Janek pisze:Jest sprawdzona metoda na secesjonizmy - Stany Zjednoczone Europy.
W Jugosławii ją sprawdzili.
Sposób jest jeden - silne państwa narodowe o w miarę jednolitej strukturze etnicznej. Tak jak Polska. W większosci Europy to działa.Tam gdzie jest mieszanka trzeba się pogodzić z tym, że czasem będzie jakaś awantura wybuchała.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Można mieć wątpliwości czy Bałkany to Europa, istnieją od kilku wieków. No i jeszcze jedno - ten bigos warzyło oprócz miejscowych kucharzy, jeszcze dwóch zewnętrznych. Jeden z nich miesza teraz kuskus w syryjskim kociołku. Tak naprawdę to była, oby ostania, religijna wojna w Europie.
Dopuść duchownych, obojętnie jakiego wyznania, do polityki i burdel jak w banku - w Egipcie znów wrze.
Janek pisze:Tak naprawdę to była, oby ostania, religijna wojna w Europie.
Nie, religia była tylko pretekstem, czymś co ułatwiało odróznianie "nas" od "onych". Głębi tu nie było. Gdyby nie róznili ise religią to odróżnialiby się po nazwiskach.
A czy Jugosławia to Europa? Wg mnie tak. W pigułce.
gb pisze:
Miarę tej jednolitości ustalają - co jest oczywistą oczywistością - Prawdziwi Synowie Narodu. Tacy jak Prezes.
Tu problemu nie ma, granice w Europie nakreslono po II wojnie w miarę sensownie, dwa sztuczne twory ropzadły się z mniejszym (Czechosłowacja) lub większym (Jugosławia) hukiem.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Gdzie tu widzisz chorobę psychiczną? W domaganiu się dla mniejszości polskiej w Niemczech takich praw jak ma mniejszość niemiecka w Polsce?
A ktoś broni Polakom w Niemczech wystawiać swoich kandydatów w wyborach ??? Skoro jest ich tam (tych Polaków) "miliony" (i to z prawem wyborczym) to nie ma żadnego problemu by ich ludzie zasiedli we władzach różnego szczebla.
Poza tym "mniejszość niemiecka" to ludzie którzy zostali tu po wojnie, "mniejszość polska" to po prostu imigranci. I stawianie między nimi znaku równości to wciskanie kitu maluczkim.
W TVN24 jest taka cotygodniowa pozycja programu pt. Śniadanie Mistrzów, w którym biorą udział dość lub bardzo znane postacie z świata nauki i sztuki, ale nigdy dziennikarze czy politycy - generalnie ludzie myślący i potrafiący czytać lub słuchać ze zrozumieniem co podobno potrafi tylko 5% populacji.
Wczoraj poruszono dwie kwestie:
Pierwsza - Szef największej partii opozycyjnej, Jarosław Kaczyński, twierdzi z przypuszczeniem granicznym z pewnością (a jego podwładni bez żadnej wątpliwości), że premier Tusk i prezydent Komorowski, prawdopodobnie przy współudziale szefa sąsiedniego mocarstwa, przeszło dwa lata temu ZAMORDOWALI ówczesnego prezydenta RP oraz 95 towarzyszących mu osób. No i co dalej? Ano nic. Ani premier Tusk i prezydent Komorowski nie siedzą w więzieniu, ani nie wypowiedziano wojny temu sąsiedniemu mocarstwu lub chociażby zerwano stosunki dyplomatyczne, ani też, jeśli to nieprawda, Jarosław Kaczyński nie odpowiedział przed Sądem za pomówienie.
Czy szeregowy obywatel III RP z tej grupy co to ma trudności z słuchaniem lub czytaniem ze zrozumieniem, nie ma prawa przupuszczać, że jest to państwo bezprawia lub w najlepszym przypadku nienormalne, z czego wynika, że i jemu wszystko wolno, nawet czyny skąinąd niedozwolone?
