MATURY

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Greg

-#3
Posty: 191
Rejestracja: sob 23 cze, 2007

Post autor: Greg »

KubaR pisze:
A co mają studia (poza bardzo nietypowymi czyli medycyna czy pilotaż myśliwców) do tego co się potem robi?

Kuba
\

Ano mają to, że generalnie wybierając kierunek studiów kandydaci mają na myśli późniejszą pracę w zawodzie mniej lub bardziej zgodnym z owym kierunkiem.
Chyba, że mają bardzo bogatych rodziców - wtedy mogą sobie studiować hobbystycznie nawet i filologię turkmeńską. Ja jednak w swoim poście zrobiłem zastrzeżenie:
Zakładam, że nie dysponujecie Państwo majątkiem na tyle dużym, żeby zapewnić dzieciom byt materialny do końca ich dni.
P.S. Co miałeś na myśli pisząc o medycynie, że jest "bardzo nietypowym kierunkiem"?
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

studia nijak się mają do tego, co później się robi. Mam znajomą, która skończyła architekturę a pracuje w Wytwórni Papierów Wartościowych w dziale tachografów :P Większość młodych ludzi raczej wybiera takie studia, których tematyka im odpowiada. A tak naprawdę dopiero czas weryfikuje czy zawodowo będą wykonywać pracę związaną ze studiami czy też jednak nie.
vm2301

-#3
Posty: 177
Rejestracja: sob 18 lis, 2006

Post autor: vm2301 »

A co chciałbyś Gregu napisać, że tylko Zarządzanie warto studiować :D
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Greg pisze: Ano mają to, że generalnie wybierając kierunek studiów kandydaci mają na myśli późniejszą pracę w zawodzie mniej lub bardziej zgodnym z owym kierunkiem.
A co to jest praca w zawodzie po jakichkolwiek studiach uniwersyteckich?

De facto pojęcie "praca w zawodzie" istnieje tylko w bardzo specyficznych sytuacjach o których już pisałem, w pewnym zakresie można to rozciągnąć na większość kierunków politechnicznych. Aczkolwiek należy się liczyć z tym, że studia na dobrej uczelni nie dają zawodu w garści a raczej podstawę do różnych innych działań.
Chyba, że mają bardzo bogatych rodziców - wtedy mogą sobie studiować hobbystycznie nawet i filologię turkmeńską.
Wiesz u mojego kolegi doktorat z biofizyki robił gość co wcześniej skończył filologię angielską.

W zespole w którym pracowałem w szwecji była istna menażeria zawodów, a sam wszystkie szczeble i tytuły zawodowe mam w przedziwnych i raczej różnych kierunkach.


A wracając do tego co można robić po neurobiologii - mnóstwo rzeczy gównie na pograniczu biologii, medycyny i farmacji. Sam zresztą chętnie bym takiego zatrudnił u siebie w laboratorium z tym, że niestety nie mogę się z dyrekcją dogadać.
P.S. Co miałeś na myśli pisząc o medycynie, że jest "bardzo nietypowym kierunkiem"?
To że jako jeden z nielicznych bardzo ściśle determinuje późniejszy zawód kandydata.

Kuba
Greg

-#3
Posty: 191
Rejestracja: sob 23 cze, 2007

Post autor: Greg »

KubaR pisze:
Greg pisze: Ano mają to, że generalnie wybierając kierunek studiów kandydaci mają na myśli późniejszą pracę w zawodzie mniej lub bardziej zgodnym z owym kierunkiem.
A co to jest praca w zawodzie po jakichkolwiek studiach uniwersyteckich?
Po ukończeniu takich kierunków jak biologia, geografia, filologia polska - to głównie zawód nauczyciela w/w przedmiotów. W mniejszym stopniu - praca w laboratorium, jak po biologii. Nie muszę chyba pisać, co oznacza praca w zawodzie po ukończeniu takiej np. ekonomii. Gorzej jest z prawem, bo na aplikacje dostaje się niewielki odsetek studiujących, jednak większość absolwentów podejmuje pracę w instytucjach, w którym w mniejszym lub większym stopniu mają do czynienia z aktami prawnymi.

Studiujący filologię klasyczną, filozofię, socjologię muszą mieć świadomość, że po skończeniu studiów będą mieli duże trudności z podjęciem pracy zgodnej z kierunkiem studiów.
De facto pojęcie "praca w zawodzie" istnieje tylko w bardzo specyficznych sytuacjach o których już pisałem, w pewnym zakresie można to rozciągnąć na większość kierunków politechnicznych. Aczkolwiek należy się liczyć z tym, że studia na dobrej uczelni nie dają zawodu w garści a raczej podstawę do różnych innych działań.
Jednak osoba studiująca prawo nie może raczej liczyć (czy zakładać), że będzie pracowała w laboratorium, podobnie student medycyny nie myśli o tym, że będzie np. doradcą podatkowym.

