Greg@
Myślę, że popełniasz błąd w założeniu, iż więskzość prac wymaga jakichś specyficznych kwalifikacji. Tak nie bardzo jest i większość prac wykonywanych przez standardowych pracowników wymaga nie studiów, ale specyficznego przeszkolenia. Natomiast wymóg studiów zwykle związany jest z tym, że takowy pracownik posiada jakiś tam poziom ogólny + zdolność uczenia.
Piszesz:
Greg pisze:Nie muszę chyba pisać, co oznacza praca w zawodzie po ukończeniu takiej np. ekonomii.
No więc napisz mi co oznacza praca po ukończeniu ekonomii? Owszem jakiś odsetek zostanie menadżerami, specjalistami, a co z resztą?
Z kilku znanych mi firm (koncernów) to ludzie zaraz po studiach to osoby pracujące na etacie junior-clerków, clerków itp. I tam pracują zarówno osoby po kierunkach ekonomicznych jak i po filologiach (nawet tak dziwnych jak czeska). Przykładem jest zresztą moja baba filolog z wykształcenia, która problemów ze znalezieniem pracy nie miała.
Dlatego podtrzymuję tezę, że w "zawodzie" ściśle rzecz ujmując znajdują zatrudnienie wyłacznie najlepsi (poza pewnymi specyficznymi fachami) a resztę tak czy później czeka mniejsze lub większe przekwalifikowanie.
Studiujący filologię klasyczną, filozofię, socjologię muszą mieć świadomość, że po skończeniu studiów będą mieli duże trudności z podjęciem pracy zgodnej z kierunkiem studiów.
Po raz kolejny się pytam co to jest w tym przypadku praca zgodna z kierunkiem studiów. Napisałeś nauczyciel co w przypadku studiów uniwersyteckich nie jest prawdą, owszem możesz zrobić tzw. blok pedagogiczny ale nie jest to na większości wydziałów immanentna część studiów.
Zwróć uwagę, że profil zatrudnienia się zmienia i większość ludzi zaczyna pracować w szeroko pojętych usługach. To również zajęcie dla np. autorów instrukcji obsługi (tu akurat wszelacy filolodzy), osób pracujących w przedziwnych instytucjach promocyjnych, organizacjach itp.
Ja akurat jestem "scisły" ale moja baba jest filologiem, jej siostra jest filologiem znajomi humanistami ergo trochę się w takim środowisku obracam i nikt z nich nie miał problemów z pracą.
Przejrzyj oferty pracy i zobacz, ilu potrzeba neurobiologów. Ile laboratoriów potrzebuje osób z taką specjalnością?
Przejrzyj oferty pracy i zobacz ile jest ofert dla fizyków teoretyków czy astronomów. Ja się nie spotkałem. Żaden z mi znanych nie miał problemów z zatrudnieniem, można rzec, że odwrotnie.
Nawet w zwykłym sanepidzie będą preferowali biologa ze specjalnością mikrobiologia. Być może absolwenci tego kierunku załapują się na przedstawiciela handlowych w firmie farmaceutycznej. Ale czy nie lepiej w takim razie wybrać farmację? Zawsze stwarza to później więcej możliwości.
Jesteś pewien? A aparatura medyczna? A firmy zajmujące się projektowaniem interfejsu człowiek-maszyna? itp. itd. Możliwości jest wiele. Coraz bardziej na świecie zaznacza się trend do preferowania osób z pogranicza różnych nauk.
Co więcej podejmowanie decyzji o studiach na podstawie obecnego rynku pracy jest chyba najgorszym pomysłem. Nigdy nie wiadomo co może być za lat kilka. Część krajów (np. słowenia czy też trochę niemcy) podobno (piszę podobno bo źródła mi ze łba wyleciały) ma problemy z nadprodukcją ekonomistów i wszelakiej maści edukowanych menadżerów a mają braki w zawodach typowo inżynierskich.
Z tego co obserwuję to raczej ważne jest żeby studiować a potem próbować robić to co się najlepiej umie, lub ma sie w tym kierunku predyspozycje. Jak się jest najlepszym na roku to się pracę prawie zawsze znajdzie.
Kuba
P.S. Omijam tu problem jakości uczelni bo w epoce wykwitu różnych szkól biznesu, menagememntu, informatyki zielonej itp., kupowania dyplomu w systemie ratalnym (studia zaoczne) zaczyna być ważnym GDZIE się studiuje i może niedługo dojść do sytuacji, że to gdzie będzie w większości przypadków ważniejsze niż CO.