Keczup pisze:Fajna sprawa, ponoć to całkiem smaczne...
Nie próbowałem jeść, to nie będę się wypowiadał o smaku. Zresztą, czy coś jest po potężnym wysiłku smaczne, czy... nie za bardzo, to nader często tylko kwestia... zgłodnienia.
Natomiast mam kilka wątpliwości natury, powiedzmy... ogólnej:
1. Ile waży taka pojedyncza racja żywnościowa?
Coś mi się zdaje, że jako nieodwodniona, zapakowana w metalową puszkę oraz z tą całą "chemią", to całkiem spory i ciężki bambetel...
2. Skoro na filmie "rekonstruktor" historyczny tak łatwo oddarł gorące (!) wieczko od puszki, to jak się toto będzie zachowywało w "zgniocie" plecaka?
Rzecz jasna chodzi głównie o szczelność opakowania. Podobnie pakowane paszteciki raczej nie przeżywają...
3. Czy aby na pewno podczas podgrzewania, gdy bardzo wzrośnie ciśnienie wewnętrzne, puszka nie będzie otwierała się... sama?
4. No i co "potem" z tą grzejącą "chemią"...?
Pan "panterka" tak sobie coś bąknął, że trzeba się tego... pozbyć...
Ciekawe, jak?
Tak jak on?
Ciepnąć po prostu na ziemię?
Zdaję sobie dokładne.... sprawozdanie:
Rozum milczy, gdy grzmią działa,
Nie od myślenia jest zupacka pała...
Ale to jest forum stricte turystyczne i to z ukierunkowaniem zdecydowanie na... myślenie właśnie, a nie fontanna z fajerwerkami w rodzaju: przebrać się za jakieś okopowe ścierwo i hajda z siekierą w... las... do cholery!
A tak przy okazji...
Ten otwierający pakunek "cios" bagnetem... do siebie...!
Fatalnego sierżanta tam mają!
Reasumując: w turystyce, zwłaszcza górskiej to ja tego nie widzę... w ogóle.