Janek pisze:pilot działał w amoku
w to po prostu trudno mi uwierzyć, w kilka drobnych błedów, wynikajacych głównie z niezgrania załogi oraz niedoświadczenia nawigatora oraz rutyniarstwa po stornie kontrolera - prędzej.
Janek pisze:W dodatku wiesz, że tam jest ten jar
mógł nie wiedzieć
Wg mnie najbardziej prawdopodobne jest w tym momencie coś takiego.
Piloci chcą naocznie sprawdzić mgłę i planują bezpieczny manewr zejścia na 100 metrów*. Nawigator podaje wysokość wg radio - piloci tego nie wiedzą, myślą, że to wysokość nad pasem. Zaczyna sie jar. Prędkość schodzenia wg radio spada, w rzeczywistości samolot "zeslizguje sie" po zboczu. Tu bład popełnia kontroler utwierdzjaąc załogę, że sa na ścieżce schodzenia, gdy w rzeczywistości nie są.
100, 80, drugi nakazuje odeście. Ciąg silników na maksa, ale samolot opada szybciej niż powinien (nikt nie patrzył na wariometr pokazujący prędkośc schodzenia), więc zamiast przepisowych 15 metrów opada 40-50 zanim zaczyna mozolnie odzyskiwac wysokość.
Jednoczęnsie teren zaczyna się wznosić...
Błędy:
- kontrola wysokości wg radiowysokościomierza (nawigator)
- niekontrolowanie wariometru (cała załoga)
- błedne potwierdzanie prawidłowej sciezki (kontroler)
*gdyby na wysokości 100 metrów, 2 km od pasa widzieli ten pas - minima byłyby spełnione.
PS Co ja bym zrobił? Nie wiem, w ciepłym fotelu trudno decydować.