Druga - Ktoś, dziennikarz Rzeczypospolitej, uzyskał informację, że na pokładzie Tupolewa, który uległ katastrofie 10 kwietnia 2010 roku był trotyl i natychmiast, bez pogłębionych badań podał to do wiadomości publicznej w dodatku niedwuznacznie sugerując, że potwierdza to tezę zamachu, którą prawie od pierwszego dnia po katastrofie szerzy grono znaczących polityków, acz nie mając żadnych dowodów poza swoimi przypuszczeniami. W dodatku nie przeprowadzono jeszcze żadnych szczegółowych badań pozwalających dowiedzieć się, czy te ślady trotylu są wynikiem eksplozji czy też np. przedostały się z munduru polskiego żołnierza wracającego z Afganistanu, a tacy tym samolotem latali. Tak na marginesie - ktoś z rodzin ofiar dostarczył podobno do USA kawałek pasa bezpieczeństwa z tego samolotu i stwierdzono tam trotyl - to nic dziwnego, wszak pas styka się z mundurem tego żołnierza pasażera.
W normalnym kraju prokuratura by wdrożyła śledztwo (co uczyniono) a media i opinia publiczna by poczekały na jego zakończenie i wyświetlenie sprawy i nikt by nie ferował przedwczesnych i być może całkowicie nieuzasadnionych wyroków. Ale nie u nas! Czy wobec tego przeciętny obywatel, taki z tej grupy co to ma trudności z słuchaniem i czytaniem ze zrozumieniem, ma prawo, jeśli nieznany osobnik zamorduje mu kogoś bliskiego, a on akurat podejrzewa o to sąsiada z przeciwka, oskarżyć go o to publicznie a nawet dokonać czynnie samosądu?
Tak jeszcze na temat trotylu - powiedzmy, że lecimy czarterem na wakacje na Kanary i nagle jakiś facet wstaje z miejsca, pokazuje jakiś aparacik i stwierdza, że pokazał on, że na pokładzie jest trotyl. Panika, która wybuchnie będzie oczywista a tymczasem zupełnie nie wiadomo, czy na pokładzie jest ukryta bomba czy też jakiś czasu temu tym samolotem nie leciał saper lub inny facet mający z trotylem zawodowo do czynienia i miał jego ślady na ubraniu, czego prawdopodobieństwo jest bliskie 100%.
Redaktor Gmyz jest właśnie takim nieodpowiedzialnym facetem, który gwoli sensacji napisał to co napisał a inny głupek zezwolił na wydrukowanie.
Dwoje głupków z Australii zrobiło głupi kawał podając się za królową Wielkiej Brytanii i następcę tronu - w efekcie kobieta, matka dwojga dzieci, która uwierzyła w ten kawał popełniła samobójstwo. Nieprawdopodobne a jednak prawdziwe - panowie dziennikarze, zacznijcie myśleć nim cokolwiek zrobicie.
Tytuł wątku brzmi - DLACZEGO JEST JAK JEST? No właśnie, dlaczego?
Janek pisze:Tytuł wątku brzmi - DLACZEGO JEST JAK JEST? No właśnie, dlaczego?
"Makiawelizm – doktryna polityczna sformułowana przez Niccolò Machiavellego, autora Księcia. Głosi ona, że najważniejszym celem w polityce jest racja państwa. Aby ją osiągnąć można korzystać z wszelkich dostępnych środków (także np. podstępu i okrucieństwa)[1].
Polityka wg Machiavellego to sztuka skutecznego działania, która musi być oddzielona od moralności – w polityce chodzi o skuteczność, a nie o czynienie dobra[2]. Mąż stanu, aby prowadzić skuteczną politykę, musi także sięgać po środki i metody sprzeczne z zasadami moralnymi[1]. Rządzenie powinno polegać na wytwarzaniu przeświadczenia, że działania rządzącego są w istocie dobre[2].
