Kolejne wypadki w Tatrach
przykre tak, szokujące nie, bo:wędrowiec pisze:czy to nie jest szokujace i przykre
a nawet z nimi jest czasem "gorąco". Chodzenie zimą i teraz po wyższych partiach gór to świadome ryzyk-fizyk. Oczywiście, że nikt nie chce zginąć ale trzeba mieć świadomość, że procentowo bezpieczniej byłoby się wybrać na wycieczkę do lasu.wędrowanie bez raków i czekana to była rosyjska ruletka
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
A propos tego wypadku w okolicach Zawratu - pojawił się wpis na forum turystyka-gorska:
Pewnie nigdy się nie dowiemy, szkoda ludzi.
A ja się zastanawiam, dlaczego te osoby, w końcu w wieku w jakim ma się już trochę rozsądku poszły w kierunku Świnicy skoro czuły się niepewnie ?KrzysiekB pisze:Kilka informacji z pierwszej ręki, bo to ja byłem osobą, która zadzwoniła po TOPR (w mediach błędnie podaje się, że zadzwonił małżonek). Do poślizgnięcia doszło 5 minut drogi od Zawratu w stronę Świnicy. Kobieta jeszcze przed wypadkiem poruszała się w sposób bardzo niepewny - była śmiertelnie przestraszona. Nie spadła w przepaść - jak to się podaje, a zsunęła po śniegu koziołkując, nabierając prędkości i z impetem uderzając w skały, gdy śnieg już się skończył. Nie udało jej się uratować, mimo że pierwszy przy ofierze pojawił się człowiek przeszkolony w ratownictwie medycznym. Nie widziałem tego z bliska, bo zająłem się nakierowywaniem śmigła z widocznego miejsca, ale wg osób które były blisko, kobieta nie była odpowiednio przygotowana.
W Tatrach nadal sporo śniegu. Podejście od Piątki na Zawrat jedyne w miarę sensowne, w pozostałych trzech kierunkach bardzo biało i niebezpiecznie. Od Murowańca szło wczoraj parę osób, na Orlej praktycznie nikogo, natomiast od Świnicy waliły tłumy...
Pewnie nigdy się nie dowiemy, szkoda ludzi.
wiesz mi sie bardziej wydaje ze to raczej brakuje zdrowego rozsadku i odrobine oleju w glowie..... jakos dziwnie kazda taka informacja odrazu mnie przygnebiaSzarotka pisze:przykre tak, szokujące nie, bo:wędrowiec pisze:czy to nie jest szokujace i przykrea nawet z nimi jest czasem "gorąco". Chodzenie zimą i teraz po wyższych partiach gór to świadome ryzyk-fizyk. Oczywiście, że nikt nie chce zginąć ale trzeba mieć świadomość, że procentowo bezpieczniej byłoby się wybrać na wycieczkę do lasu.wędrowanie bez raków i czekana to była rosyjska ruletka
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
wędrowiec pisze:: "...prawda jest taka młody człowieku że jeżeli kochasz góry to one ci nic nie zrobią..."
Bardzo ładnie powiedziane, ale co to znaczy kochać góry ?....Chyba każdy kto tam jedzie tak uważa...
Sądzę, że i ci państwo ze Szczecina też
Jak czytam kroniki TOPR, to wydaje mi się, że dla niektórych turystów " kochać góry" – to tylko puste słowa i bezwzględna chęć zdobywania szczytów.
Myślę, że kochać góry – to znaczy uznać ich wielkość i majestat , to także pokora i respekt przed ich potęgą, a w związku z tym umiejętność oceny swoich sił, możliwości i warunków pogodowych przed wyborem i wyruszeniem na szlak..
Ja też kocham góry, ale na pewno nie wybrałabym się na taką wycieczkę o tej porze roku, a właściwie w ogóle się na tą trasę nie wybieram nawet latem, ponieważ uważam, że z moim lękiem wysokości raczej bym jej nie przeszła.
W tym miejscu ( i jeszcze w kilku innych) są one DLA MNIE ZA POTĘŻNE .
Ja ten fakt przyjmuję z pokorą do wiadomości i nie mam zamiaru z nimi walczyć aby je zdobyć za wszelką cenę...
Chcę Tatry jeszcze nie raz zobaczyć
Zakochani w Tatrach
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
andy67 pisze: Smolik napisał/a:
http://www.rp.pl/artykul/10,886330-Smie ... trach.html
upadek na śnieżnym trawersie szlaku Zawrat- Świnica pod Niebieską Turnią ech ...
Czyżbyś wiedział coś więcej na ten temat ?
