mefistofeles pisze:Problem jest tej natury, że wy z Rosjanami mieliście problemy tylko podczas wojny, my zaś - trochę dłużej. Niby wygralismy wojnę, niby zdobywaliśmy Berlin
Dobitnie to ukazała E. Wencel w ostatnim odcinku "Czasu Honoru" jak cichociemny trafił do jednej celi z faszystą .... ich dyskusja :
Niemiec - ja tu siedzę jako przegrany, ale dlaczego ty tu trafiłeś ... z obozu zwycięzców ? Obaj nie mamy państwa, ale ty bardziej nie masz. - tak prawił Niemiec do Polaka, uczestnika akcji zbrojnych przeciw faszystom i uczestnika Powstania Warszawskiego.
To byli czasy.... taki los zgotowali nam 'sojusznicy", a później ?, co było później .... "wy nam dacie kilkaset tysięcy ton węgla, a my za to od was weźmiemy kilkaset ton ziemniaków"
Jak to się nazywało ? ..... RWPG ?. Nie wspomnę o olimpiadzie w 1980 roku, jak to "sojusznicy" wydoili nas ze wszystkiego. Nagie półki to była wizytówka tamtych czasów ... nagiehaki też, szkoda tylko, że nie wisiały na nich nagie kurczaki.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
A tymczasem - wracając do tematu wątku - w Warszawie rozbił ise mały samolot. A pilotował go członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Mediom powiedział, że "myślał iż doleci na oparach". Łaskawe media obcobrzmiące nazwisko pominęły, może dlatego, że ów pan robił za autorytet poboczny przy okazji omawiania katastrofy smoleńskiej.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
mefistofeles pisze:Łaskawe media obcobrzmiące nazwisko pominęły, może dlatego, że ów pan robił za autorytet poboczny przy okazji omawiania katastrofy smoleńskiej.
Nie tak. Ten facet grywa w kręgle z takim jednym facetem, który zna faceta, który jest kumplem faceta Kasi Tuskównej. A wszyscy byli na liście płac Amber Goldu.
mefistofeles pisze:Ale to co pisze Le Monde nie ma na to praktycznie żadnego wpływu - każdy, kto cokolwiek może wie, że to gazeta lewicowa (i to tak, że przy niej nasza GW zdaje się centrowa)
Nie ma to żadnego znaczenia czy to gazeta lewicowa, srewicowa czy jakaś inna.
W cytowanym przez Kaczupa fragmencie, środowe wydarzenia są opisane właśnie tak jak ja to widzę. I za ten obraz Polski za granicą jest mi zwyczajnie wstyd.
Być może ja nie jestem z tych, jak to napisałeś, "kto cokolwiek może wie" - na temat znaczenia tej publikacji, niemniej Ty - po serii pisania bzdur (w zupełnie różnych tematach), przekręcaniu, przeinaczaniu oraz daleko idących nadinterpretacjach faktów i po dodaniu do tego wszystkiego szczypty Twoich poglądów - nie jesteś dla mnie choć trochę wiarygodny. Do tego stopnia, że gdybyś napisał teraz, że Ziemia krąży wokół słońca - zasiałbyś we mnie wątpliwość, czy rzeczywiście tak jest
O dziwo - w mediach krążą dwie teorie na temat wiadomej publikacji Rzepy:
- pierwsza - to prowokacja PO starannie zaplanowana, łącznie z godziną konferencji prasowej Prokuratury Wojskowej, aby prezes chwycił haczyk i zareagował tak jak zareagował.
- druga - to prowokacja PiS, też starannie zaplanowana, aby prezes mógł podgrzać atmosferę przed marszem prawicy w dniu 11 listopada.
Kto chce niech wierzy. W jedną albo drugą koncepcję.
Panowie i Panie, pisząc tak na marginesie to chyba nie liczycie na to, że powiedzmy na 200 stronie niniejszego wątku, jedna strona dyskusji definitywnie przekona drugą i wszyscy będziemy zgodni jak jeden mąż co do kwestii przyczyn katastrofy...