Władca powinien zachowywać pozory łaskawości, prawości, człowieczeństwa, a siłę i terror powinien łączyć z podstępem i zdradą. Pożądane jest, by poddani szanowali i kochali swojego władcę, a przynajmniej – by wywoływał on lęk[1]." http://pl.wikipedia.org/wiki/Makiawelizm_(polityka)
"Makiawelizm (od nazwiska włoskiego filozofa Machiavellego) – w psychopatii cecha osobowości, polegająca m.in. na braku uczuć wyższych, instrumentalnym traktowaniu innych i chłodnych relacjach interpersonalnych.
Osoby z tą cechą osobowości często manipulują innymi, chcąc osiągnąć zyski tylko dla siebie. Nie liczą się z potrzebami partnerów interakcji. Są nieufni i lekceważący." http://pl.wikipedia.org/wiki/Makiawelizm_(psychologia)
Żabi Koń pisze:Mniejszość niemiecka w Polsce wielkim problemem. Na to bym nie wpadł. Ależ temat! Żenada!
Istota problemu Kolego polega nie na mniejszości niemieckiej, a na tym kto w jej temacie zabrał głos. Gdyby to nie był Jarek prezes - nie byłoby o czym gadać
Żabi Koń pisze:Mniejszość niemiecka w Polsce wielkim problemem. Na to bym nie wpadł. Ależ temat! Żenada!
Istota problemu Kolego polega nie na mniejszości niemieckiej, a na tym kto w jej temacie zabrał głos. Gdyby to nie był Jarek prezes - nie byłoby o czym gadać
Ja jestem obiektywny (w swej subiektywności), a w mediach zawsze ktoś sie znajdzie, żeby wywlec brudy jednej czy drugiej strony!
andy67 pisze:
A ktoś broni Polakom w Niemczech wystawiać swoich kandydatów w wyborach ??? Skoro jest ich tam (tych Polaków) "miliony" (i to z prawem wyborczym) to nie ma żadnego problemu by ich ludzie zasiedli we władzach różnego szczebla.
Widac nie wiesz o czym tu mówimy. Mniejszość Niemiecka ma przywilej, który zwlania ich z przekorczenia 5% progu wyborczego - stąd mają zwykle 1 lub 2 posłów, co przy równych prawach byłoby niemożliwe.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Basia Z. pisze:To powiedzenie od razu zostało przełożone na konkretny wynik wyborczy
Chyba nie tyle "konkretny" co "chwilowy", tak żeby ludzie mieli o czym gadać .
Konkretny będzie po wyborach
Pozdrawiam
Jan
Mam na myśli poprzednie wybory do sejmu.
Bezpośrednio przed tamtymi wyborami strzelił to zdanie, co zapewne miało wpływ na wyniki wyborcze na Śląsku.
Nie spodziewałam się, że w moim mieście PiS uzyska wynik ok 20 % ważnych głosów a PO coś ze 60 %.
Dokładnych wyników nie pamiętam, ale wszystko jest do odszukania na stronie Komisji Wyborczej.
andy67 pisze:
A ktoś broni Polakom w Niemczech wystawiać swoich kandydatów w wyborach ??? Skoro jest ich tam (tych Polaków) "miliony" (i to z prawem wyborczym) to nie ma żadnego problemu by ich ludzie zasiedli we władzach różnego szczebla.
Widac nie wiesz o czym tu mówimy. Mniejszość Niemiecka ma przywilej, który zwlania ich z przekorczenia 5% progu wyborczego - stąd mają zwykle 1 lub 2 posłów, co przy równych prawach byłoby niemożliwe.
taaa, jasne, i ten jeden poseł to taki straszny problem, akurat teraz. Były kadencje gdzie tych posłów mniejszość miała trzech i Jaro siedział cicho.
A "miliony Polaków" gdyby chciały to miałyby swoich ludzi wszędzie, nie trzeba przecież zakładać nawet osobnej partii, można działać w tych które istnieją.