenia do mnie, to próbujemy zbliżyć nasze stanowiska, na piśmie, telefonicznie, przy stole, nawet przy kieliszku koniaku.
Powiedzmy, że doszliśmy do konsensusu - wtedy razem idziemy do faceta/firmy, która jemu zleciła temat a mnie koreferat/opinię i przedstawiamy wyniki. Ostateczna decyzja należy do tego faceta/firmy - w końcu on za to płaci, jego broszka.
Jeśli nie doszliśmy do konsensusu, to też idziemy do tego faceta, to jego broszka, ma dwie sprzeczne opinie, niech wybiera, ew. może poszukać jeszcze jednego lub więcej ekspertów.

Jeśli tak to miałoby wyglądać u profesora Kleibera to jestem za, może coś z tego wyjdzie. Ale jeśli tak jak dotychczas i to właściwie z obu stron, to szkoda czasu, bo jedynie może dojść do wyzwisk i mordobicia.

PS.
Czy słyszeliście może coś o Holendrze o nazwisku Van Meegeren? Pewnie nie, bo to dość stara historia. Był to genialny fałszerz obrazów, wyspecjalizował się w płótnach Veermera, malarza chyba z XVII wieku. Facet tak zbeszczelniał, że właściwie nie fałszował tylko tworzył obrazy a la Veermer a następnie sprzedawał je Hermanowi Goeringowi. Oczywiście Goering nie kupował na wiarę, zatrudniał ekspertów, w III Rzeszy ich nie brakowało a ci po szczegółowej analizie stwierdzali - płótno dotąd nieznane, ale na pewno Veermer. Po wojnie Van Meegerenowi zarzucono koloborację i trafił do pudła. Potem przed sądem miał zasadnicze trudności aby przekonać ekspertów powołanych przez sąd, że on sam to malował i zrobił Goeringa w konia.

Od tego czasu jestem niedowiarkiem

I jeszcze jedno - anegdota, podobno prawdziwa - jeden francuski impresjonista (zapomniałem nazwisko) namalował w swoim życiu 254 obrazy, z czego 820 wisi w muzeach amerykańskich - ich autentyczność potwierdzili liczni utytułowani eksperci.

PS.
Jeżeli ktoś uważa, że mam tu na myśli te zdjęcia, na których nie ma brzozy, to oświadczam, że jest to jego i wyłącznie jego zdanie. Swoje zdanie, za wzorem pana Hofmana, zostawiam wyłącznie dla siebie.

Jeśli genialny fałszerz kogoś zainteresował to tu znajdzie więcej informacji - http://pl.wikipedia.org/wiki/Han_van_Meegeren

Ja to przeczytałem dopiero po napisaniu tego postu a sprawę znałem ze sztuki teatralnej na ten temat, którą kiedyś wystawił Teatr Nowy w Poznaniu i wtedy mnie zafrapowała - stąd pewne rozbieżności w kwestii ilości płócien sprzedanych Goeringowi.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Janek pisze:słyszeliście może coś o Holendrze o nazwisku Van Meegeren? Pewnie nie,
ejże, Koryfeuszu, niektórzy poza Tobą też liznęli jakiejś wiedzy :cwaniak: ;-) , zresztą polecam znakomitą i trzymającą w napięciu książkę " Sztuka fałszerzy- fałszerze sztuki " Franka Arnau - będzie jeszcze więcej, niż w Wiki, do tego opis środowiska, technik itd
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

dagomar pisze:
Janek pisze:słyszeliście może coś o Holendrze o nazwisku Van Meegeren? Pewnie nie,
ejże, Koryfeuszu, niektórzy poza Tobą też liznęli jakiejś wiedzy :cwaniak: ;-) , zresztą polecam znakomitą i trzymającą w napięciu książkę " Sztuka fałszerzy- fałszerze sztuki " Franka Arnau - będzie jeszcze więcej, niż w Wiki, do tego opis środowiska, technik itd
Van Meegeren niezły, ale Elmyr de Hory również niczego sobie, czyli "Fałszerz w złotych ramach" - książeczka nieduża, w sam raz na jeden wieczór :)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

dagomar pisze:ejże, Koryfeuszu, niektórzy poza Tobą też liznęli jakiejś wiedzy
No fakt, zagalopowałem się. :x