I wszystko jasne....Basia Z. pisze:A propos tego wypadku w okolicach Zawratu - pojawił się wpis na forum turystyka-gorska:
KrzysiekB napisał/a:
Kilka informacji z pierwszej ręki, bo to ja byłem osobą, która zadzwoniła po TOPR (w mediach błędnie podaje się, że zadzwonił małżonek). Do poślizgnięcia doszło 5 minut drogi od Zawratu w stronę Świnicy. Kobieta jeszcze przed wypadkiem poruszała się w sposób bardzo niepewny - była śmiertelnie przestraszona. Nie spadła w przepaść - jak to się podaje, a zsunęła po śniegu koziołkując, nabierając prędkości i z impetem uderzając w skały, gdy śnieg już się skończył.NIE UDAŁO JEJ SIĘ URATOWAĆ MIMO ŻE PIERWSZY PRZY OFIERZE POJAWIŁ SIĘ CZŁOWIEK PRZESZKOLONY W RATOWNICTWIE MEDYCZNYM. Nie widziałem tego z bliska, bo zająłem się nakierowywaniem śmigła z widocznego miejsca, ale wg osób które były blisko, kobieta nie była odpowiednio przygotowana.
W Tatrach nadal sporo śniegu. Podejście od Piątki na Zawrat jedyne w miarę sensowne, w pozostałych trzech kierunkach bardzo biało i niebezpiecznie. Od Murowańca szło wczoraj parę osób, na Orlej praktycznie nikogo, natomiast od Świnicy waliły tłumy...
Zakochani w Tatrach
zgadzam się. Mnie już takie informacje nie przygnębiają ani tym bardziej nie szokują, bo śmiem twierdzić, że większość takich wypadków ludzie mają na własne życzenie. Na ostatnim wyjeździe zmroził mnie jednak widok pary idącej z malutkim dzieckiem w nosidle do Piątki. Pomijam upał. Śnieg był rozmiękły, nogi co chwila się rozjeżdżały. Fiknąć koziołka nie było trudno. Wolałabym jednak nie widzieć jak fika gość z maluchem w nosidle.wędrowiec pisze:wiesz mi sie bardziej wydaje ze to raczej brakuje zdrowego rozsadku i odrobine oleju w glowie..... jakos dziwnie kazda taka informacja odrazu mnie przygnebia
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
wkoncu Tatry to nie tylko wiezcholki szczytu ale tez doliny i polany wiec nie koniecznie trzeba wychodzic bardzo wysoko i ryzykowac zycie zwlaszcza jak sie nie ma doswiadczenia by zobaczyc to piekno ktore namTatry ofiarujaZakochani w Tatrach pisze:wędrowiec pisze:: "...prawda jest taka młody człowieku że jeżeli kochasz góry to one ci nic nie zrobią..."
Bardzo ładnie powiedziane, ale co to znaczy kochać góry ?....Chyba każdy kto tam jedzie tak uważa...
Sądzę, że i ci państwo ze Szczecina też.
Jak czytam kroniki TOPR, to wydaje mi się, że dla niektórych turystów " kochać góry" – to tylko puste słowa i bezwzględna chęć zdobywania szczytów.
Ja też kocham góry, ale na pewno nie wybrałabym się na taką wycieczkę o tej porze roku, a właściwie w ogóle się na tą trasę nie wybieram nawet latem, ponieważ uważam, że z moim lękiem wysokości raczej bym jej nie przeszła.
W tym miejscu ( i jeszcze w kilku innych) są one DLA MNIE ZA POTĘŻNE .
Ja ten fakt przyjmuję z pokorą do wiadomości i nie mam zamiaru z nimi walczyć aby je zdobyć za wszelką cenę...
Chcę Tatry jeszcze nie raz zobaczyć.
"Myślę, że kochać góry – to znaczy uznać ich wielkość i majestat , to także pokora i respekt przed ich potęgą, a w związku z tym umiejętność oceny swoich sił, możliwości i warunków pogodowych przed wyborem i wyruszeniem na szlak.."
pieknie napisane
Już przenosiłem ludziom dziecko kiedyś przez płat śniegu, i dobrze, że mieli tyle rozsądku bodaj, bo za chwilę facet fiknął kozła do potoku. Niektórym wydaje się dziwne, że nawet tak trywialnej czynności, jak chodzenia po śniegu też trzeba się nauczyć
luknij na moje panoramy i galerie
Święta racja. Z opisu wypadków wynika jasno, że tych nieszczęśników tam nie powinno w ogóle być, bo tej trudnej sztuki porusznia się w warunkach zimowych nie znali.Szarotka pisze:bo śmiem twierdzić, że większość takich wypadków ludzie mają na własne życzenie.
No cóż, zawsze w takich przypadkach przypominają mi się słowa słowackiego ratownika i przewodnika (zapomniałem nazwisko, ale "gorna półka") po wypadku lawinowym w dplinie Rohackiej - "kupi sobie czekan i raki i już myśli, że jest horolezcem".
W tym wątku ktoś, co to z gór zna tylko Pieniny dopytuje gdzie teraz iść z dziewczyną w Tatry. Doradzono mu asfalt do Morskiego Oka. Bardzo słusznie, ale po co bo to strata czasu i pieniędzy. Lepiej przełożyć wyjazd na lato, pochodzić tak "po Bożemu", nabrać wprawy a potem, jak się komuś ekskursje po śniegu marzą, to też "po Bożemu" czyli kurs itd. Maj i conajmniej połowa czerwca to w Tatrach najbardziej niebezpieczna pora. I
żniwo" tego co roku jest.