Po pierwsze to raczej niemożliwe (ciężko mi sobie wyobrazić aby jedna ze stron wykonała woltę i wycofała się całkowicie ze swoich opinii i racji), a dwa byłoby tu po prostu zupełnie nudno oraz bylibyśmy ubożsi o wiele ciekawych bo różnorodnych poglądów i komentarzy na otaczającą nas rzeczywistość oraz ciętych ripost (patrz np. ostatnie wpisy w "Złotych Ustach")
Jest jeszcze trzecia możliwość - Gmyz napisał prawdę. W świetle tego co powiedział prokurator i co wiemy o przyrządach których się uzywa do takich badań jest to opcja najbardziej prawdopodobna.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
mefistofeles pisze:Jest jeszcze trzecia możliwość - Gmyz napisał prawdę. W świetle tego co powiedział prokurator i co wiemy o przyrządach których się uzywa do takich badań jest to opcja najbardziej prawdopodobna.
Prokurator w swojej pierwszej wypowiedzi pod względem technicznym palnął bzdurę.
Ale on jest z wykształcenia pewnie prawnikiem i ma prawo się nie znać na badaniach za pomocą spektrografii masowej.
Natomiast od tego są specjaliści aby wszelkie wątpliwości wyjaśnili i jasnym językiem przedstawili publice.
Zaś od tego są dziennikarze, aby nie publikowali bzdur, nie znając się na sprawach technicznych i aby niepotrzebnie nie podgrzewali atmosfery. Jeżeli są sprawy, których nie rozumieją - to niech się zwrócą do kogoś co się na tym zna z prośbą o przystępne wyjaśnienie.
Mi osobiście lektura blogu WO (a zwłaszcza kilku komentarzy pod notką na tym blogu) bardzo wiele wyjaśniła właśnie pod względem technicznym. Nie jestem chemikiem, na spektrografii masowej też się nie znam, ale chlubię się tym, że nie jestem chumanistą * i jak czegoś nie wiem, czy nie rozumiem - to szukam wyjaśnienia.
* chumaniści - za WO - wg definicji Stanisława Lema "„ludzie dumni z tego, że nie rozumieją, dlaczego prąd płynie dwoma kablami, a nie jednym”.
Basia Z. pisze: chumaniści - za WO - wg definicji Stanisława Lema "„ludzie dumni z tego, że nie rozumieją, dlaczego prąd płynie dwoma kablami, a nie jednymi
to w odróżnieniu od humanistów ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Basia Z. pisze:Zaś od tego są dziennikarze, aby nie publikowali bzdur, nie znając się na sprawach technicznych i aby niepotrzebnie nie podgrzewali atmosfery. Jeżeli są sprawy, których nie rozumieją - to niech się zwrócą do kogoś co się na tym zna z prośbą o przystępne wyjaśnienie.
dlaczego z góry zakładasz, że red. Gmyz tego nie zrobił? To jeden z lepszych dziennikarzy sledczych w tym kraju, a Rzepa to nie Gapol. Prokurator bardzo starał się rozmyć przekaz tekstu, ale de facto potwierdził wiekszość jego tez. Nie potwierdził tylko co dokładnie wykryto plecać bzdury o wysokooenrgetycznych jonach. Oczywiście - trzeba potwierdzić wyniki w laboratorium, ale szansa, że będą inne niż wskazania sprzetu użytego na miejscu jest bardzo mała.
Basia Z. pisze:Mi osobiście lektura blogu WO (a zwłaszcza kilku komentarzy pod notką na tym blogu) bardzo wiele wyjaśniła właśnie pod względem technicznym.
Nie wiem czy blog znawcy filmów to wiarygodne źródło informacji tego typu.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
mefistofeles pisze:
Nie wiem czy blog znawcy filmów to wiarygodne źródło informacji tego typu.
Toteż pisałam o technicznych komentarzach pod tekstem notki.
Chodzi o samą zasadę działania urządzeń tego typu (dwóch rodzajów - przenośnych, takich jak na lotniskach i specjalistycznych, do badań dokładnych opierających się na zasadach spektrografii masowej).
