Rowerowe pogaduszki

Wycieczki, polecane trasy, relacje, sprzęt i ekwipunek.
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Szarotka pisze:
Mariusz pisze:Chodzi o to, że zacytowałem niechcący coś?
albo raczej...kogoś :D
Albowiem wszystko co mówimy, było już kiedyś powiedziane. ;)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

dagomar pisze:od 27 lutego 5 tras, w sumie 300 km, od 40 na początek do 90 dzisiaj,
:O jestem pod wrażeniem! Ja jednak jestem bardziej ciepłolubna, przynajmniej jeśli chodzi o rower, bo w górach to niekoniecznie :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

mefistofeles pisze:1345 kcal http://www.endomondo.com/workouts/iRiFGPltydU
:O fajny wynik :D A'propos- jesteś wściekle głodny po rowerowaniu czy niekoniecznie?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Szarotka pisze:A'propos- jesteś wściekle głodny po rowerowaniu czy niekoniecznie?
Nie, raczej normalnie. Po basenie jestem bardziej głodny.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Skończyły mi się trasy dookoła miejsca zamieszkania, w promieniu 70 km musimy jeździć po tym samym w kółko.
Rozwiązania są trzy: albo jechać w jedną stronę pociągiem, jak w Niemczech (nierealne, bo pociągów do mojego miasta przyjeżdża za 3 na dobę z 2 kierunków), albo gdzieś nocować (praca i niepewność pogody tudzież problemy z przechowaniem rowerów), albo mieć więcej znajomych w promieniu ok. 120-150 km od Tomaszowa (nierealne, bo nie mam i za późno ma szukanie)
czyli w niedzielę kolejny raz którąś ze zjeżdżonych do szczętu dróg
ech...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

A nie może was ktoś znajomy z Tomaszowa wywieźć razem z rowerami na odpowiednią odległość ?

Coś takiego czasem praktykuję - z tym że w moim wypadku to piesze wycieczki.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

andy67 pisze:A nie może was ktoś znajomy z Tomaszowa wywieźć razem z rowerami na odpowiednią odległość ?
Lub też jeszcze wygodniej samemu się "wywieźć" autem z rowerami w upatrzony rejon i po wycieczce przywieźć :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

"wywieźć rowery samochodem" - to rozwiązanie praktykowaliśmy jeżdżąc z dziećmi na Mazury na 2 tygodnie. Na jeden dzień jakoś nie pasuje - albo rower, albo samochód. Już prędzej ktoś by mógł się poświęcić. Rzecz do przemyślenia, ale paliwo drogie, w tę i z powrotem ze 150 zł :(
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

dagomar pisze:na Mazury na 2 tygodnie. Na jeden dzień jakoś nie pasuje - albo rower, albo samochód. Już prędzej ktoś by mógł się poświęcić. Rzecz do przemyślenia, ale paliwo drogie, w tę i z powrotem ze 150 zł
Bardziej miałam na myśli bliższe zamieszkania rejony, czyli podjechać te 70km, zaparkować sensownie auto, zrobić kołeczko i potem wrócić autem. Koszt paliwa mniejszy a i kondycyjnie(rower+auto) myślę, że do zrobienia :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

> Skończyły mi się trasy dookoła miejsca zamieszkania

1. Zmień styl. Jeśli jesteś asfalciarz "łowca gmin" to zjedź do lasów i na szutry, jeśli jesteś terenowiec, to wyjedź na asfalty ;]
2. Zmień motywację. Np. zacznij się bawić w geocaching czy coś. ;]

> albo jechać w jedną stronę pociągiem, jak w Niemczech

Eeeee nie tylko w Niemczech. Ja tak często robię na Mazowszu, ale fakt, ż mieszkam 5 km od ruchliwej linii kolejowej W-wa - Małkinia - B-stok. :]

> albo gdzieś nocować (praca i niepewność pogody tudzież problemy z przechowaniem rowerów)

Wyjazd z domu rowerem -> 1 nocleg -> powrót rowerem do domu? To i tak conajmniej 50% jazdy będziesz pedałował po "zjeżdżonym". :)

> albo mieć więcej znajomych w promieniu ok. 120-150 km

A co to daje?
Myślę, że pozostaje ci dojeżdżanie autem w ciekawe miejsca oddalone od domu max 100 km i robienie z nich pętli zewnętrznych. Ja tak czasem robię i jest fajnie :)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Mariusz pisze: mieszkam 5 km od ruchliwej linii kolejowej W-wa - Małkinia - B-stok
W Halinowie mam brata, to gdzieś niedaleko być może
Mariusz pisze:dojeżdżanie autem w ciekawe miejsca oddalone od domu max 100 km i robienie z nich pętli zewnętrznych
chyba tak trzeba będzie zrobić
Mariusz pisze: Zmień styl. Jeśli jesteś asfalciarz "łowca gmin" to zjedź do lasów i na szutry, jeśli jesteś terenowiec, to wyjedź na asfalty
Nie wiem, na długiej trasie najczęściej 10:1 dla asfaltów (czas jazdy nie pozwala na więcej), na krótkiej procent lasów, piachów, szutrów i błądzenia po wertepach rośnie. Generalnie unikamy dróg jedno i dwucyfrowych, na szczęście sieć podrzędnych asfaltów, szutrów i pożarowych dróg leśnych jest gęsta w mojej okolicy (to nie Mazury)
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