Wiesz u mojego kolegi doktorat z biofizyki robił gość co wcześniej skończył filologię angielską.

W zespole w którym pracowałem w szwecji była istna menażeria zawodów, a sam wszystkie szczeble i tytuły zawodowe mam w przedziwnych i raczej różnych kierunkach.
Praca naukowa rządzi się trochę innymi prawami. Ponadto pracę naukową podejmuje bardzo niewielki odsetek absolwentów. Ja piszę o ogólnych regułach, nie o specyficznych sytuacjach. Jeśli ktoś, kto wybiera filologię angielską, myśli poważnie o pracy biofizyka, to musi liczyć na dużo szczęśliwych splotów okoliczności.
A wracając do tego co można robić po neurobiologii - mnóstwo rzeczy gównie na pograniczu biologii, medycyny i farmacji. Sam zresztą chętnie bym takiego zatrudnił u siebie w laboratorium z tym, że niestety nie mogę się z dyrekcją dogadać.
Przejrzyj oferty pracy i zobacz, ilu potrzeba neurobiologów. Ile laboratoriów potrzebuje osób z taką specjalnością? Nawet w zwykłym sanepidzie będą preferowali biologa ze specjalnością mikrobiologia. Być może absolwenci tego kierunku załapują się na przedstawiciela handlowych w firmie farmaceutycznej. Ale czy nie lepiej w takim razie wybrać farmację? Zawsze stwarza to później więcej możliwości.
vm2301

-#3
Posty: 177
Rejestracja: sob 18 lis, 2006

Post autor: vm2301 »

Ale wg takiej teorii każdy dziennikarz ukończyć powinien studia dziennikarskie, a polityk politologię.

Po drugie, ograniczając liczbę kierunków i odrzucając CV absolwentów kierunków "niepraktycznych" dążymy do "produkowania" tysięcy fachowców w dziedzinach, które nie są w stanie wchłonąć takiej liczby kandydatów.

Poza tym wiele stanowisk nie wymaga bardzo zawężonego "teoretycznego szkolenia" - wszak takie oferują szkoły wyższe, a prawdziwe praktyczne umiejętności zdobywa się w pracy.

W końcu, co na mój gust najważniejsze, wybieranie kierunku studiów nie musi być determinowaniem swego całego dalszego życia - bardzo łatwo o pomyłkę, a nie ma nic gorszego jak pracować w zawodzie, czy na stanowisku, którego sie nie cierpi.
Wielu studentów m.in. dlatego ciągnie po dwa fakultety.

Zresztą ewentualna późniejsza kariera nie jest jedynym kryterium wyboru uczelni i wydziału.

Pozdrawiam:)
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Studiujący filologię klasyczną, filozofię, socjologię muszą mieć świadomość, że po skończeniu studiów będą mieli duże trudności z podjęciem pracy zgodnej z kierunkiem studiów.
Co do Socjologii to śmiem się nie zgodzić. W zależności od specjalności można pracować w reklamie, mediach, PR, HR, zostać pracownikiem socjalnym, od biedy w marketingu.
Greg

-#3
Posty: 191
Rejestracja: sob 23 cze, 2007

Post autor: Greg »

vm2301 pisze:Ale wg takiej teorii każdy dziennikarz ukończyć powinien studia dziennikarskie, a polityk politologię.
Dziennikarz to kolejny przykład zawodu specyficznego - to trochę taki twórca. Od pisarza nie wymagam ukończenia studiów filologicznych, tak więc i od dziennikarza - dziennikarskich. Tak czy owak, osoby myślące poważnie o zawodzie dziennikarza wybierają jednak zwykle kierunek dziennikarski, albo jakiś choćby w pewnym stopniu pokrewny (np. filologię polską)
Po drugie, ograniczając liczbę kierunków i odrzucając CV absolwentów kierunków "niepraktycznych" dążymy do "produkowania" tysięcy fachowców w dziedzinach, które nie są w stanie wchłonąć takiej liczby kandydatów.
Aktualnie jednak produkujemy armię bezrobotnych filozofów, socjologów itp., którzy i tak muszą się (poza nielicznymi wyjątkami) przekwalifikowywać.
Poza tym wiele stanowisk nie wymaga bardzo zawężonego "teoretycznego szkolenia" - wszak takie oferują szkoły wyższe, a prawdziwe praktyczne umiejętności zdobywa się w pracy.
Całkowicie zgadzam się z tym, że absolwent jakiegokolwiek kierunku jest zwykle "zieloniutki" i dopiero w pracy zdobywa potrzebne umiejętności.
Jednak tak już się jakoś przyjęło, że pracodawca szukający osoby do analizowania aktów prawnych wymaga w CV ukończenia studiów prawniczych, a nie np. geografii.
Greg