Nie chce mi się ponownie wyszukiwać i przeklejać tych tekstów.
Humanista to jest wg mnie człowiek o szerokich horyzontach, otwarty, oczytany, znający kulturę i sztukę klasyczną, zadający sobie nieustanne pytania i poszukujący odpowiedzi.
Basia Z. pisze:
Humanista to jest wg mnie człowiek o szerokich horyzontach, otwarty, oczytany, znający kulturę i sztukę klasyczną, zadający sobie nieustanne pytania i poszukujący odpowiedzi.
Ja znam jednego prawdziwego humanistę - gościa, który będac matematykiem zaczął ostro interesowac się filozofią - obecnie jest już magistrem filozofii i uczy jej w szkole. Poza tym górołaz, mitoman, zoologiczny antykomunista (nie musze dodawać, że tez wyznawca smoleńskiego zamachu) i zarazem mój dobry kolega (choć prawie 20 lat ode mnie starszy)
Basia Z. pisze:Chodzi o samą zasadę działania urządzeń tego typu (dwóch rodzajów - przenośnych, takich jak na lotniskach i specjalistycznych, do badań dokładnych opierających się na zasadach spektrografii masowej).
Okej - ale jaka jest szansa mylnej identyfikacji wg tych co tam pisali? Bo wg moich źródeł najwyżej kilka procent.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
mefistofeles pisze:
Okej - ale jaka jest szansa mylnej identyfikacji wg tych co tam pisali? Bo wg moich źródeł najwyżej kilka procent.
Tak, pisali, że kilka procent, z tym że zdecydowanie więcej jest wskazań fałszywie pozytywnych (to jest wykazujących coś czego nie było), co przy zastosowaniach do kontroli na lotnisku absolutnie nie dziwi.
Lepiej że na lotnisku takie urządzenie wykaże, że masz przy sobie trotyl wtedy najwyżej wezmą cię do dokładniejszej kontroli, niż miałoby wykazać że jesteś czysty a Ty coś przemycasz na pokład.
A i tak najlepszym detektorem na lotniskach są nosy psów.
Urządzenia stacjonarne są znacznie dokładniejsze.
Poza tym pewna gałąź dyskusji dotyczyła tego, że odnalezienie pojedynczych cząstek materiałów wybuchowych nic jeszcze nie oznacza, przecież na przykład tam w środku byli BOR-owcy, którzy mieli przy sobie broń.
Basia Z. pisze:
Poza tym pewna gałąź dyskusji dotyczyła tego, że odnalezienie pojedynczych cząstek materiałów wybuchowych nic jeszcze nie oznacza, przecież na przykład tam w środku byli BOR-owcy, którzy mieli przy sobie broń.
Ale jak mowa o 30 fotelach ze śladami to już to nieco zmienia obraz. Na tę chwilę wydaje się, że Rzepa napisała prawdę i trotyl rzeczywiście był. W jakiej ilości i skąd się wziął - to już insza inszość. Ale nagonka jaką rozpoczeto na redaktora Gmyza i redakcję Rzeczpospolitej przypomina najgorsze putinowskie standardy.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Cała ta dyskusja nie ma najmniejszego sensu dopóki nie zostaną przeprowadzone badania a ich wynik zostanie podany do wiadomości publicznej. Dlaczego rozróżniam badania od podania wyników? Bo obracamy się w materii, w której doskonale możemy sobie wyobrazić sytuację, że wyniki nie zostaną podane z uwagi na wyyższy interes Państwa. Cynizm? Nie, realizm.
No ale załóżmy sytuację, w której podano do wiadomości:
Wariant pierwszy - nie było żadnych materiałów wybuchowych a jeśli nawet tak, to nie mają nic wspólnego z ew. zamachem.
Jak znam życie, to prezes Kaczeński i jego Macierewicz natychmiast ogłoszą, że badania zostały zafałszowane i wyszukują kilkunastu "biniendów", którzy to potwierdzą.
Wariant drugi - były materiały wybuchowe i w dodatku wszystko wskazuje, że to jest ślad po wybuchach.