dagomar pisze:W Halinowie mam brata, to gdzieś niedaleko być może
No to przy sąsiadującej linii mieszka brat (W-wa -> Siedlce). Mam zamiar dotrzeć któregoś dnia pociągiem do Mrozów (jakieś 10 stacji za Halinowem) i stamtąd eksplorować rowerem.
dagomar pisze:na szczęście sieć podrzędnych asfaltów, szutrów i pożarowych dróg leśnych jest gęsta w mojej okolicy
Ja podobnie: leśne, żużlowe pożarówki, szutry wioskowe i ostatnio sporo asfaltów, gdyż.... spieszmy się kochać szutry, tak szybko odchodzą... ;)
Luki

-#5
Posty: 830
Rejestracja: pn 15 mar, 2004
Lokalizacja: Otwock

Post autor: Luki »

Mariusz pisze:No to przy sąsiadującej linii mieszka brat (W-wa -> Siedlce). Mam zamiar dotrzeć któregoś dnia pociągiem do Mrozów (jakieś 10 stacji za Halinowem) i stamtąd eksplorować rowerem.
Jak już będziesz znał szczegóły i termin to daj znać. Chętnie się dołączę, tym bardziej że obecnie pracuję w Mińsku Mazowieckim.
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Luki pisze:Jak już będziesz znał szczegóły i termin to daj znać. Chętnie się dołączę, tym bardziej że obecnie pracuję w Mińsku Mazowieckim.
Duchy na forum normalnie! ;)

P.S. Czy na tej linii jeżdżą Flirty? Na mojej ulubionej linii małkińskiej same stare kible śmigają. Ale do Flirta chyba nie da się napakować aż tylu rowerów, co do służbówki EN57?
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Mariusz pisze:Ale do Flirta chyba nie da się napakować aż tylu rowerów, co do służbówki EN57?
Gadacie. Raz zapakowaliśmy 20 rowerów z sakwami do szynobusu SA-106 i nawet przejść się dało.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Koło mnie krąży szynobusik VT628. Przedział rowerowy conajmniej nietypowy: _link_
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Obrazek
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

dagomar pisze:"wywieźć rowery samochodem" - to rozwiązanie praktykowaliśmy jeżdżąc z dziećmi na Mazury na 2 tygodnie. Na jeden dzień jakoś nie pasuje - albo rower, albo samochód. Już prędzej ktoś by mógł się poświęcić. Rzecz do przemyślenia, ale paliwo drogie, w tę i z powrotem ze 150 zł :(
100 km - 7l - góra 40 zł. A z miejsca odległego o 50 km można już robić zupełnie nowe wycieczki, i w sumie w aucie spędzicie półtorej godzinki max.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Po ostatniej wycieczce viewtopic.php?p=202218#202218 mam mały niesmak. Jak to jest, że dobra wydawałoby się ogółu są często "własnością prywatną"? Coraz częściej można spotkać się z tabliczkami "zakaz wstępu, własność prywatna" na drogach dojazdowych do leśnych jeziorek itp. Pinczyński Kamień Diabelski leży na łace ogrodzonej płotem. Idąc tam miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy do mnie właściciel z psem. Jadąc do Pinczyna mijałam po drodze klasycystyczny dworek modrzewiowy w Radziejowie z początku XIX w., otoczony dużym parkiem, opisywany w przewodnikach po tym rejonie. Oczywiście tabliczka -"własność prywatna"
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Szarotka pisze:Po ostatniej wycieczce viewtopic.php?p=202218#202218 mam mały niesmak. Jak to jest, że dobra wydawałoby się ogółu są często "własnością prywatną"? Coraz częściej można spotkać się z tabliczkami "zakaz wstępu, własność prywatna" na drogach dojazdowych do leśnych jeziorek itp. Pinczyński Kamień Diabelski leży na łace ogrodzonej płotem. Idąc tam miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy do mnie właściciel z psem. Jadąc do Pinczyna mijałam po drodze klasycystyczny dworek modrzewiowy w Radziejowie z początku XIX w., otoczony dużym parkiem, opisywany w przewodnikach po tym rejonie. Oczywiście tabliczka -"własność prywatna"
Na Mazurach to coraz częstsze zjawisko. Choć niby np. prawo wodne mówi zdaje się że nawet mając prywatny teren nad brzegiem musisz pozostawić do tego brzegu dostęp, nie pamiętam teraz ile to metrów, w każdym razie płot nie może sięgać do wody.

Ale i tak dostępność nas np. do lasów wciąż jest bardzo dobra.
Każdemu jego Everest...
ODPOWIEDZ