-#3
Posty: 191
Rejestracja: sob 23 cze, 2007

Post autor: Greg »

ruda pisze:studia nijak się mają do tego, co później się robi.
Chyba nie za bardzo. Studia zazwyczaj mają bardzo dużo wspólnego z tym, co robi się potem, a tylko w pewnych, rzadkich sytuacjach, jak np.:
Mam znajomą, która skończyła architekturę a pracuje w Wytwórni Papierów Wartościowych w dziale tachografów :P
"mają się nijak".
Za wyjątkiem takich kierunków jak np. filozofia, gdzie jest to regułą.
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Greg@

Myślę, że popełniasz błąd w założeniu, iż więskzość prac wymaga jakichś specyficznych kwalifikacji. Tak nie bardzo jest i większość prac wykonywanych przez standardowych pracowników wymaga nie studiów, ale specyficznego przeszkolenia. Natomiast wymóg studiów zwykle związany jest z tym, że takowy pracownik posiada jakiś tam poziom ogólny + zdolność uczenia.

Piszesz:
Greg pisze:Nie muszę chyba pisać, co oznacza praca w zawodzie po ukończeniu takiej np. ekonomii.
No więc napisz mi co oznacza praca po ukończeniu ekonomii? Owszem jakiś odsetek zostanie menadżerami, specjalistami, a co z resztą?

Z kilku znanych mi firm (koncernów) to ludzie zaraz po studiach to osoby pracujące na etacie junior-clerków, clerków itp. I tam pracują zarówno osoby po kierunkach ekonomicznych jak i po filologiach (nawet tak dziwnych jak czeska). Przykładem jest zresztą moja baba filolog z wykształcenia, która problemów ze znalezieniem pracy nie miała.

Dlatego podtrzymuję tezę, że w "zawodzie" ściśle rzecz ujmując znajdują zatrudnienie wyłacznie najlepsi (poza pewnymi specyficznymi fachami) a resztę tak czy później czeka mniejsze lub większe przekwalifikowanie.
Studiujący filologię klasyczną, filozofię, socjologię muszą mieć świadomość, że po skończeniu studiów będą mieli duże trudności z podjęciem pracy zgodnej z kierunkiem studiów.
Po raz kolejny się pytam co to jest w tym przypadku praca zgodna z kierunkiem studiów. Napisałeś nauczyciel co w przypadku studiów uniwersyteckich nie jest prawdą, owszem możesz zrobić tzw. blok pedagogiczny ale nie jest to na większości wydziałów immanentna część studiów.

Zwróć uwagę, że profil zatrudnienia się zmienia i większość ludzi zaczyna pracować w szeroko pojętych usługach. To również zajęcie dla np. autorów instrukcji obsługi (tu akurat wszelacy filolodzy), osób pracujących w przedziwnych instytucjach promocyjnych, organizacjach itp.

Ja akurat jestem "scisły" ale moja baba jest filologiem, jej siostra jest filologiem znajomi humanistami ergo trochę się w takim środowisku obracam i nikt z nich nie miał problemów z pracą.
Przejrzyj oferty pracy i zobacz, ilu potrzeba neurobiologów. Ile laboratoriów potrzebuje osób z taką specjalnością?
Przejrzyj oferty pracy i zobacz ile jest ofert dla fizyków teoretyków czy astronomów. Ja się nie spotkałem. Żaden z mi znanych nie miał problemów z zatrudnieniem, można rzec, że odwrotnie.
Nawet w zwykłym sanepidzie będą preferowali biologa ze specjalnością mikrobiologia. Być może absolwenci tego kierunku załapują się na przedstawiciela handlowych w firmie farmaceutycznej. Ale czy nie lepiej w takim razie wybrać farmację? Zawsze stwarza to później więcej możliwości.
Jesteś pewien? A aparatura medyczna? A firmy zajmujące się projektowaniem interfejsu człowiek-maszyna? itp. itd. Możliwości jest wiele. Coraz bardziej na świecie zaznacza się trend do preferowania osób z pogranicza różnych nauk.

Co więcej podejmowanie decyzji o studiach na podstawie obecnego rynku pracy jest chyba najgorszym pomysłem. Nigdy nie wiadomo co może być za lat kilka. Część krajów (np. słowenia czy też trochę niemcy) podobno (piszę podobno bo źródła mi ze łba wyleciały) ma problemy z nadprodukcją ekonomistów i wszelakiej maści edukowanych menadżerów a mają braki w zawodach typowo inżynierskich.

Z tego co obserwuję to raczej ważne jest żeby studiować a potem próbować robić to co się najlepiej umie, lub ma sie w tym kierunku predyspozycje. Jak się jest najlepszym na roku to się pracę prawie zawsze znajdzie.

Kuba

P.S. Omijam tu problem jakości uczelni bo w epoce wykwitu różnych szkól biznesu, menagememntu, informatyki zielonej itp., kupowania dyplomu w systemie ratalnym (studia zaoczne) zaczyna być ważnym GDZIE się studiuje i może niedługo dojść do sytuacji, że to gdzie będzie w większości przypadków ważniejsze niż CO.
ODPOWIEDZ