Może nie zawsze przepisowo, ale zawsze inaczej. Przykład samochodu nie jest tutaj w pełni typowy. Na drodze nie ma raczej sytuacji, w których coś jest prawie absolutnie niemożliwe. Trochę inaczej jest w zimie. Gdybym się np. dowiedział, że jest skrajna gołoledź a w dodatku zapowiadają jeszcze opady śniegu to nie wyobrażam sobie powodu, który by mnie zmusił do wyjazdu z rodziną poza jednym - no chyba, że trzeba byłoby ratować życie a pogotowie byłoby nieosiągalne.mefistofeles pisze:Janku, czy jak jezdziłeś samochodem ze swoją żoną/córką/wnuczką tez zawsze jeździłeś przepisowo? Zdajesz sobie sprawę jako wprawny kierowca, że różnica prędkości 90 a 100 może byc róznica miedzy życiem a śmiercią?
Samobójcami napewno nie byli, podobnie jak samobójcami nie są ani ekstremalni wspinacze ani himalaiści. A jednak chyba coś jest na rzeczy. Nie wiemy tego ale chyba tylko dlatego, że nie stanęliśmy przed takim wyzwaniem. Ta katastrofa nigdy nie zostanie wyjaśniona, zmarli nie składają zeznań. Jedno jest pewne - część naszej klasy politycznej zaczęło się chyba wydawać, że są nieśmiertelni.