Rzecz jednak w czym innym. Takie przypadki jak Van Meegerena i i innych są świetnym przykładem na nędzę ekspertów. A tymczasem u nas, szczególnie w sprawie smoleńskiej próbuje się i to z powodzeniem grać na słowie "profesor" a szczególnie "profesor z Ameryki" jako gwarancja nieomylności i prawdomówności. A tymczasem jak zagłębić się w historię nauki a także często nawet sławnych uczelni to aż się roi od oszustów, fałszerzy, dyletantów, karierowiczów oraz i najczęściej zwykłych maniaków. Jak mi się zdaje, to pan Antoni miał szczególny "talent" do ich zgromadzenia w jednym miejscu naraz.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Słusznie, ja też u śp profesora Kuczewskiego miałem piątkę właśnie dlatego, że poszedłem na egzamin nieprzygotowany. Na wstępie padło słynne zdanie " państwo ściągacie, wiem, wiem, proszę nie przepraszać, instynkt samozachowawczy jest silniejszy od wiary w sprawiedliwość, tak więc postawię państwa w sytuacji praktycznej i absolutnie nowej - proszę zaprojektować kierat"
No i wszyscy, którzy próbowali przenieść cokolwiek ze swych materiałów i pomocy naukowych, padli z powodu zbyt wysokich kosztów projektu, niedobranych sił lub komplikacji konstrukcji.
No ale Pan Profesor to był GOSĆ
Jego asystentem był wtedy młody, tak samo ambitny, co ograniczonych horyzontów człowiek, wazeliniarz, donosiciel, trzymający rękę na pulsie pań w dziekanacie młody naukowiec.
Teraz jest profesorem, członkiem PAN, wychowującym pokolenia mlodzieży
Ludzie się zmieniaja....
może...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Cytat z innego forum, dotyczy porównania do "ekspertów" teorii kreacjonistycznej, w Stanach Zjednoczonych:
Chodzi o to, żeby mówić i stwarzać pozory mądrego, z nadzieją na to, że osoba po drugiej stronie jest mniej inteligentna. Na większość owieczek działa, reszta to czerwoni i wykształciuchy.
To jest metoda działania wykształcona przez speców od pijaru z amerykańskiej fundamentalistycznej prawicy, stworzona na potrzeby krucjaty kreacjonistów przeciwko teorii ewolucji - polega na podpieraniu się osobami z tytułami naukowymi, wypuszczaniu pseudonaukowych publikacji, robienia konferencji pseudonaukowych konferencji z tymi przekabaconymi naukowcami, sprawiania wrażenia że głoszone teorie są częścią głównego dyskursu współczesnej nauki; wszelkie dyskusje mają być prowadzone jedynie poprzez media, bo tak najłatwiej dotrzeć do szerokich mas bez umiejętności weryfikacji podawanych im tez (konferencje naukowe są niepotrzebne, prawdziwi specjaliści to nie jest target działań); chodzi o zasiania w mało zorientowanej masie wrażenia, że świat naukowy jest podzielony, że kreacjonizm/zamach to poparta naukowo alternatywa. Podobne metody stosują zresztą denialiści globalnego ocieplenia.

Wszystko to opiera się na wierze w autorytety (stąd to podkreślanie literek przed nazwiskami "ekspertów"), sprawianiu wrażenia że coś jest naukowego (pseudonaukowy język, prezentacje z dużą ilością wykresów itp). Amerykanie w swojej masie nie są głupsi od innych narodów świata, a jednak połowa z nich wierzy, że świat został stworzony 6 tys lat temu - to jest właśnie efekt mozolnie i konsekwentnie prowadzonej akcji propagandowej. W Polsce wyznawców teorii zamachu jest ok 30% i wątpię, żeby ten odsetek zmienił się znacząco w którąkolwiek ze stron - popyt został już wyczerpany, podatni na te kity zostali już przez Macierewicza przyciągnięci, scena zabetonowana. Wszelkie dalsze konferencje Macierewicza i Laska nic nie zmienią, nieważne jak wiele kolejny bzdur naprodukuje ten pierwszy i jak skutecznie ten drugi będzie je obalał. Prawda nie wybroni się sama w starciu ze skuteczną socjotechniką.
I dalej:
To jest fakt, być może Macierewicz nie jest tego świadomy, ale ta cała hucpa którą odprawia to zwykłe wycieranie sobie mordy ofiarami tego wypadku lotniczego, a nie dociekanie prawdy.

Dlaczego prof. Arytmowicz nie wstydzi się, w przeciwieństwie do "ekspertów" Macierewicza, publikować swoich badań? A teraz właśnie nazywa pewne rzeczy po imieniu u Lisa. Dla zainteresowanych: http://planets.utsc.utoro.../MechAv2012.pdf
Polecam zajrzeć do tego pdf-a i przeczytać dokładnie - ciekawe.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Polecam zajrzeć do tego pdf-a i przeczytać dokładnie - ciekawe.
_________________
Niestety Chrome nie otwiera
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

gb pisze:I co - sprawdzałeś przy jakich nazwiskach (z zapisaniem adresu) już znajdują się podpisy, a przy których jeszcze nie? Pani, która wertowała - to była - podobnie jak Ty - wyborczyni, czy może członkini Komitetu?
Widziałem, choćby przypadkiem. Poza mną każdy mógł zobaczyć.

Bajdełej - może mnie Janek poprawi, ale zdaje się za komuny funkcjonowała forma głosowania przez wykreslanie kandydatów - wrzucenie do urny karty wyborczej bez skreśleń było więc aktem bezwarunkowego poparcia władzy. I słyszałem o historiach, że komuś wypominano, że z kartką udawał się za kotarę - czyli chciał kogoś wykreślić. A przecież wybory były oficjalnie tajne.
gb pisze:i, że metody stosowane przez ów PiS są mniej groźne i niebezpieczne dla czegoś, co określa się ogólnym pojęciem; "swobody demokratyczne" - od "metod", których stosowanie zarzucasz obecnie rządzącym...
Wiem, bo jesteś modelowym przedstawicielem gatunku leminga co na złość Kaczorom odmrozi sobie uszy. Ponoć namawiano kiedyś Kaczora by potępił stanowczo samobójstwa, ciekawe ile osób by to oburzyło na tyle by na złość mu się zastrzelić :D
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
ODPOWIEDZ