Jestem gorszego sortu...
To sie zgadza....smieszne to a jednoczesnie przykre no ale faktycznie kupi sobie taki czekan i raki i juz swiruje..... jak bylem w kwietniu na Wołowcu a tak jeszcze kupa smiegu byla i to wysokiego i szla taka para nastolatkow moze po 19 lat mieli on zasowal jak by mu sie spieszylo na pociag ona ledwo szla ostatkiem sil a ten na sile ja ciagnie by dojsc na szczyt.... to jest dopiero glupota. jak chce to niech sam idzie a nie ciagnie padnietej dziewczyny.....Janek pisze:Święta racja. Z opisu wypadków wynika jasno, że tych nieszczęśników tam nie powinno w ogóle być, bo tej trudnej sztuki porusznia się w warunkach zimowych nie znali.Szarotka pisze:bo śmiem twierdzić, że większość takich wypadków ludzie mają na własne życzenie.
No cóż, zawsze w takich przypadkach przypominają mi się słowa słowackiego ratownika i przewodnika (zapomniałem nazwisko, ale "gorna półka") po wypadku lawinowym w dplinie Rohackiej - "kupi sobie czekan i raki i już myśli, że jest horolezcem".
W tym wątku ktoś, co to z gór zna tylko Pieniny dopytuje gdzie teraz iść z dziewczyną w Tatry. Doradzono mu asfalt do Morskiego Oka. Bardzo słusznie, ale po co bo to strata czasu i pieniędzy. Lepiej przełożyć wyjazd na lato, pochodzić tak "po Bożemu", nabrać wprawy a potem, jak się komuś ekskursje po śniegu marzą, to też "po Bożemu" czyli kurs itd. Maj i conajmniej połowa czerwca to w Tatrach najbardziej niebezpieczna pora. I
żniwo" tego co roku jest.
Akurat takim przypadkiem to się nie ma co za bardzo stresować. Może nawet na dobre im to wyjdzie, bo prawdopodobnie ostatni raz byli razem w górachwędrowiec pisze:ona ledwo szla ostatkiem sil a ten na sile ja ciagnie by dojsc na szczyt.... to jest dopiero glupota. jak chce to niech sam idzie a nie ciagnie padnietej dziewczyny.....
To może w Lubelskim.krzymul pisze:Dokładnie, tylko gdzie ta nizinna młodzież miała się nauczyć ? ... ostatnio takie zimy że ... prawie bez śniegu. Co innego za naszych czasów.dagomar pisze:że nawet tak trywialnej czynności, jak chodzenia po śniegu też trzeba się nauczyć![]()
Poprzedniej (nie ostatniej) zimy na Pomorzu śniegu było tyle że łopatę woziłem w aucie cały czas bo co i rusz trzeba było się wykopywać z zasp.
Każdemu jego Everest...
No nie z miesiąc panie kolego, a sporo dłużej, przynajmniej na Pomorzu. Za to ta ostatnia dla odmiany licha jeśli idzie o śnieg.krzymul pisze:No było, ale krótko. może z miesiąc w przeciwieństwie do tych z lat 60-70. Wtedy były zimy od początku grudnia do początku kwietnia.
Tak było w lubelskim onegdaj.
Zawsze przy takich rozważaniach bawi mnie jak krótką pamięć mają ludzie.
Każdemu jego Everest...
wiesz ja jestem tego zdania ze jezeli ktos sie nie czuje na silach to zdrowy rozsadek powinien powiedziec "nie" ...... zdecydowanie wolalbym jeszcze nie raz zrobic ta sama trase z nia niz byc tam tylko raz i ostatniAlan pisze:Akurat takim przypadkiem to się nie ma co za bardzo stresować. Może nawet na dobre im to wyjdzie, bo prawdopodobnie ostatni raz byli razem w górachwędrowiec pisze:ona ledwo szla ostatkiem sil a ten na sile ja ciagnie by dojsc na szczyt.... to jest dopiero glupota. jak chce to niech sam idzie a nie ciagnie padnietej dziewczyny.....
Bo to wszystko, Panie, bez te rakiety co i ruskie i amerykańcy w kosmos wysyłają. Leci takie g diabli wiedzą gdzie i po co a pogodę przy tym psuje. Wszystko dawniej było lepsze ai dziewczyny ładniejsze. A teraz, zal dupę ściska, bo wszystko do tej dupy właśnie. A poeta, Francois Villon chyba, zresztą nie tylko poeta ale i bandzior i złodziej napisał - "Ach, gdzie się podziały niegdysiejsze śniegi". I tym optymistycznym akcentem możemy zakończyć dyskusję.krzymul pisze:Co innego za naszych czasów.
Jestem gorszego sortu...