No i wtedy zaczną się schody, bo teraz przyjdzie ustalić, kto stoi za wybuchami, kto i gdzie umieścił ładunki w samolocie, kto i gdzie dokonał odpalenia itd itd.
Skupmy się na tym ostatnim, bo czas odpalenia ładunków jest tu naistotniejszy. Jest chyba oczywiste dla każdego humanisty (a więc kogośco w swoich procesach myślowych nie kieruje się zoologiczną nienawiścią do czegokolwiek, bo to nie przystoi humaniście), że to nie był czas uprzednio ustalony i odpalenie zostało dokonane automatycznie, bo czasu znalezienia się samolotu nad lotniskiem nikt nie znał (odlot został opóźniony) i łacno mogło się to zdarzyć tak, że pasażerowie już opuścili samolot i wtedy wielki Bum! No to wobec tego decyzja o czasie wybuchu była w pełni świadoma. Dlaczego akurat taka? I to jest moim zdaniem najlepszy dowód, że albo żadnego wybuchu nie było a jeżeli był to rząd rosyjski nie ma z tym nic wspólnego. Bo gdyby za tym stał rząd rosyjski to by odpalono ładunki z dala lotniska nad jakimś pustym obszarem i wtedy na rząd rosyjski nie padłyby oskarżenia, że lotnisko nie zostało przygotowane, urządzenia zepsute a kontrolerzy pijani.
Odrzucić a priori twierdenia, że rząd rosyjski nie miał z wybuchem nic wspólnego nie można, bo pierwsze nie miał w tym żadnego interesu a po drugie to nie brakuje sił politycznych (choćby Czeczeńcy) co z lubością by taki numer rządowi rosyjskiemu wycięli.
Wracając do tezy, że wyniki badań zostaną zatajone. Swego czasu w Dallas zamordowano prezydenta Kennedego. Oficjalna teza, że dokonał tego samotny szaleniec Oswald na milę śmierdzi lipą. Było wówczas wiele osób w Stanach co jawnie twierdziło, że rząd amerykański świadomie zafałszował wyniki śledztwa. Niektórzy z nich nawet nagle zmarli. A interes w usunięciu Kennedego mogło mieć wielu
Mefi - o ile ten Twój znajomy jest zoologicznym antykomunistą to nie jest humanistą. Nie dlatego aby antykomunizm był sprzeczny z humanizmem, broń Boże. Rzecz w słowie "zoologiczny" - prawdziwy humanista ani nie nienawidzi ani kocha kogokolwiek lub cokolwiek w sposób zoologiczny, bo zoologiczność oznacza bezmyślność a bezmyślność nie przystoi humaniście.
Gdyby mnie zapytano kogo z osób aktywnych w polskiej polityce ostatnich lat mógłbym z ręką na sercu nazwać prawdziwym humanistą to przychodzi mi na myśl tylko Jacek Kuroń a wychodząc poza polski obszar państwowy jeszcze Jan Paweł II i Jerzy Giedrojć. Może jeszcze kogoś krzywdzę, ale wolę być ostrożny.
PS.
To, że "znakomity dziennikarz śledczy" Gmyz napisał akurat o trotylu i nitroglicerynie świadczy najlepiej o jego ograniczonych horyzontach by nie powiedieć głupocie. Nitrogliceryna w tym konkretnym przypadku odpada a trotyl do takich celów jest używany przez prymitywnych terrorystów - technika zna środki bardziej wyrafinowane a w dodatku nie zostawiające śladów. Gmyz użył tych nazw pod publikę, bo nawet największy głupek w Polsce coś tam słyszał o trotylu i nitroglicerynie a o innych nie ma zielonego pojęcia. Jego, Gmyza, sprawa. I Wróblewskiego - będą teraz obaj szukać roboty.
Znam (lub znałm, bo nie jestem pewien czy żyje) ojca Wróblewskiego, bardzo porządny człowiek i mądry, znakomity lekarz. No cóż - w Biblii napisano - "głupi syn jest zmartwieniem ojca swego", bodajże w Koranie również.