Ano trudna. Zwłaszcza gdy dotyczy kogoś znanego z forów górskich, a jeszcze bardziej gdy znanego osobiście, co mi się parę razy w życiu przydarzyło.Zakochani w Tatrach pisze:Trudna ta miłość do gór.....
Różne myśli wtedy do głowy przychodzą...
Może nie tyle rzucić co inaczej, choć to raczej większości nie dotyczy. Czy ta adrenalina wspinaczkowa nie jest jednak za drogo kupowana?krzymul pisze:pierwsza to pewnie, żeby rzucić to w cholerę..
Znam pewną kobietę, której mąż i ojciec jej trojga dzieci zginął kilka lat temu w Himalajach. Powiedziała że oczywiście, było to wszystko dla niej straszne ale gdyby on nie był tym kim był i nie robił tego co robił, to nigdy by się w nim nie zakochała.Żabi Koń pisze: tym bardziej jak spojrzę na moją żonę
To trochę tak jak na wojnie - taki fragment dialogu z wczorajszego filmu (Pearl Harbour)Żabi Koń pisze:to taka śmierć jest czymś nie do zaakceptowania.
Znam to, siedziało się z kimś przy piwie w Moku, grało w brydża w Murowańcu, gadało o różnych rzeczach, najczęściej o tym czy u nas w kraju kiedykolwiek będzie normalnie i nagle, gdzieś na niznach już odbierqasz telefon - wiesz, Marek się zabił na jakimś tam nr drogi z WHP. Wiesz, że to prawda, że kolega nie kłami a jednak jak kolejnego lata wchodzisz na werandę w Moku lub wieczorem do jadalni w Murowańcu to podświadomie go szukasz, przecież zawsze przy tym stoliku i z tymi to a tymi siedział a teraz go nie ma. I najgorsze jest to, że cała reszta jest ta sama, te same gęby, te same gadki, tylko jego nie ma, przecierasz oczy, nadal nie ma. Cholera, szlag by to trafił...Żabi Koń pisze:Gdy się kogoś zobaczy, usłyszy, pozna jego gesty i zachowania
W jakiś tam sposób, góry kształtują człowieka, uczą go wielu ważnych rzeczy, ale przez większość czasu człowiek ma uczucie nieśmiertelności i takie tragiczne zdarzenia zwalają go z nóg. Chciałbym żeby to nie była prawda, a myśl o tym że każdemu się to może przytrafić jest nie do zniesienia.uszba pisze:Znam pewną kobietę, której mąż i ojciec jej trojga dzieci zginął kilka lat temu w Himalajach. Powiedziała że oczywiście, było to wszystko dla niej straszne ale gdyby on nie był tym kim był i nie robił tego co robił, to nigdy by się w nim nie zakochała.Żabi Koń pisze: tym bardziej jak spojrzę na moją żonę

Ja też ...i choć boję się gór i mam przed nimi ogromny respekt, to jednak ich piękno zwycięża moje lęki. To pasja, narkotyk ...życie.Basia Z. pisze:Ja nigdy takich myśli nie mam, góry to moje życie, nie mogłabym żyć bez nich.
Ja jestem – niestety – wielką asekurantką, czasem uciekają mi w górach chwile piękne, ale nie odpuszczam i staram się powrócić w te miejsca, w które - z racji mojej ostrożności – nie dotarłam. Jak bohaterka filmu „Przeminęło z wiatrem” - powtarzam sobie jej słowa - „jutro też jest dzień” ….dagomar pisze:Uważam, że każdy z nas idąc w góry zakłada, że istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że zginie. Jedni je zmniejszają, zachowując się asekuracyjnie, ostrożnie i stopniując trudności, inni są większymi optymistami, ale nikt idąc w góry, nie ryzykuje nadmiernie świadomie. Nikt nie idzie po śmierć.
Zakochani w Tatrach pisze:choć boję się gór i mam przed nimi ogromny respekt, to jednak ich piękno zwycięża moje lęki
Zakochani w Tatrach pisze:nie odpuszczam i staram się powrócić w te miejsca, w które - z racji mojej ostrożności – nie dotarłam
chyba każdy (no prawie każdy) tak maZakochani w Tatrach pisze:niektóre szlaki pozostaną dla mnie niedostępne....i tak musi być

No właśnie...prawie....dagomar pisze:(no prawie każdy) tak ma

